Feminizm jest tylko dla kobiet w związkach – usłyszałam – my, singielki, nie możemy pokazywać, że jesteśmy silne i niezależne

Stara Panna
Stara Panna
30 kwietnia 2017
Fot. iStock / knape
Fot. iStock / knape
 

Feminizm, feministki, walka o prawa kobiet, kobieca niezależność – od dobrych kilku miesięcy te słowa odmieniano przez wszystkie przypadki i posługiwano się nimi niemal w każdej dyskusji. Czarny protest, jawny sprzeciw wobec planowanych zmian i odebraniu nam praw do decydowania o naszym zdrowiu i życiu sprawiły, że bycie feministką stało się powinnością każdej z nas, bez względu na sytuację życiową. Tak myślałam do tej pory – jakże myliłam się, jakże naiwna byłam w swoich przekonaniach.

Babskie spotkanie, wieczór przy winie, plotki, rozmowy o błahostkach, dyskusje na poważne tematy – zna to każda z nas. Kilka z nas w związkach, kilka jeszcze poszukujących i na wydaniu. Koleżanka singielka – starą panna lepiej jej nie nazywać, bo obrazić się może i strzeli focha – rzuca nagle w przypływie procentowych emocji, że  feminizm jest dla kobiet zajętych, zamężnych najlepiej, takich, co faceta już mają zaklepanego. „Możesz być feministką, ale w ukryciu, bez afiszowania się ze swoimi poglądami” – mówi patrząc prosto na mnie. Musiałam mieć bardzo zdziwioną minę, bo po chwili dodała „No przecież nie mówię nic odkrywczego, powinnaś już to wiedzieć”. Powinnam? Czyżby? Czego powinnam być, według niej, świadoma?

Mężczyźni boją się silnych kobiet

Wolą takie, które okazują słabość, potrzebują ich pomocy i wsparcia. Najlepsza taktyka? Jestem taka mała, taka bezbronna, taka zależna i zagubiona. Jak silna jesteś, to i samotność zniesiesz mężnie, nie potrzebny ci facet.

Pewnie jest w tym trochę racji, ale czy naprawdę trzeba udawać przy facetach, że nagle magicznym sposobem wyparowało nam pół mózgu, a obsługa komputera jest niczym lot rakietą kosmiczną? Ja nie twierdzę, że trzeba im udowadniać na każdym polu naszą równość, czy wyższość – i nie zamierzam tego robić, bo nie chodzi tutaj o rywalizację płci i współzawodnictwo. Nie czuję się silna i wszechwiedząca, jak każdy mam swoje wady i słabe strony, ale na litość boską, nie chcę też udawać totalnej idiotki, żeby niechcący nie urazić czyjegoś ego!

Starej pannie nie wypada być taką niezależną

Jasne, możesz pokazywać, że masz w głowie poukładane, że nie brak ci inteligencji, zaradności i sprytu, że jesteś niezależna, ale, kochana, tym faceta nie złapiesz.  Bo po co ci taki, skoro sama świetnie wszystko ogarniasz?

Czyli co, lepiej żebym rozsypała się na kawałki i czekała, aż przyjedzie książę na białym koniu i poskłada mnie niczym pudełko puzzli? Mam nie pracować (a już na pewno nie robić kariery), mieszkać kątem u rodziców, biedować i łkać wieczorami w poduszkę czekając na Tego Jedynego, wybawcę, rycerza w lśniącej zbroi? Cóż, mogłabym się nie doczekać, a życie przeleci mi bokiem. A może chodzi tu o niezależność poglądów? Nie powinnam głosu zabierać bez wcześniejszej konsultacji z płcią przeciwną, bez patriarchalnego przyzwolenia i zgody na posiadanie opinii? To może od razu cofnijmy się do średniowiecza…

Samotna feministka? To wygląda źle

No bo wiesz, sama jesteś, o prawa kobiet walczysz, poglądy masz feministyczne, to co większość sobie myśli? Lesbijka, nie ma faceta, bo woli kobiety.

Serio? SERIO? Ludzie, z kim ja rozmawiam…

Obrączka na palcu kobiety jest przepustką do głośnego wyrażania poglądów

Feminizm jest tylko dla kobiet w związkach. My, singielki, możemy sobie myśleć, co chcemy, ale nie wszystko możemy głośno powiedzieć. Nie masz obrączki, więc licz się z tym, że z miejsca cię gorzej ocenią, przypną łatkę dziwnej lub niczym w „Seksmisji” powiedzą, żeś dawno chłopa nie miała i dlatego tak gadasz.

No i tutaj… trudno się po części z nią nie zgodzić! Bo prawdą jest, że ludzie patrzą na innych przez pryzmat ich życia prywatnego, relacji osobistych, rodziny. Choćbyś za dwóch pracowała i flaki z siebie wypruwała, powiedzą, że nic jeszcze nie wiesz o problemach i trudnościach, bo tylko matka zrozumie – sama jesteś, to możesz pracować więcej.  Choć prawdę będziesz mówić i rację mieć, bez męskiego ramienia przy boku i potwierdzenia z jego strony brzmieć będziesz mniej profesjonalnie i wiarygodnie – fakt, że zawodowo mamy gorzej potwierdził  nawet eksperyment! I nie próbuj ładną być, atrakcyjną i (tfu!) seksowną – wtedy to już pozamiatane, nikt cię na serio nie weźmie, pobłażliwie traktować będzie i ze zdziwieniem przyjmie wszelkie objawy inteligencji.

„Nie bądź naiwna, powinnaś już o tym wiedzieć” – dodała znajoma kończąc swoją tyradę. No to teraz niby już wiem. I wcale mi z tym nie lepiej.


Dlaczego wybieramy życie solo? Naukowcy znają aż 76 powodów – jak dla mnie nie mają one najmniejszego sensu!

Stara Panna
Stara Panna
5 maja 2017
Fot. iStock/Anetlanda
Fot. iStock/Anetlanda
 

Na temat związków i relacji międzyludzkich napisano już wiele, wytłumaczono całkiem sporo i zbadano chyba większość zagadnień. Wiemy już dlaczego ludzie się zakochują, dlaczego odkochują, z jakich powodów trwają w toksycznych związkach, jak udaje im się z nich wyplątać i kto nadaje się idealnie na partnera. Nadal jednak nie do końca wiadomo, dlaczego niektórzy z nas decydują się na życie w pojedynkę i unikają związków. A może to wcale nie jest ich decyzja i świadomy wybór?

Badania nad samotnością

Człowiek jest z natury istotą społeczną i wydawać by się mogło, że bez drugiej osoby u boku nie jest w stanie osiągnąć pełni szczęścia i satysfakcji. A jednak, niektórzy nie decydują się na stały związek, pozostają samotni i układają swoje życie w pojedynkę. Kwestia ta stała się obiektem zainteresowania psychologa ewolucyjnego, Menelaosa Apostelou, z Uniwersytetu Nikozja na Cyprze, który zebrał 120 mężczyzn i kobiet i przeprowadził wśród nich badania. Ostatecznie uzyskał aż 76 powodów dla których wybieramy życie solo.

Następnie Apostelou wysłał swoich asystentów, aby przepytali mieszkańców Cypru, zwykłych przechodniów, o to, jak bardzo prawdopodobne jest, by każda z 76 przyczyn stała się dla nich decydującą o samotnym życiu. Niektóre z powodów miały tendencję do wspólnego występowania, np. jeśli ktoś twierdził, że ma obawy iż nikt go nie zechce, prawdopodobnie powiedział też, że nie znalazł właściwej osoby. Badacze na postawie ankiet podzielili wszystkie dane na trzy grupy :

Grupa 1 – wolność wyboru

znalazły się w niej takie przyczyny jak: chęć flirtowania z innymi, pragnienie bycia wolnym, brak zobowiązań, unikanie konfliktów i ograniczeń, poczucie, że dobrze się radzimy sobie bez partnera, inne priorytety, radość z samotności

Grupa 2 – ograniczenia

znalazły się w niej takie przyczyny jak: dysfunkcje seksualne, problemy zdrowotne, starszy wiek, dzieci z poprzedniego związku

Grupa 3 -trudności z relacjami

znalazły się w niej takie przyczyny jak: złe doświadczenia w poprzednich związkach, brak zaufania do innych, obawy przed zmianą, niechęć do kompromisu, trudności z nawiązaniem związku, poczucie, że z partnerem wcale nie byłoby lepiej.

Naukowcy na podstawie odpowiedzi ankietowanych wyciągnęli wnioski i sformułowali trzy główne powody, dla których ludzie decydują się na samotne życie:

  1. Ponieważ chcą mieć swobodę ustalania innych priorytetów w życiu
  2. Czują się nieatrakcyjni dla potencjalnego partnera. (nie tylko pod względem fizycznym!)
  3. Uważają, że bycie w związku jest trudne i skomplikowane.

Bla, bla, bla – tyle o tym sądzę!

Dalej piszą coś o teoriach ewolucyjnych i uzasadniają swoje wyniki badań, ale bądźmy szczerzy – jak dla mnie, starej panny, kogoś, kto żyje samotnie i zna tę kwestie od podszewki, brzmi to jak naukowy bełkot i próba wytłumaczenia niewytłumaczalnego. Bo jak można skategoryzować pewne subtelności, indywidualne wpływy i zrządzenia losu? Tak, tak, miłość czasami bywa zrządzeniem losy – chemia,  czy nie chemia tak to właśnie jest.

Nie ma wzoru na zakochanie się, uniwersalnej metody na znalezienie partnera czy magicznego zaklęcia. Nie znaczy to, że należy czekać aż książę (lub księżniczka) nagle spadnie z nieba, zapuka do naszych drzwi, a uczucie walnie w nas niczym piorun z nieba. Ale jak wytłumaczyć fakt, że ktoś, kto przez lata był wolnym ptakiem, głośno mówił o swojej potrzebie niezależności i zaklinał się na wszystko, że wolność forever and ever, nagle zmienia się o 180 stopni i zostaje przykładnym mężem i ojcem?

Jak wyjaśnić fakt, że samotna matka po trudnym związku, która oprócz bolesnej przeszłości dostała także od eks brak poczucia własnej wartości, niską samoocenę i depresję (czyli „ma” w sobie kilka powodów z powyższej listy) odnajduje szczęście w nowym związku, odradza się i na nowo tworzy rodzinę? Nie bez pracy własnej, nie bez trudności, ale udaje jej się kochać i być kochaną.

Jak to się dzieje, że ludzie spotykają swoje bratnie dusze w najmniej oczekiwanych momentach, pomimo licznych przeciwności, wbrew wszystkim i wszystkiemu dookoła? Że nie poddają się, że wierzą, walczą, próbują wciąż od nowa?

To powiem wam bez badań, naukowych dowodów, ankiet, wielkich teorii i wykresów.

Magia miłości

Bo miłość to zjawisko magiczne, wyjątkowe i niepowtarzalne. Nie da się jej logicznie wytłumaczyć, bo na każde dziesięć przykładów odpowiadających jakiejś naukowej teorii znajdziecie tyle samo takich, które ją wykluczają. I to jest piękne, i nie trzeba się nad tym zastanawiać – trzeba to po prostu poczuć.

Dlaczego zatem ludzie żyją w pojedynkę i nie decydują się na związek?

Bo wciąż czekają na swoją historię miłosną! Ot, cała zagadka rozwiązana.

Trzymam kciuki, by prędzej czy później każdy się doczekał. Nawet jeśli to podejście naiwne, mało współczesne i zupełnie niezgodne z nauką. 😉


 

Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz


Związek czy bycie singlem? Odpowiedz sobie na te pytania i podejmij decyzję

Stara Panna
Stara Panna
25 kwietnia 2017
Fot. iStock / ipopba
Fot. iStock / ipopba
 

Choć niejednemu trudno w to uwierzyć, niektórzy ludzie świadomie wybierają życie w pojedynkę. Są starymi pannami lub starymi kawalerami nie dlatego, że nikt ich nie chciał, są szkaradni, wredni, nieprzyjemni czy dziwni – nie, oni najzwyczajniej w świecie na pewnym etapie swojego życia podjęli decyzję o tym, że nie chcą się z nikim wiązać i  całkiem dobrze im w wersji solo.

To nie jest takie hop – siup, postanowić, że będzie  się singlem i do szczęścia nie potrzebuje się obrączki na palcu. Małżeństwo lub trwały związek partnerski to bezpieczeństwo, stałe wsparcie, pomoc, towarzystwo i miłość (przynajmniej w tej optymistycznej wersji). Z drugiej strony, niejeden związek tłamsi, unieszczęśliwia, nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł. Żaden nie jest gwarancją radości, uśmiechu i szczęścia, choć wiele osób tak właśnie postrzega sam fakt posiadania męża lub partnera. Jak więc dowiedzieć się, czy lepiej nam będzie solo czy w duecie? Odpowiedzcie sobie szczerze na te siedem pytań, które pomogą wam w podjęciu właściwej decyzji.

Co myślisz o poszukiwaniu stałego partnera?

Myśl o randce ekscytuje cię czy stresuje? Chcesz kogoś poznać, czy tylko tak mówisz, bo inni oczekują od ciebie właśnie takiej postawy ? A może już jesteś umówiona, już na horyzoncie pojawia się potencjalny kandydat zainteresowany bliższym poznaniem, ale traf chce, że zawsze wtedy wypada ci coś ważniejszego (jak np. fajny film w telewizji, promocja w Biedronce czy pilny telefon do cioci)? Upewnij się, że znalezienie bratniej duszy jest na twojej życiowej liście „must do”, bo może w głębi ducha wcale tego nie potrzebujesz.

Jak wyobrażasz sobie życie z partnerem?

Czy chcesz dzielić się z nim radościami, smutkami, rozterkami, łazienką, kuchnią i sypialnią? A może wizja osobnika krążącego po twoim domu powoduje u ciebie gęsią skórkę i dyskomfort? Jeśli chcesz mieć kogoś kto jedynie dopełni piękny, społecznie pożądany obrazek i utnie komentarze rodziny na temat twojego staropanieństwa, to może lepiej sobie odpuścić. Nie ma nic złego w stwierdzeniu, że nie potrzebujesz na stałe drugiej osoby i że lubisz swoje życie takim, jakie jest teraz – w wersji solo.

Jak czułaś się w poprzednich związkach?

Przy czym relacji ze skończonym dupkiem, narcyzem lub Piotrusiem Panem nie należy tutaj brać pod uwagę. Chodzi o te dobre związki, w których nikt nikogo nie krzywdził i oboje byliście w nie zaangażowani. Czy zdarzało ci się często myśleć, że masz dość partnera i marzyłaś o chwili, gdy zostaniesz sama? Czy nie wiesz, co to znaczy tęsknota za swoim mężczyzną, bo nigdy czegoś podobnego nie czułaś – przeciwnie, wykorzystywałaś samotny czas i czerpałaś z niego satysfakcję? Traktowałaś partnera jak kulę u nogi, ograniczenie i balast?

Jak czułaś się po zakończeniu związku w przeszłości?

Czy rozstanie z chłopakiem było dla ciebie bolesne czy uwalniające i dające ulgę? Dla większości zerwanie i zakończenie relacji równoznaczne jest ze smutkiem, płaczem, złamanym sercem i rozpaczą, ale bywa i odwrotnie. Ktoś, kto w głębi serca jest życiowym singlem, czuje ulgę, wyzwolenie, odbiera to jako szansę na realizację marzeń i pragnień, które (były już) partner w nim tłamsił i od których go wstrzymywał. Dla takich osób rozstanie jest wolnością, „pozbyciem” się kogoś, kto wcześniej trochę przeszkadzał i zawadzał (choć będąc w związku życiowi single nie byli tego świadomi i nie potrafili nazwać swoich odczuć wprost).

Przyjmujesz oświadczyny – co czujesz?

Jesteś szczęśliwa i podekscytowana, czy może niepewna, niezdecydowana i wystraszona? 464 małżeństwom heteroseksualnym zadano pytanie, czy kiedykolwiek odczuwali wahania i niepewność związane przed ślubem. Znaczna część przyznała, że tak – 47 procent mężczyzn i 38 procent kobiet. Cztery lata później kobiety, które miały wątpliwości, były około 2,5-krotnie częściej rozwiedzione niż kobiety, które były absolutnie pewne swojej decyzji. Te, które pomimo początkowych rozterek pozostały w małżeństwie, czuły się mniej szczęśliwe i usatysfakcjonowane życiem w związku. Jeśli więc wizja ślubu napawa cię przerażeniem i masz ochotę uciekać w siną dal, zamiast skakać z radości, coś może być na rzeczy.

Co czujesz podczas ślubu rodziny i przyjaciół?

Uczucia, które ci towarzyszą są bardziej w stylu „też bym tak chciała” czy bardziej „mam nadzieję, że będą szczęśliwi”? Jeśli to pierwsze, to życie w pojedynkę nie jest dla ciebie – marzysz o związku i nawet wiedząc, że to nie zawsze droga usłana różami, chcesz nią iść. Jeśli to drugie, może to świadczyć o tym, że jesteś zadowolona ze swojej sytuacji, potrafisz cieszyć się szczęściem innych i nie zazdrościsz im wybranej ścieżki życia, bo wolisz zmierzać w zupełnie innym kierunku.

Co naprawdę myślisz o codzienności w pojedynkę?

Obawiasz się codzienności bez drugiej osoby u boku? Planując wakacje, wyjazdy, święta, imprezy nie wyobrażasz sobie wyłącznie siebie? Dopada cię nuda i paląca potrzeba pobycia z kimś, nawet w zwykłych sytuacjach życiowych? Rozwój osobisty, kariera, pasje są dla ciebie ważne, ale w głębi serca czujesz pustkę? Być może życie singla jest dla ciebie dobre, ale… tylko na chwilę, na pewien czas. Nie bój się przyznać przed sobą i innymi, że twoja samotność nie jest świadomym wyborem. Że marzysz o innym życiu. Masz prawo do swoich odczuć, decyzji i emocji bez względu na to, jakie one są i jak inni je ocenią.

Chcesz być starą panną, to bądź, nikomu nic do tego. Nie chcesz – nie trać nadziei na inne życie i próbuj, działaj, rozglądaj się dookoła. Trzymam kciuki za pomyślność i spełnienie marzeń 😉


Na podstawie: www.psychologytoday.com