Dobrzy są ładni, a wredni to brzydale? Tak działa efekt aureoli!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
21 marca 2017
efekt aureoli
Fot. iStock / esterf
 

Oficjalnie większość z nas przyznaje, że najważniejsze dla niego jest wnętrze drugiego człowieka, jego charakter i sposób postępowania. Ale prawda jest, niestety, zupełnie inna – najczęściej automatycznie przypisujemy osobom ocenianym pozytywnie, np. pod względem wyglądu, całą listę dobrych cech, a tym, których postrzegamy negatywnie dorzucamy w komplecie wszystko, co najgorsze. I to wcale nie jest kwestia naszej złej woli, czy wrednego charakteru, ale czysta psychologia i zjawisko zwane  „efektem aureoli” lub inaczej „efektem halo”.

Efekt znany z bajek

Efekt aureoli doskonale jest nam znany z bajek. Złe i wredne siostry Kopciuszka często opisywane były także jako brzydkie, grube i szkaradne, Cruella de Mon była niemal szatańskim wcieleniem, a Urszula, która gnębiła biedą Arielkę, pewnie nie miałaby szans na zostanie miss oceanu. Czarny bohater i wróg rzadko kiedy mógł się popisać nieskazitelną urodą i choćby jedną dobrą cechą. Co innego pozytywne postacie, które od początku do końca są niemal nieskalane. Zachwycają pięknem zewnętrznym, są życzliwe, dobre, miłe i sympatyczne. Nikt nigdy się nie zastanawiał się, czy przyrodnia siostra Kopciuszka nie była wojowniczką o prawa zwierząt, nie robiła doktoratu albo nie znała siedmiu obcych języków. A przecież mogła być wredna, ale jednak inteligentna.

Eksperymentalnie potwierdzone

Niezbitym dowodem na istnienie efektu aureoli jest eksperyment „ciepły–zimny” przeprowadzony przez prof. psychologii Harolda H. Kelleya. Podzielił on studentów na dwie grupy – jednej z nich oznajmił, że kolejne  zajęcia poprowadzi wykładowca, który jest ciepły, postępowy, krytyczny, praktyczny i zdecydowany. Drugiej grupie oznajmił niemal to samo, z jednym tylko wyjątkiem – słowo „ciepły” zastąpił określeniem „zimny”. Jaki był tego efekt? Nowy wykładowca został opisany przez pierwszą grupę jako niezależny i elastyczny, druga zaś oceniła go jako nietolerancyjnego, wybuchowego i sztywnego w przekonaniach. Po wykładzie studentów zaproszono do dyskusji – okazało się, że 56 procent słuchaczy z pierwszej, „ciepłej” grupy bierze w niej aktywny udział, natomiast z drugiej, „zimnej” jedynie 32 procent zabiera głos.

Efekt aureoli, efekt Golema

Najprościej mówiąc, efekt aureoli polega na tym, że na podstawie jednej, ważnej dla nas, pozytywnej cechy człowieka wyciągamy wnioski na temat innych jego właściwości. Zjawiskiem przeciwnym do efektu aureoli jest tzw. efekt Golema lub szatański efekt, który działa na podobnych zasadach – jeśli pierwsza zaobserwowana cecha jest negatywna, to mechanicznie opiszemy daną osobę w negatywny sposób. Jeśli liczy się dla nas punktualność, to osobie, która przyjdzie na spotkanie o czasie automatycznie przypiszemy tez inteligencję, sympatię i uczciwość. Spóźnialski zostanie za to oceniony negatywnie – jako nieuczciwy, niemądry i roztrzepany. Dobrze ubrany, zadbany mężczyzna szybciej zyska naszą sympatię i uznamy go za bardziej kompetentnego, niż ten w podartych dżinsach, starych trampkach i dzikim zarostem.

Efekt aureoli można zaobserwować np. przy rozmowach rekrutacyjnych, gdzie odpowiedni i schludny wygląd daje automatycznie większa szansę na zatrudnienie. Badania pokazują też, że przystojni kandydaci i ci wyżsi od swoich przeciwników, częściej odnoszą zwycięstwo, a przystojni oskarżeni są lepiej traktowani przez sądy i dostają niższe wyroki. Jesteśmy też bardziej skorzy pomóc osobie atrakcyjnej fizycznie lub kupić coś od ładnej i uśmiechniętej ekspedientki. Mechanizm ten występuje nie tylko w przypadku ludzi, ale też w marketingu – ładne opakowanie kojarzy nam się z dobrym produktem i wysoką jakością, a w reklamach przeważają aktorzy atrakcyjni fizycznie, którym łatwiej jest nas zachęcić do zakupu danego produktu.

Nie daj się oszukać umysłowi!

Skoro już wiemy, że pierwsze wrażenie nie zawsze jest prawdą, a jedynie błędnie wyciągniętymi wnioskami wynikającymi ze stereotypów i fałszywych przekonań, starajmy się walczyć ze zbyt pochopną oceną. Jedna cecha nie może przecież świadczyć o całokształcie – warto być tego świadomym i zdawać sobie sprawę z pułapek, w jakie często wpędza nas nasz własny umysł.


Na podstawie: www.naukowiec.org   www.focus.pl

Zapisz


Obejrzycie nową reklamę allegro i spróbujcie się nie wzruszyć… „Bo to czego szukasz, jest bardzo blisko”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2017
Fot. Screen/You Tube
 

Po świątecznej reklamie, kiedy to dziadek planuje wyjazd do swojej wnuczki i uczy się języka angielskiego wydawało się, że Allegro już tak wysoko położnej poprzeczki nie przeskoczy. Bo co innego mogłoby tak wzruszyć i tak bardzo zapaść w pamięć…

No cóż. Powiem tak: nowa reklama Allegro zachwyca, bo to czego szukasz, jest tak bardzo blisko. Obejrzyjcie do końca – koniecznie!

My, spłakałyśmy się całą redakcją… Cudowna!

 


Od dziś będę żyć lepiej. 12 kroków, by nasze życie było zgodne z filozofią ZEN

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2017
12 kroków, by nasze życie było zgodne z filozofią ZEN
Fot. iStock/KristinaJovanovic

„Uśmiechnij się, oddychaj i idź powoli” tak w kilku słowach można scharakteryzować filozofię zen. I wcale nie trzeba zostać buddyjskim mnichem, żeby żyć według kilku prostych zasad, które sprawiają, że nasze życie staje lepsze, bo my więcej potrafimy z niego czerpać.

Kto z nas nie chciałby, by w jego życiu było mniej stresu, za to więcej spokoju, uważności i prostoty. Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo obecni jesteście w waszym własnym życiu?

Nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić, żeby zacząć żyć trochę inaczej.

A jak żyć według ZEN?

Krok pierwszy: „Kiedy chodzisz, idź, Kiedy jesz, jedz”

Czyli rób jedną rzecz naraz. Ci, którzy od dawna praktykują zen, doskonale znają tę zasadę. Wielozadaniowość jest zbyt rozproszona, a my tracimy zdolność koncentracji i szybkiej oraz skutecznej pracy. Zatem jeśli się kąpiesz – kąp się, nie czytaj dodatkowo książki, nie próbuj wstawić prania w trakcie, czy porozmawiać z dzieckiem. Spróbuj chociaż trzy rzeczy dziennie zrobić osobno, pojedynczo. Zacznij od tego, a zobaczysz, jak wiele czasu zyskujesz, jak stajesz się spokojniejsza.

Krok drugi: Nie spiesz się

Zwolnij, rób wszystko powoli i świadomie, w pełnym skupieniu. Jeśli musisz podjąć ważną decyzję skoncentruj się tylko na niej, daj sobie czas na refleksję, na przemyślenie. Nie działaj losowo, to pozwala unikać zbyt wielu błędów – zobacz – znowu zyskujesz czas i spokój.

Krok trzeci: Skończ to, co robisz

Pamiętaj, aby każdą rzecz, którą masz do zrobienia, skończyć. Każdą – od najprostszych jak zjedzenie śniadania, przez obowiązki domowe, aż po zadania w pracy. Zrób jedną rzecz do końca i wtedy przejdź do następnej. Przykład? Robisz śniadanie – nie zaczynaj jeść, nim nie posprzątasz, nie odłożysz rzeczy na miejsce. Pamiętaj skończ jedno – zacznij drugie. To pozwala nam świadomie żyć, zauważać proste czynności, skupiać się na nich.

Krok czwarty: „Mniej znaczy więcej”

To popularne powiedzenie, często przez nas powtarzane i tylko powtarzane. Nie stosujemy go w naszym życiu. A filozofia zen mówi: zrób mniej. Jeśli twój dzień jest wypełniony zbyt dużą ilością zadań, poziom jakości ich wykonania z pewnością pozostawia wiele do życzenia, co dodatkowo ciebie stresuje. Pomyśl, co możesz wykreślić z twojego planu dnia, co możesz przenieść na kolejny dzień. Zrób mniej, ale lepiej, bardziej świadomie angażując się w swoje obowiązki.

Krok piąty: Zostaw sobie trochę przestrzeni

Spróbuj przestać żyć według sztywno ustalonego planu. Nie planuj wszystkiego w ściśle określonym i postępującym po sobie czasie. Od 6:15 do 6:30 poświczę 6:30 biorę prysznic, 6:40 wstawiam wodę na kawę, itp. Tak się nie da. Zostaw sobie miejsce między zadaniami, chociażby po to, by je spokojnie dokończyć, a przede wszystkim, by odpocząć między nimi i nie wpadać w panikę, gdy coś idzie niezgodnie z planem.

Krok szósty: Zadbaj o rytuały

Mnisi zen mają swoje rytuały o różnych porach dnia, ty też możesz je mieć. Stwórz własne rytuały, przykładowo – nim wstaniesz pomyślisz o pięciu miłych rzeczach, które czekają cię w ciągu dnia. Może będzie to muzyka, której będziesz słuchać w drodze do pracy, a która cię pozytywnie nastraja. Rytuały uczą nas uważności, pozwalają się skupić na danej rzeczy.

Krok siódmy: Wyznacz czas dla ważnych rzeczy

To ważne, by w swoim harmonogramie dnia ustalić, jaką porę dnia poświęcasz na dane rzeczy: czas na jedzenie, czas na kąpiel, czas na drzemkę, czas na pracę. Wykonywanie regularnie pewnych rzeczy, daje nam poczucie spokoju, poza tym nie pozwala nam zapomnieć o rzeczach ważnych – także tych, które sprawiają nam przyjemność.

Krok ósmy: Znajdź czas na siedzenie

Dziwne? Wcale nie. Znajdź w ciągu dnia czas na to, by posiedzieć i pomyśleć – bez telewizora, bez muzyki, w ciszy. Mnisi ten czas poświęcają na medytację – możesz jej spróbować, ale równie dobrze w tym czasie możesz myśleć o różnych rzeczach, które uważasz za ważne.

Krok dziewiąty: Pomagaj innym

Pomaganie uczy nas pokory, sprawia, że przestajemy się skupiać na własnych problemach, tylko na swoich potrzebach, pozwala dostrzec świat, który jest wokół nas. Uśmiechaj się do innych, pomagaj choćby w najdrobniejszych rzeczach – pomóż starszemu panu znaleźć mleko w sklepie, podnieś stojąc w kolejce rzecz, która upadła osobie stojącej przed tobą.

Krok dziesiąty: Gotuj, sprzątaj i medytuj

Często nie zdajemy sobie sprawy, że sprzątanie i gotowanie mogą stać się doskonałym czasem dla medytacji. Są to w gruncie rzeczy proste zadania, ale uczą nas uważności na to co robimy. Dla mnie osobiście formą medytacji jest gotowanie, nic tak mnie nie odpręża i odciąga od codziennego zamieszania. Każdy może w ciągu dnia znaleźć taką czynność dla siebie, nie musi to być gotowanie czy sprzątanie (mnie sprzątanie na pewno nie odpręża).

Krok jedenasty: Pomyśl o tym, co najważniejsze

Spytaj siebie, co naprawdę dla ciebie jest ważne. Kolejna para butów, spodni, nowa sukienka, telefon? Tak rzadko myślimy o naszych priorytetach dając się ponieść jakiemuś ogłupiającemu pędowi. Czego nie potrzebujesz? Na czym wcale tak bardzo ci nie zależy? Jeśli świadomie zrezygnujemy z tych rzeczy, przestaniemy za nimi biec, zobaczymy wszystko to, co ważne, temu poświęcimy nasz czas i naszą energię. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zrezygnować ze wszystkiego co lubimy, nawet mnichom zależy na telewizji satelitarnej, żeby móc oglądać mecze piłki nożnej.

Krok dwunasty: Proste życie

Pomyśl bez czego możesz żyć, co nie jest ci potrzebne do zdrowia czy szczęścia? Wyrzucenie tych niepotrzebnych rzeczy pozwoli ci pozbyć się stresu. Pozbądź się tego, co bardziej irytujące niż pożyteczne – może przechowujesz przepisy, z których nigdy nie korzystasz, ubrania, których nie zakładasz, buty, książki? Może są to ćwiczenia, których nie cierpisz, zajęcia, na które nie lubisz chodzić. Rezygnacja z tego wszystkiego nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie pozytywnie wpłynie na twoje życie, da tobie spokój i równowagę, pozwoli skupić się tym wszystkim, co dla ciebie ważne. Będziesz żyć szczęśliwiej.


źródło: zenkarma.com

 


Zobacz także

Rozwiązanie konkursu „Jakim typem słodyczy jesteś”

Jak skutecznie przeciąć niezdrową więź i zakończyć toksyczną relację. Detoks od drugiego człowieka

Jesteś singielką? Zrób w wakacje te 3 proste rzeczy, aby poznać wartościowego faceta