Dziś to jedyny dzień, którym powinnyśmy się przejmować

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
21 czerwca 2016
Fot. Life Of Pix MAC NICOLAE / CC0 Public Domain
 

Mądra i fajna z ciebie babka, więc dobrze wiesz, że rozpamiętywanie przeszłości nie ma sensu i trzeba żyć tu i teraz, natychmiast i bez ociągania się. Zamiast rozdrapywać stare rany naucz się wyciągać wnioski, szukać szczęścia w nieszczęściu i akceptować to, na co wpływu już nie masz. Warto – dla spokoju ducha, radości i lepszego jutra. Niby to jasne i proste, ale istnieją sprawy, o których trudno zapomnieć, przestać  analizować i rozpamiętywać szukając przyczyn minionych wydarzeń.

Stracone przyjaźnie

Przez lata byłaś z kimś bardzo blisko, w pamięci pozostało wiele wspólnych chwil, ale nie wiedzieć czemu i kiedy, nagle wasze relacje osłabiły się, aż w końcu kontakt zupełnie się urwał. Pęd życia, inne priorytety, niewyjaśnione sprzeczki, a może gruntowne zmiany w życiu? Bez względu na powody nie warto rozpamiętywać tego, co utracone. Nie myśl też, że wasza przyjaźń nie była prawdziwa – po prostu nie zawsze musi ona trwać wiecznie. Pielęgnuj miłe wspomnienia, pomyśl, co dała ci ta druga osoba i czego dzięki niej się nauczyłaś, a jeśli bardzo tęsknisz i nie chcesz pogodzić się z tym, że to koniec, wykonaj pierwszy krok i odezwij się – być może twoja przyjaciółka czuje to samo, tylko jakoś tak niezręcznie  odezwać się po latach.

Byłe związki

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr! Jeśli kochałaś i byłaś kochana to masz niezwykły fart – wielu ludzi szuka tego uczucia bez sukcesu. Jeśli kochałaś i zostałaś boleśnie skrzywdzona, to pomyśl, że na szczęście masz to już za sobą i możesz zacząć wszystko od nowa. Jeśli nie kochałaś i z tego powodu zakończyłaś znajomość, to nie masz czego żałować – do miłości nikogo zmusić nie można, a bycie z kimś bez uczucia tylko by cię frustrowało i dusiło. Nie utożsamiaj też bycia z kimś z byciem szczęśliwą, bo związek nie jest magicznym panaceum na wszystkie nieszczęścia świata- naucz się najpierw kochać i akceptować samą siebie, by móc prawdziwie pokochać drugą osobę.

Porażki i przegrane

Życie nie polega na tym, by nie popełniać błędów, ale by po nich wstać, otrzepać kolanka i ruszyć dalej bogatsza w nowe doświadczenia.  Mało tego, niepowodzenie jest koniecznym krokiem w drodze do sukcesu i rozwoju osobistego! Spójrz tylko na tych, którym udało się coś osiągnąć w życiu- każdy z nich ma na koncie co najmniej kilka porażek i nietrafionych decyzji. Rozpamiętywanie nie zmieni przeszłości, może za to nas zablokować i sprawić, że stracimy wiarę we własne siły i możliwości.  A więc głowa do góry, pierś do przodu i działaj! Pamiętaj – nie ma błędów i porażek, są jedynie nowe wyzwania, informacje zwrotne i cenne lekcje od życia.

dzis

Niewykorzystane szanse

Mogłaś, ale bałaś się zaryzykować? Miałaś niesamowitą szansę, ale zrezygnowałaś w ostatniej chwili? Odrzuciłaś ciekawą propozycję, a teraz żałujesz? Nie ma co pluć sobie w brodę, co się stało, to się nie odstanie. Zamiast rozpamiętywać i marudzić, zacznij działać. Nie czekaj, aż nadarzy się kolejna szansa, a z nieba spadnie intratna propozycja – twoje życie zależy od ciebie i tego, co z nim zrobisz. Działaj, bądź twórcza i dynamiczna, nawiązuj kontakty, rozwijaj się i realizuj swoje pasje. Kto stoi w miejscu, ten się cofa i nigdy nie dotrze do celu.

Pieniądze

Mędrcy z całego świata, wielcy myśliciele, a nawet i amerykańscy naukowcy, są zgodni co do jednego – choćbyś posiadła największą fortunę, szczęścia nikt ci zagwarantować nie może. W życiu tak już jest, że kasy w portfelu raz mamy więcej, a raz mniej, są lata tłuste i lata, gdy trzeba zacisnąć nieco pasa i żyć oszczędnie. Nad wydanymi pieniędzmi nie ma co rozpaczać, bo ani łzy ani narzekanie nam ich nie zwrócą – nie ma ich, przepadły, trzeba się z tym pogodzić. Nie znaczy to, że masz wieść hulaszczy tryb życia i nie liczyć się z budżetem domowym. Zadaj sobie jedno pytanie- czy posiadanie pieniędzy sprawi, że będę mieć szczęśliwsze życie?

Stare kłótnie i waśnie rodzinne

Ciągnące się od dziada pradziada konflikty rodzinne i uprzedzenia przenoszone z pokolenia na pokolenie potrafią być prawdziwą kulą u nogi. Nikt już nie pamięta, od czego się zaczęło, ale do zakończenia kłótni brak komukolwiek odwagi. Możesz spróbować swoich sił jako rozjemca i wyciągnąć rękę do zgody, ale jeśli to nie pomoże jedynym rozwiązaniem jest całkowite odcięcie się od konfliktu. Nie miej wyrzutów sumienia, że nie chcesz opowiedzieć się za żadną ze stron – próbowałaś rozwiązać sytuację i zachowałaś się właściwie, to inni nie są gotowi na to, by przyznać się do błędu i wybaczyć.

Dalajlama powiedział kiedyś: „Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni”. Warto wziąć sobie jego słowa do serca i dbać o to by każde nowe Dzisiaj było najlepszym z możliwych dni w naszym życiu.


Nie boli, nie złości, jest prosta. Dojrzała miłość. Czy trzeba czekać na nią do czterdziestki?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
21 czerwca 2016
Nie boli, nie złości, jest prosta. Dojrzała miłość. Czy trzeba czekać z nią do czterdziestki?
Fot. iStock / Josh Nix
 

Hej,

Myślisz, że na wiele rzeczy jest za późno?

Że już ci się nie uda?

Że przecież tyle razy próbowałaś?

Że ciężko ułożyć sobie życie z dziećmi?

To przeczytaj.

Miałam dwadzieścia lat i byłam piękna. O co ja się wtedy siebie czepiałam? Patrzę na zdjęcia i myślę: „Na pewno niczego, byłam idealna, taka osoba nie mogła się siebie czepiać”. A jednak pamiętam. Czepiałam się wszystkiego. Że udo za grube, pierś nie taka, no a przede wszystkim dusza i życie nie to. „ Powinnam być lepsza” mówiłam sobie. Śmieszna byłam. Uroda bije z tych zdjęć. Młodość, świeżość. Pewności tylko nie ma. Z kim ja wtedy byłam. Aaaa, pamiętam. Byłam zaraz po rozstaniu. Dziś ledwo pamięta jego imię. Że też mi nikt nie powiedział: Ej, Mała, to zaraz minie. Tyle godzin tej pięknej młodości marnujemy, głupie my:)

Miałam trzydzieści lat i byłam zaangażowaną żoną

Z jednym dzieckiem w brzuchu, z drugim przy boku. Nauczyłam się bawić o piątej rano w uciekające żabki, zapomniałam co to ciągłość snu, zrozumiałam jak ważna jest odpowiedzialność. Głośno było koło mnie, głośność ta trochę męczyła. Myślałam: „O nie, to już trwać będzie, straszne”. Głupie my, nie wiemy, że ten dziecięcy harmider koło nas mija i tęskni się za tym hałasem.

Miałam trzydzieści lat i męża, pelargonie na balkonie, fikusy w domu i rozgardiasz prawdziwej żony i matki.

Miałam czterdzieści lat, dzieci dorastały, a ja zaczęłam czuć się źle w roli żony

Bo on popijał, bo siedział na kanapie, bo w niczym nie pomagał. Z drugiej strony potem na terapii zrozumiałam, że nie dawałam mu pomagać. Wyhodowałam sobie maharadżę, któremu podtykałam pod nos różne luksusy życia– od jedzenia, poprzez seks, po kino, teatr, wyjazdy. A przecież chłopak w miarę dobrze się zapowiadał. Ale jeśli dużo dajesz, zagłaskujesz, odsuwasz z przekonaniem, że zrobisz to lepiej – ktoś zostawia ci przestrzeń. Szczególnie jeśli ma w sobie choć nutę egoizmu i egocentryzmu. Lubimy mieć wygodnie, prawda?

Ocknęłam się w wieku 45 lat. „Gdzie ja jestem” pomyślałam. Byłam nigdzie. Nie to miejsce, nie to życie, nie ten mężczyzna.

Mam pięćdziesiąt lat. Słabo brzmi, prawda?

Ale to nie jest słabe. Patrzę w lustro i widzę piękną, szczęśliwą kobietę. Kobietę, która na pytanie: „co czujesz?” odpowiada po prostu: „Jestem zła, rozdrażniona, wesoła”, nie zastanawiam się, nie kluczę. Kobietę, która budzi się i zasypia obok faceta, który tyle samo daje, ile dostaje. Która była w stanie wziąć na siebie zdziwienie rodziny, niedowierzanie dzieci, zadecydowała, że kończy małżeństwo, choć mogła dreptać obok dalej.

„Nigdy nikogo nie spotkasz. Jesteś za stara”  stwierdził mój mąż.

A jednak spotkałam. I dziś mam już nawet dobre relacje z byłym mężem. Bo pomogłam mu naszym rozstaniem. Związał się z inną kobietą, schudł, więcej w nim radości. Nie musimy umierać za życia, nie musimy się poddawać z wygody czy z lęku. W każdym momencie jest czas na zmiany. No i na miłość.

Jak przychodzi dojrzała miłość?

Najczęściej przychodzi do człowieka, który nie musi już sobie niczego udowadniać. Wie kim jest, nawet godzi się na samotność, bo rozumie, że lepiej samemu niż bez sensu. To człowiek „kompletny”. Lubię to tak nazywać. Świadomy swoich mocnych i słabych stron. Możesz z kimś być, ale już się nie dusisz bez niego.

Skoro nie masz ogromnych wymagań, miłość nie musi przyjść spektakularnie. Niby zawsze to wiedziałam, ale jednak miłość do męża była jak rażenie piorunem. Miałam 22 lata w końcu. Nie zauważałam żadnych ostrzegawczych sygnałów, choć było ich sporo. Do kobiety dojrzałej też dobijają się spektakularni mężczyźni. Dużo gestów, słów, spontaniczności. Tylko ona umie już wyłapywać sztuczność. Albo tymczasowość. Rozpozna kolekcjonerów, mężczyzn, którzy może i chcą kochać, ale na pewno tego nie potrafią, a odpowiedzialność jest słowem, o którym nie mają nawet pojęcia.

Czy nie ma takich kobiet? Pewnie, że są.

Dojrzała kobieta nie potrzebuje odpowiedzialności na całe życie, ale na „tu i teraz”, w codzienności ona zawsze się przydaje. Co to jest „niespektakularne przyjście?”. Już nie ma takich oczekiwań, może się zacząć od zwykłej znajomości, przyjaźni. Człowiek nie jest taki narcystyczny, nie przejmuje się tym, co ktoś o tym myśli. Nie analizuje krytyki i uwag.

A ludzie zaczynają akceptować twoje wybory. Bo już się pytasz: „A co o tym myślicie?” tylko oznajmiasz: „tak chcę”, „jest dobrze”, „pasuje mi to”.

Miłość dojrzała jest tolerancyjna. Jeśli wiesz czego oczekujesz od relacji, przestajesz czepiać się o źle odłożona łyżkę czy bałagan. Rozumiesz swoje priorytety. Moim priorytetem jest na przykład energia, chęć poznawania świata. Przynajmniej teraz, bo być może w wieku trzydziestu lat priorytety miałam inna.

Ale zawsze chciałam mieć partnera, który kocha podróże i potrafi nie robić problemów. Z wiekiem to mi się nasiliło. Nie mam siły na nieistniejące problemy.

Miłość dojrzała jest wesoła. Bo życie jest samo w sobie dostatecznie trudne, szkoda się więc wspólnie smucić. Tę „wesołość” odnajduje się w drobiazgach. Właściwie wszystko może być powodem do śmiechu. Rzadziej już jednak inni ludzie, bo człowiek po prostu wie, że to jest zwyczajne wyśmiewanie, a na to też szkoda mu energii.

Miłość dojrzała jest wspierająca. Dla młodych sukces drugiej osoby bywa zagrożeniem. Jego/ jej pasje, marzenia, nierealne nawet oczekiwania. Blokuje się więc drugą osobę niby dla jej dobra, a w rezultacie dla siebie. Dojrzałość raczej mówi: „idź i dobrze się baw, zrób fajne rzeczy, będę obok”. W tym czasie robi się swoje rzeczy i nie wymyśla się, że czyjś krok w przód to upadek relacji. W ogóle mniej się spektakularnych słów używa.

No i nie zmieniasz nikogo na siłę. Dziś mi się to wydaje nawet zabawne, jak chciałam, żeby mój mąż był taki jak ja i moje wyobrażenia o nim. Nie dziwię się, że ludzie uciekają, chowają się, gdy chcemy ich zmieniać. Sama to robiłam, patrzę jak robi to moja córka i po prostu mi jej szkoda, bo pewnie dojdzie do tego samego wniosku co jej matka. No, albo stanie się zgorzkniała.

Bo są tylko dwa końce historii o zmienianiu kogoś.

Siebie możesz zmienić. Tylko tyle. I to bardzo pomaga w odnalezieniu miłości dojrzałej. Bo chyba nie trzeba czekać z tymi wnioskami do pięćdziesiątki. Inaczej: lepiej nie czekać. 🙂

wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska


Naturalne i bezpieczne sposoby na owady w domu. Wypróbuj je, zanim sięgniesz po chemię

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 czerwca 2016
owady
Fot. Pixabay / borislarimer / CC0 Public Domain

Jeśli dokucza ci owadzie sąsiedztwo, które czasem staje się licznym współlokatorstwem, warto zastanowić się, jak wyprosić je za drzwi. Bo o ile jedna mrówka przemykająca chybcikiem pod twoimi nogami wywoła jedynie zdziwienie, tak ich cała chmara wędrująca po stole, przy którym jesz posiłki, skutecznie obrzydzi ci czas spędzony w domu.

Jacy nieproszeni goście najczęściej uprzykrzają nam życie?

Niezależnie od miejsca, w którym mieszkamy, możemy natknąć się na niechciane towarzystwo wspomnianych mrówek, brzęczących komarów, przemykających po łazience rybików lub moli spożywczych ukrytych w szafkach z produktami spożywczymi. Zanim sięgniesz po broń ciężkiego kalibru, spróbuj naturalnych metod, które oszczędzając środowisko, pomogą ci pozbyć się owadziego towarzystwa.

Komary

 Fot. Pixabay / ArtsyBee / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / ArtsyBee / CC0 Public Domain

Brzęczące zło, które dopada nas nie tylko na spacerze w lesie czy nad wodą. Wlatują przez otwarte okna i wieczorami dają prawdziwy popis zręczności gryząc nas ile wlezie, nie szczędząc przy tym dzieci. Z powodu wysokich temperatur trudno mówić o przebywaniu w zamkniętych stale pomieszczeniach, oraz zakładaniu moskitiery na wszystkie możliwe okna w domu. Można zamontować odpowiednie specyfiki pod kontakt, ale gdy w domu przebywają małe dzieci lub osoby z alergią, to rozwiązanie nie jest najlepsze dla ich zdrowia. Zamiast tego spróbujcie bardziej neutralne, ale nie pozbawione skuteczności sposoby:

  • olejki eteryczne takie jak: olejek trawy cytrynowej, goździkowy, eukaliptusowy, patchouli, mięty pieprzowej. Najlepiej skropić nimi miejsca w domu np. parapet, lub wymieszany z olejem bazowym (olej słonecznikowy, z pestek winogron, jojoba i in.) olejek eteryczny nałożyć na skórę. Ten sposób nie jest zalecany kobietom w ciąży i dzieciom poniżej 3 r.ż.
  • postaw na parapecie kocimiętkę. Kwitnie ona od czerwca do lipca oraz od września do października, gdy szczególnie dokuczają nam komary. Można hodować ją w doniczce na balkonie lub parapecie.
  • w kuchni sprawdzi się bazylia. Dzięki swojej silnej woni odstraszy komary także na balkonie. Podobnie zadziała mięta.
  • turówka wonna in. trawa żubrówka. Dobry sposób na balkon, dzięki zawartości kumaryny i substancji o nazwie fitol.
  • pokrojone plastry cebuli. Wyłożone na parapecie na całą noc, intensywnym zapachem odstraszą owady. Kłopotem może być jedynie tolerancja tego zapachu przez mieszkańców.
  • waciki/gąbka namoczona octem, zadziała podobnie do cebuli.

Mrówki

Fot. Pixabay / happylism / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / happylism / CC0 Public Domain

„Faraonki” doskonale się czują w naszych mieszkaniach, szczególnie w kuchniach, gdzie znajdują ogrom możliwości do gromadzenia zapasów. W krótkim czasie, gdy założą gniazdo, mogą namnożyć się w wielotysięcznej liczbie. Najważniejsze, by zachować czystość w domu, szczególnie pod kątem otwartej żywności która je zwabia czy okruchów leżących przy blacie. Ponadto:

  • jeśli namierzyłaś miejsce, którędy wchodzą mrówki do mieszkania, zagipsuj szpary np. w ścianach.
  • spryskaj trasy ich wędrówek octem lub mieszaniną wody i octu w proporcji 1:1
  • możesz wysypać w ich pobliżu sól, pieprz, cynamon, goździki.

Rybiki

 Fot. Pixabay / Hans / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Hans / CC0 Public Domain

Te małe srebrne stworzonka, przemykające spłoszone zapalonym światłem po łazience, to znajomy widok w wielu domach. Rybiki, zwane inaczej srebrzykami, kochają pomieszkiwać w łazienkach, gdzie ciepła i wilgoci nie brakuje. Nie są one szkodliwe, ponieważ żywią się resztami pozostawionymi przez ludzi, nie naruszając naszych zapasów ułożonych w szafkach. A mimo wszystko, nie lubimy ich towarzystwa, odczuwając wstręt dla ich maleńkich miękkich ciał, wkradających się w szczeliny ścian. Aby pożegnać ich sąsiedztwo, zadbaj o porządek w zakamarkach pomieszczeń i spróbuj tych sposobów:

  • wyłóż saszetki z szałwią, wawrzynem lub przyprawą do szarlotki, w pomieszczeniu, gdzie pojawiają się rybiki.
  • wypróbuj  boraks wymieszany z cukrem pudrem lub mąką.

Mole spożywcze

Mole spożywcze potrafią wyrządzić poważne szkody w zapasach jedzenia zamkniętych w szafkach. najczęściej orientujemy się w kłopocie, gdy wyciągamy mąkę z tymi owadami lub ich larwami. Smakuje im także ryż, kasz, cukier i inne sypkie produkty. Do walki z nimi należy przystąpić jak najszybciej, ponieważ jest to przeciwnik dość trudny do wytępienia.

  • wyrzuć natychmiast wszystkie produkty, w których zauważalne są ślady działalności moli spożywczych. Pozostałe, przesyp do szczelnych pojemników, by odciąć dostęp do pokarmu.
  • umyj pojemniki na produkty, szafki roztworem pół szklanki amoniaku rozpuszczonym w litrze wody.
  • w umytych szafkach, po przejrzeniu i zabezpieczeniu produktów, wyłóż przyprawy, których nie lubią mole – wanilia, goździki, anyż. Lub nasącz wacik kosmetycznym kilkoma kroplami olejków eterycznych np. eukaliptusowy lub lawendowy.

Mole ubraniowe

Kolejni nieproszeni mieszkańcy, tym razem szaf. Ich działalność uwidacznia się w szkodach poczynionych na ubraniach, pod postacią zniszczonych tkanin i prześwitujących dziur. Dorosłe mole nie czynią szkód, za to larwy do wzrostu potrzebują składników odżywczych, pobieranych wraz z pochłanianiem wełny, skóry czy pierza. Im rzadziej wietrzona szafa, tym większa szansa, że mole się w niej pojawią. Szczególnie, gdy wkładamy na półki nieprane ubrania, zdejmowane po całym dniu z ciała. Gdy mole się pojawią:

  • wyciągnij wszystkie ubrania, wywieś na słońce które niszczy larwy
  • wymyj szafę i zrób porządek z niepotrzebnymi ubraniami. Ubrania sezonowe przechowuj zamknięte w szczelnych workach, najlepiej próżniowych.
  • w szafie połóż woreczki z suszoną lawendą, olejki z cytryny, liści laurowych, mięty lub goździków.

Karaluchy 

Fot. Pixabay / beeki / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / beeki / CC0 Public Domain

Nie tylko wstrętnie wyglądają, ale przenoszą również groźne choroby a odchodami zanieczyszczają żywność. Na szczęście, nie są zbyt częstymi mieszkańcami domów, w których panuje czystość. Jeśli już zauważysz je  w swoim domu, spróbuj tych sposobów na pozbycie się szkodników:

  • miejsca, w których pojawiają się karaluchy, przetrzyj olejkiem eukaliptusowym, także we wnętrzu szafek.
  • boraks zmieszaj z mąką lub cukrem pudrem w proporcji 1:1. Mieszankę wsyp np. do zakrętek od słoików i umieść tam, gdzie pojawiają się szkodniki (z dala dzieci i zwierząt!). Cukier i mąka zwabią insekty, które wraz z nimi przeniosą do gniazda truciznę – boraks.

źródło: kobieta.onet.pl


Zobacz także

Biały stanik pod białą bluzką? Wpadki modowe, które zaliczasz każdego dnia

Rozwiązanie konkursu „Czuję się piękna, gdy…”

Naturalny sposób na piękne paznokcie. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #22 [12.05.]