Drogie panie, a wy jaki macie talent? Czy ta reklama obraża kobiety? Na pewno ich nie docenia! Zobaczcie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 listopada 2017
Fot. Screen/Facebook
 

Czyżby reklamowy strzał w kolano? Pepco pokazało swój nowy spot reklamowy, który zaczyna się od: „Zapytaliśmy kobiety, jaki mają talent”. Okazuje się, że żadna z nich nie potrafiła odpowiedzieć, bo tak trudno jest mówić o sobie i swoich talentach. Naprawdę? Nadal pokutuje w nas ta fałszywa skromność, która nie pozwala się nam pochwalić tym, co wychodzi nam najlepiej? Co za cholerne powielanie stereotypów. Oj czasem się nie chwal, spytamy twoich najbliższych, jaki jest twój talent, przecież oni na pewno wiedzą.

I tak Pepco popełnia błąd drugi – dzieci mówią, jak zawsze szczerze – i są w tym rozczulające. Ale panowie? Moja żona ma talent do tego, że zawsze świetnie wygląda? Ma talent do dekorowania domu i przygotowywania Wigilii? To jakiś żart. Bardzo kiepski żart, kiedy jeszcze mama jednej z kobiet dorzuca, że córka jest taka zaradna. A jak ma nie być? A ile ją ta zaradność kosztuje?

Trochę mną potrząsnęło, bo przecież walczymy z takim seksizmem, powtarzamy, że kobiety nie są tylko od zarządzania domem, kuchnią, nie skupiają się na swoim wyglądzie. Jesteśmy mądre, zdolne, doświadczone z wieloma talentami! Zresztą na Facebooku Pepco, pod spotem reklamowym pojawiają się komentarze:

Mam bardzo wiele talentów, drogie Pepco. Jestem grafikiem, rysuję, maluję, projektuję, szyję, dziergam, wyszywam, śpiewam, uprawiam sport i jestem w tym dobra. Zdolności organizacyjne to też jakiś talent. Każda z nas ma wiele talentów. I nie ograniczają się do tych związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego. Puszczanie takich tendencyjnych reklam to umacnianie seksistowskiego sprowadzania kobiet do roli ładnie wyglądającej matki i żony, która nawet wigilie skleci.

Już wiem, czemu nigdy nie byłam w pepco. Po prostu mam nieodpowiednie talenty.

Wyglądanie pięknie to talent? Powtórzone dwa razy?
A może ‚jak nikt tłumaczy matematykę’ albo ‚jest świetna w swojej pracy i dzięki temu jeździmy co roku na wakacje’.
Kobiety naprawdę potrafią więcej niż być pięknymi matkami i paniami domu… 

Ja rozumiem, że spot jest celowany w asortyment sklepu, ale naprawdę nie można było wymyślić tego inaczej?

A wy? Co myślicie?


Żyjesz nie swoim życiem. Obudzisz się któregoś dnia i poczujesz, że to koniec. Albo coś zmienisz, albo się ostatecznie poddasz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2017
Fot. iStock/portishead1
 

Załóżmy, że masz trzydzieści lat. No, może trochę więcej. Odkąd pamiętasz, chciałaś, żeby wszyscy wokół byli zadowoleni. Najpierw rodzice, potem nauczyciele, w końcu znajomi. Na samym końcu jesteś ty. Nie wiesz już, czego tak naprawdę chcesz, zapomniałaś o swoich marzeniach. Wierzysz, że ICH marzenia są twoimi marzeniami. Że oni wiedzą lepiej. Albo wybierasz po prostu „święty spokój”.

Nie byłaś „trudnym dzieckiem”. Rodzice nie mieli z tobą żadnych kłopotów, z trojga rodzeństwa to ty byłaś najbardziej „przezroczysta”. Nie walczyłaś o swoje, nie miałaś swojego zdania (a może nikt nie był go ciekawy?) Zresztą ani mama, ani tata cię do tego nie zachęcali. Uznano cię chyba z góry za tę „najmniej zdolną”, tę, do której trzeba mówić „dużymi literami”. Nie buntowałaś się, mówili ci, że masz dobry charakter. A ty chciałaś mieć dobry charakter. Ale chciałaś też, żeby jeszcze ktoś zauważył w tobie coś więcej niż „grzeczną dziewczynkę”. Jeden, jedyny raz zachowałaś się inaczej, niż można było przewidzieć. Uparłaś się, że na urodziny koleżanki pójdziesz ubrana tak, jak chcesz. Nikt się tego nie spodziewał.

Czas tak szybko mija. Pamiętasz, jeszcze całkiem niedawno byłaś małą dziewczynką. Lubiłaś grać z koleżankami w Króla Skoczka, na podwórku. To one rządziły, ty stawałaś tam, gdzie ci kazały. Już wtedy nauczyłaś się udawać, że tak ci jest dobrze.

To takie twoje życie „w rozdwojeniu”. Gdzieś głęboko w środku czujesz, że jesteś kimś innym, niż o tobie wszyscy myślą. Rozlewa się w tobie smutek i strach przed tym, że nigdy nie odważysz się być tym, kim chcesz. Tak bardzo boisz się rozczarować bliskich, że pozostajesz dalej, by grać w tym filmie, który nawet nie jest opowieścią o tobie. To historia kogoś, kogo nie znasz, kim wcale nie chcesz być.

Leżysz na łóżku, kulisz się w sobie. Jest bardzo wcześnie rano, budzik zadzwoni dopiero za godzinę, ale ty już nie możesz spać. Obudziło cię poczucie lęku i niechęci. Tak bardzo nie chcesz wstać, tak mocno czujesz, że nie żyjesz swoim życiem. Marzysz o tym, by „nie musieć” tam iść. Szukasz wymówek, zastanawiasz się, czy masz jeszcze do wykorzystania kilka dni urlopu.

Ale, jak co rano, wygra twoje poczucie obowiązku. Wstaniesz w końcu, zaparzysz sobie kawę, przejrzysz wiadomości. Ubierzesz się w to, co znajdziesz pod ręką, bo już coraz bardziej wszystko ci jedno, jak wyglądasz. Wyjdziesz jak robot na ulicę, wsiądziesz w samochód, autobus albo metro i znów znajdziesz się wśród ludzi, z którymi niewiele cię łączy.

Brak ci odwagi, by zacząć myśleć o sobie, o tym, czego dla siebie pragniesz, o tym, w jakim punkcie i z kim chciałabyś być. Rezygnujesz z tego myślenia, odrzucasz je. Chcesz, żeby inni byli z ciebie zadowoleni, dumni. Nie możesz zawieść zaufania rodziny, szefa, przyjaciół. Ty jesteś na szarym końcu. A właściwie cię nie ma. Żyjesz jak zaprogramowana. Żyjesz nie swoim życiem. Obudzisz się któregoś dnia i poczujesz, że to koniec. Albo coś zmienisz, albo się ostatecznie poddasz.

Może istnieją sytuacje, w której powinniśmy zrezygnować z siebie. Może wtedy, gdy w grę wchodzi jakieś „wyższe dobro”. Ale, na litość boską, nie pozwalajmy sobie na to, by spędzić miesiące i lata jako ktoś, kogo nie znamy, z kim się nie identyfikujemy, kto jest dla nas obcy.


Jak brak ojca wpływa na życie seksualne kobiet? Bardzo szybko zaczynają szukać partnera

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2017
Fot. iStock/Pekic

Dlaczego niektóre kobiety są bardziej aktywne seksualnie niż inne? Istnieje wiele socjokulturowych, biologicznych i genetycznych powodów. Nowe badania opublikowane w Journal of Personality and Social Psychology  sugerują, że obecność lub nieobecność ojca w dzieciństwie może silnie wpływać na zachowania seksualne kobiet w ich dorosłym życiu.

Naukowcy stwierdzili, że te panie, którym w dzieciństwie brakowało kontaktu lub też fizycznej obecności taty, częściej przypisują fikcyjnemu mężczyźnie wyższy poziom zainteresowania romantycznego i seksualnego niż te, których ojcowie byli od początku obecni w ich życiu. Inaczej mówiąc, częściej decydują się na bliskość fizyczną z osobą, którą poznały niedawno, łatwiej się zakochują i angażują emocjonalnie oraz fizycznie. Badania potwierdziły zakładaną wcześniej teorię – kobiety, które pochodzą z „pełnych” rodzin, rzadziej podejmują ryzykowne zachowania seksualne, ponieważ ich potrzeby emocjonalne zostały zaspokojone w okresie dojrzewania. Te, które wychowywały się bez ojca, częściej bardzo wcześnie zaczynają szukać bliskości i partnera seksualnego. I rzadko kiedy od razy „trafiają” na tego właściwego, skąd częste zmiany i dalsze poszukiwania.

Oczywiście – jak w każdym przypadku, istnieją wyjątki od tej reguły. Należy również pamiętać, że nawet kobiety pochodzące z „początkowo rozbitych” rodzin, które w pewnym monecie „odzyskały” ojca (na przykład w postaci nowego partnera matki, który traktował przyszywaną córkę jak swoją własną) nie wykazywały zachowań seksualnych odstających od normy. 

Na podstawie: psychologytoday.com


Zobacz także

Starość jest pięknem pomarszczonej twarzy, ale też niesprawnymi nogami i rękami, które nie mogą utrzymać kubka z herbatą

15 małych rzeczy, które robi kochający facet, a których często nie dostrzegamy

Ważni ludzie w twoim życiu? Ty też ich masz