To dopiero odkrycie! Jedzenie czekolady pomaga utrzymać wagę i sprawia, że jesteśmy mądrzejsi

Redakcja
Redakcja
13 stycznia 2018
Fot. iStock/Eva-Katalin
 

Ile razy odmawiałyście sobie czekolady – bo przecież jesteście na diecie, bo musicie pilnować tego, co jecie, żeby nie przytyć, choć w nocy śniła się wam ogromna tabliczka. Uwaga – od teraz koniec z wyrzeczeniami. Badania dowodzą, że jedzenie czekolady pomaga obniżyć ciśnienie krwi, poprawić nastrój, a także zwiększa wydajność naszego mózgu. A to jeszcze nie wszystko.

Eksperci wymieniają 10 korzyści płynących z jedzenia czekolady, które zrewolucjonizują twoją dietę

Zmniejsza ciśnienie krwi

Substancje zawarte w kakao, a zwane flawanolami  działają jak leki obniżające ciśnienie krwi. Flawanole pobudzają organizm do wytwarzania podtlenku azotu we krwi, który pomaga otworzyć naczynia krwionośne. Naukowcy odkryli, że regularne spożywanie kakao powoduje obniżenie ciśnienia krwi.

Poprawia nastrój

Przeprowadzone badania dowiodły, że ludzie, którzy spożywali dziennie 42 g ciemnej czekolady, byli bardziej zadowoleni z życia niż ludzie, którzy tego nie robili. Poprawa nastroju, którą możemy uzyskać jedząc czekoladę wynika z uwolnienia serotoniny i endorfin – dobrych chemicznie substancji w mózgu.

Zapobiega uszkodzeniom wątroby

Już wiemy, że czekolada obniża ciśnienie, a uważa się, że właśnie wysokie ciśnienie krwi w żyłach wątroby wiąże się z jej uszkodzeniem i przewlekłą chorobą. Badania wykazały, że ciemna czekolada poprawia przepływ krwi w wątrobie.

Podwyższa dobry cholesterol

Kakao zawiera polifenole. Spożywanie czekolady o wysokim stężeniu polifenoli (zawarte w ciemnej czekoladzie) może poprawić poziom dobrego cholesterolu. Kakao składa się głównie z kwasu stearynowego i kwasu oleinowego. Kwas stearynowy jest tłuszczem nasyconym, ale nie podwyższa poziomu cholesterolu we krwi, podobnie jak kwas oleinowy.

Dba o nasze serce

Wszystkie korzystne działania czekolady na układ krążenia (obniżenie ciśnienia krwi, otwarcie naczyń krwionośnych, zmniejszenie stanu zapalnego) zbawiennie wpływają na nasze serce i pomagają zapobiegać udarom. Według badań ci, którzy jedli najwięcej czekolady o 37% procent rzadziej cierpieli na chorobę wieńcową.

Zwiększa wydajność mózgu

W badaniu opublikowanym w Journal of Nutrition naukowcy zbadali związek między wydajnością mózgu a spożyciem czekolady wśród osób w wieku 70 – 74. Na podstawie przeprowadzonych testów okazało się, że ci, którzy jedli czekoladę, mieli lepsze wyniki poznawcze, niż, którzy jej unikali.

Dba o naszą sylwetkę

Ci, którzy jedzą czekoladę regularnie, wydają się być szczuplejsi – to wynik kolejnych badań. Naukowcy podają, że ludzie, którzy jedli czekoladę kilka razy w tygodniu, byli szczuplejsi od tych, którzy ją sporadycznie, nawet po uwzględnieniu innych pokarmów w diecie.

Wspomaga umysły geniuszy

Naukowcy odkryli związek pomiędzy ilością zjedzonej czekolady na osobę a liczbą laureatów nagrody Nobla w populacji danego kraju. Szwajcaria, która ma najwyższy poziom spożycia czekolady, ma także najwięcej laureatów nagrody Nobla. Każdy mieszkaniec Wielkiej Brytanii musiałby zjeść około 2 kilogramy czekolady rocznie, aby zwiększyć liczbę laureatów Nagrody Nobla. Ciekawe, jak się to ma do naszego kraju?

Korzystnie wpływa na naczynia krwionośne

Badanie opublikowane przez Federację Amerykańskich Towarzystw Biologii Eksperymentalnej wykazało, że mężczyźni, którzy zjadają 70 g ciemnej czekolady dziennie, mają zdrowsze naczynia krwionośne. Ciemna czekolada pomaga w zwiększeniu elastyczności tętnic i zmniejszeniu lepkości białych krwinek, co ogranicza ryzyko ich zapchania.

Chroni skórę

Naukowcy odkryli, że niektóre związki zawarte w kakao mogą rzeczywiście pomóc w ochronie skóry przed słońcem. Badanie wykazało, że ludzie, którzy spożywali 20 g ciemnej czekolady dziennie przez 12 tygodni, mogli spędzić dwa razy więcej czasu przed lampą UV, zanim ich skóra się zaczerwieniła się w porównaniu z tymi, którzy jedli mleczną czekoladę.

To jak? Po kawałku czekolady?


źródło: Daily Mail

 


Dopadł cię „styczniowy blues”? Nie martw się, nie jesteś sama

Redakcja
Redakcja
13 stycznia 2018
Fot. iStock/sergio_kumer
 

Wiecie, co jest najgorsze, że kiedy wybija północ i wchodzimy w nowy rok, jesteśmy pełni euforii, chęci do zmian, pewni swoich postanowień i tego, że tym razem na pewno im sprostamy.Mija jednak tydzień, dwa tygodnie stycznia, a my stajemy się jak balonik, z którego upuszczono powietrze. Brak nam sił, chęci do działania. Uwaga, dopadł nas styczniowy blues. Według terapeutki Rosemary Sword to forma depresji, którą odczuwa wiele osób po zakończeniu wakacji.

Sword wyróżniła sześć głównych powodów styczniowego bluesa, niektóre z nich świadomie, a inne nieświadomie wpływają na nasz nastrój.

1. Skończył się okres świąteczny, co oznacza, że ​​wiele osób wróciło do pracy, zniknęły świąteczne dekoracje i wszystko wróciło do tak zwanej normy.

2. Bliskie nam osoby, które spotykamy przy okazji Świąt, wyjechały, a na kolejne spotkanie znowu trzeba poczekać.

3. Być może nie udało się nam zrobić wszystkiego, co zaplanowaliśmy w przerwie świątecznej.

4. Picie i jedzenie w nadmiarze w okresie Świąt sprawiają, że czujemy się ospali i grubi.

5. Jest zimno, dni są krótkie… I chociaż coraz bliżej do wiosny, to jednak jeszcze musimy na nią poczekać.

6. Może się okazać, ze niezwykle trudno jest nam wytrwać w noworocznych postanowieniach.

Styczniowy blues to zupełnie coś innego niż sezonowe zaburzenie afektywne wywołane brakiem słońca. Styczniowe obniżenie nastroju trwa zazwyczaj kilka tygodni, nie dłużej, przy czym mamy świadomość, że ten stan minie i nie wymaga pomocy specjalisty, co nie znaczy, że musimy się mu teraz całkowicie poddać.

Może zamiast cierpieć na styczniowy blues w zaciszu domowym, lepiej wybrać się na spacer, umówić z przyjaciółmi, zjeść coś dobrego i zdrowego i… zaplanować najbliższe wakacje.


źródło: businessinsider.com


Macie ochotę na wyjątkowe ferie? Nie trzeba wyjeżdżać daleko, żeby nauczyć nasze dzieci, jak być dobrym człowiekiem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 stycznia 2018
Fot. iStock/Nevena1987

Zastanawiacie się, jak urozmaicić dzieciom ferie, żeby były wyjątkowe? Większość z nas spędza ten czas w mieście. My – rodzice, musimy pracować, a dzieci, często pozostawione same sobie, zasiadają przed telewizorem, komputerem czy telefonem. Cóż, smutna rzeczywistość. Nie każdy z nas może sobie pozwolić na chociażby tygodniowy wyjazd, żeby się wyrwać, zapewnić frajdę dzieciom i samemu odpocząć.

Zapewne wiele razy słyszeliście, że podróże kształcą, że to właśnie dzięki nim nasze dzieci się rozwijają i tak jak my zdobywają nowe doświadczenia, poszerzają swoje horyzonty. Tyle tylko, że podróż wcale nie oznacza dalekiej wycieczki. Czasami wystarczy rozejrzeć się wokół i zainspirować się tym, co dzieje się blisko nas. W końcu każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku, prawda?

Myślę, że wielu rodziców zgodzi się ze mną, że chcemy wychować nasze dzieci na dobrych ludzi. Jest to dla nas niezwykle ważne. Jasne, że chcielibyśmy w nich zaszczepić pewność siebie, poczucie własne wartości, odwagę w byciu sobą, ale też zależy nam na tym, by były wrażliwe, empatyczne. By nie przechodziły obojętnie obok cudzej krzywdy i cierpienia. By miały dobre serca, serca otwarte na niesienie bezinteresownej pomocy innym.

Oczekiwania to jedno, to że o nich mówimy – drugie. To jednak nadal zbyt mało. Nie wystarczy powiedzieć: „Chcę, żebyś pomagała tym, którzy pomocy potrzebują”. Dla każdego dziecka to puste słowa, jeśli za nimi nie idą żadne działania, to tak naprawdę dzieci jednym uchem taki komunikat wpuszczają, a drugim wypuszczają. I choćbyśmy powtarzali to każdego dnia, odbije się to pustym echem od ściany.

Dzieci uczą się nie tego, co im mówimy, ale tego, jak postępujemy. Pamiętam historię mamy, która chciała, by jej córka miała jakąś pasję. Na pytanie, co jest jej pasją, odpowiedziała, że nigdy żadnej nie miała, więc skąd jej córka miała czerpać inspirację? Na kim miała się wzorować? Co z tego, że mama jej powtarzała: „A może taniec, może rysunek, może siatkówka?”, skoro sama spędzała czas w domu oglądając seriale. I żeby nie było – nie ma w tym nic złego, ale pamiętajmy, że dzieci zawsze będą powielać nasze zachowania.

Dlaczego to tym wszystkim piszę? Bo skoro chcemy wychować dzieci na dobrych ludzi, pokażmy, jak takimi być, na czym polega bycie dobrym, jak zaszczepić w dziecku wyjątkową wrażliwość.

Pamiętam pierwszą wizytę w schronisku dla psów. To były ferie zimowe, a moje dzieci znudzone domagały się jakieś rozrywki. Nie chciałam, żeby to była kolejna konsumpcyjna atrakcja. „Idziemy do schroniska dla psów” – powiedziałam, a oni spojrzeli na mnie zaskoczeni chwilę potem skacząc z zachwytu. „Super, super mama”. Szczerze mówiąc chyba sama nie zdawałam sobie sprawy z własnego pomysłu, ale słowo się rzekło. I wiecie co, to było fantastyczne doświadczenie. Ja, która całe dzieciństwo wychowywałam się z psiakami, płakałam jak bóbr po przekroczeniu bramy schroniska. Zapisaliśmy się jako wolontariusze i tak zaczęliśmy wyprowadzać psy na spacer. Dzisiaj, kiedy mamy już naszego kundla Azora, którego ktoś zostawił w lesie przywiązanego do drzewa, wiem, że to była jedna z ważniejszych lekcji, jaką dałam moim dzieciom.

Ferie to doskonały czas, by zrobić coś wspólnie. Do kina można pójść zawsze, pograć w planszówki również, ale jeśli chcecie dostarczyć dzieciom wyjątkowych chwil – pomyślcie nad wizytą w schronisku dla psów. Choćby w tym w Celestynowie, gdzie zwierzęta czekają na pomoc. I nikt nie mówi, że od razu musicie zabierać psa do domu. Monika Dąbrowska – pomysłodawczyni „Biegu na sześć łap” pokazała, że zwierzaki można uszczęśliwić wyjściem z nimi na spacer, a schronisku pomóc sprawdzając, co mu potrzebne. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie zbiera obecnie środki na modernizację budynku schroniska, wystarczy ofiarować swój 1%  (KLIK), by je wesprzeć.

A jeśli zdecydowalibyście się na adopcję psiaka, podpowiadamy, że nie ma co zwlekać. Obecnie bez problemu można znaleźć hotele przyjazne zwierzętom, które mają dla ich właścicieli wyjątkową ofertę – dzięki temu żaden wyjazd nie powinien być dla nas uciążliwy.

To jak? Zaplanujecie wizytę w schronisku i pokażecie swoim dzieciom, co znaczy niesienie pomocy?


Artykuł powstał przy współpracy z TOZ

 


Zobacz także

10 oznak, że spędzasz zdecydowanie za dużo czasu w domu

10 oznak, że spędzasz zdecydowanie za dużo czasu w domu

Lubisz własnoręcznie wykonane ozdoby, ale nie masz na to czasu? Zobacz jak zrobić choinkę z gazety

Jak zrobić choinkę z gazety – krok po kroku. Ozdoba last minute

Produkty pełne energii. Czyli dobre śniadania mają moc. Akcja #rodzINKA. Tydzień I, wyzwanie 4