Domowe sposoby na powiększenie ust. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #25 [15.05.]

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
15 maja 2016
Domowe sposoby na powiększenie ust
Fot. Flickr / Ashley Harrigan / CC BY
 

Piękne, błyszczące, duże usta – marzenie każdej z nas. I dobra wiadomość – są domowe sposoby dzięki, którymi możemy polepszyć wygląd naszych ust. Najważniejsze, żebyś trzymała się pięciu zasad.

Po pierwsze: nigdy nie doprowadzaj do tego, żeby usta były spierzchnięte

Po drugie: pokochaj domowe przyprawy i miód. Na zwilżone usta nałóż trochę pieprzu. Możesz też zrobić maseczkę. Weź trochę miodu, dodaj cynamon, wymieszaj, a potem wsmaruj w wargi

Po trzecie: kilka razy dziennie ćwicz wymawianie samogłosek: „a”, „e”, „o”, „u”. W ten sposób ćwiczysz mięśnie twarzy i modelujesz usta

Po czwarte: masuj je szczoteczką do zębów. Możesz nałożyć odrobinę cukru, co zadziała jak peeling. W ten sposób usuniesz martwy naskórek i nadasz ustom ładny koloryt.

Po piąte: używaj jasnych kolorów błyszczyków i szminek. To optycznie powiększa usta.

Niedziela to idealny dzień na takie zabiegi:) Powodzenia!

Akcja „Bądź piękna każdego dnia”

Do 18 maja będziemy codziennie umieszczać dla was wpisy dotyczące urodowych wyzwań. Będziemy was namawiać do odrobiny szaleństwa, do zadbania o to, by wasza uroda była tej wiosny widoczna w wyjątkowy sposób.

Co trzeba zrobić? Pod codziennym wpisem dotyczącym naszej akcji zamieść komentarz, w którym napiszesz, co takiego dzisiaj zrobiłaś dla swojej urody. Najciekawsze z komentarzy zostaną nagrodzone.


A poniżej na zachętę przypominamy o wyjątkowych nagrodach ufundowanych przez BaByliss.

Depilator IPL

Depilator IPL BaByliss | Akcja "Bądź piękna każdego dnia"

Mat. prasowe

Prostownicę 

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Lokówkę

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Czas trwania: 20.04.2016 – 18.05.2016. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 27.05.2016

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wyzwania w naszej akcji


Źródło: interia.pl, ofeminin.pl


„Równość, aktywność, demokracja”. Tylko po co, przecież mogło być gorzej… Smutna refleksja po 8. Kongresie Kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 maja 2016
Fot. Pexels / stock.tookapic.com / CC0 Public Domain
 

„Po jasnej stronie mocy… Równość, aktywność, demokracja” – pod takim hasłem rozpoczął się w piątek VIII Kongres Kobiet. I szybko okazało się, że z tą równością, a nawet z kobiecą solidarnością to my raczej stoimy po ciemnej stronie. Nie obyło się bez zgrzytów w postaci wystąpienia rządowego rzecznika do spraw równości, spektakularnej nieobecności Pierwszej Damy i smutnych happeningów (zainicjowane przez Manuelę Gretkowską nałożenie przez uczestniczki Kongresu papierowych toreb na głowę jako sprzeciw wobec całkowitego zakazu aborcji).

Postawa rządowego pełnomocnika do spraw równości, Wojciecha Kaczmarczyka bardzo nie zaskakuje (swoje konserwatywne poglądy, na przykład dotyczące równości na tle rasowym przedstawiał w mediach niejednokrotnie). Ale słowa, jakie skierował do kobiet tym razem, były co najmniej infantylne, o ile nawet nie krzywdzące dla intelektu zgromadzonych na Torwarze kobiet, oczekujących (oczywiście słusznie) poważnego podejścia do sprawy. „Należy doceniać piękne role kobiet, jak babcia, pielęgniarka czy zakonnica” – powiedział pan pełnomocnik, dodając, że Polska przestrzega przecież międzynarodowych postanowień dotyczących równouprawnienia, a jakiekolwiek nierówności są wytworem wyobraźni*. Wojciech Kaczmarczyk wystąpienie miał naprawdę emocjonujące. Sala buczała, gwizdała i przecierała oczy ze zdumienia, kiedy Pan Rzecznik udowadniał, że w zasadzie jego stanowisko jest kompletnie nieużyteczne, bo przecież wszystko u nas jest tak jak trzeba. (Przypomnijmy, że pierwowzorem obecnego urzędu Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania był w latach 2001–2005 urząd Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, realizujący politykę w zakresie równego statusu kobiet i mężczyzn , walki z dyskryminacją na tle rasowym, religijnym, narodowościowym i tej związaną z orientacją seksualną).

Nie dziwi również postawa pana prezydenta Andrzeja Dudy, który przysłał list do uczestniczek Kongresu. Prezydent napisał w nim, że „kobiety mogą się w Polsce spełniać, realizować swoje marzenia (jakie to wspaniałomyślne! – przyp.red), zdobywać naukowe i zawodowe laury (…) Są szanowane i doceniane”, a pogląd o nierównościach jest mitem. Andrzej Duda zauważył ponad to, że „Polska należy od lat do światowej czołówki, jeśli chodzi o liczbę kobiet we władzach przedsiębiorstw” i mimo, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, to „nie powinniśmy mieć kompleksów”, bo w innych krajach jest jeszcze gorzej.

Co mówią fakty? Według badania Women in Business 2015** na świecie średnio 22 proc osób zasiadających na wysokich stanowiskach kierowniczych to kobiety. W Polsce to 37 % i to głównie w małych przedsiębiorstwach. Pamiętajcie jeszcze, co to znaczy „na świecie”: badanie dotyczy krajów zarówno wysoko rozwiniętych, jak i państw trzeciego świata. Biorąc pod uwagę ten fakt, oraz świadomość, że Polki owe kierownicze stanowiska piastują głównie w małych przedsiębiorstwach, w dużych, znaczących dla gospodarki ciągle jeszcze preferuje się je jako asystentki i sekretarki, nie ma powodów do wielkiej dumy. Panie prezydencie, skąd więc ten optymizm, to lekceważenie problemu? Nie mogę uwierzyć, że dla swoich wyborców, dla tych milionów Polek chce Pan jedynie tego, by zadowalały się tym, że „nie jest gorzej, niż gdzie indziej”.

Najbardziej jednak zastanawia i smuci odmowa udziału w Kongresie pani prezydentowej Agaty Kornhauser-Dudy. Pierwsza Dama nie przyjęła zaproszenia na wydarzenie, podczas którego rozmawia się na poważnie i z prawdziwymi autorytetami z różnych dziedzin o kluczowych sprawach dotyczących między innymi równouprawnienia na gruncie społecznym i zawodowym oraz komfortu życia Polek. Pani Agata Duda wybrała się zamiast tego na obchody 150-lecia Kół Gospodyń Wiejskich. To niezrozumiałe. Spekuluje się, że pani prezydentowa chciała uniknąć pytań o milczenie w sprawie ustawy antyaborcyjnej.

Pani Prezydentowo, szkoda, że nie zrozumiała pani idei Kongresu Kobiet. Dobre, kompromisowe rozwiązania oraz zrozumienie dla „drugiej strony” rodzą się w toku dyskusji. My, kobiety, wbrew obrzydliwym stereotypom potrafimy przecież prowadzić takie owocne dyskusje. Często dzielą nas poglądy, ale zapewne łączą pewne zbliżone doświadczenia (prawdopodobnie każda z nas spotkała się jakąś formą dyskryminacji, czy to na polu zawodowym czy społecznym). Wiele doświadczeń „typowo kobiecych”, fizjologicznych takich jak ciąża czy poród potrafi zbliżyć „ponad podziałami” . Dlaczego więc tutaj zabrakło nam wspólnego pola do dyskusji?

Członkinie Narodowej Organizacji Kobiet zorganizowały konferencję prasową. Powiedziały na niej, że “głos Kongresu Kobiet nie jest głosem Polek, działa na szkodę kobiet, forsując aborcje, antykoncepcję, niszcząc rodzinę”, i jest „obce Polce, która jest kobietą szczęśliwą, realizuje się w małżeństwie, w macierzyństwie, która widzi i rozumie wartość rodziny”***. Cóż, wydaje mi się,  „prawdziwych” głosów jest tyle, ile Polek… Każdy się liczy.  Różnimy się: jedne z nas realizują się jedynie w macierzyństwie, inne jedynie zawodowo, jeszcze inne łączą obie te sfery.

Tak jak przedstawicielki NOK mają prawo wyrażać swoje opinie i przekonania, tak nie mają prawa narzucać Polkom jednej słusznej i jedynej „właściwej” postawy. Co bowiem dobrego dla kobiet (a o to dobro przecież tu chodzi) może wyniknąć z myślenia, że bardziej polska jest Polka, która realizuje się w macierzyństwie niż ta, która wybiera jedynie karierę zawodową? Istotą demokracji jest wolność wyboru…

Pani Prezydentowo, drogie Panie z NOK! Dlaczego tak bardzo brak nam kobiecej solidarności i wyrozumiałości? Dziś, być może bardziej niż jeszcze 10 lat temu, kobiety potrzebują poczucia wspólnoty, solidarności niezależnej od poglądów. A nade wszystko wspólnej rozmowy o NASZYCH sprawach. Bo to jedyna droga, żeby było nas więcej tam, gdzie decydują się sprawy bliskie naszym sercom: w polityce, we władzach spółek, w zarządach. Bo bez jedności wśród kobiet, o sprawach dotyczących naszego zdrowia, urlopów macierzyńskich, sytuacji na rynku pracy i komfortu wynikającego ze świadomości, że jesteśmy pełnoprawnymi obywatelkami będą decydowali mężczyźni.

A tak, po ludzku, babsku, kto zrozumie lepiej kobietę i jej problemy niż druga kobieta?


*gazeta.pl, ** csr.forbes.pl, ***polska.newsweek.pl


11 mocnych pytań, dzięki którym możesz zmienić swoje życie

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
15 maja 2016
11 mocnych pytań, dzięki którym możesz zmienić swoje życie
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Czujesz się czasem „zawieszona”? Nie ma w tobie dawnej pasji, radości – tej spontanicznej, obecnej gdzieś głęboko pod skórą? Nie do końca jesteś pewna, co u licha jest nie tak – wiesz tylko, że coś jest nie tak, nie tak jak chciałaś. Przeżyj swoje życie. Tak naprawdę. Może trudniej, wolniej (albo szybciej), inaczej niż wydaje się „właściwe”. Ale jeśli zawsze będziesz się bać tego, że może wyjść inaczej, niż:
– powinno
– myślałaś
– inni oczekiwali,
możesz pewnego dnia poczuć, że 5, 10 czy 20 lat przejechałeś na gapę, w zupełnie odwrotnym kierunku, niż byś chciała. To chyba jednak większe ryzyko?

Szczęście, to podróż – nie cel

Wiele razy słyszałam, jak ktoś próbuje tego Złotego Graala – szczęśliwe życie zamknąć w zrozumiałym dla nas pojęciu, w osiągalnej odległości. Słyszymy, że szczęście dają dzieci, rodzina, pieniądze, świetna praca, podróżowanie… Od dziecka zaklinamy to nasze szczęście w przedmiotach, czasie i innych ludziach.

„Znajdziesz cudownego faceta, zobaczysz jeszcze będziesz szczęśliwa” – i A. znalazła cudownego faceta, którego pokochała – ale szczęście totalne nie nastało.  Jak to możliwe? Znalazła za to w sobie wyrzuty sumienia. Że ma to swoje „szczęście”, a jakby go nie widziała.  „Prawdziwe szczęście to rodzina, nic innego w życiu się liczy. Zobaczysz po latach” – my wszystkie to słyszałyśmy, ale każda z nas widziała to szczęście i rodzinę trochę inaczej – i gdzie by nie zawędrowała, nigdzie nie było kufra z napisem „to tu”, „uwaga, szczęście – nie stłuc”.

B. ma męża i dzieci i choć niczego – jak mówi – by nie zmieniła, szczęścia nadal szuka. C. mówi, że jest szczęśliwa, ale czegoś jej brakuje. Tylko D. nie szuka szczęścia, ani w rodzinie, ani w dzieciach, ani w księciu z bajki – mówi, że cholernie lubi swoje życie, po prostu – nawet, gdy jest totalnie do d… Bo po prostu lubi żyć.

Smuteczek, prawda? Szczęścia nie da się kupić, nie można go znaleźć i nikt ci go nie może dać. Kiepska sprawa… A raczej wspaniała – bo żeby być szczęśliwym, nie musisz mieć pieniędzy, farta, pozycji społecznej, niesamowitych właściwości czy dyplomów. Szczęście to podróż, która nigdy się kończy. To styl życia.

Przeczytałam ostatnio świetny tekst. Nie dawał gotowej recepty, nie krzyczał, że zna rozwiązanie dla wszystkich problemów tego świata. Poszukiwał. Skutecznie i szczerze. Chcesz wsiąść do tego pociągu albo zamówić lot balonem nad swoim życiem? W kolejce na dworcu po bilet, odpowiedz sobie na te 11 pytań, a gdy ponownie podniesiesz wzrok – będziesz już „przy okienku”.

11 mocnych pytań, dzięki którym możesz zmienić swoje życie*

1. Co trzyma mnie w miejscu, sprawia, że już nie jestem szczęśliwa? 

2. Czego unikam ze strachu?

3. Jakie marzenie ignorowałam, ale ciągle do mnie wraca?

4. Do czego w moim życiu się zmuszam?

5. Jakich swoich umiejętności i talentów nie używam?

6. Czego się boję?

7. Od jakich obaw chcę (jestem w stanie) się uwolnić?

8. Co zobowiązuje się zmienić? (zobowiązuję sama przed sobą)

9. Co mogę „usunąć” z mojego życia?

10. Co sprawia mi niesamowitą radość?

11. Kiedy czuję się, jak najlepsza ja?

Zapytasz, co takiego mocnego jest w tych pytaniach, z pozoru prostych, zwyczajnych? A czy łatwo było ci na nie odpowiedzieć? Ja nie znam odpowiedzi na wszystkie, ale jeszcze niedawno potrafiłam odpowiedzieć na większość z nich.

Szczęścia i spełnienia nie da się przypadkiem znaleźć, na szczęście się nie „zasługuje” tak dosłownie, jak tego byśmy pragnęli. Wystarczy nauczyć się czegoś bardzo trudnego i łatwego zarazem – przestać się przed swoim własnym szczęściem bronić. Powodzenia!


Źródło: *mbg


Zobacz także

5 sposobów, jak szybko uzbierać fundusze na wakacyjny wyjazd

Jak uporać się z nudnymi i irytującymi zadaniami

Hej, nie bierz życia zbyt poważnie. Zadbaj o te 7 rzeczy, a twoje życie będzie szczęśliwsze