Dodatki do wnętrza z efektem WOW! Tak, możesz je kupić w Polsce

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 lutego 2017
Następny

Piękne, zachwycające, dizajnerskie… Miło poprzeglądać katalogi, nawet wyobrazić sobie w swoim salonie kanapę, jak z okładki. Ale, żeby tak od razu kupować, przecież na pewno się nie opłaca, nie ma, drogie, niepraktyczne. O nie!

Zobaczcie koniecznie, najpiękniejsze dodatki i meble, które robią efekt WOW, które można kupić w polskim sklepie i nie kosztują tyle, co nowy samochód! Zdecydowanie warto trochę poszperać w sieci, bo nawet kupując całe umeblowanie z „sieciówki” można wyczarować wnętrza niepowtarzalne, jednym wyjątkowym i przykuwającym uwagę przedmiotem.

I nie wierzysz, że siedzę obok i czekam. Aż do mnie wrócisz i znowu, chwycisz za rękę. I zrozumiesz, że albo ze mną, albo już nigdy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 lutego 2017
Fot. iStock/Grandfailure
Fot. iStock/Grandfailure

Wiesz Kobieto

Gdy tak patrzę na ciebie, to siebie mi żal. Bo stoisz przede mną zgarbiona i blada, ręce ci drżą, a oczy boją się patrzeć. I znowu włosów nie umyłaś, bo po co, przecież schowasz pod burą czapką. A obgryzione paznokcie zamalujesz kiepskim lakierem. Zamiast obiadu, podasz dzieciom odgrzewane pierogi ze sklepowej zamrażalki i nawet nie zapytasz, czy smakowały. Ważne, że coś ciepłego zjadły, że nie tylko kanapki z pasztetem. A potem będziesz udawać, że pracujesz i sprzątasz, że cokolwiek cię obchodzi. Byleby już tylko ten wieczór nadszedł, a noc zakryła kolejną zmarszczkę. I kiedy już wszyscy zasną, ty będziesz mogła zapić kolejny wyrzut sumienia resztką czerwonego wina. I patrząc przez okno, na spokojne miasteczko, zamarzysz, żeby ranek nie nadszedł.

Niestety ja, Życie, bywam okrutne i zapukam do ciebie mroźnym porankiem. Może dłonią wkurzonego najemcy, że zalegasz z wynajmem. Albo kolejnym telefonem ze szkoły, że córka nie ma wszystkich książek. A potem wygonię cię do sklepu, gdzie patrząc w prawie pusty portfel kolejny raz dostaniesz w twarz podwyżką na półce z chlebem. A w drodze powrotnej dołożę ci mandatem, bo znowu się zamyśliłaś i przeszłaś nie tędy, co trzeba. Potem może przypomnę, że mąż cię dawno zostawił, a przyjaciółka poszła razem z nim. To wtedy, gdy na jednym z portali zobaczysz ich roześmiane zdjęcie. I popołudniem się ukłonię debetem na koncie i listem z banku o zerwaniu umowy. Wieczorem zabiorę ci sen i zamienię na ból głowy, żebyś zanadto nie mogła wypocząć. I obiecam, że wrócę razem z niechcianym świtem.

I będziesz mnie znowu przeklinać i łkać, że jestem do dupy, że mnie nie chciałaś. Powiesz, że jestem niesprawiedliwe i niepotrzebne, że lepiej, gdyby mnie nie było. I siłą wmówisz sobie, że już nic dobrego cię nie czeka, bo się uwziąłem na ciebie, bo skreśliłem na starcie.

A przecież ty sama, to robisz każdego dnia, już tyle lat. Zasypiasz zmęczona i taka sama się budzisz. Nie widzisz nic, prócz tego, co chcesz. Z kolorów, został ci już tylko szary, a z szaleństw ciche nucenie, smutnej piosenki. Tej, która przypomina ci, jaka byłaś kiedyś, wtedy, gdy we mnie wierzyłaś. Gdy potrafiłaś mi pokazać środkowy palec i roześmiać, prosto w twarz. I wieczorami trzaskając drzwiami, pokazywałaś kto nami rządzi. A gdy dolewałaś wina, to tylko po to, żeby jeszcze dłużej tańczyć. I wypatrywałaś każdego wschodu słońca.

A przecież ja jestem, nigdzie nie znikam i nie odchodzę. Z każdym uderzeniem serca, twoim westchnieniem i łzą, do której cię zmuszam. Bo mnie nie widzisz, bo zapomniałaś, bo poniewierasz i zostawiasz. Nie walczysz o mnie, nie kochasz, nie potrzebujesz. Nie doceniasz, nie dostrzegasz, nie cieszysz na mój widok. A potem się dziwisz, że się złoszczę, że nie podaję ci ręki, gdy kolejny raz upadasz. Bo się potykasz o sprawy przez siebie porozrzucane. Bo toniesz w bagnach, do których sama wchodzisz. Bo błądzisz, choć tyle drogowskazów ci zostawiam. Bo gasisz słońce w środku dnia, gdy szczelnie zasuwasz rolety. I nie wierzysz, że siedzę obok i czekam. Aż do mnie wrócisz i znowu, chwycisz za rękę. I zrozumiesz, że albo ze mną, albo już nigdy.

Bo widzisz, bywam złośliwe, ale przewrotne. Jak los na loterii, który mnoży marzenia. O ile nie zgubisz kuponu. To jak Kobieto? Zapukam rankiem, a ty mi otworzysz? Tylko przed snem, nie zapomnij pomyśleć, co zaśpiewamy, zanim wyjdziemy.

Twoje Życie.


Seks nasz powszedni. Średnio jesteśmy z niego zadowoleni

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 lutego 2017
Fot. iStock/nd3000
Fot. iStock/nd3000

Seks tu, seks tam. Miewam wrażenie, że seks na stałe zagościł w naszym dniu. Coraz go więcej, coraz częściej się o nim pisze i mówi. To w końcu nie czasy Michaliny Wisłockiej, kiedy to rewolucyjnym było wydanie samej książki o seksie. Teraz mamy szeroki dostęp do lektury, a także samych seksuologów, ekspertów, możemy z uch wiedzy czerpać garściami.

I wydawałoby się, że zatem w kwestii seksu powinniśmy zmierzać w coraz lepszym kierunku. Rozwijać się, edukować, doświadczać nowego – w końcu seks przestaje być tematem tabu, możemy o nim rozmawiać, czytać właściwie wszystko, co się nam spodoba.

Czy korzystamy z tych dobrodziejstw współczesności? Czy nasze życie seksualne kwitnie? Otóż… nie.

Profesor Zbigniew Izdebski kilka dni temu przedstawił już po raz piąty raport na temat seksualności Polaków. Co by nie powiedzieć, dobrze nie jest.

Okazuje się, że tylko 42% Polaków jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego, przy czym mężczyźni stanowią 55% a kobiety 49%. Mówi się o tym, że seks jest istotną składową naszych związków, a tymczasem w ciągu ostatnich 20 lat nasza aktywność seksualna spadła o 10% (z 86% do 76%). I nie ma to związku z naszą pruderyjnością, czy zawstydzeniem – no tego nikt mi nie wmówić. Okazuje się, że najczęstszą przyczyną braku seksu w związku jest stres i zmęczenie.

Paradoks. Pracujemy, spieszymy się, zarabiamy kasę po to, by niczego sobie nie odmawiać, by żyć spokojnie, a tymczasem, to właśnie praca i stres z nią związany zabiera nam to co najcenniejsze – bliskość, intymność. Warto się nad tym zastanowić – co jest dla nas ważniejsze, jeszcze jeden wysłany mail, wykonany telefon, czy nasz związek, najbliższe nam osoby?

Pamiętam, jak czytając jedną z książek Pauliny Młynarskiej oburzałam się, że kobiety zmuszają się do seksu. Rozkładają nogi chcąc mieć święty spokój, czy nawet coś dla siebie załatwić. W jakim świecie my żyjemy, żeby uprawiać seks, bo ON chce. Raport profesora Izdebskiego rozwiewa moje wątpliwości. Otóż żyjemy w kraju, w którym 30% kobiet przyznaje się, że uprawiało seks, chociaż nie miało na niego ochoty. Aż ciśnie mi się na usta – ile z nich zostało zgwałconych kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy? Smutny to obraz.

Seks wygląda trochę tak jak nasze życie. Poświęcamy czas na wiele nieistotnych rzeczy, zapominając o tym, co ważne. Nawet gra wstępna skróciła się z 20 do 15 minut. Może stąd chociażby po stronie kobiet tak wysokie niezadowolenie z seksu?

Profesor Izdebski w swoim raporcie porusza także kwestię zdrady. Co piąty mężczyzna uważa, że w zdradzie nie ma nic złego, tego samego zdania było 14% biorących w badaniu kobiet. To może nie jest aż tak zaskakujące jak, fakt, że z 29% tych, którzy przyznają się do zdrady, niemal 60% związków się nie rozpada. Ma to się nijak do głoszonych przez kobiety: zdrady bym nigdy nie wybaczyła, odeszłabym. Tu jest wybór, albo żyjesz w błogiej nieświadomości, albo na szczerości, choć bolesnej budujesz od nowa związek. Może to naiwne myślenie, bo zaraz ktoś powie: bo boją się zostać same, to co mają zrobić. Może i tak.

Co ciekawe, zdrada jest ściśle związana z wykonywanym zawodem. Zdradzamy najczęściej na wyjazdach służbowych, w delegacjach, na imprezach integracyjnych, a nawet w biurze.

Badania nie napawają optymizmem, cały czas seks spychany jest jako dodatkowy, a nie podstawowy element związku. Nieustannie bywa demonizowany, często traktowany zbyt poważnie. A przecież to najprzyjemniejszy sposób na rozładowanie stresu, na pobycie tak naprawdę razem, zatrzymanie się i czerpanie radości z tego, co dla nas zupełnie naturalne. Smutny ten raport… Bo mam wrażenie, że się od siebie oddalamy, że pochłania nas coś, co nie przytuli, nie wesprze, nie pocieszy, coś, co tak naprawdę nie jest dla nas w życiu najważniejsze.


źródło: dane za WPROST


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

Czołówka światowego rankingu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej na sopockim Hipodromie

Apel do mam. I pewna konstatacja

Fot. Screen/You Tube

Sprawdź, czy masz syndrom Bridget Jones. Plaster na złamany palec i dziura w rajstopie zamalowana markerem? Witaj w klubie!