Dokąd wędruje nasza dusza, kiedy śpimy? Cztery wierzenia Indian na temat snów

Karolina Krause
Karolina Krause
18 listopada 2016
wierzenia Indian na temat snów
Fot. iStock/wundervisuals
 

O czym dziś śniłaś? Pamiętasz? A może jakiś sen nieustannie do ciebie powraca? Wielu ludzi uważa, że sny to tylko echo wcześniejszych doświadczeń, jakie spotkają nas w ciągu dnia. Dla innych świat snów jest równie istotny, co ten przyziemny, namacalny. Takimi osobami są na przykład rdzenni mieszkańcy Ameryki.

To od nich pochodzą przekonania, dzięki którym możemy lepiej zrozumieć naszą strefę duchową. I nie nie mam tu na myśli, żadnej religii. Chodzi o sam aspekt spirytualny. O zdrowie duszy. I jej roli w naszych snach.

Oto, cztery wierzenia Indian na temat snów:

1. Trzy dusze

Indianie wierzą, że każda osoba na świecie posiada nie jedną, a trzy dusze. Pierwsza zwana duszą-ego, przejawia się w naszym oddechu. Druga, dusza-ciała tchnie życie w nasze ciało, dostarcza nam energii w świecie jawy. Ale mamy jeszcze trzecią – wolną duszę – która może opuszczać i powracać do naszego ciała, kiedy śpimy.

2. Dwa światy

Zastanawiałaś się kiedyś, jak wyglądałby świat stworzony z twoich snów? Według Indian taki świat istnieje i to równolegle do świata fizycznego, rzeczywistego. Jest dla nich także równie istotny. I to właśnie tam, każdej nocy wędruje nasza wolna-dusza.

Fot. iStock/fergregory

Fot. iStock/fergregory

3. Mowa symboli

Tam też ma się ona spotkać z dobrymi duchami, które pomagają i wskazują jej drogę w życiu. Ponieważ nie mogą mówić do nas osobiście, posługują się różnego symbolami, które mają pokierować nas w życiu na jawie.

4. Odczytywanie znaczeń

Rdzenni Amerykanie wierzą także, że zrozumienie naszych snów pomaga nam rozwijać naszą świadomość. Dlatego w każdym plemieniu znajdywała się osoba odpowiedzialna, za tłumaczenie ich znaczeń.

Niezależnie od tego czy w nie wierzymy czy nie, sny to ważny aspekt naszego życia. W końcu to na nich spędzamy prawie jedną trzecią naszego czasu. Jeśli jakiś sen nieustannie do ciebie powraca, warto zastanowić się nad jego znaczeniem. Może podświadomie próbujesz sobie coś przekazać? To może być nierozwiązany problem lub uczucia, których nie chcesz do siebie dopuścić. Dobry sen to podstawa zdrowego funkcjonowania. Pomyśl o tym.


Źródło: higherperspectives.com


Mówisz: „to jest męski świat” i dajesz przyzwolenie na to, by twoje życie kręciło się wokół mężczyzny. Najwyższa pora postawić na kobiety

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 listopada 2016
Fot. iStock/pixelfit
Fot. iStock/pixelfit
 

Świat pełen jest sprzeczności. Kochamy tych, którzy nas nie szanują, wspieramy tych, którzy nie postawiliby na nas złamanego grosza. Utrzymujemy na siłę związki, które bez naszego zaangażowania już dawno by się rozpadły. Godzimy się na reguły i zasady, które przynoszą nam więcej strat niż korzyści. Mówimy: „to jest męski świat” i pozwalamy, by nasze życie kręciło się wokół mężczyzn, podczas gdy najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to postawić na siebie same.

Obudźmy się. Ten świat jest męski bo same na to pozwoliłyśmy. Codziennie dajemy na to przyzwolenie, na przykład powielając stereotypy, udając głupsze niż jesteśmy, byle tylko połechtać męską próżność. „Niech się poczuje lepszy, mądrzejszy, niech mu będzie dobrze – myślimy. –  Wtedy będzie mnie kochał”. Prawda jest taka, że i mężczyźni i kobiety pragną w głębi serca związku z kimś, z kim czują porozumienie, do kogo mają szacunek. Inaczej, nigdy nie będą naprawdę szczęśliwi. Jakże upokarzające i nielogiczne jest odejmowanie sobie jakiejś wartości, talentu, inteligencji, po to tylko, by ktoś, od kogo wymagamy, by traktował nas jak równego sobie, chciał z nami być tylko z tego powodu, że przy nas czuje się „lepszy”.

Chcemy miłości. Każdy chce kochać, być kochanym, jedynym, docenionym. Zbyt często jednak, o wiele częściej niż mężczyźni ulegamy presji „bycia z kimkolwiek”, byle tylko nie żyć w pojedynkę. Naprawdę uważasz, że sama sobie nie poradzisz? Że gwarancją życiowego sukcesu, na dowolnym polu, jest obecność mężczyzny, nawet takiego, który zamiast wspierać, ciągnie cię w dół, obciążając swoją nieudolnością i osobistymi problemami? Co sprawiło, że my, kobiety, tak mało mamy wiary we własne siły?

Jakiej miłości chcesz? Iluzorycznej, czy prawdziwej?

Przestań trzymać się kurczowo mężczyzny, bez niego czy z nim, twoja wartość jest taka sama. To nie on sprawia, że jesteś mądrzejsza, to suma twoich doświadczeń i zdolność analizowania, wyciągania lekcji z tego, co ci się przydarzyło, co przeżyłaś sprawia, że się stale rozwijasz, że idziesz do przodu.

Jeśli dziś dbasz o swoje ciało, o swój wygląd z powodu mężczyzny, a nie dlatego, by czuć się ze sobą samą dobrze, czy to oznacza, że zaniedbasz się zupełnie, gdy on zniknie z twojego życia? Zobacz: uzależniasz swoje szczęście i poczucie swojej wartości od drugiego człowieka, nie jesteś ważna sama dla siebie. Widzisz się i oceniasz JEGO oczami. Ta ścieżka prowadzi w dół, nie do góry. Z takim podejściem, nie uda ci się nigdy zbudować związku, w którym zagości partnerstwo i wzajemny szacunek. Kobiety, które stawiają swoje potrzeby na ostatnim miejscu,  wchodzą w relację z osobami, które łatwo to wyczuwają i wykorzystują, pamiętaj o tym.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Większość mężczyzn jest egoistyczna. Ciągle jeszcze to ci „wyjątkowi” wspierają swoje partnerki w ich dążeniach do rozwoju osobistego, w odnoszeniu zawodowych sukcesów. Jeśli nie postawisz sprawy jasno, nie powiesz głośno: „moje plany, marzenia, aspiracje są tak samo ważne jak twoje”, nigdy tak nie będzie. Musisz bardzo mocno postawić na siebie. Kobiety muszą „postawić na siebie”, bo na mężczyzn postawił już dawno, cały świat.

Wybierasz męski świat, jeśli głosujesz na polityków, którzy za nic mają potrzeby obywatelek swojego kraju, którym zależy bardziej na utrzymaniu obecnego status quo, którzy, mówiąc krótko, lekceważą kobiety.

Wybierasz męski świat, jeśli godzisz się na bycie „tą głupszą” w związku, tą, która tylko „zarabia mniej”. Źródłem szczęścia jest przecież związek dwojga równych sobie partnerów, a nie związek z mężczyzną w ogóle. Ty to wiesz, dlaczego nie dążysz do tego w swoim życiu?

Wybierasz męski świat, jeśli pozwalasz, by to mężczyzna decydował za ciebie w sprawach, które dotyczą bezpośrednio ciebie, jeśli lekkomyślnie „oddajesz mu stery” do przejęcia kontroli nad twoim życiem.

Wybierasz męski świat, jeśli wychowujesz swoją córkę w poczuciu, że na miłość trzeba sobie zasłużyć i że wygląd zewnętrzny jest dla kobiety czymś priorytetowym, czymś co wyznacza jej wartość.

Wybierasz męski świat, jeśli uzależniasz swoje szczęście od obecności mężczyzny w twoim życiu, a nie potrafisz być szczęśliwa sama ze sobą.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, postaw na siebie, na kobiety. Wielkie zmiany zaczynają się od małych kroczków.


Dla ciebie świat jest pełen możliwości, ja mam dziecko. Znajdź mnie proszę, jeśli nadal wierzysz, że możemy być razem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
18 listopada 2016
Fot. iStock/AnnaRise
Fot. iStock/AnnaRise
 

Drogi Mężczyzno, którego kiedyś znajdę!

Powiedziałeś ostatnio, że niczego bardziej nie pragniesz, niż być ze mną. Tak mi pięknie zaszumiało w głowie. Uniosłam się nad ziemią, jak kiedyś już raz tylko, ale tak dawno, że prawie całkiem zapomniałam jakie to dobre uczucie. Pocałowałeś mnie i świat nam zawirował. Tak, tobie też, jestem tego pewna.  Ale potem wróciliśmy do swoich żyć. Twoje jest takie fantastyczne, poukładane, pewne. Jest w nim tyle wolności od obaw i trosk, którymi ja żyję już od trzech lat. Świat ciągle pełen jest dla ciebie możliwości. Ja jeszcze nie myślę o możliwościach, ja udowadniam sobie i innym, że cokolwiek się stanie, „dam radę”. Jak mogłoby być inaczej? Mam dziecko, wychowuję je sama. I nie rzucę już wszystkiego z dnia na dzień dla miłości. Nie, nie zamienię bezpiecznej codzienności, o którą walczyłam tak ciężko, w którą zawinęłam naszą dwójkę tak szczelnie, na namiętność, której trwania nikt mi nie zagwarantuje.

Chcesz bliskości, deklaracji, chcesz wiedzieć już, tu i teraz. A ja jestem pełna obaw. Chcesz być pewny, że jesteś jedyny. A ja mam pod skrzydłami małego człowieka, który jest dla mnie wszystkim, co drogie. Chcesz miłości zwykłej, ale najmocniejszej, SMS-ów natychmiast, żebyś wiedział, że na pewno cię kocham. A ja nie chcę czytać bajek na dobranoc i odpisywać na twoje namiętne wiadomości. Chcesz spotykać się i iść ze mną za rękę do restauracji, a potem kochać się całą noc do utraty tchu. A mnie stać na opiekunkę raz na dwa tygodnie, na kilka godzin. I wiesz, czułabym się winna nie wracając do domu na noc, kiedy on zasypiałby trzymając za rękę kogoś innego. Widzisz, ja nie umiem cię już kochać tak, jak kochałabym mężczyznę przed pojawieniem się mojego dziecka. Czy potrafisz to zrozumieć, zaakceptować?

Nie, nie chcę cię ranić, uważam tylko, że jesteśmy sobie winni szczerość. Ty też tak sądzisz, prawda? Żadnych gier.

Myślisz, że za bardzo się asekuruję. Ale popatrz, napisałeś wczoraj, że nie odpowiedziałam ci nic na tę twoją miłość, że czekasz i się martwisz co z nami będzie. Bo mogłoby być pięknie, wzniósłbyś mnie przecież na szczyt. I że obiecujesz, że zrobisz wszystko. Widzisz, ja po prostu nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie potrzebuję „wszystkiego”. Pragnę mieć to coś, czego być może ty mi nigdy nie zapewnisz: muszę wiedzieć, że chcesz, żeby moje dziecko było „nasze”. Kochanie, tak ślicznie wyszeptałeś „chcę być z tobą”. Nie wyznałeś jednak „będę z wami”. A ja, wiesz o tym najlepiej, już zawsze będę trochę „nami” – mną i moim synkiem.

Jeśli wpuszczę cię do mojego serca, zapragnę  natychmiast potem, byś zajął też miejsce w sercu mojego dziecka. Czuję to, wiem, że tak będzie. I boję się, boję się tak, że aż boli, bo chcę ciebie, bo czuję, że mogłabym być z tobą szczęśliwa. Ale czy bylibyśmy szczęśliwi, we trójkę? Czy, gdyby nam nie wyszło, wolno mi ryzykować cierpieniem tego maleńkiego serduszka?

Mówisz, że nie muszę być od razu taka poważna, że miłością można się przecież bawić. Przepraszam, ja już chyba nie umiem bawić się miłością.

Tyle mam pytań, tyle wątpliwości w mojej głowie. Jesteś taki niezależny. Ile jesteś gotowy dać nam z tej swojej wolności? Kochanie, czy ty wiesz, że my nigdy nie będziemy mogli „zaczynać” tego związku jak zaczynają związki inne pary? Czy ja mam prawo cię tych początków pozbawiać?

Wiesz, myślałam o tym wczoraj, patrząc, jak mały śpi. Jego rysy twarzy coraz bardziej przypominają mi jego ojca. Ty też zobaczysz to podobieństwo,  gdy będziesz patrzył codziennie? Czy obdarzysz szczerą miłością dziecko innego mężczyzny? A jeśli się rozstaniemy i któregoś dnia znikniesz z naszego życia tak jak ON? Co będzie, jeśli ojciec dziecka pojawi się pewnego dnia w naszej codzienności? Jakie emocje i uczucia będą ci wówczas towarzyszyć? Czy sobie z tym poradzisz?

Widzisz, jestem komplikacją, zawsze już będę pełna obaw. Boję się, choć czuję, że jestem gotowa na miłość.

Znajdź mnie proszę, jeśli nadal wierzysz, że możemy być razem. Ale nie proś o nic więcej niż przyjaźń, jeśli ci tej pewności brakuje albo gdybym miała być tylko chwilą w twoim życiu, zabawką, miłym wspomnieniem.

Chciałabym ci kiedyś zaśpiewać, jak Sheryl Crow: Czy jesteś wystarczająco silny, by być moim mężczyzną…?


Zobacz także

Fot. Pixabay / Fitappy2 /

Trening ze skakanką. Ćwiczenie kardio i dziecięca radość w jednym

Fot. Pixabay / YamaBSM /

Pokaż mi jak traktujesz swojego psa, a powiem ci jakim jesteś człowiekiem. Prawidłowa opieka nad czworonogiem to nie tylko pełna miska

Fot. iStock/fcscafeine

Wyjechałam za mężem za granicę, w Polsce zostawiłam dzieci. Czy mam prawo czuć się szczęśliwa?