Daruj sobie…Trzeba u diabła wiedzieć, kiedy odpuścić – w pracy, w miłości i w życiu w ogóle

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 maja 2017
Fot. iStock / fcscafeine
 

– No szlag mnie trafi. Nie wiem jeszcze, jak to zrobię, ale zrobię! Zobaczysz! – krzyknęła A. podgryzając swoją „boską” hybrydę.

– Naprawdę zamierzasz tak po prostu odpuścić?!  – to już słynny cytat z M., która jest mistrzem wszystkiego, ale o odpuszczaniu nie słyszała nawet w bajkach.

Znacie to? My nie potrafimy odpuszczać, nawet nam to głowy nie przyjdzie. Jak to, tak po prostu już nie chcieć?

A cóż u diabła w tym dziwnego?

Zmieniamy się i cały świat też się zmienia, nawet pies po 10. latach już tak chętnie nie biega za patykiem, jak kiedyś… Dlaczego więc to, do czego dążymy, to, czego pragniemy, czy to, co napawa nas strachem, miałoby się nie zmienić?

Dlaczego odmawiamy sobie prawa do tego, by chcieć żyć inaczej?

Nie pozwalamy sobie na to wszystko, tylko dlatego, że… no właśnie dlaczego?!

Bajka o pajacu

Moja przyjaciółka spotkała kiedyś na swojej drodze pajaca, tzn. gdy go spotkała, był jeszcze księciem z bajki, ale to najmniej istotne. Bardzo szybko pajac pokazał, że z księciem ma tyle wspólnego, co kozi zadek z papierem ozdobnym do pakowania prezentów…, ale zdeterminowana jeszcze B. była tak zajęta dążeniem do celu, że jakoś to przegapiła. Wszelkie cechy pajaca nagle stały się blade i „nie takie ważne”. Gdy z ust B. po jakimś czasie padły sławetne słowa: „Oesu, chyba mi odbiło, przecież to zwykły pajac jest”, zapytałam, dlaczego u licha tak długo szła w zaparte?

Pan Pajac godził w najważniejsze wartości, jakie wyznawała,  a ona na wszystkie możliwe sposoby próbowała udawać, że tego nie widzi. Dlaczego? – Wiesz – zaczęła nieco zawstydzona B. – bo ja się jakoś tak zafiksowałam na tym, że przecież wszystko w moich rękach, że jak już znalazłam „miłość”, to nie mogę jej tak łatwo wypuścić…”.

A ile jest takich B., które w porę nie dojrzały swojego pajaca?

A po cholerę mi to?!

Zastanawiałyście się kiedyś: „A po cholerę mi to?”. Wtedy, gdy denerwowałyście się zakalcem w drożdżowym, wtedy, gdy randka w ciemno okazywała się materiałem na kolejną część sagi „Oszukać przeznaczenie” i wtedy, gdy jedyne, co chciałaś odpowiedzieć szefowi na prośbę o nadgodziny, to: „Zostałabym, ale strasznie mnie to nie obchodzi…”.

A jednak pokornie robiłyście to, co zwykle. W myśl, że jeśli cokolwiek zaczęłyście – to już na zawsze, na wieki i do zaharowania.

Udeptałyśmy w swoich głowach pewną i stabilną drogę. Jest cel – i do niego trzeba dążyć. Bez zastanowienia, czasem bez pomysłu. Bo tak wypada, bo ktoś kazał myśleć nam, że tak trzeba, że to kolejny etap naszego życia i inne dyrdymały.

Większość z nas wierzy, że:

– zrezygnować, to przegrać

Bo jeśli przestaniesz dążyć do celu, to na pewno nie potrafisz, nie chce ci się. Leniwa jesteś. O tak! No bo jak inaczej to wytłumaczyć?!

– odpuścić, znaczy nie mieć dość siły

Bo skoro nie możesz czegoś mieć łatwo, to znaczy, że nie jesteś dość dobra…

– szukać gdzie indziej, znaczy poddać się

Odejść, zmienić decyzję znaczy w naszych głowach to samo, co stchórzyć, nie wiedzieć jak, nie radzić sobie.

Fot. iStock / fcscafeine

Fot. iStock / fcscafeine

Wierzy w to wszystko nie wiedzieć po co i dlaczego. Bo przecież same do końca nie potrafimy tego wytłumaczyć.

Wiecie w jakie pułapki bez końca wpadamy?

W miłość bez miłości

… bo tak bardzo boimy się nazwać rzeczy po imieniu. Bo tak panicznie boimy się samotności. Bo nie potrafimy ani odchodzić, ani dać odejść.

Nie wygrać w miłości wydaje się być dla nas najgorszą życiową porażką. A przecież gorsze jest udawanie…

W pracę, która zjada nam życie

Bo tak bardzo jej nienawidzimy lub zbyt mocno się w nią angażujemy. Wiecznie w walce – albo o siebie albo o projekt, zespół, inne życie. Bo trudno nam przyznać:

  • że każdego z nas jednak da się zastąpić,
  • że to, co wybraliśmy, zrobiło nam krzywdę,
  • że zyskaliśmy w jednym skrawku naszego życia, ale we wszystkich innych ponieśliśmy potężne straty.

W przyjaźnie, które parzą nas do żywego

W relacjach bumerangach, który  wracają i za każdym razem tak samo nas ranią i wykorzystują. A my chcemy być wierni zasadzie, nadziei, temu, co sobie postanowiliśmy dawno temu. Temu, że chcemy komuś pomóc, że każdy zasługuje na drugą szansę… a piętnastą szansę również?

Zawsze i wszystko za wszelką cenę? Byleby nie złamać  danej sobie obietnicy… choć ta nigdy nie zakładała, że będziemy wykorzystywani, oszukani, zranieni.

Wierna swoim celom, choćby nie wiem co? Chrzanić to wreszcie

Jeśli czujesz, że brniesz bez sensu w niekończącą się drogę – daruj sobie! Zamiast do końca życia gonić króliczka, odpuść sobie. Wejdź do najbliższej kawiarni, usiądź i pomyśl: „na cholerę mi to?”.

Daruj sobie… Trzeba u diabła wiedzieć, kiedy odpuścić – w pracy, w miłości i w życiu w ogóle. Bo to nie wstyd, to sztuka przyznać się przed sobą: „być może kiedyś źle wybrałam”. Albo zaakceptować, że to, co było dobre dla nas kiedyś, dziś już jest zupełnie inną bajką, taką, z której my już dawno (i na szczęście) wyrosłyśmy.


10 rzeczy, które powinni wiedzieć ojcowie córek. Nauczyć się robić koński ogon, to nie wstyd

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 maja 2017
 

Jeśli jesteś ojcem córki, być może zdarzyło ci się usłyszeć stereotypy takie jak „o, twoja mała na pewno jest córeczkę tatusia”, albo „wychować dziewczynkę jest dużo trudniej niż chłopca”. Czas płynie, a ty z każdym dniem rozumiesz, że to wszystko zupełnie nie tak. Że twoja córka jest absolutnie wyjątkowym człowiekiem, który zasługuje na to, by dostać od ciebie jak najlepszy start w życie. I wreszcie, że od tego jakim jesteś ojcem, zależy bardzo dużo.

Być może, wiesz już także, że:

1. Ona chce być kochana i chce kochać ciebie

I nie kupisz jej miłości drogimi zabawkami. Nikt inny nie powinien „wypełniać” twojej roli, nawet jeśli nie mieszkasz już z mamą twojej córki. Serce córki uporczywie wybacza ojcowskie błędy, jeśli tylko czuje, że on kocha. Mów jej, że ją kochasz, często.

2. Masz wpływ na wybór jej przyszłego partnera

Być może to obciążająca myśl, ale to, jakim typem człowieka jesteś będzie miało bezpośredni wpływ na to, z kim zwiąże się twoja córka. Weź więc odpowiedzialność za to, co wydarzy się w przyszłości – bądź świadomy.

3. Powinieneś posłuchać jej muzyki

Nie krytykować, nie ganić za jej gust, jeśli akurat ma „etap Justina Biebera”. To mija, ale wasza więź i okazane jej zainteresowanie tym, co należy do jej świata – zostaną w sercu twojej córki na zawsze. Nie wyśmiewaj, nie kpij, pokaż jej, czego ty słuchasz, szukaj porozumienia, a nauczysz ją otwartości.

4. Ona widzi jak traktujesz jej matkę

Jedną z najlepszych rzeczy, które możesz zrobić dla swojej córki, to dobrze kochać jej mamę. A jeśli nie kochasz, to przynajmniej okazywać jej szacunek. Jeśli twój partnerka i wspólne życie, są dla ciebie prawdziwym priorytetem – jesteś na najlepszej drodze do sukcesu. Prędzej czy później zauważysz, że te trudne momenty małżeńskiego życia są także trudnymi momentami w życiu waszej córki.

5. Nie wycofuj się, kiedy zaczyna dorastać

Wielu ojców traci bliski kontakt ze swoimi córkami, kiedy te stają się nastolatkami. Boją się emocji, zmian, uciekają przed trudnymi sytuacjami i wyrzutami, zaraz rozmawiać i okazywać bezwarunkową miłość. To olbrzymi błąd, który może wiele kosztować obie strony tej relacji. Twoja nastoletnia córka potrzebuje cię bardziej niż kiedykolwiek.

6. Naucz ją co to znaczy się rozwijać

W każdej dziedzinie – w nauce, w życiu, w  sporcie.  Uświadom jej, że powiedzenie „nieźle, jak na dziewczynę”, jest obraźliwe. Naucz ją odporności psychicznej i radzenia sobie w trudnych emocjonalnie sytuacjach. Słowem – staraj się przygotować do życia.

7. Pielęgnuj wspólne wspomnienia

Świętuj wspólne z nią „wielkie” rzeczy, jak wymarzoną wakacyjną podróż, ale i te mniejsze, drobne – jak wspólne śniadanie w weekend, kiedy nikomu nigdzie się nie spieszy. To nie musi być kosztowne ani skomplikowane, ale powinno być intencjonalne. Postaraj się o to, by twoja córka miała wiele dobrych wspomnień z waszych wspólnych chwil.

8.Naucz ją, że nie zawsze chodzi o nią

Dzieje się coś niezwykłego, gdy uświadomimy sobie, że wszechświat nie obraca się wokół nas. Nie wychowuj księżniczki, zamkniętej w wieży i czekającej na wybawiciela. Wychowuj człowieka, zdolnego do dobrej, zdrowej interakcji z innymi. Człowieka, który popełnia błędy i potrafi się do nich przyznać, człowieka zdolnego do kompromisów, tam, gdzie to potrzebne.

9. Odległość nie usprawiedliwia twojej nieobecności

Dzieciństwo twojej córki przypada prawdopodobnie na okres twojej największej aktywności zawodowej. Taka jest naturalna kolej rzeczy, nic na to nie poradzisz. Ale kiedy jesteś z nią, odłóż telefon. Kiedy wyjeżdżasz w delegację, pamiętaj żeby zadzwonić. Kiedy jest weekend, wyciągnij rowery, albo planszówki. I bądź, słuchaj.

10. Nauczyć się robić koński ogon, to nie wstyd

Praktyka czyni mistrza. Zupełnie tak samo jest z rozmową i zabawą – nieważne czy lalkami, czy klockami Lego.


Na podstawie: huffingtonpost.com

 


Jak różnimy się inteligencją emocjonalną? Trzy typy osób i ich reakcji na emocje. A ty, którym typem jesteś?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 maja 2017
Jak różnimy się inteligencją emocjonalną? Trzy typy osób i ich reakcji na emocje. A ty, którym typem jesteś?
Fot. iStock / SanneBerg

Przez długie lata, życiowe sukcesy, umiejętność lekkiego życia, czy zdobycie bogactwa, przypisywaliśmy osobom o wysokim IQ . Raz po raz kręciliśmy głową, zastanawiając się, jak to możliwe, że taki zdolny facet, do niczego dojść nie może w życiu, albo, że taki świetny uczeń kompletnie nie poradził sobie w dorosłości, w pracy, w związku. Że ci, którzy sukces mieli mieć zagwarantowany od dawna, błąkają się ciągle po swoich życiowych ścieżkach… Odkąd pojawiło się pojęcie inteligencji emocjonalnej, już doskonale wiemy, że ta bywa w życiu o wiele bardziej pomocna, niż super wynik w teście na inteligencje i piątki w indeksie.

Pokochaliśmy EQ, bo to, co w niej najpiękniejsze, to fakt, że możemy sami nad nią pracować!

Nasze emocje mają rożny stopień nasilenia, a to jak my funkcjonujemy i jak potrafimy nad nimi panować i je wykorzystywać, świadczy o tym, jak bardzo rozwinięta jest nasza inteligencja emocjonalna.

Daniel Goleman w swojej pracy przytacza trzy podstawowe typy osób różniących się sposobem postrzegania emocji i reagowaniem na nie.

A ty, którym typem jesteś. Sprawdź, nad czym jeszcze powinieneś popracować.

TYP 1: Świadomy swoich uczuć

To typ osób, które zdają sobie sprawę ze swoich uczuć. Wiedzą, w jakim są nastroju. Mają spore pojęcie o swoim życiu emocjonalnym.

Dzięki takiej zdolności zazwyczaj cieszą się psychicznym dobrostanem. Często są pozytywnie nastawieni do życia. Umiejętność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych, w których się znajdują wpływa na tworzenie się ich cech osobowości.

Kiedy dopada ich chandra lub dzieje się coś smucącego w ich życiu, potrafią radzić sobie z tą sytuacją. Nie roztrząsają i nie jątrzą, dzięki czemu dużo łatwiej im zapanować nad negatywnymi emocjami w życiu.

Ten typ potrafi kierować emocjami, które przeżywa.

TYP 2: Porwany przez emocje

To typ osób, które nie potrafią władać swoimi emocjami. Tutaj sytuacja kształtuje się zgoła odmiennie – to emocje rządzą ludźmi, ogarniają ich. Gdy w ich życiu pojawia się silna emocja, kompletnie tracą kontrolę. Próbują przed nią uciec.

Charakteryzuje ich duża zmienność, chwiejność. Trudno im rozpoznać i nazwać to, co czują. Przez to nie potrafią dostrzec wyjścia z trudnych sytuacji.

Gdy pojawia się zły nastrój, nie robi często nic, żeby go zmienić – skoro nie mają kontroli nad swoimi uczuciami, trudno im dostrzec sens w próbie ich okiełznania czy zmiany.

Ten typ osobowości często jest przytłoczony emocjami, które nim rządzą.

TYP 3: Akceptujący swoje uczucia

To typ ludzi, którzy bardzo dobrze rozpoznają swoje emocje, jednak całkowicie i bezkrytycznie je akceptują. Nie mają zatem motywacji, by próbować je odmienić.

Bardzo wiele zależy od tego, który podtyp reprezentują. Możemy wyróżnić tu osoby, które zazwyczaj są w  dobrym nastroju i maja pozytywne nastawienie (taki typ, nie będzie miał realnej potrzeby dążenia do zmian) oraz osoby, które jasno potrafią rozpoznać i zinterpretować swoje negatywne emocje, ale przyjmują je bez sprzeciwu. Gdy doświadczają negatywnej emocji, nie przyjmują postawy obronnej, nie próbują nic zmienić – godzą się z losem, akceptują, prezentują pełną rezygnację. Taki sposób reagowania jest charakterystyczny dla osób z depresją.

Samoświadomość

Droga do rozwijania swojej inteligencji emocjonalnej zaczyna się od samoświadomości. Poznaj siebie, żeby lepiej poznać innych i świat, który  cię otacza.

Co ważne, gdy mówimy o inteligencji emocjonalnej, bardzo ważnym warunkiem jest uświadomienie sobie swoich emocji wtedy, kiedy występują. Samoświadomość ma potężna moc. Ponieważ rozpoznanie negatywnej emocji pozwala dokonać wyboru: podążania za emocjonalnym impulsem lub walkę z nim.


Na podstawie książki: „Inteligencja emocjonalna”, Daniel Goleman


Zobacz także

Matka Polka Zmęczona, czyli podaruj sobie odrobinę odpoczynku. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie”

Trafiony, zatopiony. Bycie matką… witaj w naszym świecie

7 rytuałów kobiecego szczęścia. Czy dbasz o ich jakość?