Czym jest intuicja i czy można nauczyć się ufać swoim instynktom

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 października 2017
Fot. istock/SIphotography
Fot. istock/SIphotography
 

„Postępuj zgodnie ze swoim instynktem. Tam właśnie manifestuje się prawdziwa mądrość” – powiedziała Oprah Winfrey. A jednak często w życiu wolimy kierować się rozsądkiem, rzadko słuchamy tego, co podpowiada nam serce. Wydaje nam się, że to jedynie nasze lęki, wewnętrzne ograniczenia albo niezdrowe popędy. Czy można nauczyć się słuchać swojego instynktu?

Czym jest intuicja?

Intuicją jest szept, a czasem nawet krzyk, który pojawia się gdzieś z tyłu twojej głowy, by przekazać ci ważną wiadomość. To jest twój wewnętrzny system GPS, który mówi „skręć w lewo”, kiedy wydaje się, że droga prowadzi zupełnie inaczej. To trochę połączenie duszy, emocji i logiki. Ma to do siebie, że nawet gdy pozornie zawiedzie, zawsze okazuje się, że jednak zdarzyło się to „w jakimś celu”.

Najczęściej nie słuchamy naszej intuicji. Mamy w głowie za duży chaos, żeby ją usłyszeć. Poza tym, obawiamy się tego, jak postrzegają nas inni ludzie,  tego co sobie o nas pomyślą, jeśli będziemy kierować się przeczuciem, a nie rozsądkiem.

Jak nauczyć się ufać intuicji?

Uwierzyć swoim przeczuciom nie jest łatwo, wymaga to praktyki, ciągłych ćwiczeń i obserwacji samego siebie.

Poznaj różnicę między mózgiem a intuicją

Pierwszą rzeczą, którą musisz zrozumieć, jest to, że twój mózg jest tak zaprojektowany, aby zapewnić Ci bezpieczeństwo. To logiczne – on ma cię chronić przed tak zwanymi „zyciowymi błędami”.  Twoja intuicja natomiast jest jednak taką małą iskierką pasji. To iskra pożądania (niekoniecznie seksualnego), a czasem miłości, która, jeśli tylko dasz jej szansę, poprowadzi cię do celu szybciej niż rozsądek (i zapewne inną ścieżką).

Planuj, ale zostaw miejsce na chwilę „zapomnienia”

Dobrze jest mieć jakieś życiowe wytyczne, jakiś plan, który oczywiście stale trzeba będzie aktualizować, modyfikować.  Twój mózg poczuje się wtedy pewniej, a ty będziesz spokojniejszy i łatwiej ci będzie uwierzyć samemu sobie – tym samym usłyszeć swój wewnętrzny głos. To on podpowie, kiedy warto zboczyć z wyznaczonej ścieżki. A mózg zadba o to, by złagodzić rezultaty ewentualnych „głupstw”.

Dowiedz się, czego chcesz

Zapytaj siebie wprost czego pragniesz: na dziś i na jutro. Pomoże ci w tym medytacja lub modlitwa.

Zadaj sobie następujące pytania:

  • „Co przynosi mi radość?”
  • „Co porusza moją duszę?”
  • „Co chcę robić przez następne 6 miesięcy lub sześć lat?”
  • „Co sprawia, że ​​czuję się szczęśliwy?”
  • „Co daje mi energię do życia?”

Czy będziesz na tyle odważny, by pójść za tym, co usłyszysz?


Na podstawie: thelawofattraction.com

 


„A przecież miałam być inna…”. Jak to się dzieje, że powielamy błędy naszych rodziców

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 października 2017
Fot. iStock/m-gucci
Fot. iStock/m-gucci
 

Ile razy zdarzyło wam się, po jakiejś kłótni z partnerem albo trudnej rozmowie z dorastającym dzieckiem, stanąć przed lustrem i pomyśleć: „Boże, jestem taka sama jak moja matka”? Ile razy złapaliście się na tym, że zaczynacie iść tą samą ścieżką co wasi rodzice, choć przecież baliście się tego panicznie od momentu dorastania?… Powtarzamy błędy rodziców, bo pewne schematy odcisnęły na nas zbyt mocno swoje piętno, weszły nam w krew. Powtarzamy je również dlatego, że tak bardzo się tego obawiamy…

Historia M. jest dość prosta. M. dorastała w tak zwanej „dobrej rodzinie”, z ojcem alkoholikiem, którego jej matka kryła przez kilkanaście lat picia. Właściwie kryła go cała rodzina – M. i jej młodszy brat również. Tylko dzięki mamie, która dwoiła się i troiła, żeby dom jakoś funkcjonował – dzieci miały zawsze co jeść i w co się ubrać, były zawsze przygotowane do szkoły. Tylko nie potrafiły zaufać, otworzyć się przed nikim.

I oczywiście, to nie prawda, że córka alkoholika wybierze sobie na męża faceta z problemem z uzależnieniami. Ale M. wybrała partnera, którego również musiała „kryć” przed całym światem. Klasyczny, toksyczny związek: on – domowy tyran, ona – milcząca ofiara, zapewniająca wszystkich wokół, że „wszystko jest w najlepszym porządku” . Od razu odnalazła się w tej roli. Jednocześnie nieszczęśliwa i pozornie „bezpieczna”. Nie może nikomu powiedzieć, bo „o tym” się nie mówi. Swoje brudy pierze się we własnych czterech ścianach. A poza tym, może ona na to zasłużyła?

M. jeszcze dojrzeje do odejścia. Zaczyna rozumieć, że jeśli tego nie zrobi, skończy jak jej matka: obudzi się w wieku 55 lat z przekonaniem, że przegrała swoje życie, spędziła je z kimś, kto jedynie ciągnie ją na dno. Że poświęciła swoje ambicje zawodowe, zaniedbała swój rozwój, a co najważniejsze – zdrowie emocjonalne swoich dzieci by ratować kogoś, kto nie chciał być uratowanym. Kto wybrał uzależnienie.

Albo historia K., która wychowuje samotnie dwoje dzieci. K. odeszła od męża, bo wydało jej się, że się zakochała. Tak naprawdę nie potrafi nikogo pokochać. Ciągle poszukuje tylko tej adrenaliny, która pojawia się, gdy poznaje jakiegoś mężczyznę i zakochuje się, całuje go pierwszy raz.

K.nie umie się dogadać ze swoją starszą córką. Z młodszą jest o tyle łatwiej, że to ona „dba” o tę relację. K. nie jest pewna, dlaczego, ale nie czuje tej bliskości, nie potrafi przełamać lodów. Nie rozumie tego, przecież dokładnie tak samo wyglądały jej relacje z matką, zimną, wymagającą. Matką, która nigdy jej nie przytuliła, nigdy nie zainteresowała się jej problemami, smutkami. Matką, której twarz kojarzy jako maskę – bez uczuć. Kiedy zaszła w ciążę, obiecała sobie, że ona będzie inna. Że każdego dnia da swoim dzieciom odczuć, jak bardzo są dla niej ważne, jak mocno je kocha. Ale kiedy pojawiły się na świecie jej dwie córki, przeraziła się, że nie umie ich pokochać, tak jak powinna. Od początku tworzyła dystans. Nie, nie zaniedbywała ich pielęgnacji, szkoły, była dobrą… „opiekunką”. Ale kiedy mogła, uciekała w romanse, bo męża nie kochała już dawno. Szukała tam bliskości i ciepła, spełnienia, bezpieczeństwa. I jeszcze go nie znalazła. Czy kiedyś znajdzie? Nie wie. Chciałaby być inna dla swoich dzieci. Ale tak bardzo boi się, że nigdy się tego nie nauczy. Ma poczucie winy i obwinia jednocześnie swoich rodziców za to, jaka jest.

Prawda jest jednak taka, że jako dorośli, mając świadomość swoich trudnych doświadczeń z dzieciństwa, mamy w ręku wszelkie narzędzia potrzebne do tego, żeby w porę zawrócić z utartych ścieżek, by wybrać inną drogę. Wygodnie jest wmówić sobie: „to wina rodziców, nic z tym nie zrobię”,  dużo ciężej podjąć pracę nad sobą, poświęcić czas i energię na to, by się zmienić. By zrozumieć, jaką rolę odgrywają w naszym życiu relacje z rodzicami, czy mamy szansę wreszcie wziąć odpowiedzialność za własne życie.


Każdy znak zodiaku inaczej sygnalizuje depresję. Nie przegap pierwszych objawów u najbliższych

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
30 października 2017
Fot. iStock/Mixmike
Następny

Przygnębienie, brak chęci do życia, problemy z motywacją, uczucie pustki i beznadziei – tak większość z nas definiuje i rozpoznaje depresję. Choć z reguły właśnie te symptomy pozwalają stwierdzić, czy z drugim człowiekiem dzieje się coś niedobrego, czasami depresja może objawiać się na inne sposoby. Niektórzy z nas bardzo długo maskują swój smutek, inni szybko szukają pomocy u najbliższych.Okazuje się, że depresja może przybierać różne formy, w zależności od znaku zodiaku, który przypada dacie urodzin konkretnej osoby. Cechy osobowości, charakterystyczne dla pewnych znaków mogą ułatwiać lub utrudniać popadanie w skrajnie emocje. Różni się więc nie tylko to, w jaki sposób dane osoby sygnalizują depresję, ale także inny jest sposób by im pomóc. Dowiedz się, na co zwrócić uwagę.


 

Źródło: Your Tango

Zobacz także

Fot. Flickr / Tenderness / CC BY

Konkurs „Piękno jest kobietą”

Fot. iStock/kjekol

Pieniądze to nie wszystko, teraz pora na prawdziwe życie. Czasem trzeba po prostu odpuścić

Fot. istock/syolacan

„Żona zdradza mnie od 10 lat, nie żyję tak, jak tego pragnąłem…”. Emocjonalny wpis tego mężczyzny może być cenną lekcją