Czy stać nas choć na odrobinę zrozumienia? Proszę was o chwilę refleksji, tylko tyle

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 listopada 2016
Fot. iStock/Pekic
 

Dzisiaj Dzień Pamięci Osób Transpłciowych – przejdzie bez echa, bo kto by głośno mówił o ludziach, którzy zostali zamordowani z powodu transfobii. Ktoś powie: „W wypadkach samochodowych ginie więcej w tydzień”. I miałyby rację, bo skali osób, które giną w wyniku zabójstwa lub samobójstwa z powodu swojej transpłciowości nie da się zmierzyć.

Brak statystyk, ile osób ma problem ze swoją tożsamością płciową. Bo co znaczy mieć problem z jej określeniem, no w końcu jest się chłopcem albo dziewczynką. I kropka. Koniec. Trudno nam dopuścić w ogóle do myśli fakt, że nasze dziecko, brat, przyjaciółka, a może i partner czuje się źle w swojej skórze. To COŚ jest obrzydliwe, niezrozumiałe i nie powinno oczekiwać akceptacji. Tak, jesteśmy tolerancyjni – ale patrzymy na Annę Grodzką i myślimy „po co jej to było”. A ona chciała być szczęśliwa w końcu ze sobą. Zresztą do dzisiaj mówi, że dokonanie tranzycji – czyli korekty płci jest heroizmem, bo choć często odzyskuje się siebie, to staje się wykluczonym społecznie.

I niby nasza mentalność się zmieniła, niby świadomość jest inna, ale nadal odmienność, a raczej coś, czego nie znamy, budzi w nas dziwne uczucia, strach, że może to spotkać bliską nam osobę.

Rozmawiałam kiedyś z chłopcem, nastolatkiem. Postanowił głośno i publicznie powiedzieć, że nie jest dziewczynką, jakby natura zrobiła mu psikusa i chłopca zamknęła w kobiecym ciele. W klasie z rozpoczęciem roku wychowawczyni oznajmiła, że mają nową osobę, nową, ale jednak im znaną. Przedstawiła Maksa – który nie musiał ukrywać się już pod chłopięcymi bluzami i wysłuchiwać uwag, że nie nosi się jak nastolatka. Maks spotkał się z pełną akceptacją ze strony rówieśników, nauczycieli i rodziców. I choć ta pełna akceptacja miała swoje pęknięcia, to jednak on sam otrzymał wsparcie od dorosłych osób. Z nich powinniśmy brać przykład.

Anna Grodzka odebrała tysiące telefonów, maili z pogróżkami. Nienawiść z jaką musiała się zmierzyć z pewnością dla każdego byłaby trudna do udźwignięcia. I dla wielu jest, bo przecież wśród osób transpłciowych były te, które zdecydowały się odebrać sobie to co najcenniejsze – własne życie, które jest koszmarem. Jest wiele osób, które nie przyznają się do tego, co czują. Odgrywają rolę, którą akceptuje społeczeństwo i najbliżsi pozostając głęboko nieszczęśliwym człowiekiem.

Kilka dni temu rozmawiałam z Anią Grodzką, powiedziała, że to, co niezrozumiałe, nie jest tolerowane. I wiem, że trudno zrozumieć, ale gdyby zadać sobie choć odrobinę trudu i przestać określać niektóre kobiety „babochłopami”, bo ekspresja ich ubioru i zachowania bliższa jest męskiej. Gdyby tak nie mówić o facetach, że są ciotami i obrażać ich pytaniami o męskość? Pomyślmy, jak bardzo możemy, choćby nieświadomie, dotknąć czyichś uczuć, uderzyć w najwrażliwszą z nut.

Wiem, że dla każdego transpłciowość jest tylko tym, co widzimy w telewizji. Ale jak często się w takich poglądach mylimy?

Dzisiaj Dzień Pamięci Osób Transpłciowych, dla zdecydowanej większości z nas – jak każdy inny. Niedziela, rodzinny obiad, może spacer, jeśli pogoda będzie sprzyjać. Ale są domy, w których rozgrywane są ludzkie tragedie. Jesteście w stanie zapalić dzisiaj świeczkę za tych, którzy zwyczajnie chcą być sobą? Jesteście w stanie wykazać się zrozumieniem dla tych, którzy by być szczęśliwi czasami muszą stracić wszystko?

Proszę was tylko o chwilę refleksji. Myślę, że dla tych ludzi będzie to już bardzo dużo.


Świat jest przepełniony miłością! Tylko spójrz na te zdjęcia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 listopada 2016
Fot. Screen z Facebook/Miroslav Hlávko
 

Smutno ci dziś? Źle? Masz poczucie, że świat jest bardziej zły niż dobry? Spójrz na te zdjęcia, a potem rozejrzyj się wokół siebie. Miłość jest na wyciągnięcie ręki… <3.


Jak poczuć się lepiej kiedy jest ci źle. Wcale nie musisz uśmiechać się przez łzy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 listopada 2016
Fot. iStock/Eva-Katalin

W życiu są lepsze i gorsze momenty, a my uporczywie staramy się widzieć tylko to, co nas dołuje i przytłacza. Nie zawsze jest łatwo wyjść z psychicznego doła, pozbyć się wrażenia, że nas coś przerosło, że z czymś sobie nie poradzimy. Nie trzeba z tym uczuciem walczyć „na siłę”, ale raczej, zabrać się za nie sposobem.

Poniżej kilka sposobów na to, by konsekwentnie, „dyskretnie” czynić swoje podejście do życia i zdarzeń mniej negatywnym, a bardziej pozytywnym:

Doświadczaj tego, czego musisz doświadczyć

Wszyscy doświadczamy trudnych emocji, one są naszą własnością. Jeśli nie panujemy nad nimi, odczuwamy wstyd, który przesłania nam to, co za nimi stoi. Zaczynamy je tłumić, nie chcemy tego „czuć”. Nieważne, czy skończyłaś właśnie 30, 40, czy 50 lat, jeśli czujesz się zagubiona i niepewna, na przykład ze względu na to na jakim etapie życia się znajdujesz, twoje emocje są czymś naturalnym. Pozwól sobie je czuć. Jedynym wyjściem, jest „przejść przez to”. Nie broń się przede emocjami.

Poznaj swoje „wyzwalacze”

Zawsze łatwiej radzić sobie z czymś, co potrafisz zidentyfikować. Przełamywanie problemów i identyfikacja swoich lęków, „niewiadomych” stresorów, daje nam nieporównywalnie większą świadomość tego, co można zmienić, czym nie trzeba się przejmować, jakie jeszcze wyzwania przed nami stoją.

Stwórz sobie przestrzeń

To znaczy, ucz się patrzeć z dystansem na swoje problemy. Tworzenie przestrzeni oznacza, że jesteś o krok od swoich uczuć, potrafisz im się przyjrzeć bardziej obiektywnie i odpowiednio je „przekierować”.

Na przykład, jeśli ciągle mówisz sobie, że skończyłaś 30 lat i niczego nie osiągnęłaś, skup się na eliminowaniu lęku i niepokoju związanego z przyszłością, a pielęgnuj swoje zamiary i nadzieję.

Bądź wdzięczna

Wdzięczność jest potężnym narzędziem. Jest też pierwszym krokiem do zmiany sposobu myślenia na pozytywny. Nie musisz być wdzięczna za „wszystko”. Wybieraj sobie codziennie trzy rzeczy, za które mogłabyś podziękować.

Co to daje? Pomaga przewartościować swoje życie. Pozwala docenić i zauważyć cały ogrom dobra, jaki już w nim się pojawił. A dla każdego z nas, będzie on oczywiście czymś innym. Wdzięczność pozwala nam zobaczyć w naszym życiu bogactwa, niezależnie od tego, co się akurat przeżywa.

Przyjmuj dobro i zło

To nie jest tak, że złe rzeczy nie przytrafiają się dobrym ludziom. Ale, sposób w jaki podchodzimy do naszych problemów zależy od naszego punktu widzenia. Czy jesteś w stanie zaakceptować „gorszy czas” i cieszyć się z  tym dobrym w każdej sytuacji?

Zauważaj możliwości

Przechodzisz przez trudny okres, ale to teraz właśnie masz szansę lepiej poznać samą siebie. Teraz możesz popracować nad swoimi umiejętnościami, dobrymi i złymi przyzwyczajeniami, teraz masz okazję się „sprawdzać”, rozwijać tak, by stać się lepszym człowiekiem.

Buduj swoją siłę

Byłaś już w tym momencie, w którym zdajesz sobie sprawę, że im więcej przed tobą problemów i trudnych wyzwań, tym więcej jesteś w stanie przejść? To tu właśnie odnalazłaś swoją siłę.

Skup się na „lekcji”

Kiedy  spojrzysz wstecz na swoje ostatnie problemy, możesz powiedzieć, że wyciągnęłaś z nich dla siebie jakieś wnioski? Czujesz się mądrzejsza dzięki tym doświadczeniom? Nigdy nie zapominaj, że to ty sama decydujesz o tym, jak wpłyną na ciebie trudne momenty i na ile będziesz mogła cieszyć się życiem.

To nie jest ani możliwe, ani zdrowe mieć pozytywne nastawienie „do wszystkiego” cały czas. Tragiczne wydarzenia, trauma, dramaty, które się przytrafiają, to coś, co zawsze zostawia w nas ślad. Gdy czujesz się źle postaraj się nie skupiać tak mocno na sobie, wtedy będzie ci łatwiej zaakceptować wszystkie wyzwania i rozpoznać dobro w twoim życiu.


Źródło:tinybuddha.com


Zobacz także

Niezwykła starość ma na imię Rozalia i liczy sobie już 93 wiosny… Moja starość też będzie miała na imię Rozalia

To Superman? Batman? Nie, to Super Babcia! Zachwycająca reklama wzajemnej pomocy i życzliwości

„Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności.”. Brawo MY! A twój syn „coś” potrafi zrobić SAM?