Czasami musisz zrobić sobie przerwę

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2018
Fot. iStock / fcscafeine
 

Jak często myślisz: „Odpoczęłabym, poleżała i nic nie robiła”. Tymczasem zawsze jest coś do zrobienia, a to pranie, a to sprzątanie, zakupy, mycie okien, gotowanie. Jesteśmy non stop pod presją robienia czegoś i niewytapiania czasu na nicnierobienie. Nicnierobienie to zło, to lenistwo, to oznaka nieudacznictwa. Jak można nic nie robić? To niewyobrażalne! Mówi do ciebie twój wewnętrzny krytyk, kiedy tylko przez twoją głowę przelatuje myśl: „Matko, jak marzę, żeby robić nic”. Olej go. Zostaw. Przede wszystkim powinnaś dać sobie prawo do tego, by zwolnić. Pamiętaj, że od czasu czas do czasu możesz zrobić sobie przerwę. Możesz oddychać.

Pozwolenie sobie na odpoczynek nie oznacza, że jesteś leniwa. Nie oznacza, że coś zawalasz, że nie zasługujesz na sukces. Oznacza, że jesteś samoświadoma i że kochasz siebie.

Nie ma znaczenia, jak rozpaczliwie chcesz osiągnąć cele, które sobie wyznaczyłaś. Czasami odpowiedź na pytanie, co muszę jeszcze zrobić, brzmi: nie zmuszać się do niczego. Czasami musisz odpocząć dzisiaj, jeśli chcesz być jutro znowu na obranej przez ciebie drodze i z energią nią podążać.

I chociaż wydaje ci się, że masz milion różnych rzeczy do zrobienia, że milion ludzi możesz rozczarować, nie walcz z psychicznym lub fizycznym wyczerpaniem. Nie doprowadzaj się do stanu, w którym przekraczasz swoje granice.

Jedyne, co musisz, to najpierw zadbać o siebie. Jeśli nie odpoczniesz, zaczniesz spadać głową w dół, każdy odebrany po godzinach telefon, jeszcze jeden mail, którego nie chcesz przełożyć na jutro, sprawią, że w efekcie poniesiesz porażkę. Zobaczysz, że świat ma w nosie twoje zaangażowanie, że żyje swoim życiem, przyzwyczajony, że ty wszystko ogarniasz, pionizujesz i ustalasz.

Zamiast czekać do ostatniej możliwej sekundy, kiedy ciało ci powie dość – planuj swój czas na relaks, na nicnierobienie, na poleżenie ze wzrokiem wbitym w sufit i wsłuchaniem się we własny oddech.

Osiągnęłaś o wiele więcej, niż zdajesz sobie z tego sprawę, więc przestań wmawiać sobie, że jesteś niewystarczająco dobra. Przestań zachowywać się tak, jakbyś nie zasłużyła na odpoczynek. Zasłużyłaś. Naprawdę.

Wyłącz powiadomienia o przychodzących mailach. Przełącz telefon na tryb samolotowy. Odłóż ołówek. Zamknij notatki. Daj sobie pozwolenie na cieszenie się resztą dnia. Nie wszystko musi być zrobione tu i teraz. Świat nie skończy się, jeśli dasz sobie kilka chwil odpoczynku

I proszę, przestań myśleć o rozpieszczaniu siebie jako o marnotrawstwie. Nie powinnaś myśleć o sobie jako o marnotrawstwie. Powinnaś pomyśleć o tym jako o konieczności.

Tak, osiągnięcie sukcesu wymaga wysiłku. Tak, musisz wykonać kawał pracy, jeśli chcesz osiągnąć sukces. Ale zrobienie przerwy raz na jakiś czas nie sprawi, że wszystko zawalisz, że inni pomyślą o tobie, że jesteś leniwa, ty sama nie powinnaś tak o sobie myśleć. Nie powinnaś czuć się winna, kiedy postanawiasz odpocząć, odpuścić, złapać oddech.

Zmień swoje priorytety, jeśli chcesz żyć szczęśliwym życiem. Musisz zacząć dbać o siebie bardziej niż o wszystko inne. Reszta może spokojnie  poczekać.


Trzy smutne powody, dla których tkwimy w toksycznych związkach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2018
5 zachowań, które niszczą nam życie. Sprawdź, czy nie jesteś dla siebie toksyczna
Fot. iStock / Steve Debenport
 

Nikt nas – kobiet, nie uczy, że powinniśmy być doceniane za to kim jesteśmy, a nie za to, co robimy. Nikt nie mówi, że powinniśmy być dobrze traktowane, że słowa pogardy, umniejszanie nam, nie jest czymś, co często stanowi dla nas normę. Nikt nie powtarza – bądź dumna z tego, że jesteś kobietą i pamiętaj, że zasługujesz na więcej. My swojej wartości szukamy w oczach mężczyzn, nadal to ich akceptacja stanowi dla nas punkt zaczepienia, by zacząć myśleć o sobie dobrze. To właśnie dlatego, często wchodzimy w toksyczne relacje, tkwimy w związkach, z których nie potrafimy się wyplątać.

Trzy smutne powody, dla których tkwimy w toksycznych związkach

Standard zachowania mężczyzn jest niepokojąco niski

Faceci w naszym społeczeństwie muszą być silni, odporni na stres, dobrze zarabiający. Nie mogą ulegać emocjom, okazywać słabości. Nadal są tak wychowywani. Tymczasem często traktują innych, jakby byli wyzuci z jakiejkolwiek inteligencji emocjonalnej, zwłaszcza kobiety. Czytam męskie komentarze, że kobiety są głupie, że same nie wiedzą, czego chcą, że powinny wrócić do garów, a nie bawić się w niezależność. Przeraża mnie to, bo wyznacza standard tego, jak myślą faceci (na szczęście nie wszyscy), wyznacza ich  totalnie niski poziom. I to dlatego nadal zachwycają nas mężczyźni zajmujący się dziećmi, wieszający pranie, sprzątający mieszkanie i dbający o poczucie bezpieczeństwa swojej partnerki.

Kobiety uczą się nie zwracać na siebie uwagi

Te niskie oczekiwania dotyczące zachowania mężczyzn, byleby był, byleby zmywarkę wypakował, dzieci zawiózł do szkoły i od czasu do czasu odkurzył mieszkanie, sprawiają, że od kobiety oczekuje się, żeby nie były zbyt wymagające. Stąd ta wszechobecna krytyka naszej niezależności, potrzeby bycia szanowaną, podziwianą i ważną. Nie chcemy już ustawiać siebie na końcu łańcucha pokarmowego i za to obrywamy toksycznymi związkami, bo nadal o naszej wartości świadczy facet u boku, a my tak bardzo boimy się pokazać, że go nie potrzebujemy, tolerujemy jego zachowania, ciągnąc nas same w dół. Chociaż bywamy silne i odważne, nadal pokutuje w nas przekonanie, że to on ma rację, że my jesteśmy problematyczne, emocjonalne.

Stajemy się emocjonalnymi opiekunkami

Nie ma co ukrywać, że w związkach, to my – kobiety, wykonujemy kawał emocjonalnej pracy. Jesteśmy empatyczne, liczymy się z emocjami innych, pomagamy partnerowi radzić sobie z jego uczuciami. Pokutuje w nas mit, że faceci kompletnie nie radzą sobie z emocjami, że potrzebują nieustannie naszego wsparcia. To nieprawda. To tylko kwestia chęci pracy nad sobą i zrozumienia siebie. Faceci często mają to w nosie, bo przecież my za nich to zrobimy, wytłumaczymy. To prowadzi do tkwienia w związkach, które zamiast dawać nam radość, tylko krzywdzą.

Dlatego tak ważne jest, abyśmy podążały za swoim moralnym kompasem. Podczas gdy inni mogą wywierać na nas presję tworzenia związków na siłę, my powinniśmy pamiętać o jednym – o szacunku do samej siebie. Jeśli ktoś ci mówi: „Nie przesadzaj, on jest w porządku, w końcu nie bije i nie pije” – zaufaj swojej intuicji, ty wiesz najlepiej, jak się czujesz i co czujesz. Jeśli węzeł, który zaciska się na twoim żołądku, jest nie do zniesienia, nie ignoruj go. Jeśli nie jesteś szczęśliwa, jeśli źle się czujesz, nie powinno mieć dla ciebie znaczenia, co myśli ktoś inny.

A jeśli masz problem ze sobą, nie potrafisz rozpoznać, czy jesteś źle przez partnera traktowana, włóż swoje buty bliskiej osobie – mamie, przyjaciółce, siostrze i zastanów się, czy byś chciała, by one były w związku, w którym ty dzisiaj jesteś.


Lubisz słodycze? Uważaj, ich spożycie może zwiększyć ryzyko zachorowania na depresję

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2018
Fot. iStock/wundervisuals

Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, jak jedzenie wpływa na nasz nastrój i emocje. Kiedy jesteśmy głodni, możemy być nerwowi, zrzędliwi, gdy zjemy pyszny posiłek, czujemy się szczęśliwi.

Warto pamiętać, że jedzenie może mieć długoterminowe konsekwencje dla naszego zdrowia, także psychicznego. Jak się okazuje, spożywanie zbyt dużej ilości cukru, może prowadzić do depresji.

Cukier występuje naturalnie w złożonych węglowodanach, takich jak owoce, warzywa i ziarna. Znaleźć go możemy również w prostych, wyrafinowanych produktach: makaronach, ciastach, chlebie, napojach gazowanych i słodyczach. To właśnie zbyt duża ilość cukrów prostych w naszej diecie, może zwiększyć ryzyko depresji, zaburzeń nastroju i kilku chronicznych problemów zdrowotnych.

Rafinowane węglowodany związane są z występowaniem depresji

Naukowcy z Londynu odkryli, że dieta bogata w pełnowartościowe pokarmy, takie jak owoce, warzywa i ryby, może obniżyć ryzyko zachorowania na depresję u osób w średnim wieku. Według ich badań, ci, którzy spożywali przetworzone produkty, takie jak słodzone desery, smażone potrawy i przetworzone mięsa, częściej spotykali się z diagnozą depresji niż ci, którzy ograniczali spożycie przetworzonej żywności.

Wiemy, że powinniśmy jeść dużo owoców, warzyw i ryb, aby zachować w zdrowiu nasze serce i mózg, teraz układając na talerzu warzywa powinniśmy pamiętać, że dzięki nim trzymamy depresję na dystans.

Cukier jest bardziej uzależniający niż kokaina

Badanie przeprowadzone na szczurach wykazało, że receptory mózgu nie są dostosowane do stałego i wysokiego poziomu cukru. Intensywna słodycz może stymulować ośrodek nagrody mózgowej i wywoływać przyjemność większą niż kokaina, nawet u osób uzależnionych od narkotyków. Nasze mechanizmy samokontroli mogą nas nie uchronić przez tym uzależnieniem. I

Cukier wywołuje stan zapalny, który jest związany z depresją

Dieta bogata w owoce i warzywa może zmniejszać stany zapalne w naszym organizmie, podczas gdy dieta bogata w wyrafinowane węglowodany sprzyja ich rozwojowi.

Przewlekłe zapalenia związane bywa z wieloma chorobami, między innymi z zaburzeniami metabolicznymi, rakiem i astmą, okazuje się, że także i z depresją.

Wiele objawów zapalenia jest wspólnych z depresją. Są to:

  • utrata apetytu
  • kłopoty ze snem
  • poczucie nieustannego bóli

Insulina może pomóc w leczeniu depresji

Badacze są tak pewni, że depresję można powiązać z przyjmowaniem cukru, że zaczęli stosować insulinę w leczeniu.

Mężczyźni są narażeni na większe ryzyko skutków działania cukru

Mężczyźni mogą być bardziej podatni na wpływ cukru na zdrowie psychiczne niż kobiety. W jednym z badań naukowcy odkryli, że mężczyźni, którzy jedli 67 gramów cukru dziennie, byli o 23 procent bardziej podatni na depresję po pięciu latach niż ci, którzy zjadali około 40 gram cukru lub mniej.

Zaleca się, aby dorośli spożywali nie więcej niż 25 (kobiety) do 36 (mężczyzn) gramów cukru każdego dnia.

Spożywanie gotowych wypieków wiąże się z depresją

Babeczki, rogaliki, ciastka i inne „gotowe” wypieki bywają pyszne, ale mogą również wywoływać depresję. Hiszpańscy naukowcy odkryli, że osoby, które zjadały najwięcej tego rodzaju wypieków miały o 38 procent wyższe ryzyko zachorowania na depresję niż osoby, które jadły ich mniej.


źródło: Heathline


Zobacz także

Zdrada nasza powszednia… Dlaczego zdradzamy? Och, powodów jest tyle, ile sypialni, ale niezwykle rzadko chodzi o seks

Ogrodnicze ZRÓB TO SAM na lato, jesień i zimę!

Kto się boi szczęśliwych, rozwiedzionych kobiet? Szczęśliwe, zadowolone z życia mężatki

Kto się boi szczęśliwych, rozwiedzionych kobiet? Szczęśliwe, zadowolone z życia mężatki