Co zrobić, gdy ktoś cię molestuje? „(…) nie bądź niegrzeczna, nie okazuj niesmaku…”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 października 2018
Fot. Screen z Twittera Dorota Łoboda / iStock
 

Jeśli jeszcze nie wpadliście na zdjęcie zamieszczone w sieci przez Dorotę Łobodę, szefową fundacji Rodzice Mają Głos, członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet oraz liderka ruchu Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji, spieszymy z pomocą. Internet rozpalił się do białości, bo jak to u diabła możliwe, że w XXI wieku na zajęciach edukacyjnych dla młodzieży, w ręce naszych dzieci trafia coś takiego?! Okazuje się jednak, że owa „mądra” publikacja to jedynie wierzchołek góry lodowej… niestety.

Zaczęło się od książki, którą uczniowie dostali w prezencie podczas zajęć edukacyjnych prowadzonych w szkole. Mowa o książce „Życie na maksa, poradnik uczuciowo-seksualny”. Można szeroko otworzyć oczy ze zdumienia, gdy zaczynamy czytać fragment o tym, jak się bronić przed molestowaniem seksualnym. We fragmencie czytamy:

„Przede wszystkim potraktuj go z szacunkiem. Daj mu do zrozumienia, że schlebia ci zainteresowanie, które kieruje w twoją stronę, ale że będzie ci jeszcze milej, jeżeli będzie cię szanował. W żadnym wypadku nie bądź niegrzeczna, nie okazuj niesmaku: poniżysz i zranisz go, co może sprawić, że zechce się zemścić. Z szacunkiem podejdź do tego, że będzie czuł się urażony. Bądź miła”.

 


Zajęcia odbywały się w ramach programu profilaktycznego dla młodzieży Archipelag Skarbów. Niestety to nie koniec dziwów na dziwami. Zajęcia są prowadzone na szeroką skalę w Polsce, organizatorem Archipelagu jest Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, program jest realizowany z namaszczeniem m.in Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji (uwaga, nie mogłyśmy w to uwierzyć) – Instytutu Psychiatrii i Neurologii! Na stronie Archipelagu znalazłyśmy taką informację:

„Program jest wpisany do „Systemu standardów i rekomendacji programów profilaktycznych” sygnowanego przez najważniejsze agendy Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej (Ośrodek Rozwoju Edukacji, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Instytut Psychiatrii i Neurologii)”.

Dlaczego to tak szokuje? Bo nigdzie nie ma ani jednej malusieńkiej informacji, że założenia mają nutę religijną, a jednak gdy wejdziemy na stronę programu czytamy: „Program uczy zdrowego i mądrego stylu życia. Zachęcamy młodzież do unikania alkoholu, narkotyków, przemocy, pornografii i do czekania z seksem aż do małżeństwa”.

Halo, halo, czy naprawdę według obowiązującej wiedzy naukowej, należy czekać z seksem aż do małżeństwa, czy przespałyśmy jakąś rewolucję w zakresie rozwoju seksuologii??? I niby nie można się niczego przyczepić, a jednak im dłużej „grzebie się” w materiałach dla młodzieży, tym większy niesmak pozostaje, a skojarzenia mkną prosto do salki katechetycznej…

Znajdziemy tam m.in szereg poradników dla młodych. Mapę podróży dla poszukiwaczy skarbów – czyli „prawdziwej miłości”. Mamy np. poradnik randkowy. I niby nic strasznego się tam nie dzieje, a jednak w świetle całokształtu, i faktu, że to treść skierowana również do licealistów, robi się ciut dziwnie: „Nie spiesz się z pocałunkami. Im dłużej poczekasz, tym więcej będą znaczyć”. „Unikaj długich pocałunków – one silnie pobudzają”. „Ogranicz dotyk do trzymania się za ręce i delikatnego objęcia ramion”… *

Jeśli jesteście w szoku, lepiej sprawdźcie, czy w szkołach waszych dzieci nie szykuje się taka pogadanka… Poniżej mapka z zaznaczonymi placówkami, które realizują projekt.

Oczywiście, kiedy mleko się rozlało na Facebooku Archipelagu Skarbów pojawiło się oświadczenie. Jak zapewnia Instytut: „Poradnik uczuciowo-seksualny” nie jest częścią programu Archipelag Skarbów i żaden jej egzemplarz nie powinien być wręczony podczas programu – tym bardziej, że już ponad 3 lata temu w sprawie tej konkretnej książki przekazana została wszystkim trenerom programu oficjalna, negatywna opinia co do zawartych w niej błędów i stwierdzeń sprzecznych z wiedzą o skutecznej profilaktyce”.  Zastanawia jednak fakt, jak to stwierdzenie ma się do kolejnego: Realizacja programu jest monitorowana”. 

„OŚWIADCZENIE Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej

Wyrażamy szczere ubolewanie, że książka z taką treścią została wręczona podczas programu profilaktycznego Archipelag Skarbów. Książka „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny” nie jest częścią programu Archipelag Skarbów i żaden jej egzemplarz nie powinien być wręczony podczas programu – tym bardziej, że już ponad 3 lata temu w sprawie tej konkretnej książki przekazana została wszystkim trenerom programu oficjalna, negatywna opinia co do zawartych w niej błędów i stwierdzeń sprzecznych z wiedzą o skutecznej profilaktyce. Przywołany cytat z tej książki jest skandaliczny oraz stoi w jawnej sprzeczności z przekazem programu, który motywuje dziewczęta do tego, aby żądały szacunku ze strony mężczyzn, uczy asertywności i zdecydowanego stawiania granic, a chłopców uczy szacunku dla kobiet. Znamy liczne przykłady sytuacji, gdy dzięki uczestnictwu w naszym programie dziewczęta zagrożone wykorzystaniem seksualnym zrozumiały, że mają prawo i powinny się w takiej sytuacji bronić. Dzięki programowi wiele skrzywdzonych dziewcząt podjęło decyzję o skorzystaniu z profesjonalnej pomocy psychologicznej.
Przepraszamy osoby, które ta sytuacja dotknęła.Informujemy, że w trybie pilnym wyjaśnimy tę sytuację i wyciągniemy konsekwencje wobec osób, które rozdały niniejszy materiał na naszym programie łamiąc tym samym standard naszego programu.
Jednocześnie informujemy, że program Archipelag Skarbów jest skutecznym programem profilaktycznym, który w świetle przeprowadzonych badań ewaluacyjnych pozytywnie wpływa na młodzież w wielu obszarach – ogranicza korzystanie z alkoholu i narkotyków, zmniejsza odsetek myśli samobójczych, ogranicza korzystanie z pornografii, zwiększa zdolność młodzieży do zachowań asertywnych, poprawia atmosferę w klasie oraz sprzyja kształtowaniu dojrzalszych postaw wobec miłości i seksualności.
Realizacja programu jest monitorowana. Dysponujemy wieloma pozytywnymi opiniami uczestników i nauczycieli. Po każdej realizacji program jest oceniany przez uczestniczącą w nim młodzież. Oceniają go także nauczyciele i rodzice. Ogólnopolska średnia tych ocen wynosi około 5 (skali 1-6). Byłoby wielką szkodą, gdyby ten bogaty w treści profilaktyczne program oraz prowadzący go trenerzy zostali ocenieni wyłącznie przez pryzmat fragmentu książki, która z programem nie ma nic wspólnego.

Z wyrazami szacunku,

Instytut Profilaktyki Zintegrowanej (sprawujący merytoryczny nadzór nad programem i realizującymi go podmiotami)

#ArchipelagSkarbów

*www.mlodziez.archipelagskarbow.eu


Być opiekunem własnej matki to przekraczać granice, to dojrzewać emocjonalnie szybciej niż inni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 października 2018
Fot. Screen z programu “Interwencja”/ interwencja.polsat.pl
 

„Mamo, nie mogę cię stracić. Nie chcę tego, boję się. Potrzebuję, byś o siebie dbała, byś o siebie walczyła. Uśmiechaj się, rozmawiaj ze mną. Chroń nas”. Jak to jest żyć z bólem i cierpieniem swojej matki? Patrzeć na jej bezradność i brak chęci do życia?

Dziecko, które przejmuje rolę opiekuna swojego rodzica, stara się za niego być silnym i odważnym. Jednocześnie boi się, że zostanie opuszczone, bezbronne.

Życie z bólem matki, niezależnie od tego, czy jest ona chora na depresję, czy też toczy ją nowotwór, to szczególnie trudny proces dla dziecka ponieważ tak naprawdę, ono nie boi się potworów, ciemności, nieznanych osób lub chaosu. Ono boi się, że straci tego, kogo kocha najbardziej. Odczuwa ten lęk każdego dnia, bez przerwy, choć nie zawsze świadomie. Przyjmuje rolę opiekuna i akceptuje ją, pragnąc zyskać pewność, że mama nie odejdzie, nie zniknie, nie umrze. Dopóki jestem blisko, nic takiego się nie stanie – z takim przekonaniem żyje młody człowiek.

Ktokolwiek doświadczył podobnej sytuacji wie, że radzenie sobie z tym nie jest łatwe, ale sprawia, że ​​wspinamy się o kilka dodatkowych kroków w górę po drabinie rozwoju osobistego.

Emocjonalny obowiązek ochrony naszej matki, kiedy czujemy, że jest słaba i wrażliwa, daje nam potężną samoświadomość, a jednocześnie, męczy, rani i chwieje naszą wewnętrzną równowagą.

Nikt nie jest przygotowany na śmierć czy fizyczne lub emocjonalne niedomaganie swojej matki. Mimo to, często w takich momentach odkrywamy w sobie wielką siłę, która pozwala nam poradzić sobie z tą sytuacją. Dojrzałość rodzi się w nas sama. Nie oznacza to jednak, że nie potrzebujemy już wsparcia- potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek.


Na podstawie: nospensees.fr


Ewa Minge od 11 lat choruje na białaczkę

Redakcja
Redakcja
2 października 2018
Fot. Screen z You Tube/You Tube

O Ewie Minge napisano już wiele i to niekoniecznie w pozytywnym świetle. Informacje na jej temat najczęściej jednak skupiały się wokół tego, ile przeszłą operacji plastycznych, do kogo próbuje się upodobnić, dlaczego nosi peruki. Ona sama po 11 latach postanowiła publicznie wyznać, że choruje na białaczkę. O wszystkim opowiedziała w „Dzień dobry TVN”. 

Minge przyznała, że pracuje w specyficznej branży, która nie kojarzy się z chorobą, w której udaje się, że wszyscy jesteśmy piękni, młodzi i szczęśliwi. Diagnozowanie jej choroby trwało bardzo długo, białaczka udawała wszystko, co jest możliwe. W rozmowie z Kingą Rusin i Piotrek Kraśko, Ewa Minge mówi, że o jej chorobie wiedziały zaledwie trzy osoby, że do wyboru miała załamać się, poddać, albo walczyć. Przyznała, że jej leczenie kosztowało wiele pieniędzy, musiała się poddać leczeniu eksperymentalnemu. Miała do wyboru – umrzeć zostawiając synom cały majątek, zapożyczyć się i walczyć, zapożyczyć się, a i tak umrzeć i zostawić najbliższych. To był dylemat, z którym się zmagała. Już wiedząc o chorobie miała swój pokaz w Paryżu, a później w Nowym Jorku.

Dlaczego nie powiedziała głośno, dlaczego choruje? Mogła przecież uciąć spekulacje na temat swojego wyglądu. Minge podkreśliła w DD TVN, że była jedyną ostoją swojej rodziny, jedynym filarem, także finansowym, najbliżsi widzieli w niej silną kobietę, gdybym się poddała, załamała, nie pomogliby jej, wręcz przeciwnie, lecieliby razem z nią na dół. Jak podkreśla Minge, ta potrzeba bycia silną na zewnątrz bardzo jej pomogła.

Jej synowie o chorobie dowiedzieli się przypadkiem, kiedy krzyczała do telefonu na dziennikarza, który zadzwonił z pytaniem, czy to prawda, że choruje na raka. Informację otrzymał od człowieka, który po Ewie Minge wszedł do lekarza i zobaczył jej dokumentację medyczną. Projektantka ostrzegła, że jeśli jakakolwiek informacja wypłynie, skończy się to sprawą w sądzie.


źródło: DD TVN

 


Zobacz także

Kochać i puścić tę miłość wolno. Kiedy nie powinniście być razem, mimo że się kochacie

Fot. iStock/Sergey_Peterman

Nauczmy się przebaczać, nie dla innych, ale dla siebie. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia o swoich krzywdach

Kurczak w sosie słodko-kwaśnym