Co się stanie z twoim ciałem, jeśli codziennie będziesz jeść mięso

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 września 2018
Fot. iStock / gruizza
 

Mięso nie jest złe – pod warunkiem, że zjadamy mięso wartościowe i umiemy zachować umiar. A jemy bardzo dużo mięsa (dorosły Polak zjada ok. 74 kg mięsa rocznie, sporo prawda?). Jesteście ciekawi, co dzieje się z ciałem, gdy zjadacie go zbyt wiele?

W 2016 roku WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opublikowała raport, w którym przestrzega przed zbyt dużym spożyciem czerwonego mięsa i produktami mięsnymi wątpliwej jakości (a tych w naszej polskiej diecie nie brakuje).

Według badań spożywanie niskiej jakości wędlin może prowadzić nawet do rozwinięcia zmian nowotworowych. Przetworzone mięso znalazło się na czarnej liście czynników zwiększających ryzyko zachorowania (tak, zupełnie jak np. tytoń), niestety na etykiety wędlin spoglądamy rzadko (o ile w ogóle).

Jedno jest pewne, nie musimy jest mięsa codziennie. Zdecydowanie lepiej jest jeść je rzadziej, ale wybierać mięso droższe, wysokiej jakości. Jesteście ciekawi, co dzieje się z ciałem, gdy zjadacie za dużo mięsa?

Jak zmienia się twoje ciało, jeśli codziennie jesz mięso

Bóle i zawroty głowy

Zbyt wysoka zawartość zawartość mięsa w diecie, zazwyczaj oznacza zbyt niska zawartość warzyw, a co za tym idzie – niedobory. Bóle i zawroty głowy, to jeden z pierwszych sygnałów organizmu a niedoborze substancji odżywczych. Dodatkowo niektóre paczkowane wędliny i kiełbasy zawierają substancje konserwujące (azotyny i azotany), które również mogą doprowadzić do bólu głowy – poprzez rozszerzenie naczyń krwionośnych.

Problemy z sercem

Dużo mięsa (zwłaszcza tego tłustego) to większe ryzyko rozwinięcia chorób układu krążenia,rozwinięcie cholesterolemii. Żadna tajemnica.

Osłabienie mięśni

Czyli efekt źle zbilansowanej diety. Mięśnie są osłabione i mniej wydajne, szybko odczujesz spadek formy.

Nieprzyjemny oddech

Największy wpływ na nasz oddech ma czerwone mięso. Za dużo mięsa, to nieprzyjemny zapach z buzi. Winne są gazy wydzielające się podczas fermentacji w jelitach.

Biegunka i/lub zaparcia

W zależności od indywidualnego stanu twojego ciała. To jeden z bardzo przykrych efektów ubocznych np. diety Atkinsa. Za dużo białka i tłuszczu zwierzęcego, to problemy z trawieniem. Będzie brakowało ci błonnika.

Odwodnienie i zmęczenie

Choć dieta wysokobiałkowa w połączeniu z wysiłkiem fizycznym może dawać rewelacyjne efekty w gubieniu kilogramów, dietetycy odradzają takie rozwiązanie jako dietę długoterminową. Nie chodzi bynajmniej o niedobory witamin i minerałów, ale odwodnienie organizmu.

Brak węglowodanów w diecie powoduje spalanie zapasów tłuszczyku, ale również i wzrost produkowanych przez organizm ketonów. Im ich więcej, tym więcej wody tracimy.

Kamienie nerkowe

Zbyt wiele białka zwierzęcego w diecie powoduje problemy z nerkami. Dlaczego? Ponieważ organizm może zbyt obficie wydalać wapń z organizmu, w efekcie prowadząc do kamicy nerkowej.


Co nie jest miłością, choć tak wygląda? Nie kochasz go, ale nie możesz odejść

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 września 2018
Fot. iStock / elwynn1130
 

Istnieje wiele relacji, które wyglądają jak miłość, ale nią nie są. Są sytuacje, które prowadzą do nawiązania bliskich trwałych więzi, których nie możesz zerwać.  W tle nie ma prawdziwego uczucia, ale raczej zestaw ograniczeń lub problemów, które wspierają trwanie w tej dziwnej relacji. Nie kochasz go, ale nie możesz odejść. Znasz to?

Prawdziwe uczucie jest czasami mylone z innymi emocjami, które przypominają miłość, ale nią nie są i nigdy nie będą. Te emocje są zazwyczaj bardzo intensywne. Mieszkają na dnie naszej duszy, ale często wykluczają szacunek i prawdziwe zrozumienie dla partnera. Rodzą się z samolubnych pragnień lub potrzeb i są utrzymywane w odniesieniu do korzyści, jakie przynoszą. Najczęściej są nimi:

Nadopiekuńczość

Jest to rodzaj zachowania, które występuje głównie między rodzicami i dziećmi. Jednak często zdarza się, że pojawia się ono w związku, wśród przyjaciół i w różnych hierarchicznych związkach.

Nadopiekuńczość oznacza nadmierną chęć uniknięcia krzywdy lub cierpienia innej osoby, która zwykle jest uważana za bezbronną. Przeważa tu nie uczucie, ale niepokój.  Kiedy kogoś kochamy, oczywiste jest, że chcemy, by ta osoba była bezpieczna. Jednak ktoś z nadmiernym lękiem może zobaczyć niebezpieczeństwa tam, gdzie ich nie ma, lub wyolbrzymić je, jeśli rzeczywiście istnieją. W rzeczywistości nadopiekuńcze osoby często nie zdają sobie sprawy, że złe doświadczenia są źródłem naszej wiedzy o sobie samym.

Kontrola nad ukochanym

Nadmierne pragnienie kontroli nad partnerem jest obsesyjnym  pragnieniem, by nas potrzebował. W pewnym sensie dążymy tutaj do wygenerowania jego zależności od nas.

Zaborczość, zazdrość i kontrola są przyjmowane jako przejawy miłości, tymczasem zazwyczaj prowadzą one do manipulacji, do ograniczenia autonomii i wolności drugiej osoby. To niebezpieczna droga, która prowadzi nasz związek na manowce, sprzyja nieporozumieniom i konfliktom, które mogą szybko zniszczyć relację.

Uzależnienie

W tym przypadku istnieje specjalna więź, w której  jedna osoba stawia wszystkie swoje potrzeby i wszystkie swoje frustracje na szali związku, nadając drugiej obowiązek dbania o jej szczęście. Jest to swego rodzaju tarcza „na życie”, którą zrobiliśmy sobie z naszego partnera. Ona chroni nas przed własnymi ograniczeniami i przed niepokojem związanym z koniecznością decydowania o sobie. Cały obowiązek spada na drugą osobę, której tak naprawdę nie kochamy, ale jesteśmy od niej i od jej pomocy uzależnieni.

Wszystkie te formy „pseudo miłości” są szkodliwe: wspierają patologiczne relacje, zamiast pomóc nam rozwiązywać realne problemy.


Na podstawie: nospensees.fr


seep. – nowe narzędzie nie tylko dla tych, którzy uwielbiają aplikacje

Redakcja
Redakcja
28 września 2018
Fot. Materiały prasowe

Ile aplikacji trzeba zainstalować na smartfonie, żeby zdecydować gdzie i z kim chcemy miło spędzić wieczór przy dobrym jedzeniu i ciekawej rozmowie? Teraz wystarczy jedna – seep. To proste i wielofunkcyjne narzędzie zainteresuje nawet tych, którzy do tej pory unikali lub wybiórczo korzystali z tego typu rozwiązań. 

seep. to nowa aplikacja skierowana do dojrzałych i świadomych odbiorców. Jako jedyna w Polsce łączy w sobie trzy najbardziej pożądane przez takich użytkowników elementy – grupy dyskusyjne poświęcone zainteresowaniom, mapę polecanych i chętnie odwiedzanych lokali oraz część towarzyską, która pozwala m.in. umówić się w tych miejscach na obiad. Jednocześnie pozbawiona jest mankamentów typowych aplikacji społecznościowych. Przekona do siebie każdego sceptyka.

Fot. Materiały prasowe

Korzystanie z większości aplikacji z tego segmentu określa nas w ten czy inny sposób, przyczepia nam łatkę, ogranicza. Marzyła mi się platforma, która te problemy rozwiąże i tak powstał seep. – mówi Bartek Wierzchowski, pomysłodawca aplikacji. –  Po seep. możemy więc sięgnąć, zarówno kiedy chcemy się dobrze bawić, dzielić się swoimi pasjami, jak i wtedy, gdy chcemy po prostu spotkać nowych ludzi. Tu sami decydujemy kogo i jak chcemy poznać – dodaje.

To rozwiązanie dla osób zdecydowanych i aktywnych. Ludzi, którzy cenią swój czas i chcą go maksymalnie dobrze wykorzystać, bez konieczności przeskakiwania z aplikacji na aplikację. To także wygodne narzędzie do wyszukiwania modnych, rekomendowanych miejsc na spotkania ze znajomymi lub zwyczajnie zamówienia jedzenia z dostawą do domu czy pracy.

Ideą przyświecającą twórcom było stworzenie platformy dla osób, które świadomie chcą kreować swój świat oraz rzeczywistość, w której funkcjonują poza codziennymi obowiązkami. To pierwsza taka aplikacja, która mobilizuje do czerpania z życia tego, co najlepsze – w realnym świecie, nie w wirtualnej rzeczywistości.

Fot. Materiały prasowe

Chcę skoczyć z kimś na lunch lub drinka? Wybieram seep. Chcę pograć w piłkę z nowymi ludźmi? Wybieram seep. Potrzebuję porady, co warto zobaczyć w danym mieście? Wybieram seep. To funkcjonalne narzędzie, a nie aplikacja dla nastolatków, którzy potrzebują co chwilę klikać i odświeżać „tablicę” – mówi Bartek Wierzchowski. – Naszym głównym celem jest odwrócenie panujących trendów i sprawienie, by ludzie wychodzili z domu i spotykali się z innymi – podkreśla.

Fot. Materiały prasowe

Aplikacja działa w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii.

seep. w liczbach

Aplikacja wystartowała w lipcu 2017 r. i od tamtej pory, bez dodatkowej reklamy i rozgłosu, zgromadziła ponad 15 tys. użytkowników. W tym czasie powstało ponad 200 grup, w ramach których przesłano około 5 tys. plików. Ponad połowę korzystających z aplikacji stanowią ludzie w wieku 24+, a blisko 80% to osoby z miast pow. 100 tys. mieszkańców.

Fot. Materiały prasowe

 


Artykuł powstał we współpracy z seep.


Zobacz także

Jak uprościć sobie życie i wreszcie odetchnąć? Minimalistka na ratunek Bridget Jones

Na stronie hejtstop.pl możesz zgłosić każdą treść, stronę, która twoim zdaniem narusza prawo.

A jeśli twoje dziecko ktoś nazwie szmatą?

PIASKOWY WILK i PRZYGODY DZIESIĘCIU SKARPETEK