„Chyba gadam głupoty”… 3 rzeczy, które robią kobiety, by być miłą, skromną i naiwną. Czas z tym skończyć!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 lutego 2017
Fot. iStock/SIphotography
Fot. iStock/SIphotography
 

Istnieje przekonanie, że kobiety i mężczyźni mają dwa różne, niepowtarzalne style komunikacji. „Kobiecy” język ma być bardziej wyrazisty, emocjonalny. Kobiety z reguły szybciej uczą się mówić i wypowiadają bardziej złożone zdania. Używając komunikatorów tekstowych, o wiele częściej niż panowie (potwierdzają to badania naukowe) korzystają z „wyrazistych” emotikonów.  Poza tym jesteśmy, niestety, szczególnie skłonne do tego, by w trakcie rozmowy używać słów i zwrotów, które „zmiękczają” i łagodzą naszą opinię, a nawet podważają nasz punkt widzenia (czy to nie absurdalne?). A wszystko to po to, by inni poczuli się bardziej komfortowo.

Żyjemy w społeczeństwie, która ceni kobiece głosy bardziej, gdy odzwierciedlają tradycyjnie pożądane „kobiece” cechy takie jak skromność, naiwność, a przede wszystkim uprzejmość.

3 rzeczy, które robimy, by osłabić potęgę naszych słów:

1. Nadużywanie zwrotów „tylko” i „przepraszam”

„Przepraszam, chciałam tylko powiedzieć, że…”

Jak często zdarzyło wam się przeprosić za to, że macie coś do powiedzenia? Lub może przepraszającym tonem wyrażać swoją opinię? Nie stwarzacie wtedy wrażenia osób przekonanych co do swoich racji. Mówiąc „przepraszam”, kiedy nie jest to konieczne, przyznajamy się do niepopełnionych błędów lub do odpowiedzialnośi za działania, które nie są nasze. Bądź świadomy za co przepraszasz, to rada doskonała niezależnie od płci.

Zastosowanie zwrotu „tylko” jest bardziej skomplikowane. Osoby zajmujące się analizą języka uważają, że dodanie słowa „tylko” do wypowiedzi stawia kobiety w pozycji obronnej, a jej rozmówcom daje większą władzę i kontrolę nad dialogiem.

2. Własne, deprecjonujące nas zwroty, mające na celu stworzenie wrażenia, że jesteśmy mniej inteligentne, mniej doświadczone, mniej utalentowane

„Nie jestem ekspertką…”. „Pan ma w tym dużo większe doświadczenie niż ja…”

Te wyrażenia dodane na początku zdania dają naszemu rozmówcy jasny sygnał: nie czujemy się kompetentne, „nie znamy się” na tym i właściwie, wcale nie powinnyśmy się wypowiadać.

Kokieteryjne: ”chyba gadam głupoty” trywializuje sens naszych słów.

3. Zbytnia ostrożność i skromność

„Mogę się mylić…”, ”Czy to co mówię, ma sens?…”

Szukanie potwierdzenia dla własnych przekonań, próba uzyskania akceptacji dla swoich słów oznacza, że sama nie wierzysz w to, co mówisz i prosisz o impuls, który doda ci pewności siebie. Dużo lepsze wrażenie dałoby użycie zwrotów typu: „Co o tym sądzisz?” lub „Czekam na komentarze i pytania”.

Jeśli chcemy walczyć o swoje prawa, jeśli boimy się, że nasz głos zostanie zlekceważony, jeśli pragniemy być traktowane z szacunkiem i uznaniem, pora dopasować nasz język komunikacji do niełatwych realiów.


Na podstawie: upworthy.com


Brawo Gdańsk! 720 par starających się o dziecko metodą in vitro otrzyma wsparcie od miasta

Redakcja
Redakcja
24 lutego 2017
Fot. iStock/sturti
Fot. iStock/sturti
 

Miejscy radni podjęli decyzję, że w latach 2017-2020 przeznaczą ponad cztery miliony złotych na dofinansowanie mieszkańcom kosztów zabiegów in vitro. „Program wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska” ma ruszyć od lipca tego roku i oszacowano, że z niego około 720 par. Zakłada m.in. pokrycie do 5 tysięcy złotych kosztów jednego zabiegu. „Wara od pieniędzy podatników! Dlaczego ja, podatnik, mam fundować taki drogi zabieg ofermom? Niech te ofermy się in vitrują za własne pieniądze, a od moich pieniędzy im wara!” – przeciwnicy wprowadzenia uchwały nie kryli swojego niezadowolenia.

Program powstał z inicjatywy rządzącej miastem posłów Platformy Obywatelskiej. Za wprowadzeniem głosowało 16 radnych – wszyscy z PO, przeciwko było 13 radnych – 11 z PiS, 2 z PO, jeden radny z PO wstrzymał się od głosu. Program składa się z trzech modułów: edukacyjnego, wsparcia psychologicznego i dofinansowania metody in vitro, czyli zakłada edukację młodzieży licealnej oraz wsparcie psychologiczne dla osób, które mają problemy z prokreacją.

Gdański samorząd planuje dopłacać do każdej próby do 5 tysięcy złotych. Ustalono, że maksymalna ilość prób podejmowanych przez jedną parę wynosi trzy podejścia. Z oferty przyjętego „Programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska” będą mogły skorzystać pary małżeńskie oraz związki nieformalne, które od przynajmniej roku mieszkają w Gdańsku i płacą tu podatki. Ustalono także przedział wiekowy kobiet, które będą objęte programem – od 20 do 40 lat (warunkowo 42 lata). Ośrodki, które wezmą udział w programie, zostaną wyłonione w trybie konkursu.

Przyjęcie programu wywołało sporo emocji. Przed ratuszem w czasie debaty manifestowali działacze pro-life. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zaznaczał, że Gdańsk nikogo nie zmusza do skorzystania z tej możliwości. – Każdy jest obdarzony wolną wolą i każdy może skorzystać z tego programu. Nie wchodźcie w rolę sędziów ludzkich sumień. Nie odbierajmy prawa do in vitro tym, którzy mają inne poglądy – apelował prezydent.

W tej sprawie zabrały także głos środowiska katolickie. „Przestaję płacić podatki w Gdańsku. Nie będę dorabiać do procedury, która jest nieetyczna! Koniec! Wzywam do tego wszystkich katolików z Gdańska” – czytamy w komentarzach. Na stronie Radia Maryja głos zabrał ks. dr Jan Uchwiat, który zapewnia, że in vitro jest niegodziwe moralnie i Kościół nigdy nie zmieni zdania na ten temat: „Stanowisko Kościoła na ten temat jest pewne, jest niezmienne – nie może się zmienić – i jest negatywne. Zapłodnienie pozaustrojowe, zapłodnienie typu in vitro, jest niegodziwe moralnie, jest nieetyczne. W związku z tym w świadomości sumienia człowieka wierzącego, katolika, jest grzechem”- podkreśla.

Przed głosowaniem nad „Programem wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska” przeprowadzono wiele dyskusji z lekarzami, psychoterapeutami i etykami.


Chcesz być piękna, musisz cierpieć. Ale niekoniecznie cały czas. 7 rzeczy, których powinnaś pozbyć się ze swojej szafy

Karolina Krause
Karolina Krause
24 lutego 2017
Fot. Istock/draganab
Fot. Istock/draganab
 

Nie oszukujmy się, każda z nas ma w szafie przynajmniej jedną parę tych o-wiele-za-ciasnych spodni, w których nasza pupa powinna wyglądać jak marzenie. Wprawdzie wrzynający się w pasie guzik niekoniecznie pasuje już do wymarzonego wyglądu, ale czego się nie robi, żeby być piękną, czyż nie? Tymczasem lekarze biją na alarm – okazuje się, że podążając za modą, często nieświadomie robimy sobie krzywdę. Noszenie zbyt ciasnych spodni i źle dobranych biustonoszy może doprowadzić do rozwoju różnych chorób. A u mężczyzn nawet do bezpłodności! Kiedy więc następnym razem będziesz wybierać coś dla siebie lub swojego partnera, weź pod uwagę nie tylko to, jak będzie to na was wyglądać, ale także wpływ, jaki dane ubranie może mieć wasze zdrowie.

Oto 7 potencjalnych zagrożeń, które kryją się w twojej szafie:

Modelujące rajstopy

Noszenie tego rodzaju rajstop może wywołać wiele przykrych dolegliwości, takich jak na przykład zgaga czy wrzody żołądka. Ale to jeszcze nie koniec! Dyrektor Kliniki Fizjoterapii w Bristolu, Richard Bricknell, ostrzega:„Jeśli brzuch jest uciśnięty, zwykłe kichnięcie kieruje ciśnienie w dół, co może spowodować nietrzymanie moczu”.

Za ciasny kołnierzyk

Badania pokazują, że aż 7 na 10 mężczyzn kupuje koszule, które mają za ciasny kołnierzyk. Długotrwały ucisk w obrębie szyi może prowadzić do zwężenia się tętnic ograniczając tym samym przepływ krwi do mózgu. Co z kolei objawia się bólami i zawrotami głowy, a nawet zaburzeniami widzenia.

Seksowne szpilki

Fot. iStock/grinvalds

Fot. iStock/grinvalds

Miłośniczki szpilek powinny wziąć pod uwagę, że ich częste noszenie przyczynia się do powstawania wielu schorzeń stóp. Takich jak: halluksy, palce młotkowate, czy zapalenia powięzi podeszwy. Jeśli gustujesz w butach na wysokim obcasie możesz być także narażona na nierównomierne obciążenie nóg, które wymieniane jest, jako jedna z przyczyn zwyrodnienia stawów kolanowych. Nośmy, ale dajmy naszym stopom też odpocząć.

Tanie okulary przeciwsłoneczne

Coraz częściej też kuszone przez „plażowych sprzedawców” sięgamy po tanie okulary przeciwsłoneczne. Lekarze alarmują, że noszenie takich okularów może powodować zaćmę, zwyrodnienie plamki żółtej, a w niektórych przypadkach nawet czerniaka oka. Gdy zakładamy takie okulary nasze oczy zachowują się tak, jakbyśmy znajdywały się w ciemnym pokoju: źrenice rozszerzają się, by wpuścić więcej światła. Przez co efekt noszenia takich okularów (bez filtrów promieniu UVA i UVB) jest gorszy, niż gdybyśmy w ogóle ich nie miały.

Obcisłe dżinsy

Zakładając nasze „boskie-acz-za-ciasne” spodnie zbyt często możemy doprowadzić do zaburzeń czucia powierzchni uda, które pojawia się w skutek długotrwałego ucisku nerwu bocznego.

U mężczyzn uciskanie okolic miednicy może także przyczyniać się do powstania infekcji dróg moczowych i ogólnych problemów z nietrzymaniem moczu, a nawet prowadzić do skrętu jądra!

Męskie slipki

Kolejnym problemem w męskiej garderobie może okazać się także zbyt ciasna bielizna, która prowadzi do do przegrzewania się jąder, a w efekcie do niepłodności.

Jak podaje angielska ginekolog dr Geeta Nargund: „Jeśli para stara się o dziecko, jedną z pierwszych rzeczy, którą proponuję mężczyźnie, jest przejście na luźne bokserki”

Stringi

Seksowna bielizna niesie ze sobą pewne ryzyko także u pań. Niejednokrotnie udowodniono bowiem, że uwielbiane przez gros kobiet stringi sprzyjają rozprzestrzenianiu się bakterii w strefie intymnej, prowadząc ostatecznie do pojawienia się infekcji bakteryjnych i grzybiczych.

Coraz częściej mówi się także o tym, że noszenie stringów może nasilać problemy związane z hemoroidami, choć nie jest ich bezpośrednią przyczyną.

I co wy na to? Czas na porządki w szafie?


 

Źródło: focus.pl


Zobacz także

Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Ewa. „Chciałabym być dla Pani wyjątkowa, a przecież to tylko wykupione wizyty z obcą osobą. To takie dziecinne.”

Fot. iStock / lolostock

Coś o kocie, Salomonie i ambonie – czyli co mnie dzisiaj wku*wia

Fot. iStock / Martinan

Do odważnych świat należy! 8 sygnałów świadczących o tym, że pora na zmiany