Ona chce rozmawiać, a on chce się schować. Jak poprawić komunikację w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 czerwca 2018
Fot. iStock / Good_Studio
Fot. iStock / Good_Studio
 

Brak komunikacji jest jednym z głównych problemów par. To nie nowość. Częsty scenariusz przedstawia się następująco: ona chce rozmawiać, on próbuje uciec, bo czuje się osaczony albo nikt nie nauczył go mówienia o swoich emocjach i uczuciach. Czy to problem związany z płcią? Dlaczego ten wzór jest tak często powtarzany? Kto podzielił role w ten sposób?

Wszyscy jesteśmy różni i mężczyźni i kobiety, ale czasami nasze wzorce zachowań są typowe dla płci. I właśnie z tym musimy sobie poradzić, jeśli chcemy mieć zdrowe relacje.

Kobieta mówi, mężczyzna milczy

To, co możemy zaobserwować podczas analizowania naszych relacji, to fakt, że kobiety bardziej niż mężczyźni doceniają komunikację werbalną. Kiedy identyfikują jakiś problem w swoim związku, nie wyobrażają sobie innej drogi rozwiązania go niż rozmowa, Mężczyźni są bardziej skłonni do działania i „przeczekiwania” mając nadzieję, że kłopot rozwiąże się sam… Jakie jest prawidłowe zachowanie wśród tych dwóch modeli? Ani jedno, ani drugie. Są to po prostu dwa różne sposoby bycia i musimy próbować je zrozumieć.

Mężczyźni mają bardzo często problemy z wyrażaniem swoich uczuć, z dzieleniem się swoimi problemami, ale również tym, co dobre. Wydaje im się, że rozmowa o tym niesie ze sobą niebezpieczeństwo. Komunikacja to dziedzina, w której nie czują się dobrze i często jej unikają.

Kobiety częściej uważają, że rozmowa to idealny punkt wyjścia do rozwiązania wszystkich problemów. Używają słów, by opowiadać o faktach, ale także prosić o coś i wyrażać swoje emocje.

Jak twierdzi John Grey autor książki „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, główna różnica między płciami polega na tym, że mężczyźni zarządzają swoimi problemami poprzez introspekcję i skupianie się na innych.

Można powiedzieć, że chowają się w swoim własnym pancerzu i izolują się od świata zewnętrznego. Nigdy nie pytają o radę i nie wiedzą, jak dawać rady innym.

Kobiety są bardzo emocjonalne, co może całkowicie blokować mężczyzn. Ich sposobem na złagodzenie lęków i rozwiązywanie problemów jest rozmowa, wyjawienie wszystkich myśli, nawet jeśli celem nie zawsze jest znalezienie wyjścia z sytuacji lub wysłuchanie różnych opinii.

Kobiety i mężczyźni muszą się nawzajem zrozumieć

Poza biologicznymi i społecznie skonstruowanymi różnicami, pewne jest to, że nie możemy stać bezczynnie w obliczu takiej sytuacji i że musimy znaleźć rozwiązanie potencjalnych problemów, które z niej wymykają.

Obie strony muszą czuć się wspierane i wysłuchane przez człowieka, z którym zdecydowali się spędzić życie. Jak osiągnąć równowagę między tymi dwiema postawami? Poprzez ich uszanowanie. Jeśli potrzebujesz samotnie zastanowić się nad problemem, wyjdź wcześniej z pracy i idź na spacer. I nie gniewaj się na ukochaną za to, że ona postanowi omówić tę samą kwestię z przyjaciółką.

To rozwiązanie jest dobrym sposobem na oczyszczenie atmosfery w domu i ostatecznie rozwiązanie konfliktu. Nie możemy zmusić drugiej osoby do mówienia lub milczenia, ale pokażmy jej, że ją szanujemy i szanujemy jej sposób bycia. Przede wszystkim jest to świetny sposób na uniknięcie otwartego konfliktu, który tak bardzo boli i naraża na ryzyko związek.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Nosowska mówi o swoim partnerze alkoholiku i o tym, że jest pogodzona brakiem pełnej akceptacji otoczenia

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2018
Fot. Facebook /Katarzyna Nosowska
Fot. Facebook /Katarzyna Nosowska
 

Katarzyna Nosowska w ostatnim czasie pokazuje swoją zupełnie inną twarz. Kto nie widział jej „A ja żem jej powiedziała…” czy przepisu na idealną domową wersję zabiegów medycyny kosmetycznej, niech żałuje. Ci, którzy załamywali ręce na wieść o tym, że zespół Hey zawiesza swoją działalność, z całą pewnością zaskoczyła nowa aktywność Nosowskiej. Nie dość, że jesienią wychodzi jej najnowsza solowa płyta, to jeszcze artystka dała się poznać z takiej strony, o którą wiele osób by jej nawet nie podejrzewało.

Najpierw hit Instagrama, a teraz książka „A ja żem jej powiedziała”. Chciałoby się powiedzieć: „Zaglądam do lodówki, a tam Nosowska”. Ale akurat jej nigdy dość. I gdyby tacy ludzie z taką świadomością i mądrością życiową, a jednocześnie pokorą i dystansem do świata i siebie zalewali nasz internet – świat z pewnością byłby lepszy.

W ostatnim „Tygodniku Powszechnym” pojawił się fantastyczny wywiad z artystką, w którym szczerze opowiada o swoim życiu, także o jego trudnych stronach. Nosowska wspomina swój dom rodzinny, w którym panował tak zwany zimny chów, a od niej rodzice wymagali świadectwa z paskiem – jak to sama określa: „przyniesionego w zębach”. Skupienie na nauce zupełnie odciągnęło ją od życia towarzyskiego, była molem książkowym. Nawet jej pierwsza miłość kręciła się wokół… czytania. Starszy chłopak podrzucał jej coraz to ciekawsze lektury rozbudzając w niej tym samym miłość, ale tę czytelniczą.

47-letnia Nosowska mówi: „Starość jest decyzją, którą podejmujemy na poziomie umysłu. Przychodzi moment, kiedy najgłębsze „ja” woła o uwagę – nie sposób już przed sobą uciec” . Podkreśla, że na tym etapie życia nie powinno się już skupiać na na innych ludziach, mężu, dzieciach, ale w końcu pomyśleć o sobie. Zastanowić się, ile w naszym życiu jest nas samych, ile decyzji podjęliśmy pod wpływem innych i czy zgadzamy się na ten scenariusz, którym żyjemy. Dodaje: „…dojrzałość oferuje przestrzeń, którą możemy wykorzystać, by dać sobie czułość i uwagę, której bezskutecznie wyglądaliśmy w relacjach z innymi” i zachęca do dokopania się do swojego wewnętrznego dziecka.

W wywiadzie zostaje poruszony także problem uzależnienia od alkoholu partnera artystki. Ona sama stara się poznać i zrozumieć mechanizmy współuzależnienia. To pozwoliło jej dostrzec, jak powszechny jest to problem wśród kobiet. Jak sama mówi, choroba partnera dała jej bezcenną lekcję – teraz wie, czego na pewno nie chce.

I kto by pomyślał – śledząc przez lata karierę Katarzyny Nosowskiej, że to nie wierząca w siebie kobieta, która nie lubiła siebie? Przyznaje w wywiadzie, że wiele różnych propozycji odrzuciła ze strachu, bo tak bardzo bała się porażki. „Cudowne w pięćdziesiątce jest uświadomienie sobie, że nie zdobędę stuprocentowej akceptacji otoczenia. Szkoda, że tak późno to zrozumiałam” – mówi.

Dobrze jest posłuchać mądrej kobiety… Zachęcamy was do sięgnięcia po ten wywiad, który znajdziecie w „Tygodniku Powszechnym” o TUTAJ – KLIK.


źródło: Tygodnik Powszechny 


Zmiana nie boli, ale brak akceptacji już tak. Przestańmy wierzyć, że lepsze zawsze jest to, co już było

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 czerwca 2018
Fot. iStock /  Martin Dimitrov
Fot. iStock / Martin Dimitrov

Dlaczego boimy się zmian, jeśli życie jest ich pełne? Zmiana jest jedyną stałą we wszechświecie. Dziś nie jesteśmy tą samą osobą co wczoraj; jutro będziemy znowu inni. Czy to akceptujemy, czy nie. Istnieje wiele okoliczności, na które po prostu nie mamy wpływu. Ale nie zdajemy sobie z tego sprawy. Musimy zatem pozbyć się lęku przed zmianami. Są lepsze sposoby życia niż nieskończone opieranie się „nowemu”. I dlaczego kurczowo trzymamy się myśli, że to, co było kiedyś, było lepsze?

Idealizowanie przeszłości jest powszechnym nawykiem. Wynika z naszej tendencji do zapominania o negatywnej stronie i wybierania tylko pozytywnych wspomnień. O wiele łatwiej pamiętamy szczęśliwe doświadczenia z dzieciństwa niż te smutne. Ponadto, jeśli aktualnie znajdujemy się w stanie niepokoju i rozpaczy i porównujemy z tym, czego doświadczyliśmy wcześniej, to jest prawdopodobne, że przeszłość jawi nam się w różowych barwach.

Jeśli weźmiemy to pod uwagę, łatwiej zrozumiemy, dlaczego zmiany powodują w nas lęk. Nasz mózg lubi czuć się bezpiecznie. Kiedy pojawia się zmiana i wypycha go z jego strefy komfortu, przestraszy się. Jak może więc kochać nowości?

Przebieg naszego życia wpływa na nas i przekształca nas w pewien sposób. Im szybciej go zaakceptujemy, tym lepiej będziemy w stanie poradzić sobie z wprowadzonymi zmianami. W ten sposób nie utkniemy w przeszłości ani w złudzeniach dotyczących przyszłości. Będziemy świadomie żyć teraźniejszością.

Nie jesteśmy tymi samymi ludźmi co w zeszłym roku. Ludzie, których kochamy, są także inni. Miejmy świadomość,  że nadal możemy kochać kogoś, kto się zmienia. Tak jak możemy nadal kochać siebie.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Zobacz także

Fot. Screen/YouTube/
BRIGHT SIDE

Kto jest mordercą? Tę zagadkę rozwiążą jedynie osoby o IQ równym lub wyższym niż 140

Fot. iStock/BalazsKovacs

Tylko akceptując swój ból, możesz poczuć się prawdziwie szczęśliwa. Siedem powodów, dla których warto to zrobić

Fot. iStock/wundervisuals

21 wskazówek, które mogłyby uratować twoje małżeństwo przed rozwodem