„Całe miasto szuka piersi”. W tej restauracji im większy masz biust, tym mniej zapłacisz

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/Squarethepixels
 

Brzmi jak kiepski żart, ale niestety nim nie jest. W jednej z chińskich restauracji w zależności od tego, jaki masz rozmiar biustu, taką zniżkę dostaniesz. Właściciel jest dumny z siebie i swojego pomysłu, ludzie wysyłają skargi. Czują się zniesmaczeni seksistowskim i dyskryminującym kobiety tanim chwytem marketingowym – bo inaczej tego nie można nazwać.

Na ulicach Hangzhou o akcji informują plakaty przedstawiające kobiety z kreskówek w bieliźnie i ustawione w jednej linii. Opatrzone zostały hasłem „Całe miasto szuka piersi” i zawierają wiadomość o wysokości zniżek. Panie, które mają rozmiar A, mogą liczyć na 5 proc. rabatu, panie z miseczką D nawet na 65 proc.. Podobno po uruchomieniu promocji liczba klientek zwiększyła się o ok. 20 proc. – informował zadowolony właściciel. „Niektóre kobiety są bardzo dumne ze swoich piersi. Nie mają nic do ukrycia i chętnie korzystają z rabatu” – powiedział w wywiadzie dla BBC.

Pewnie zastanawiacie się, w jaki sposób trzeba udowodnić, że nosi się taki, a nie inny rozmiar? Właściciel i tym razem nas nie zaskoczył. Ocenę oddał pracującym w restauracji mężczyznom, którzy „na oko” mają stwierdzić wielkość piersi. Pewnie od wprowadzenia rabatów dla wielu panów praca stała się przyjemnością i chętnie do niej chodzą…

Nie dziwimy się, że reklama została odebrana za seksistowską i dyskryminującą. Dołączamy się w pełni do wszystkich głosów krytykujących ten pomysł. Ciekawe, kiedy wreszcie mężczyźni zrozumieją, że kobieta nie jest towarem, którym można handlować, a człowiekiem, któremu należy się szacunek. Chyba jeszcze minie sporo czasu, bo wielu panów ma jeszcze zapędy do bycia seksistowską świnią. I co najgorsze, są z tego dumni.

P.S. A gdyby tak zniżki były w zależności do długości penisa?


 

Źródło: bbc

 


7 najczęściej powtarzanych przez ciebie kłamstw, które szkodzą zdrowiu

Redakcja
Redakcja
14 sierpnia 2017
Fot. iStock / svetikd
 

Mimo stale wzrastającej świadomości na temat zdrowego trybu życia i profilaktyki chorób nadal trzymamy się wielu fałszywych przekonań. Chętnie zasłaniamy się różnymi wymówkami, aby mieć wytłumaczenie dla zdrowotnych grzeszków. Te małe kłamstewka tylko pozornie są zupełnie nieszkodliwe.

Polacy jako naród deklarują, że postrzegają siebie jako osoby o dobrym zdrowiu. W rzeczywistości jednak najczęściej nie przykładają wielkiej wagi do profilaktyki.

7 kłamstw, które mają negatywny wpływ na twoje zdrowie

1. Jesteś zdrowa, nie musisz się badać

Do lekarzy najczęściej trafiamy dopiero wtedy, gdy objawy chorób stają się nasilone. Dopóki nie ma fizycznych objawów, traktujemy się jako osoby zdrowe, które nie wymagają jakiejś szczególnej profilaktyki. A to, że nic ciebie nie boli nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Choć nie warto panikować, trzeba pamiętać o swoim zdrowiu, zanim się zachoruje.

2. Jeden kieliszek nie zaszkodzi

Wszystko jest dla ludzi, także alkohol. Niestety tłumaczenie, że jeden kieliszek każdego dnia nie zaszkodzi, może być bardzo mylne. Co prawda mówi się o dobrym wpływie niewielkiej ilości czerwonego wina w diecie, jednak zbyt częste spożywanie alkoholu i to wcale nie w dużych ilościach, może negatywnie odbić się na zdrowiu. Alkohol może nasilać objawy trądziku różowatego, podnosić nadmiernie ciśnienie krwi i wiązać się z ryzykiem otyłości. Ponadto odkładanie się w organizmie siarczanów z wina może objawiać się wysypkami skórnymi, a także bólem głowy. Poza tym wątroba musi ciężej pracować, aby sobie radzić z alkoholem.

3. Możesz zjeść więcej, bo dziś trenujesz

Myślenie, że w dniu treningu możesz zjeść bardziej treściwy też kaloryczny posiłek,  nie jest słuszne. Nawet jeżeli wydaje ci się, że wybiegasz to wszystko, faktem jest, że duża dawka węglowodanów powoduje wzrost insuliny. Jeśli do tego wrzucisz słodycze (ciastko czy lody), podniesiesz również poziom lipidów we krwi. Taka kombinacja w jednym czasie sprzyja przerastaniu tkanki tłuszczowej.

4. Palisz tylko okazyjnie

Albo palisz, albo nie palisz. Okazjonalne palenie i wdychanie dymu tytoniowego jest szkodliwe, podnosi ryzyko wystąpienia chorób serca i  udaru mózgu, uwalnia szkodliwe substancje do krwiobiegu. Jeśli nie palisz dużo i tak zwiększasz ryzyko zachorowania w stosunku do osób, które nie palą wcale. Musisz również uważać na alkohol, bo papierosy i procenty najczęściej idą ze sobą na imprezach w parze.

5. Sięgasz po czekoladę, żeby dostarczyć sobie magnez

Słyszałaś o tym, że czekolada jest dobrym źródłem magnezu i mimo że na co dzień nie przesadzasz ze słodyczami, na czekoladę nie masz żadnych ograniczeń. Zwróć uwagę, po jaką czekoladę sięgasz — gorzka czekolada zawiera najwięcej cennego kakao bogatego w magnez, chrom, żelazo, fosfor, cynk. To dzięki nim czekolada poprawia nastrój, pamięć, redukuje stres. Jednak jeżeli sięgasz po inny rodzaj czekolady dostarczasz sobie jedynie kalorii, a nie cennych składników. I pamiętaj, że przeciętnie zawartość cukru w czekoladzie sięga nawet 50%, a biała czekolada to już zupełnie sam tłuszcz, cukier i mleko. A żeby uzupełnić magnez dzięki czekoladzie, musiałabyś zjeść całą tabliczkę, czyli nawet 500 kalorii.

6. Nie zjesz obiadu, zjesz ciastko, będzie to samo

Takie uciszanie wyrzutów sumienia nie zaprowadzić daleko. Odpuszczając sobie obiad, czyli najczęściej coś odżywczego i zamiast tego zjesz słodycze, dostarczasz sobie tłuszcz i cukier, szkodząc figurze. Organizm odczuje różnice, bo mimo podobnej kaloryczności obu posiłków, słodycze nie zawierają witamin i składników mineralnych.

7. Dwa tygodnie głodówki da ci wymarzoną figurę

Jeśli myślisz, że w tygodniowa głodówka o listku sałaty i kilku litrach wody załatwi sprawę,  mylisz się. Tymczasowo będziesz szczuplejsza, ale pamiętaj, że każda głodówka powoduje, że twój organizm będzie odkładał każdą kalorię na gorszy czas głodu. Gdy zaczniesz jeść normalnie, dopadnie cię znienawidzony efekt jojo. Poza tym głodówkę osłabia organizm i układ odpornościowy, spowalnia metabolizm, szkodzi samopoczuciu i koncentracji, powoduje zawroty głowy. Zamiast liczyć na cud i głodzić się, po prostu na co dzień jest zdrowiej i uprawiaj sport. Długofalowe działanie przynosi lepsze efekty.


 

źródło: www.hellozdrowie.pl


Olej palmowy – tanie zło. O jego zgubnych skutkach dla ekosystemu i zdrowia

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/slpu9945

Olej palmowy budzi wiele emocji. To jeden z najpopularniejszych, a zarazem najtańszych tłuszczów roślinnych stosowanych na ogromną skalę w produkcji żywności i kosmetyków. Producenci chętnie po niego sięgają ze względu na jego niską cenę, a co za tym idzie – niską jakość. Nieświadomi konsumenci nawet nie zdają sobie sprawy o jego niekorzystnym wpływie na zdrowie. Nie wspominając już o zagrożeniach dla przyrody i przykrych konsekwencjach dla ekosystemu. Czy istnieje skuteczny sposób na ograniczenie oleju palmowego w produkcji?

Zaburzenie ekosystemu

Olej palmowy uzyskuje się na masową skalę z miąższu owoców palmy oleistej. Na całym świecie z powierzchni ponad 17 milionów ha uzyskuje się rocznie ok. 60 milionów ton tego składnika oraz oleju z pestek palmowych. Największy udział w ich pozyskiwaniu mają Malezja i Indonezja – aż 80% światowej produkcji oleju palmowego.

Plantacje tworzone są w dużej mierze kosztem karczowanych lasów deszczowych – naturalnych siedlisk zagrożonych gatunków takich jak orangutany czy tygrysy sumatrzańskie. Efektem tej drastycznej wycinki jest zaburzenie ekosystemu.

Fotolia_95721787_M

Niestety, bardzo często w celu uzyskania ziemi, na której powstanie plantacja, zostaje rugowana miejscowa ludność.

Destrukcja lasów deszczowych jest także jednym z istotnych czynników zmian klimatu. Każdego roku w wyniku degradacji i wypalania indonezyjskich lasów podmokłych, emitowanych jest ponad 1,8 miliarda ton gazów cieplarnianych. Stanowi to ponad 4% ich światowej emisji.

Jak widać, zgubny wpływ nadmiernego stosowania tego składnika dla naszej planety jest niezaprzeczalny. A niestety dane nie są pocieszające. Popyt na jego wytwarzanie ciągle rośnie – w 2014 roku jego konsumpcja wyniosła aż 55 milionów ton.

Tani sposób na utratę zdrowia

Uzyskany olej może mieć barwę ciemnożółtą lub pomarańczową. Znajduje się na drugim miejscu olejów jadalnych wykorzystywanych do produkcji. Gdy jest utwardzany, staje się szkodliwy dla zdrowia. Na co szczególnie ma wpływ?

Spożywanie dużych ilości tłuszczów trans wpływa na właściwości błon komórkowych. Zmniejsza ich płynność, elastyczność i przepuszczalność. Na podstawie licznych badań stwierdzono, że podnosi poziom złego cholesterolu LDL, co może doprowadzić do miażdżycy i chorób serca.

Zaobserwowano także, że silnie wpływa na masę ciała i powoduje przyrost tkanki tłuszczowej, głównie brzusznej. Jest to niebezpieczne dla zdrowia, może doprowadzić do wielu chorób np. cukrzycy typu II.

Rezygnacja z oleju palmowego przez producentów. Czy to możliwe?

Niestety, zastąpienie oleju palmowego innymi olejami tropikalnymi na dłuższą metę się nie powiedzie. Dlaczego? Ponieważ żadna inna roślina nie zapewnia tak wysokich plonów z hektara jak palma olejowa. Przeciętnie z takiej powierzchni uzyskuje się 3,3 ton oleju palmowego. Rzepak, kokos czy słonecznik dają przeciętnie zaledwie 0,7 tony oleju na hektar.

W związku z tym bezkrytyczne zastąpienie oleju palmowego innymi olejami roślinnymi nie rozwiąże problemu w dłuższej perspektywie, lecz jedynie odsunie go w czasie. Wymagałoby to większej powierzchni pod uprawy. Sens miałoby jedynie zastąpienie oleju palmowego przez oleje rodzime, np. rzepakowy czy słonecznikowy.

Jednak są przedsiębiorstwa, które chcą walczyć o dobro planety i zdrowie konsumentów oraz chcą zapobiec wyginięciu zagrożonych gatunków zwierząt. Jaki mają plan?

– Jako przedsiębiorstwo chcemy działać zgodnie z zasadą transparencji. Postanowiliśmy w pierwszej kolejności opracować receptury nieobejmujące oleju palmowego, aby nie generować popytu w tym zakresie. Jesteśmy w stałym kontakcie z organizacjami proekologicznymi, jak WWF, by w przyszłości wykorzystywać zalecane i trwałe źródła olejów – podaje marka Dr. Belter, która zajmuje się produkcją kosmetyków.

nobless_gruppe_deko

Jest to jedna z nielicznych marek, która głośno mówi o szkodliwym działaniu oleju palmowego. Dla nich priorytetem jest zdrowie konsumenta i dbanie o ekosystem. Nie chcą niszczyć tego, co jest najcenniejsze. Mamy nadzieję, że więcej firm weźmie z nich przykład.


Artykuł powstał we współpracy z Dr. Belter


Zobacz także

Dlaczego małżeństwa zawierane pózniej są bardziej szczęśliwe

Podróże za trochę więcej, niż jeden uśmiech. Jak tanio podróżować po całym świecie

Podróże za trochę więcej, niż jeden uśmiech. Jak tanio podróżować po całym świecie

Hygge w domu, czyli 5 rzeczy, których o urządzaniu mieszkań możemy się nauczyć od Duńczyków