Buddyzm „na co dzień”. Filozofia wschodu, która pomoże ci pełniej żyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 sierpnia 2018
Fot. iStock / den-belitsky
 

W świecie zachodnim jesteśmy przyzwyczajeni do życia ze stałym uczuciem straty, smutku, zmęczenia, znudzenia i lęku. Aby przezwyciężyć każdą z tych emocji, wspomagamy się sztucznie, popadamy w niezdrowe nawyki i nietrwałe, chwilowe uniesienia, zamiast szukać rozwiązania dla źródła każdego problemu. Buddyzm na co dzień, w uproszczonej formie może pomóc nam żyć lepiej, prawdziwiej. Jak stosować tę filozofię codziennie?

Dukkha: niezadowolenie, rozczarowanie, cierpienie

Wyjaśnione we właściwym kontekście to pojęcie oznacza, zgodnie z buddyzmem, że życie nie zawsze jest słodkie i przyjemne, bywa także złe.  Według buddystów, jeśli wielu z nas wciąż boryka się z trudnymi sytuacjami i wieloma cierpieniami, dzieje się tak dlatego, że staramy się nie wchodzić na duchowy poziom rzeczy i / lub zmierzyć się z emocjonalną częścią naszego życia.

Uważamy, że lepiej jest ukrywać swój ból. Unikaj myślenia, że ​​zawsze potrzebujesz czegoś więcej, aby żyć szczęśliwszym. Choroba, cierpienie i śmierć są częścią życia. Musimy nauczyć się akceptować je i żyć w teraźniejszości. Nie próbuj osiągnąć doskonałego życia. Pamiętaj, trudności i pokonywanie uczą nas wszystkiego, czego potrzebujemy, by dobrze żyć. Im bardziej akceptujesz niedoskonałości życia, tym mniej będziesz rozczarowany.

Anitya: życie jest w ciągłym ruchu

Anitya lub nietrwałość oznacza, że ​​życie jest ciągłą zmianą. Buddyzm wyjaśnia, że ​​nie możemy wrócić do przeszłości. Nie znamy także przyszłości, która jest tylko iluzją. Każdego ranka, kiedy się obudzisz, może się okazać, że zmieniłeś się w stosunku do poprzedniego dnia. Z biologicznego punktu widzenia, rośniemy (lub starzejemy się) i zmieniamy się dzień po dniu, podobnie dzieje się z naszymi myślami, czy naszą świadomością. Jeśli w swoim życiu zaakceptujesz fakt, że wszystko się zmienia, codzienny dyskomfort, który odczuwasz osłabnie. Jeśli zdamy sobie sprawę, że na świecie nic nie trwa wiecznie, możemy również odkryć, że wszystkie złe rzeczy mają swój koniec. Wszystko, co masz, jest chwilą obecną.

Anatma: zmieniasz się każdego dnia

Doktryna buddyzmu opiera się na fakcie, że nie ma stałego „ja”. Jeśli już rozumiesz, że wszystko się zmienia, drugim krokiem jest zaakceptowanie, że ty też, zmieniasz się każdego dnia. Skoncentruj swoją energię, aby odkrywać siebie na nowo każdego dnia zamiast skupiać się na poszukiwaniu swojego „prawdziwego ja”. ” Nie ma stałego „ja”, ale jest „ja” tu i teraz, „ja”, które może się zmienić, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Wtedy, kiedy zmieniają się nasze stany emocjonalne.

Ciesz się życiem, wiedząc, że jutro wszystko będzie inne. W każdej chwili jesteś kimś innym, ale masz taką samą siłę, by osiągnąć to, czego pragniesz, pełnię i wewnętrzny spokój.


Na podstawie: nospensees.fr


Czasami przyjaźń jest silniejsza niż śmierć. „Do zobaczenia w zaświatach” – film, którego nie warto przegapić

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Niezwykle trudno jest nie zepsuć genialnej książki, przenosząc ją na srebrny ekran… ale można stworzyć film, który na zawsze wpisze się w kanony klasyki kina. I w przypadku ekranizacji epickiej powieści Pierre’a Lemaitre’a, uhonorowanej Grand Prix Nagrody Goncourtów, określanej mianem „małego Nobla” – to się znakomicie udało!

O śmierci trzeba umieć opowiadać

Jeden bezsensowny rozkaz może zmienić świat. Ale może też spleść węzłem nieszczęścia dwóch obcych sobie ludzi. Rozkaz ataku wydany przez porucznika Pradelle’a  staje się początkiem historii, którą napiszą dwaj, dotychczas obcy sobie mężczyźni.

Listopad 1918. roku Kilka dni przed zawieszeniem broni Edward Péricourt, obiecujący artysta i syn milionera, ratuje życie skromnego urzędnika Alberta Maillarda. Swój wyczyn przypłaca straszliwym okaleczeniem. Tak wszystko się zaczyna…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jako weterani, Edward i Albert szybko pojmują, że dla powojennej Francji są tylko kłopotem, na którym nie da się zbyt wiele ugrać. Niepotrzebni, zniszczeni, nie pasujący. O wiele cenniejsi okazują się ci, którzy zginęli, a nie ludzkie wraki, którym wojna zabrała wszystko.

Wojna, która ich połączyła, staje się nowym rozdziałem. Okazuje się, że gdy inny zbijają fortunę na zwłokach ofiar wojennych, przyjaciele wpadają na pomysł, który pozwoli im odwrócić kartę i wyrównać rachunki z ojczyzną.

Prasa o filmie:

Sprawny miks surrealistycznego humoru wysokiej próby i niezwykle mrocznych tematów, jak trauma, śmierć, zepsucie czy manipulacja.
Jordan Mintzer, Hollywood Reporter

Adaptowanie doskonałej książki nigdy nie jest łatwe, ale Dupontel perfekcyjnie wydobywa na ekranie całe bogactwo materiału literackiego.
Fabien Lemercier, Cineuropa

Cudowny, kreatywny, głęboko humanistyczny film, którego przeznaczeniem jest bycie klasykiem kina nie tylko wojennego.
Dude the Cleaner, Cinéphile

Wielki film, w którym temat śmierci służy afirmacji życia, jak tylko Francuzi potrafią.
Emmet Duff, Sordid Cinema

Rewelacyjne role, wspaniałe kostiumy i dekoracje z epoki oraz specyficzny klimat składają się na film, którego nie wolno przegapić.
Alain Baruh, Daily Movies

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

16 sierpnia do księgarń całej Polski trafi również książka „Do zobaczenia w zaświatach”.

AURORA FILMS

przedstawia błyskotliwą adaptację bestsellerowej powieści

DO ZOBACZENIA W ZAŚWIATACH

plakat_do-zobaczenia-w-zaswiatach 

Tytuł oryginalny: Au revoir là-haut

w reżyserii Alberta Dupontela 

TWÓRCY FILMU:

Reżyseria: Albert Dupontel
Scenariusz:
Albert Dupontel, Pierre Lemaitre
Zdjęcia: Vincent Mathias
Muzyka: Christophe Julien
Montaż: Christophe Pinel
Scenografia: Pierre Queffelean
Kostiumy: Mimi Lempicka
Producentka: Catherina Bozorgan

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

OBSADA:

Nahuel Pérez Biscayart Edward Péricourt
Albert Dupontel Albert Maillard
Laurent Lafitte Henri d’Aulnay-Pradelle
Niels Arestrup Marcel Péricourt
Émilie Dequenne Madeleine Péricourt
Mélanie Thierry Pauline
Héloïse Balster Louise

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nagrody i festiwale:

2018 – CEZARY – trzynaście nominacji, pięć statuetek: najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz adaptowany, najlepsze kostiumy, najlepsza scenografia, najlepsze zdjęcia
2018 – Kryształowe Globy – najlepszy film, najlepszy aktor: Albert Dupontel  (nominacje)
2018 – Nagrody Lumiere – najlepszy film, najlepszy scenariusz, najlepsze zdjęcia (nominacje)
2018 – 24. Festiwal Filmowy WIOSNA FILMÓW – Nagroda Publiczności
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Angoulême
2017 – Festiwal Filmów Francuskich w Bienne
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w San Sebastián – Nagroda Solidarności – Stowarzyszenia „Guipuzcoan Blood-donors” dla Alberta Dupontela
2017 – Festiwal Filmów Francuskich w Czechach
2017 – Festiwal Filmów Francuskich w Hongkongu
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Bratysławie
2017 – Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Tajpej

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Albert Dupontel – przyszedł na świat 11 stycznia 1964 roku we francuskim Saint-Germain-en-Laye. Studiował medycynę, po której zamierzał zostać ratownikiem medycznym, ale ostatecznie zmienił zdanie i przez dwa lata uczył się w szkole teatralnej Théâtre National de Chaillot. Karierę sceniczną rozpoczął w połowie lat 80. Od początku jego konikiem była komedia, najpierw stand-up, następnie telewizja, a wreszcie kino. Jego aktorska filmografia liczy około 50 pozycji. Reżyserska jest znacznie skromniejsza, za to gdy w 1992 roku zrealizował krótkometrażową komedię „Désiré”, rozsmakował się w pracy za kamerą na tyle, by co kilka lat mierzyć się z własnym projektem. Za rolę Berniego Noëla w wyreżyserowanej przez siebie komedii „Bernie” (1996) otrzymał pierwszą nominację do Cezara. Od tamtej pory zdobył ich już osiem, z czego jedną – za scenariusz komedii „Dziewięć długich miesięcy” (2013) – zamienił na statuetkę.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W adaptacji powieści wojennej „Do zobaczenia w zaświatach” (2017) po raz pierwszy odszedł od komedii, choć nawet przy tak trudnym temacie nie zatracił charakterystycznego pogodnego stylu. Film, w którym również wystąpił w jednej z dwóch głównych ról, spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem przez krytyków i przyniósł mu szereg nominacji do prestiżowych nagród, w tym trzynaście do tegorocznych Cezarów. Film został uhonorowany aż pięcioma statuetkami Cezara, w tym dla najlepszego reżysera.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Filmografia:

2017 Do zobaczenia w zaświatach / Au revoir là-haut
2013 Dziewięć długich miesięcy / 9 mois ferme
2009 Le vilain
2006 Enfermés dehors
1999 Le créateur
1996 Bernie
1992 Désiré (kr.m.)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Aurora Films


Czy można w Polsce legalnie i bezpiecznie przewozić dzieci bez fotelika? Będziecie zaskoczeni!

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2018
Fot. Materiały prasowe

Czy można bezpiecznie ­­przewozić dzieci w pasach? Teraz już tak. Czy jest to zgodne z obowiązującymi przepisami? Oczywiście! Kiedy po raz pierwszy usłyszałyśmy o pasach Smart Kid Belt, które – zdaniem ich twórców – z powodzeniem mogą zastąpić foteliki, czy siedziska dla większych i starszych dzieci – pomyślałyśmy, że trzeba to koniecznie sprawdzić.

Jako świadomi rodzice bezpieczeństwo dzieci stawiamy na pierwszym miejscu. I bardzo dobrze, a ponieważ na naszych drogach bywa bardzo niebezpiecznie, musimy być pewni, że i nasze dzieci bezpiecznie podróżują podczas jazdy. Foteliki to od kilkunastu lat nie tylko „obowiązek ustawowy”, ale po prostu zdrowy rozsądek.

Pierwszym opatentowanym produktem dla bezpiecznej jazdy były pasy. W 1951 roku dwóch amerykańskich inżynierów Roger Griswold i Hugh de Haven skonstruowało pierwsze trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Oczywiście po piętach deptali im skandynawowie i to im przypadła chwała prekursorów bezpiecznej jazdy. Do dzisiaj uważani są za ekspertów w tej dziedzinie. Fabryka Volvo, jako pierwsza firma motoryzacyjna, zatrudniła nawet inżyniera ds. bezpieczeństwa. Był to Szwed, Nils Bohlin, który wcześniej pracował dla producenta samolotów. Lata 60-te przyniosły foteliki skierowane tyłem do kierunku jazdy (jazda tyłem do dziś uważana jest przez Skandynawów za najbezpieczniejszą, ze względu na przeciążenia w razie wypadku). W latach 70-tych zaś opracowano pierwsze testy bezpiecznej jazdy, opatentowane oczywiście przez Szwedów. W międzyczasie pojawiały się kolejne koncepcje bezpiecznego transportu dzieci, ale dopiero lata 80-te przyniosły foteliki przypominające te współczesne.

To tyle historii. Wróćmy do czasów teraźniejszych. Dziś już nie wyobrażamy sobie wożenia dziecka bez odpowiednich zabezpieczeń. Umiłowanie do komfortu sprawia, że wiele rodzin ma więcej, niż jeden samochód. Tempo pracy i życia powoduje, że musimy organizować pomoc w zawożeniu, odwożeniu dzieci do przedszkola, szkoły, na zajęcia dodatkowe, itp. Angażujemy rodzinę, dziadków, sąsiadów, znajomych. To niezłe logistyczne wyzwanie, a i tak ciągle problem zostaje w taksówkach, czy na wycieczkach autokarowych. Słowem – ile trzeba byłoby mieć fotelików, żeby mieć poczucie, że nasze dzieci są bezpieczne?

I tu zaczyna się nasz wielki test, bo wydaje nam się, że odpowiedzią na te wątpliwości może być właśnie (uwaga!) polski patent – Smart Kid Belt, który już podpija rynek amerykański i europejski. Jak piszą jego pomysłodawcy, związani z branżą bezpiecznego transportu dzieci od ponad 20 lat, Smart Kid Belt to urządzenie, które umożliwia bezpieczne przewożenie dzieci. Dedykowane jest dla pociech z grup 2 i 3, czyli 5-12 lat oraz 15-36 kg.  SKB zapewnia dobre ułożenie odcinka pasa biodrowego i dopasowuje odcinek barkowy do wzrostu dziecka a więc i „rośnie” razem z nim 🙂 .

Testujemy

„Nie cierpię podkładek, jest to dla mnie dość absurdalny wynalazek. W zasadzie chyba wymyślono je po to, by rodzice mieli czyste sumienie, że coś do samochodu wsadzili. Co innego foteliki, te kocham i ufam im – jeśli oczywiście mówimy o fotelikach pełnokrwistych, które faktycznie pełnią swoją funkcję. Smart Kid Belt był dla mnie zaskoczeniem, bo doskonale udowodnił, że istnieje rozwiązanie, które wcale nie chce zastąpić fotelików, ale potrafi bardzo ułatwić życie, nadal spełniając swoją funkcję”.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Urządzenie jest banalnie proste. To regulowany pas zakończony po dwóch stronach klamrami do zapinania. Najpierw należy zapiąć dziecko zwykłym pasem, następnie zamontować jedną klamrę przy pasie biodrowym, po czym wyregulować wysokość górnej klamry tak, by był tuż nad ramieniem i na koniec zapiąć górną klamrę. To wszystko.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Testujemy

„Czy działa? Moim zdaniem świetnie. Dzięki regulacji pas można idealnie dopasować do wzrostu dziecka i mieć pewność, że ten zadziała, a dziecko nie wyślizgnie się w czasie hamowania, jak pocisk. Założenie urządzenia jest bardzo proste, bez trudu zrobicie to za pierwszym razem – babcia, dziadek, ciocia i niania – też. Mieści się w torebce, nawet niedużej – w gruncie rzeczy to „pasek”. Możemy na stałe spakować SKB do tornistra czy plecaka, żeby zawsze był tam, gdzie dziecko.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Smart Kid Belt uratuje nas przed klątwą cudzych fotelików – tych pożyczanych na wariata („ojej, myślałem, że o taki pytasz, może jak podkurczy nogi będzie dobry” i „my w nim woziliśmy i jakoś było w porządku”) i tych taksówkowych (wiemy, jak czasem wyglądają…)”. 

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne | Dzieci wozimy z tyłu, my posadziliśmy naszą testerkę z przodu tylko do zdjęcia.

Niewątpliwym atutem Smart Kid Belt jest cena – 99 zł oraz wielkość – mieści się spokojnie w plecaku czy tornistrze albo w torbie. W razie nagłej i niespodziewanej zmiany planów, konieczności przyjazdu taksówką, wycieczki autokarowej, nie musimy organizować dowozów fotelikowych, a dziecko może być bezpiecznie przetransportowane z miejsca do miejsca. To też na tyle niewielki produkt, że można go spokojnie spakować na wakacyjny wyjazd, jeśli np. planujemy wycieczki autokarowe, czy wypożyczać będziemy samochód. Można mieć kilka kompletów pasów, dać opiekunce, dziadkom, sąsiadom – osobom, które najczęściej prosimy o pomoc w zawiezieniu, czy odebraniu naszych pociech, a zazwyczaj przydają się, kiedy zwyczajnie nam się zmieniają plany…

Fot. Archiwum prywatne | Dzieci wozimy z tyłu, my posadziliśmy naszą testerkę z przodu tylko do zdjęcia.

Fot. Archiwum prywatne | Dzieci wozimy z tyłu, my posadziliśmy naszą testerkę z przodu tylko do zdjęcia.

Testujemy

Smart Kid Belt zasługuje na przysłowiową piątkę, bo zwyczajnie zadba o bezpieczeństwo dziecka. Moim zdaniem, dużo lepiej dopasowuje pas niż posadzenie dziecka na podstawce – tutaj często nie zwracamy należytej uwagi na to, czy pas naprawdę przebiega w odpowiednim miejscu. Odbiera nam wszystkie wymówki i usprawiedliwienia, że to tylko kilometr, pięć minut, tylko ten jeden raz, spod bloku na parking… i te że to autokar, taksówka i że przecież nawet prawo pozawala na… Guzik z prawem, dla mnie nie ma wyjątków pt. „podwiozę was, no przestań to blisko”. I gwarantuje, że jeśli zobaczycie, co dzieje się z fotelikami i z dziećmi w czasie kolizji, w sytuacji, gdy są w pełni zabezpieczone, już nigdy nie przejdzie wam przez myśl, zrobić choćby kółka po parkingu bez zapięcia pasów. Doświadczenia osób, które z dziećmi na pokładzie zaliczyły poważniejsza kolizję czy wypadek, są bardzo podobne do moich.

My jesteśmy pod wrażeniem tak prostego i wygodnego patentu, rzeczywiście nasze redakcyjne pociechy, jeżdżą już w pasach SKB.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Rodziców zastanawiających się nad bezpieczeństwem takiego rozwiązania – uspokajamy. To produkt sprawdzony i przetestowany, a na stronie producenta można zobaczyć wszelkie niezbędne certyfikaty i atesty, zobaczyć testy porównawcze z jazdy w foteliku i w Smart Kid Belt. Dla sprawdzenia skuteczności posiadanego certyfikatu ECE producenci postanowili przeprowadzić podobne badania w USA. W obu niezależnych instytucjach Smart Kid Belt osiągnęły świetne wyniki przeciążeń działających na dziecko, które są kluczowe w niebezpiecznej sytuacji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W naszych głowach pojawiła się jeszcze taka wątpliwość – a co, jeśli zatrzyma nas drogówka? Czy dostaniemy mandat? Okazuje się, że nie, ponieważ Smart Kid Belt to urządzenie z tej samej grupy,  co foteliki czy podkładki! Posiada certyfikaty bezpieczeństwa ECE oraz FMVSS zgodnie z kodeksem drogowym (rozdz. 5, oddz. 1, art. 39 pkt. 3). Przepisy zobowiązują nas do posiadania certyfikowanego urządzenia i bezpiecznego przewożenia dzieci. Nie definiują, czy ma to być fotelik, podkładka czy pasy. Przewożąc dzieci w SKB nie narazimy się więc na mandat.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj: https://smartkidbelt.com/#bezpieczenstwo

„Wiemy, że rodzice wierzą w bezpieczeństwo fotelików. I bardzo dobrze! Wiele z nich to wysokiej klasy urządzenia, które zapewniają najwyższe bezpieczeństwo dzieciom w trakcie podróży. Smart Kid Belt nie udaje i nie mówi, że jest lepszy od nich. Jest jednak urządzeniem, które spełnia swoje zadanie, a poświadczają to testy zderzeniowe przeprowadzone w Europejskich i Amerykańskich instytutach badawczych (PIMOT i CALSPAN). Producenci wielu urządzeń do przewozu dzieci dostępnych na rynku podają do ogólnej wiadomości jedynie fakt posiadania certyfikatu. Smart Kid Belt jest transparentny, dlatego chętnie dzielimy się z Wami wynikami jakie nasze urządzenie osiągnęło w testach zderzeniowych”.

Artykuł powstał we współpracy z Smart Kid Belt

 

 


Zobacz także

Mówisz do siebie na głos? Prawdopodobnie jesteś geniuszem

Marzą ci się piękne loki? Sprawdź, jak łatwo modelować włosy w domu

Marzą ci się piękne loki? Sprawdź, jak łatwo modelować włosy w domu

Porażka nie musi oznaczać przegranej. Naucz się wyciągać z niej korzyści!