Brzydsi zarabiają więcej! Tak mówią najnowsze badania

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/Eva-Katalin
Fot. iStock/Eva-Katalin
 

Nie jest tajemnicą, że ładni ludzie mają łatwiejsze życie, są szczęśliwsi, zdrowsi i mają więcej przyjaciół. Niejedne badania wykazały, że atrakcyjny wygląd niesie korzyści dla zdrowia, inteligencji i pomaga w nawiązywaniu przyjaźni.

Bycie ładnym może także dosłownie się opłacać, ponieważ wiele osób wierzy, że ci bardziej atrakcyjni zarabiają więcej. Krótko mówiąc, piękni ludzie są bardziej pewni siebie, mają więcej umiejętności społecznych i są przez pracodawców postrzegani jako bardziej zdolni, co przekłada się na wyższe zarobki.

Jednak ostatnie badanie opublikowane w Journal of Business and Psychology podważyły stereotyp „premii za urodę”.

Pracownicy uniwersyteccy – Satoshi Kanazawa z Londynu i Mary Still z Bostonu przeanalizowali dane 20 000 młodych Amerykanów, których oceniono pod względem atrakcyjności fizycznej w wieku 16 lat, a następnie jeszcze trzy razy, aż do ukończenia 29 roku życia.

Odkrycia pokazały, że teoria „kary za brzydotę” odbijającą się na wynagrodzeniu nie jest wcale prosta. Kiedy wzięto pod uwagę inne cechy, takie jak zdrowie i inteligencja, wyniki ujawniły, że ludzie bardziej sumienni, ekstrawertyczni i mniej neurotyczni zarabiają i znacznie więcej niż inni, bez znaczenia na to, jak wyglądają.

Ponadto uczestnicy badania, którzy zostali oznaczeni jako „bardziej nieatrakcyjni”, zawsze zarabiali więcej niż ci, którzy byli po prostu „nieatrakcyjni”. Wyjaśniono, że cecha osobowości taka jak „otwartość na doświadczenie” jest obecnie  jedną z najważniejszych wartości mających wpływ na wysokość wynagrodzenia, nawet jest ktoś jest wyjątkowo nieatrakcyjny.

źrodło: Business Insider

 


5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka. Check lista rodzica

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 kwietnia 2018
check lista rodzica
Fot. iStock / damircudic
 

Słodki bobas, uroczy maluch, a w końcu i „grzeczne” dziecko w granatowym mundurku – marzenie, które układa się nam w głowach, gdy myślimy o rodzicielstwie. Bardzo szybko jednak okazuje się, że nieśmiertelne powiedzenie naszych babć: „chcesz, żebym dostała zawału?”, choć niewypowiedziane głośno, dudni nam w głowie. Bo dzieci są dziećmi i ich życie rządzi się szczególnymi prawami. Nie musisz się bać na zapas ani zamykać dziecka pod kloszem. Jest co najmniej pięć sposobów, by odnaleźć spokój w tym, co nas czeka.

5 sposobów by (w miarę) spokojnie przeżyć dzieciństwo swojego dziecka 

Są rzeczy, na które masz wpływ i te, które po prostu się zdarzają. Jednym sposobem, by nie zwariować jest nauczyć się dbać o swój spokój. Na co warto zwrócić uwagę?

1. Zabezpieczenia

Fotelik samochodowy, kask na rower – rzeczy dla wielu z nas oczywiste. Tak naprawdę, to drobiazgi, które budują nasze codzienne bezpieczeństwo – i  uczą, że warto się o nie zatroszczyć. W zależności od tego, jakim mamy pomysł na życie, dopiszemy do tej listy swoje najważniejsze punkty. Zmieszczą się tutaj szczepienia ochronne, krem z filtrem UV, czy zajęcia z samoobrony. Książki, edukacja, zainwestowanie w lepsze, bardziej bezpieczne sprzęty domowe czy sportowe. Jeżeli możesz w ten sposób zabezpieczyć swoje dziecko – wybieraj zgodnie z obowiązującymi przepisami i własną intuicją.

W zamian oprócz fizycznej, namacalnej ochrony, otrzymasz wewnętrzny spokój.

2. Czas

Czas który zainwestujesz w swoje dziecko, zawsze będzie najlepszą rzeczą, jaką możesz dla niego zrobić. To od ciebie zależy, czy pokażesz swojemu dziecku, jak bezpiecznie korzystać z noża w kuchni, jak poprawnie założyć kask na głowę, czy wytłumaczysz mu dlaczego stawanie na głowie na kanapie, jest kiepskim pomysłem (i czy zabierzesz je na salę gimnastyczną, by mogło poćwiczyć bezpiecznie na materacu). Od ciebie zależy, czy zabierzesz je na basen, zamiast puszczać nad niestrzeżoną rzekę i czy upewnisz się przed wyjściem z domu, czy twoje już całkiem duże dziecko, pamięta o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Od samego początku, w bardzo naturalny sposób, wpajamy dzieciom pewne zasady bezpieczeństwa, a one odkąd pojawiają się na świecie bacznie nas obserwują. Najdroższa rzecz na świecie jest całkowicie za darmo – to twój czas.

3. Umiejętności miękkie

Jakie? Chociażby umiejętność słuchania. Gotowość, by wysłuchać, nawet, gdy jest się bardzo zajętym. Och, zdziwicie się, ilu siniaków i rozbitych głów można by uniknąć, gdybyście usłyszeli, o co pyta dziecko, zamiast zbywać je odruchowym „aha, tak, tak” znad bardzo ważnego e-maila. To nasz rodzicielski grzech powszedni.

4. Siła i praca nad sobą

By nasze dzieci nie dziedziczyły naszych lęków. To najtrudniejszy punkt w drodze po spokój rodzica. Umiejętność tłumaczenie bez straszenia. I przyjęcia pewnych cech naszych dzieci takimi, jakimi są.

Nikt nie podaruje nam spokoju, gwarancji na bezwypadkowe i różowe rodzicielstwo. Tego spokoju musimy się krok po kroku nauczyć. Gdy nasze dzieci zdobywają kolejne umiejętności my – rodzice, zdobywamy medale za miarowe składanie ochronnego parasola. Trudne. Jednak nagroda jest bezcenna.

Z czasem uczymy się czegoś bardzo ważnego, że choćbyśmy oddali wszystko, by było inaczej, nie jesteśmy w stanie uchronić naszego dziecka przed bardzo wieloma rzeczami. I że nie ma w tym nic złego.

5. Spokojna głowa…

… i poczucie, że potrafisz poradzić sobie z tym, co przyniesie życie. W życiu jest bardzo wiele rzeczy, na które nie mamy żadnego wpływu, jedyną receptą na spokój jest nie zadręczanie się tym.

Małe dziecko zawsze może wejść tam, gdzie nie powinno – ale zminimalizujesz ryzyko odpowiednio zabezpieczając dom.

Przedszkolak zawsze może spaść z huśtawki czy zarobić kuksańca od kolegi w piaskownicy – ale jeśli poświęcisz swój czas, będziesz wiedział, że sam nie wybiegnie na ulicę.

Dorastające dziecko zawsze może złamać nogę lub wpakować się w tarapaty chcąc zaimponować kolegom – ale jeśli zadbasz o wasze relacje, poprosi cię o pomoc, radę i zastanowi się zanim podejmie niepotrzebne ryzyko.

A jeśli już zdarzy się wypadek, chociażby ten złamany na wuefie palec, dobrze jest nie martwić się o kolejkę w przychodni na rehabilitację. Spokojna głowa każdego rodzica to: więź z dzieckiem i ubezpieczenie się od następstw nieszczęśliwych wypadków. Brzmi jak banał? Być może, ale gdy coś już się wydarzy, nie warto tracić dodatkowo energii i nerwów na kolejki, formularze i niemoc. Zadbajmy o to, czego nie można było przewidzieć. Wypadki i urazy słono kosztują… w takim momencie nie o pieniądze powinniśmy się martwić!

Check lista (spokojnego) rodzica

W zależności od wieku dziecka, twoja check lista będzie się zmieniała, choć śmiało można powiedzieć, że z upływem lat – zamiast plastrów i nakładek bezpieczeństwa na rogi stołu, zagości na niej sporo umiejętności miękkich. Żeby w miarę spokojnie przeżyć dzieciństwo twojego dziecka, potrzeba ci przede wszystkim… gotowości na to, by pozwolić mu dorastać. Ale przydadzą się też przyziemne zasady i gadżety.

Pierwsze trzy lata życia: Uwaga maluch!

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kontakty i kable ukryte przed maluchem
  • Blokady i osłonki na szafki
  • Drzwi i okna pod nadzorem
  • Bezpieczne zabawki
  • Stabilne i solidne meble
  • Sporo cierpliwości
  • Domowa apteczka
  • Gotowość na nadejście niemożliwego 😉

Przedszkolak i młody uczeń: Skoro mogę, to na pewno spróbuję! 

Twoja podstawowa checklista to:

  • Kask i ochraniacze do jazdy na rowerze, rolkach, hulajnodze, łyżwach, nartach…
  • Czas, który poświęcisz dziecku, by je nauczyć, pokazać i wysłuchać
  • Książeczka edukacyjna o niebezpieczeństwach – doskonale sprawdza się w przypadku przedszkolaków.
  • Domowa apteczka
  • Zaufanie i konsekwencja
  • Siła, by pozwolić dziecku na coraz większą samodzielność
  • Rodzinny kontrakt – czyli zbiór ustalonych i zaakceptowanych przez domowników zasad bezpieczeństwa i życia rodzinnego (bardzo pomocna forma egzekwowania ustaleń w sposób uczciwy wobec wszystkich członków rodziny)

Nastolatek: Moje ciało, moja sprawa – kontra – bez przesady

Twoja podstawowa checklista to:

  • Dobre relacje z dzieckiem
  • Świadomość zagrożeń
  • Pomoc w realizowaniu pasji (czasem trudnych dla rodziców do akceptacji)
  • Zbudowaniu w dziecku odpowiedzialności za swoje ciało i decyzje
  • Codzienna rozmowa
  • Umiejętność słuchania
  • Gotowość na dorastanie twojego dziecka, na jego coraz większe samostanowienie

Pamiętaj o ubezpieczeniu, nie masz kontroli nad wszystkim, co się w życiu wydarzy.


Artykuł powstał przy współpracy z Nationale Nederlanden

 


6 toksycznych przekonań na temat miłości, w które powinniśmy przestać wierzyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 kwietnia 2018
Fot. Unsplash / Alex Hockett /
Fot. Unsplash / Alex Hockett / CC0 Public Domain

Nie znam osoby, która nie chciałaby kochać i być kochaną. Kurczę, każdy potrzebuje miłości. Z jakiegoś powodu zostaliśmy tak skonstruowani, żeby łączyć się z pary nie tylko ze względów biologicznych – prokreacyjnych, ale przede wszystkim z powodu miłości, emocji tak silnych, które sprawiają, że chcemy spędzić życie u boku kogoś, kogo kochamy.

Wydaje się nam często takie proste. Bo co znaczy „kochać”? Miłość to tak dobre i unoszące nas uczucie, że ono wystarczy, by między nami było wspaniale. Czy aby na pewno? Przyjaciółka powiedziała mi kiedyś: „Miłość w związku nie wystarczy” obalając tym samym mit, że szczęśliwym można być tylko kochając szczerze i prawdziwie. Nie do końca. Na temat związków i miłości narosło wiele toksycznych przekonań, z którymi warto się rozprawić.

„Z właściwą osobą to jest łatwe”

Ktokolwiek tak stwierdził, to zapewne miał za sobą trzy dni związku w siódmej klasie szkoły podstawowej. Nie lubimy tego wiedzieć i się z tym mierzyć, ale prawdziwa miłość to praca – zawsze była i zawsze będzie. Musimy pracować nad naszą miłością, by wiedzieć, co rani drugą osobę, co i w jaki sposób wywołuje w niej emocje. Praca jest potrzebna, by nauczyć się, jak iść na kompromis, jak planować wspólnie przyszłość i jak rozwiązywać konflikty, które z pewnością po drodze się pojawią.

Jasne, jedni będą pracować ciężej, ich droga będzie trudniejsza. Jednak chcąc stworzyć szczęśliwy związek, każdy z nas musi nad nim pracować bez względu na to, jak dobrze się dobraliśmy.

„Jeśli kocha, to rozumie”

Nie, nie, nie. I jeszcze raz nie. Ludzie są skomplikowani i różni, a każdy z nas wychował się w nieco odmiennych warunkach, w których pokazano nam jak dawać, ale też otrzymywać miłość. W każdym – powtarzam – każdym związku musimy otwarcie rozmawiać o miłości, o naszych oczekiwaniach, nawet, gdy pewne kwestie stają się mało przyjemne.

Nie możesz czekać, aż on zjawi się z bukietem kwiatów, bo przez telefon usłyszał, że jesteś zdenerwowana. Nie, to tak nie działa.

Prawdziwa, dojrzała miłość mało ma wspólnego z kwiatami i romantyzmem, za to oparta jest na otwartości i uczciwości. Jeśli chcesz dobrej, długotrwałej relacji, zacznij mówić o tym, czego potrzebujesz od swojego partnera i słuchaj tego, czego on potrzebuje.

„Miłość w związku nie wystarczy”

I nikt mi nie powie, że jest inaczej. Jasne, miłość jest fantastyczna dla rozpoczęcie związku, ale w rzeczywistości potrzebujesz czegoś więcej, by wasza relacja mogła się rozwijać. Potrzebujesz stabilności. Zrozumienia. Bezpieczeństwa. Kompromisów. Jeśli brakuje tych elementów w twoim związku, to znaczy, że uwikłałaś się w toksyczną relację.

„On jest odpowiedzialny za to, jak się czuję”

To tak nie działa. Jeśli mówisz partnerowi: „Skrzywdziłeś mnie”, on nie musi zdawać sobie z tego sprawa, ba – to nie musi być wcale prawda. Zrób najpierw wgląd w sobie, a później innych obwiniaj za to, jak ty się czujesz.

Oczywiście, że powinniśmy być wysłuchani (i słuchać!), kiedy mówimy o tym, jak zachowanie partnera wpływa na nasze emocje. Doskonale jednak wiemy, że jest wiele niezdrowych, toksycznych i manipulujących ludzi wokół nas, którzy nie są z nami szczerzy. Jeśli ciągle słyszy się, że jesteś źródłem czyjegoś problemu – a mimo to ten ktoś, nie odchodzi, to istnieje szansa, że jest on niezdrowy emocjonalnie.

Poza tym warto pamiętać, że wiążąc się z osobą, która ma zupełnie odmienną niż ty wizję związku, dokonujesz wyboru – chcesz z nim być, czy odpuścić i znaleźć kogoś, kto rozumie miłość i związek podobnie do ciebie i nie skrzywdzi się emocjonalnie.

„Nikt nie wyleczy naszych ran”

Większość z nas została chociaż raz zraniona z powodu nieszczęśliwej miłości. Wiele z nas było w toksycznych i upokarzających nas związkach, z których trudno się było wydostać.

Nigdy jednak nie powinniśmy leczyć złamanego serca kolejną miłością, bo odpowiedzialność za odbicie się od emocjonalnego dna spoczywa na nas, a nie na barkach innej osoby. Jeśli ktoś zranił cię w przeszłości – powinnaś popracować sama nad tym, co cię spotkało, by zrozumieć mechanizmy, wybaczyć i pójść dalej. Jeśli nie jesteś gotowa, by dawać i otrzymywać miłość w naturalny sposób, nie jesteś gotowa na powrót do związku. Kropka.

„Tylko miłość mnie ocali”

Miłość jest niesamowitą siłą – nie można temu zaprzeczyć. Może nas inspirować, prowadzić i przywrócić niejako do życia. Ale to, czego absolutnie nie może zrobić, to ocalić nas od siebie.

Kiedy nie jesteś gotowa, by pomóc sobie, żadna ilość miłości tego nie zmieni. Miłość jest cudowną rzeczą, ale tym, czym na pewno nie jest to substytutem profesjonalnej pomocy. Miłość nie naprawi wszystkich naszych problemów.

Czasami największą, najodważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić w miłości, jest przyznanie, że ona nie wystarczy. Że ktoś inny potrzebuje o wiele więcej, niż możemy mu dać. I wszystko, co możemy zrobić, to pokochać go na drodze do wyzdrowienia, ponieważ uczy się walczyć o siebie.


źródło: thougtcatalogy.com

 


Zobacz także

Fot. iStock / millann

Rak piersi? Są rzeczy, na które tylko ty masz wpływ

Fot. Archiwum prywatne

Agata Steczkowska: „Miłości nic nie zatrzyma. Czuję się szczęśliwa, bo spełniłam obietnicę złożoną samej sobie”.

fot. materiały z sesji wizerunkowej Nessi

Zima w środku lata