Błędy w myśleniu, które nasz mózg popełnia każdego dnia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 marca 2019
Błędy w myśleniu, które nasz mózg popełnia każdego dnia
Fot. iStock / francescoch
 

Okazuje się, że nasz mózg nieustannie próbuje przewidzieć, jak działa świat. Problemy zaczynają się, gdy wewnętrzne modele świata budowane przez mózg nie odpowiadają rzeczywistości. Warto uświadomić sobie z jakich błędów w myśleniu nie zdajemy sobie nawet sprawy.

Błędy w myśleniu, które nasz mózg popełnia każdego dnia

Paradoks wyboru

Co zaskakujące, wolimy mieć mniej opcji, aby zyskać więcej możliwości wyboru. Kiedy mamy wiele opcji do wyboru, zdolność podejmowania decyzji jest jakby „sparaliżowana”.

Błąd potwierdzenia

Ludzie są bardziej skłonni uwierzyć, że coś jest prawdą, jeśli to potwierdza ich własne przypuszczenia. To nastawienie jest niebezpieczne, ponieważ uniemożliwia nam obiektywną ocenę wydarzeń i wyszukiwanie większej ilości informacji, gdy dowody potwierdzają to, w co do tej pory wierzyliśmy. Zjawisko to jest szeroko stosowane w mediach społecznościowych, gdzie informacje są filtrowane w oparciu o nasze preferencje: widzimy tylko te informacje, z którymi prawdopodobnie się zgadzamy.

Efekt Pigmaliona

Efekt Pigmaliona to termin  odnoszący się do związku między oczekiwaniami innych ludzi a naszym działaniem. Uczniowie osiągają lepsze wyniki, gdy ich nauczyciele mają większe oczekiwania i stwarzają sytuacje, w których częściej występują pozytywne zachowania.

Syndrom grupowego myślenia

To zjawisko wyjaśnia, dlaczego podejmowane są złe decyzje, nawet jeśli w grupie są ludzie inteligentni i wykształceni: ludzie woleliby raczej stłumić swoje opinie, niż ryzykować wywoływanie konfliktu. Co ciekawe, termin został po raz pierwszy ukuty w kontekście decyzji politycznych, które doprowadziły do ​​tragicznych konsekwencji. Wzajemnego myślenia można uniknąć tylko wtedy, gdy lider grupy podejmie właściwe kroki, aby coś zmienić, na przykład zasięgnie rady ekspertów spoza grupy.

Iluzja „ciała pływaka”

Złudzenie ciała pływaka wynika z mylenia przyczyny i skutku. Nikt nie osiągnie wysportowanej sylwetki ciała pływaka po prostu ciężko trenując – pływacy mają już pewne naturalne predyspozycje. Natura dała im charakterystyczną budowę ciała i musieli wesprzeć ją intensywnym treningiem. Ta sama zasada może odnosić się do innych sytuacji: czy najlepsze uczelnie zapewniają najlepszą edukację lub czy gwarantują życiowy sukces?


Na podstawie: brightside.me


Zrozumiałam, że dorosły mężczyzna nie musi zaakceptować obcego dziecka, tylko dlatego, że kocha jego matkę. Chyba musimy się rozstać

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 marca 2019
Fot. iStock/shironosov
 

Miało być pięknie. Mówiłeś, że nie chcesz dziecka, że moje całkowicie Ci wystarczy. Że „jakoś to będzie”, że się postarasz, przywykniesz, bo mnie kochasz i zdecydowałeś się spędzić ze mną swoje życie. No jasne, że to duża zmiana, ale przecież jestem najważniejsza, a mojego syna gotów jesteś pokochać. Przecież nie jesteśmy żadnym wyjątkiem, a takich rodzin jak nasza w wokół mnóstwo, prawda? A jednak, nie dajemy rady. Związek nam się rozpada, rzeczywistość nas przerasta. Ty, coraz bardziej sfrustrowany, ja coraz bardziej smutna, a gdzieś między nami on – mój trzyletni syn, zagubiony i niepewny sytuacji, w której się właściwie znalazł. Czy to coś trwałego, czy tak już będzie zawsze? Chyba raczej nie…

Pamiętasz, uprzedzałam cię. Mówiłam, że z dzieckiem żyje się całkiem inaczej. Że mam obowiązki, że Antoś budzi mnie wcześnie, często choruje. Kiedy spotykaliśmy się niezobowiązująco, każde wyjście z tobą było dla mnie jak święto. Prosiłam rodziców, by zostali z Antosiem, a ja byłam cała dla ciebie. Byłeś najważniejszy, a ja byłam wolna, przez te kilka godzin. Może to był błąd? Może od początku powinnam mówić o sobie jak o „pakiecie” matka + dziecko? Uświadomić ci, co to naprawdę znaczy związać się z samotną matką? Choć opowiadałam ci o tym, jak wygląda mój dzień, choć mówiłeś, jak mnie podziwiasz, nie rozumiałeś, kiedy po nieprzespanej nocy (Antoś złapał grypę żołądkową) dzwoniłam do szefa i pracowałam z domu. „Przecież to jakoś można zorganizować” – mówiłeś i prosiłeś, żebym wysłała ci swoje zdjęcie. Żyłeś w innej bajce.

Ale w końcu poznałam was ze sobą. Poszliśmy na plac zabaw, na lody. Miałam wrażenie, że spodobała ci się rola Antosiowego bohatera. Jego tata zmarł, kiedy byłam w ciąży, więc standardowym modelem rodziny była dla niego nasza dwójka – ja i on. Jedyny mężczyzna, jakiego znał Antoś był mój tata. No może jeszcze pan w przedszkolu, wesoły, młody nauczyciel. Mężczyzny u nas w domu nie było.

Wydawało mi się, że się zaprzyjaźniliście. Antoś dał ci pierwszego buziaka, zabraliście w piłkę. Nasz związek się rozwijał, postanowiliśmy, że się do nas wprowadzisz. Pierwsze tygodnie były fajne. Rokowaliśmy. Nie starałeś się być ojcem. Właściwie nie starałeś się w ogóle. Ja zajmowałam się synem, ty zajmowałeś się sobą. Kiedy Antoś zasypiał, czekała na mnie przygotowana przez ciebie kolacja. Kiedy wstawał, dyskretnie szykowałeś się do pracy. A w weekendy proponowałeś, żebym odprowadziła Antosia do dziadków. Zrobiłam tak raz, czy dwa razy w ciągu pół roku. Rozumiałam, że może być ci ciężko, że nie możesz przywyknąć do stałej obecności dziecka. Ale syn był dla mnie najważniejszy, jego uczucia także. Nie chciałam, by czuł, że traci coś kosztem mojego związku. Decyzję o twojej przeprowadzce do nas podjęłam z myślą o tym, że stworzymy rodzinę. Wierzyłam w to, że powoli uda nam się zbudować dom.

Mijały miesiące, sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana. Z bólem serca widziałam, jak coraz bardziej nerwowo reagujesz na obecność mojego syna. Kiedy byliśmy sami, byłeś innym człowiekiem. Gdy pojawiał się Antoś, cały się spinałeś, twój wyraz twarzy się zmieniał. Odsuwałeś się od nas. Patrzyłam ukradkiem na twój wyraz twarzy

Zrozumiałam, że dorosły mężczyzna nie musi zaakceptować obcego dziecka, tylko dlatego, że kocha jego matkę. I że to dziecko nie musi pokochać partnera swojej matki.

Z Antosiem jest różnie. Czasem bywa zazdrosny, gdy mnie całujesz, czasem widzę, jak do ciebie lgnie, trochę z ciekawości, trochę z sympatii. On jednak bardzo dobrze wyczuwa twoją niechęć i jest coraz bardziej pogubiony. A ja nie mogę mu tego zrobić. Nie mogę pozwolić, by czuł się źle we własnym domu. Ostatnio budzi się w nocy i przybiega do mojego (naszego łóżka). Tego nienawidzisz. Przenosisz się natychmiast na kanapę w salonie. Antoś uspokaja się, zasypia w poczuciu bezpieczeństwa. Cicho przenoszę do jego łóżeczka, ale ty udajesz już wtedy, że śpisz. W głębi serca wiem, że czujesz się urażony.

Myślę, że to ty jesteś najbardziej nieszczęśliwy z naszej trójki. Widzę jak trudno ci zaakceptować tego innego, choć małego, mężczyznę z moim życiu. Jak się zawiodłeś – na sobie samym. Myślałeś, że dasz radę, ale jest inaczej. Czas płynie, nic nie zmienia się na lepsze. Między wami dwoma rośnie ściana.

Przykro mi, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Że wprowadziłam do życia mojego dziecka olbrzymią zmianę – nową, tak mocno zaangażowaną emocjonalnie osobę.  Że zgodziłam się na to wspólne zamieszkanie.

Może to dla nas wszystkich za wcześnie, a może nigdy nie będzie dla nas dobry czas?

Może szczęśliwy mógłbyś być tylko z kobietą, która nie miała wcześniej dziecka, które dopiero za jakiś czas ci je urodzi? Nie potrafisz zrozumieć, że dziecko hałasuje, że potrzebuje mojej bliskości, uwagi. Że, gdy jest chore potrzebuje czułej opieki i poświęcenia.

Może nigdy nie zaakceptujesz, nie polubisz mojego syna? Najbardziej boli, jak kłamiesz. Widzę jak się zmuszasz, kiedy on spontanicznie się do ciebie przytula, kiedy łapie cię za rękę. Twój kwaśny, niezręczny uśmiech zdradza prawdziwe uczucie. I myślę, że pora to zakończyć, dla dobra nasz wszystkich. Może kiedyś coś się zmieni. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś. Oboje potrzebujemy to przemyśleć.


Dlaczego zawsze przyciągasz niewłaściwych facetów?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 marca 2019
Fot. iStock / franckreporter

Jesteś zupełnie rozbita po kolejnym związku? Próbujesz, starasz się, a na końcu i tak się okazuje, że on był zwykły fi*tem, zapatrzonym tylko w siebie i we własne potrzeby narcyzem? Uf, jeszcze dobrze jak się z tego związku uwolniłaś, gorzej, jeśli tkwisz w nim i chociaż masz poczucie beznadziei, nie możesz się z niego wyplątać uważając, że za chwilę trafisz z deszczu pod rynnę.

Pytasz siebie: „dlaczego do cholery ja, czemu zawsze trafiamy na facetów, którzy traktują mnie źle?”. Wchodzi w toksyczne, emocjonalnie dla ciebie obraźliwe i upokarzające relacje. Nie, to nie jest tak, że „lubisz złych chłopców”, nie musisz padać ich ofiarą, to nie twoja wina, że takich do siebie przyciągasz. W ogóle przestań mieć poczucie winy. Lepiej skup się na tym, dlaczego tak się dzieje, dlaczego twoje przyjaciółki mają szczęśliwe związki, a tobie nigdy nie wychodzi, prędzej czy później zaślepienie miłością mija i widzisz, że coś jest nie tak.

Chcesz w to brnąć czy się uwolnić? Jeśli to pierwsze – nie czytaj dalej, jeśli drugie – musisz się w końcu zatrzymać i skupić na sobie. Przeanalizować swoje związki, zachowania, emocje. Znaleźć punkt wspólny dla tych wszystkich relacji, który będziesz potrafiła odwrócić, zmienić.

Od kobiet, które były tam gdzie ty i są dowodem, że można się z tego błędnego koła wyrwać, dowiedziałam się o przekonaniach – ograniczających i fałszywych, które tkwiły w ich głowach. Jeśli przyciągasz niewłaściwych facetów, może też je w sobie trzymasz. Czy uważasz, że:

„Inni określają moją wartość”

Czy pozwalasz innym definiować swoją wartość przez to, jak cię traktują? Czy wiesz, co dla ciebie jest naprawdę ważne, co jest w tobie dobre, z czego powinnaś być dumna? Jeśli nigdy nie odpowiedziałaś sobie na te pytania, zrób t teraz i bądź szczera z samą sobą.

„Mam mniej do zaoferowania niż inni”

Jeśli nie jesteś pewna siebie i swoich możliwości, dlaczego miałbyś przyciągać kogoś, kto wie, ile jesteś warta? Spójrz na siebie obiektywnie – naprawdę jesteś taka zła? Pomyśl o sobie dobrze, jeśli masz z tym problem, poproś przyjaciół, by napisali, co w tobie cenią. To pozwoli ci inaczej siebie postrzegać. Nie daj się wepchnąć w myślenie, że niczego nie możesz ofiarować, bo zwyczajnie nie jest to prawdą.

„Bycie źle traktowanym w przeszłości oznacza bycie zawsze źle traktowaną”

Myślę, że dotyczy to wielu z nas, ponieważ nasze przeszłe doświadczenia mają wpływ na nasze życie, ale to my mamy wpływ jak bardzo odbijają się na na nas. Okej, pozwoliłaś sobie wejść wcześniej w takie, a nie inne relacje. Zamiast myśleć, że tak już będzie zawsze, zastanów się, dlaczego tak się stało. Użyj poprzednich związków jako lekcji, z której musisz wyciągnąć wnioski na swój temat.

„Każdy może się zmienić”

To nieprawda. Dorośli ludzie rzadko zmieniają swoje zachowania, szczególnie te negatywne. Jeśli do tego dołożyć narcystyczną osobowość, to zapomnij, że coś kiedykolwiek się zmieni, nawet jeśli on przez chwilę tworzy iluzję dobrego partnera. Wie, co robi. Przyciąga cię i odpycha. Nie licz, że będzie w końcu inaczej, że twoja miłość wpłynie na niego, że wystarczy za was dwoje. To zwyczajna bzdura, choć wiem, że brzmi to brutalnie. Ludzie nie zmieniają się dla innych ludzi, zmieniają się, bo osiągają wysoki poziom świadomości i dążą do swojego rozwoju.

„Każdy zasługuje na drugą szansę”

Dobra, niech będzie, że każdy ma prawo skorzystać z tej drugiej szansy, ale wielokrotne jej dawanie nie ma najmniejszego sensu. Stawiaj swoje granice jasno, mów: „jeśli jeszcze raz to się zdarzy, między nami koniec”. I tego się trzymaj. On wie, gdzie jest twoja granica, jeśli przekroczy ją raz, będzie to robił zawsze.

„Nie zasługujesz na nic lepszego”

Być może nawet jako dziecko nie czułaś, że zasługujesz na wiele. Może odstawałaś od innych zainteresowaniami, temperamentem? Czułaś się jednak trochę inna. Pamiętaj jednak, że jeśli uważasz, że zasługujesz na złe traktowanie, ludzie będą cię źle traktować. Jeśli jednak umocnisz się w przekonaniu, że zasługujesz na to, by być traktowana z życzliwością, szacunkiem i szczerością, inni będą tak się do ciebie odnosić.

„Wszystko w moim życiu jest negatywne”

Przez całe życie słyszałaś, że przyciągamy ludzi naszą energią. Jeśli twoja jest negatywna, będziesz mieć takich ludzi wokół siebie. I to naprawdę tak działa, nie jest żadnym wymysłem domorosłych psychologów.

Chciałabym, by te kilka przekonań zniknęło z głowy każdej kobiety, byśmy mogły wchodzić tylko w pozytywne dla nas związki i relacje, wiadomo jednak, że nie jest t takie proste. Trzeba stawić czoło temu, co w nas siedzi od dawna, powalczyć z tym, zmienić schematy myślenia. To da się zrobić! Zawalcz o siebie i o swoje relacje z innymi.


Zobacz także

RISK made in Warsaw CHALLENGE 333

„Bardzo chciałbym, żebyś oddała mi życie”. A potem usiądę i będę czekał. Czekał, że przeczytasz i po mnie nie przyjdziesz

Zamiast chronić i kontrolować, zbuduj w dziecku pewność, że świat jest przyjazny. Ty, możesz dać mu to, co najlepsze