Bierna agresja. Broń się przed nią, a jeśli nie możesz, po prostu uciekaj!

Redakcja
Redakcja
12 września 2017
Fot. iStock /  Marco_Piunti
Fot. iStock / Marco_Piunti

Nie wszyscy ludzie wokół nas nastawieni są pozytywnie do świata. Może się przytrafić jednostka, która mimo przyklejonego do twarzy uśmiechu, chętnie wbija szpileczkę w bok innym. Bierna agresja to postawa, która ma różne oblicza, ale bezbłędnie można ją określić po pewnych zachowaniach.

Trzeba wiedzieć, że wbrew pozorom, bierność i agresja nie wykluczają się wzajemnie. W tym przypadku osoby przejawiające bierną agresję nawiązują specyficzną relację z otoczeniem i przedstawiają się tak, jakby miały dwie twarze. Z jednej strony są bardzo życzliwe, pozytywne, uprzejme, czasem aż do bólu, i takiej samej podstawy wymagają względem siebie, a z drugiej strony płynie mimochodem toksyczna ilość złośliwości, uszczypliwości, a nawet wrogości. Ilość „słodyczy” bywa wręcz porażająca i zdecydowanie kłóci się z drugą twarzą takiej osoby. W dodatku przemycając złośliwość pod płaszczykiem troski czy komplementu, uważają, że są w porządku, bo jedynie opisują fakty. Prosto, uczciwie i na temat. Można za wzór, jako jeden z wielu, przytoczyć komentarz, jaki może paść z ust pasywno-agresywnej osoby — „sukienkę masz cudowną, ale akurat nie na twoją figurę” — niby intencja jak najlepsza, ale prztyczek w nos ofiary jest wyraźnie zauważalny.

Wiele twarzy biernego agresora

Znajomość z osobą przejawiającą taką postawę jest wyjątkowo toksyczna i źle wpływa na ofiarę. Rzecz trzeba nazwać po imieniu — osoby będące pod wpływem biernego agresora są ofiarami jego humorów, manipulacji i wybiegów. Bardzo często sami agresorzy przedstawiają się jako ofiary, które nigdy nie ponoszą winy i sami są dobrymi ludźmi, których intencji nikt wokół nie chce zrozumieć. Słowa, które wypowiadają, są sprzeczne z ich zachowaniem.

Przykład może być bardzo prosty. W pracy otrzymujesz zadanie wykonania poważnego projektu ze współpracownikiem, który deklaruje chęć pomocy, ale ostatecznie mimo tego nie dostarcza ci materiałów lub odkłada pracę na później, utrudniając ze sobą kontakt. Zadanie nie zostaje wykonane, szef szuka winnych, a koniec końców, mimo twojego rozczarowania i tak usłyszysz, że taka osoba naprawdę chciała ci pomóc, bo myślała, że da radę, choć wcale nie czuła się na siłach, ale nie chciała sprawiać ci przykrości. W tym momencie taki agresor ma wytłumaczenie i w dodatku wciąga swoją ofiarę w rozmyślania o sytuacji, na przykład czy nie ma problemów w domu, czy w związku, a ty marnujesz mnóstwo energii starając się zrozumieć o co chodzi. To jest bardzo frustrujące i irytujące, w dodatku stracisz swój czas i energię.

Postawa biernej agresji przejawia wiele innych zachowań, które są charakterystyczne:

  • odwlekanie wykonania czynności — jutro to zrobię (i tak przez tydzień),
  • wykonywanie innych czynności podczas rozmowy, brak kontaktu wzrokowego, przy jednoczesnym podkreślaniu zaangażowania,
  • zrywanie kontaktów, relacji z błahych powodów,
  • robienie czegoś hałaśliwego, gdy druga osoba właśnie położyła się spać, czy prowadzi ważną rozmowę,
  • brak przychylności, działanie na niekorzyść innych,
  • odraczanie załatwienia ważnych spraw, tłumaczone nadmiarem własnych zajęć, co nie jest prawdą,
  • przerzucanie odpowiedzialności na innych,
  • unikanie kontaktu, gdy dana osoba prosiła o przysługę,
  • prowokowanie sytuacji, w której dana osoba jest przekonana, że o niej się mówi, a w konfrontacji deklarowanie, że nie ma żadnego tematu, problemu.

Broń się przed bierną agresją

Jeśli zdarzy się, że masz kogoś takiego w swoim otoczeniu, zastosuj jeden ze sposobów na zatrzymanie złej energii takiego człowieka, aby chronić siebie przed toksyczną relacją.

1. Rozpoznaj toksyczne zachowanie

Gdy twój partner czy bliski współpracownik przejawia takie zachowania, a ty nie możesz ich uniknąć, musisz rozwiązać problem. Najlepsza jest rozmowa, ale by była efektywna, musisz zachować spokój, być uprzejmym, ponieważ taka osoba, gdy poczuje się atakowana, nie będzie uczestniczyła otwarcie w dyskusji. Mów o tym, co sprawia problem, ale wykaż też zrozumienie, nie osądzaj, bo to na ciebie spadnie gniew i chęć odwetu. Bądź uważnym słuchaczem i nie daj wytrącić własnych argumentów z ręki. To niełatwe zadanie, ale często bywa skuteczne.

2. Ustal konkretne granice

Gdy uda się wyjaśnić problematyczne kwestie, należy określić granice na przyszłość. To dobry sposób na niepozwalanie osobie bierno-agresywnej na obciążanie cię konsekwencjami jej humoru czy gierek. Pokaż to czego nie będziesz tolerować, a istnieją szanse, że agresor nie będzie zaczynał swoich zagrywek.

3. Nie daj się wciągnąć w spiralę wrogości

Nie angażuj się w zaczepki, ignoruj agresywne zachowanie i albo omów problem, albo, jeśli dana osoba nie jest niezbędna w twoim życiu, po prostu ogranicz spędzany z nią czas.

4. Uważaj na manipulowanie twoimi emocjami

Ludzie będący biernymi agresorami to nie tylko wampiry energetyczne, ale przede wszystkim doskonali manipulatorzy, którzy maskują swoje prawdziwe uczucia, ukrywają złość, nie potrafią określić prawdziwych problemów. Gdy raz wyczują, że można wykorzystać, zabawić się czyimś samopoczuciem, emocjami, będą robić tak notorycznie.

5. Oddal się, jeśli już nie będziesz miała ochoty na przepychanki

Chroń siebie, jeśli próby zastopowania osoby bierno-agresywnej nie zdały egzaminu. Z osobą przejawiającą toksyczne zachowania po prostu daj sobie spokój. Czasem tak trzeba, dla własnego komfortu i zdrowia psychicznego. Trudno jest zmienić toksyczne nawyki czy cechy charakteru takiego człowieka, więc jeśli nie chcesz i nie masz czasu zajmować się problemami innych, zakończ znajomość.

Zachowania bierno-agresywne mogą być jeszcze bardziej destrukcyjne, niż sama agresja, bo takie relacje stają się mylące, zniechęcające i dysfunkcyjne. A wpływ toksycznej znajomości nic dobrego nie przynosi i w tym przypadku lepiej pomyśleć o sobie.


 

źródło: www.lifehack.orgwww.hbrp.pl, www.psychologiczny.com.pl


9 kłamstw, które powtarzamy na pierwszej randce. Gdyby tak można było czytać w myślach innym ludziom

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 września 2017
Fot. iStock/svetikd
Fot. iStock/svetikd

Ach, gdybyśmy umieli czytać w myślach innych ludzi… Na pewno udałoby się wówczas uniknąć kilku życiowych błędów, a przynajmniej szybciej orientować się z kim warto zbudować bliższą relację. Niestety, gdy chcemy zrobić na kimś dobre wrażenie, potrafimy posunąć się nawet do kłamstwa, byle wydać się interesującym. Jesteście ciekawi, które z pozornie niewinnych kłamstewek powtarzamy najczęściej podczas pierwszej randki?

1. Lubię seks na świeżym powietrzu

To kłamstwo zazwyczaj pada wtedy, kiedy próbujemy udać kogoś bardziej szalonego i otwartego niż jesteśmy. Rozmowa o tym, co nas podnieca już na pierwszej randce to jednak spore ryzyko. Nie wszyscy są na nią gotowi.

2. Nie, wcale nie jadam dużo

Oczywiście, jeśli jesteś kompulsywnym żarłokiem, nie pochwalisz się tym od razu na pierwszej randce. Ale po co zaraz kłamać, że wcale nie zaburczało ci w brzuchu, tylko to samolot przeleciał wyjątkowo nisko nad wami?

3. Nigdy w życiu się nie upiłem

Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. To, w jaki sposób twój organizm reaguje na alkohol nie zawsze zależy od ciebie. Nie ma co udawać „świętego”.

4. Rozstaliśmy się w przyjaźni

Im bliższa relacja, tym więcej o sobie wiecie, tym bardziej jesteście częścią swojego życia. Nie ma co demonizować byłego partnera, ale też niedobrze udawać, że za sobą wprost przepadacie…

5. Właściwie, to ja rzadko chodzę na randki

To kłamstwo ma na celu podkreślić, że sytuacja, w której się znaleźliście jest naprawdę wyjątkowa. Niech on/ona ma wrażenie, że spotykając się z tobą, wygrał milion w totolotka.

6. O, ja też uwielbiam…

Nie, naprawdę nie musisz przytakiwać we wszystkim i udawać, że podoba ci się to samo co jemu/jej. To może być interesujące przez chwilę, ale prawdziwe pokrewieństwo dusz rodzi się wtedy, kiedy możecie się wzajemnie uzupełniać.

7. Świetnie gotuję

Hmmm. Zastanów się dobrze. Jeśli ten związek ma szansę się rozwinąć, twoja deklaracja zostanie poddana weryfikacji szybciej niż myślisz.

8. Świetnie zarabiam…

…tylko nie mam czasu wydawać tych wszystkich pieniędzy. Dlatego, miedzy innymi, nadal mieszkam z rodzicami, zamiast kupić sobie mieszkanie.

9. Uwielbiam sport

To niewinne kłamstewko łatwo usprawiedliwić. Zawsze możesz powiedzieć, że chodziło ci o sport oglądany w telewizji, z wygodnej kanapy.

Niektórzy z was powiedzą, że te kłamstwa są bardzo nieszkodliwe, inni będą oburzeni, bo związek powinniśmy od samego początku budować na prawdzie… No i chyba najlepiej być jednak po prostu sobą. Ale cóż,  podobno w miłości wszystkie chwyty dozwolone ;).


Na podstawie: www.relrules.com

 


Podważanie autorytetu i porównywanie talentów. Na co nie wolno pozwolić dziadkom?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 września 2017
Fot. iStock/supersizer
Fot. iStock/supersizer

Dziakowie, zaraz po rodzicach, są najważniejszymi osobami w życiu dziecka. Choć mówi się, że do ich zadań należy głównie rozpieszczanie, pewne zachowania i słowa mogą negatywnie wpłynąć nie tylko na rozwój dziecka, ale także na jego relacje z opiekunami, zdrowie czy poczucie własnej wartości. Bywają sytuacje, w których dziadkowie nie potrafią lub nie chcą się odnaleźć. Istnieje bardzo cienka granica, między troską i opieką, a podważaniem autorytetu rodzica czy manipulacją.

Pamiętam weekendy u mojej babci, która dogadzała mi jak tylko mogła – robiła pierogi i faworki. Zawsze znalazła w szafce jakieś słodycze i nigdy nie odmówiła, gdy poprosiłam o przeczytanie bajki. Pamiętam też dziadka, który opowiadał bardzo interesujące historie i brał mnie na barana, żebym zobaczyła gniazdo ptaków na świerku. Wystarczy zamknąć oczy, by powróciły obrazy, które utkwiły w głowie małej dziewczynki.

Dziś, jako dorosła kobieta, a w dodatku matka, nieco inaczej patrzę na instytucję dziadków. To nie tylko inna perspektywa, ale i inne czasy. To, co pamiętam, porównuję z portretem dzisiejszych dziadków i babć. Zainspirowana artykułem, jaki ostatnio przeczytałam na łamach portalu Pop Sugar, postanowiłam wraz z zaprzyjaźnionymi mamami stworzyć listę rzeczy, których dziadkowie nigdy nie powinni robić.

„Janina to najpiękniejsze imię”

Pierwszy wnuk, podobnie jak i dla rodziców pierwsze dziecko, jest oczkiem w głowie. Dziadkowie na ogół chcą uczestniczyć we wszystkich wydarzenia. Pierwszym momentem, gdy w rodzinie następuje zgrzyt, jest debata nad imieniem na dziecka. Wybór rodziców najczęściej jest krytykowany („takie nowoczesne?”, „a jak to się będzie odmieniać?”), natychmiast jednak pojawia się podpowiedź („Janina po prababci. Ona by się tak ucieszyła. Szkoda, że tego nie dożyła”). Wybór imienia dla dziecka jest bardzo osobistą sprawą i dziadkowie nigdy nie powinni podważać decyzji rodziców. Nawet wtedy, gdy ich wybór kompletnie im się nie podoba. – Moi rodzice wciąż opowiadają Jagodzie, że miała być Barbarą, ale mamusia się nie zgodziła i teraz musi nosić takie brzydkie imię – opowiada Ela, mama 11-latki.

„No chyba po moich kluseczkach nic jej się nie stanie”

Być może kiedyś niewiele mówiło się o alergiach pokarmowych. Nie usprawiedliwia to jednak niektórych poczynań dziadków. – Moja teściowa nie rozumiała, że Ala nie toleruje glutenu. Nawet nie próbowała zrozumieć, na czym polega ta choroba. Dla niej gluten oznaczał jakiś chemiczny dodatek, którego pełno w produktach ze sklepu. I zawsze przemycała za moimi plecami domowe drożdżówki, kopytka i pierożki” – opowiada Monika, mama 7-letniej Ali. Praktyki babci nie spowodowały u dziewczynki poważnych problemów ze zdrowiem. Zapewne dlatego, że Monika pozwalała jej się z nimi spotykać jedynie od święta. Co również nie było się bez echa w rodzinie. Dziadkowie muszą wiedzieć, że nie wolno ignorować ustalonych zasad diety. I nie chodzi tylko o zalecenia lekarskie.

„Naprawdę ci nie pozwala? U mnie możesz”

Pod żadnych pozorem nie wolno dziadkom podważać autorytetu rodziców. I nie ma znaczenia czy chodzi o metody wychowawcze, wieczorne mycie zębów, oglądanie telewizji do późna czy malowanie paznokci. Jeżeli podczas nocowania u dziadków obowiązują nieco mniej rygorystyczne zasady, a pobyt ten nie kończy się później rozregulowaniem całego rytmu, nie ma w tym raczej nic złego. – Kiedyś usłyszałam przy Krzysiu, że nie powinnam odmawiać mu tego trzeciego ciastka. Że ona troje dzieci wychowała i wie co mówi. Że dziecko potrafi ocenić, ile może zjeść i jak mu się zrobi niedobrze, to samo przestanie – wspomina Ewa. Jasne, subtelnego naginania zasad się nie uniknie. Ale czym innym jest „och, no dobrze, masz jeszcze jedno, ale mama nie będzie zadowolona”, a czym innym podważanie autorytetu matki przy dziecku.

„Zobacz, co ci kupiliśmy”

Wszystkie większe prezenty powinny być konsultowane z rodzicami. Oczywiście, że dziecko ucieszy się z nowego roweru, komputera czy wykupionego karnetu na basen, jednak takie atrakcje powinny być uzgadniane z rodzicami. Szczególnie, gdy są ofiarowywane bez okazji. Być może rodzice nie akceptują drogich prezentów, wręczanych bez powodu? A może sami odkładają na coś pieniądze i chcą zrobić niespodziankę. – Szczytem wszystkiego był pies. Tak, moi teściowie kupili Antkowi na święta psa. Nie zapytali nas o zdanie, nawet nie wspomnieli nic o takim pomyśle – wspomina Kaśka. Można sobie tylko wyobrazić tę scenkę. Oczywiście pies został, bo nie potrafiła odebrać go z rąk uradowanego dziecka. Świąteczna aura jednak szybko się rozmyła. – Zrobiłam teściowej piekielną awanturę w kuchni. Potem przez wiele miesięcy się do nich nie odzywałam.

„Twój siostra ma takie świetne oceny, a ty byś tylko grał w piłkę”

To nie tylko domena dziadków. Rodzice też bardzo często porównują rodzeństwo. Szczególnie, gdy różnice są wyjątkowo widoczne. I nie chodzi tu tylko o talenty i zainteresowania. – Moi rodzice wciąż mówią Jaśkowi, że jest krnąbrny i nieposłuszny, że mógłby brać przykład z siostry, która zawsze jest grzeczna i nie odzywa się niepytana. Doprowadza mnie to do szału – mówi Beata. To, że w żyłach jej dzieci płynie ta sama krew, nie oznacza wcale, że muszą być takie same. To dwie odrębne istoty, z innymi charakterami, temperamentami i talentami. Porównywanie jest krzywdzące dla obu stron – jedno dziecko czuje się gorsze, podczas gdy drugie – lepsze.

„To nie są normalni ludzie. Wiem, co mówię”

-Mój teść nie znosi gejów. Ale nie tylko. On chyba w ogóle nie znosi współczesnego świata. Krytykuje programy, które lecą w telewizji, wyśmiewa tańczących czy śpiewających mężczyzn i nie przebiera w słowach, gdy widzi osobę wytatuowaną od stóp do głów, szczególnie kobietę. Moje dzieci często były świadkami takich napadów złości, gdy z dziadka uchodził cały jad – wylicza Iza. Dziecko jest ciekawe świata, nie powinniśmy pozwolić, by ktoś wpajał mu własne uprzedzenia czy popularne stereotypy. To samo dotyczy religii czy polityki. Informujmy o świecie, ale nie indoktrynujmy.

„A tatuś z kimś mieszka?”

Jeśli dziadkowie nie podejrzewają, że domu dzieje się coś niepokojącego, nie powinni wypytywać dziecka o panujące relacje. To niestety bardzo często zdarza się w przypadku rozbitych rodzin, gdy pojawia się ciekawość, jak ułożyła sobie życie matka lub ojciec. Ale nie zawsze. Czasem wypytywanie wiąże się z manipulacją, negatywnym nastawianiem dziecka w stosunku do drugiego rodzica („tata mamy nigdy nie kochał, zawsze jej to mówiliśmy z babcią”) lub drugich dziadków („a wolisz spędzać czas z nami czy z tamtymi dziadkami?”). Szczególnie, gdy w obrębie rodziny toczy się konflikt. Dziecko w takiej sytuacji może czuć się bardzo zakłopotane. Może też zamknąć się w sobie.

A ty, co dopiszesz do tej listy?


Zobacz także

Fot.  Screen z YouTube / WOŚP /  Archiwum prywatne / fotomontaż

„Słyszałam krzyki kobiet, płacz dzieci. Bałam się, że moja córka nie przeżyje. Matką jestem dzięki WOŚP”. List otwarty do przeciwników Jurka Owsiaka

Fot. iStock / MundusImages

5 zachowań, które ujawniają brak inteligencji emocjonalnej

Fot. Pixabay/ Unsplash/ CC0 Public Domain

Czas wyluzować i trochę sobie odpuścić – 9 oznak tego, że jesteś dla siebie zbyt surowa