Anna Dymna o innym wzorcu człowieczeństwa. „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany”

Redakcja
Redakcja
29 marca 2016
Anna Dymna
Fot. Marek Kowalski

W kontakcie z nimi niektórzy odczuwają skrępowanie, lęk, nawet odrazę. Ale dla Anny Dymnej ludzie ci – ze swoją innością – są najpiękniejszymi istotami pod słońcem. To dla nich założyła fundację „Mimo Wszystko”.

Nie ukrywa, że pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy po raz pierwszy zaproszono ją na przegląd teatralny do podkrakowskich Radwanowic, jechała tam z duszą na ramieniu. Nigdy przedtem nie zetknęła się z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Wspomina, że gdy wysiadła z samochodu, otoczył ją tłum zdumiewających istot. Niektóre zaczęły mocno, niemal boleśnie, ją przytulać, inne – mówić do niej „mamo”, głośno się śmiać albo płakać. Każda starała się zaznaczyć przed nią swoje istnienie.

– Silnie to przeżyłam – mówi. – Dostałam gorączki. A kiedy wracałam do domu, dziękowałam Bogu za to, że mam zdrowe dziecko. Do Radwanowic zaczęłam jednak wracać. Coś mnie tam ciągnęło. Przyjeżdżałam coraz częściej: a to do tamtejszego kościółka, a to pod pretekstem, żeby, porozmawiać z terapeutkami… Nie rozumiałam jeszcze wtedy, dlaczego to robię.

W 1999 r., poświęcając swój prywatny czas, zaczęła współpracować z terapeutkami Teatru „Radwanek”. Dwa lata później napisała pierwszy scenariusz dla niepełnosprawnych intelektualnie aktorów i wyreżyserowała ich spektakl. Dzisiaj również realizuje takie przedstawienia. W projekty fundacji „Mimo Wszystko” angażuje kolegów artystów z całej Polski.

– W końcu zdałam sobie sprawę, że jeżdżę do Radwanowic, bo tam przypominam sobie, czym jest czystość uczuć. Osoby niepełnosprawne intelektualnie mają zakodowany wzorzec człowieczeństwa pozbawiony kalkulacji i sztuczności, tak wszechobecnych w naszym niby normalnym świecie. Mogą często dać nam więcej niż my im. Mają też rozwiniętą intuicję oraz inteligencję emocjonalną. „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany. Pamiętaj, że każde życie, nawet bezsensowne w oczach ludzi, ma wieczną i nieskończoną wartość w oczach Boga” – słowa Jana Pawła II stały się moim drogowskazem.

Anna Dymna

Fot. Marek Kowalski

Kiedy realizowała z „Radwankiem” pierwsze spektakle, nie myślała o zakładaniu fundacji. Działała spontanicznie, wyłącznie z potrzeby serca. Pragnęła tylko służyć potrzebującym. Ale akurat wtedy znowelizowano ustawę o rehabilitacji i zatrudnieniu osób niepełnosprawnych.

– Nagle okazało się, że dwadzieścioro sześcioro niepełnosprawnych intelektualnie podopiecznych nie może dłużej korzystać z warsztatów terapeutycznych. Myślałam o tym z przerażeniem. Wszystko wskazywało na to, że będą mieli dach nad głową i dostaną jeść, lecz całe dnie przyjdzie im spędzać w beznadziei, kiwając się pod ścianą. Rozumiałam, że nie mam wyboru. Postanowiłam założyć fundację, która utrzymywałaby warsztaty w Radwanowicach.

Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko” powstała we wrześniu 2003 roku. Aktorka Narodowego Starego Teatru szybko zdała sobie sprawę, że sytuacja osób chorych i niepełnosprawnych jest w Polsce na tyle dramatyczna, iż nie może ograniczać działalności do Radwanowic. Rozpaczliwe błagania o pomoc docierały do niej z całego kraju. O tragediach słyszała też od rozmówców w telewizyjnym programie „Anna Dymna – Spotkajmy się”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Gabriela Szewczyk i Michał Sitkiewicz

Pracę artystyczną zaczęła łączyć z działalnością charytatywną. W 2000 r. przyznano jej Medal Brata Alberta, następnie: Order Uśmiechu, tytuł „Ambasador Polskiej Pediatrii”, Nagrodę Honorową Rzecznika Praw Dziecka RP i Medal Świętego Jerzego. Ten ostatni – jak napisano w laudacji, za „walkę ze smokiem obojętności”.

– Na swoją twarz pracowałam ponad czterdzieści lat, ciężko, solidnie i uczciwie. Teraz ją wykorzystuję bezczelnie i z radością, by pomagać innym. I co w tym złego? Za pracę w fundacji nie biorę pieniędzy. I będę dla niej pracowała dopóki mam siły i dokąd będzie sprawiało mi to radość.

Od 2003 r. fundacja „Mimo Wszystko” wsparła leczenie, rehabilitację i edukację ponad 22 000 osób, głównie dzięki wpłatom 1%. Nawet jeśli nasz 1% podatku wynosi tylko parę złotych, to – jak podkreśla Anna Dymna – ma on siłę milionów dla jej podopiecznych.

750x300

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Anny Dymnej „Mimo wszystko”


Dzień #23. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 marca 2016
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain

Dziś wyzwanie z brzuszkiem. Tak, dzisiaj proponujemy, żeby zrobić coś dobrego dla swojego brzucha od A do Z. 

Po pierwsze – uważnie przyglądamy się swoim talerzom.

Po drugie – dodajemy brzuchom nieco energii ćwiczeniami. Od tradycyjnych brzuszków zaczynając po wybór dyscypliny sprzyjającej płaskim brzuchom. A do wyboru macie: pływanie, wspinaczkę, tenis, pilates, kickboxing (lub inne sztuki walki), bieganie, sporty drużynowe, wiosłowanie.

Po trzecie – coś miłego – peeling, masaż i jakiś pięknie pachnący balsam lub krem na dobranoc.

Wybierajcie :) i powodzenia!


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO

Fot. Materiały prasowe

Chcesz o siebie zadbać naprawdę? #SlimemGO.


Po czym poznać prawdziwą miłość? Przychodzi po cichu. Sprawdź, czy jej właśnie nie spotkałaś

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 marca 2016
Po czym poznać prawdziwą miłość? Przychodzi po cichu. Sprawdź, czy jej właśnie nie spotkałaś
Fot. Flickr / the_demonmax / CC BY

Z ta miłością to zawsze coś jest nie tak. A to nie wiemy, czy to na pewno ona, albo trudno ją odróżnić od zakochania. Czasami gdy jesteśmy jej pewnie – zostawia nas, trzeba dużo pracy, by ją przy sobie zatrzymać.

Ale która z nas o tej wielkie miłości nie marzy? Jasne, że nie ma idealnej i takiej, która będzie na zawsze bez żadnego z naszej strony wysiłku. Na szczęście zdarza się, że wpadamy jak śliwka przysłowiowy kompot. Koniec. Zakochujemy się. Jest nam dobrze, jesteśmy szczęśliwe, czujemy się kochane. Jednak doświadczenie szepce nam do ucha: a skąd wiesz, że to nie iluzja? Skąd masz pewność, że to ta miłość – ta na którą tak czekałaś i w którą cały czas wierzysz – ta na całe życie?

Jeśli miłość na całe życie udałoby się w jakikolwiek sposób zdefiniować to chyba tylko poprzez tych kilka sygnałów, które mogą pomóc nam nabrać pewności. Czy tej 100%??? To już musimy ocenić sami.

Przychodzi, gdy na nią nie czekasz

Bo miłość na całe życie pojawia się wtedy, gdy na nią nie czekasz. Nie zawsze jest gromem z jasnego nieba, motylami w brzuchu i uniesieniem. Bywa, że przychodzi po cichu, niepostrzeżenie, delikatnie. Jakby bała się ciebie wystraszyć nadmiarem emocji i wybuchem uczuć. Ta miłość nie potrzebuje fajerwerków, które dość szybko się wypalają. Ona cierpliwie czeka, aż ją zauważysz. Powiesz: „Wow, od kiedy tu jesteś?”. A ona mrugnie porozumiewawczo okiem

Pracujesz, by przezwyciężyć niepewność i strach

Bo już kilka razy ktoś cię skrzywdził, bo trudno jest zaufać, bo przecież nie wiesz, czy można mieć pewność. A tym razem jest inaczej. O tych wszystkich swoich obawach mówisz, tłumaczysz z czego wynikają. Powtarzasz, że nie chcesz popełnić tych samych błędów, że nie chcesz uciec – stąd szczerość i rozmawianie o uczuciach, bo tobie tym razem zależy bardzo.

Miłość mobilizuje cię do działania

Ta miłość nie zatrzymuje cię w miejscu. Masz wrażenie, że możesz góry przenosić. Rozpiera cię energia. Odważniej patrzysz na świat na wyzwania, które nagle przestają cię przerasta i okazuje się, że wystarczy mały ruch z twojej strony, by wszystkie dotychczasowe problemy znalazły rozwiązania. Tak trochę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale przecież ona jest w twoich rękach.

Chcesz się zmieniać dla drugiej osoby

I nie zmieniać, by się przypodobać, by ukryć swoje wady, słabe strony. Po prostu czujesz, że dla tej osoby chcesz być lepszym człowiekiem. Chcesz pracować nad sobą, nad tym, co możesz zmienić. I to nie jest walka z samą sobą, to proces, który w tobie zachodzi. I choć on akceptuje ciebie w pełni, to ty wiesz, że są rzeczy, nad którymi warto i chcesz popracować.

Związek pozytywnie wpływa na pozostałe relacje

To miłość, która uskrzydla. I to dosłownie. Dodaje ci skrzydeł w relacji z innymi ludźmi. Pod wpływem tej miłość ty się zmieniasz, zmienia się twoje podejście do innych, co działa w dwie strony. Jest w tobie radość, chęć zrozumienia, wyciągnięcia ręki, zażegnania bezsensownych sporów. Jakby nagle przyszło olśnienie – że są rzeczy ważniejsze, niż głupie kłótnie i spory.

Miłość składa się z drobnych rzeczy

Ta miłość nie potrzebuje szalonego zakochania, fajerwerków. Ona składa się z gestów, prostych słów, rozmów, zrozumienia, akceptacji i wzajemnej fascynacji, i ciekawości świata. Nie musicie iść na kolację do najlepszej knajpy, wam wystarczy kanapka zjedzona w barze. Bo ważne, że macie siebie, cała otoczka ma trzecio, a może pięciorzędne znaczenie.

Odważnie patrzysz w przyszłość

Kiedy ktoś cię pyta: „Nie boisz się?”, ty ze zdumieniem własnej pewności siebie odpowiadasz: „Nie w ogóle” i zdajesz sobie sprawę, że nie ma w tobie tego znanego z wcześniej niepokoju, lęku, wątpliwości. To takie poczucie, jakbyście byli ze sobą od dawna, a ty po prostu wiesz, że on ciebie nie zawiedzie.

Czujesz się bezpiecznie

Bo po pierwsze możesz być sobą, nikogo nie musisz udawać obawiając się braku akceptacji. Po drugie wiesz, że możesz na niego liczyć, wesprzeć się na jego ramieniu. To taka miłość, która nie wymaga stałej obecności dla potwierdzenia jej istnienia. To miłość, którą czujesz całą sobą. Nie musisz o nią zabiegać, bo wiesz, że jest. Masz w sobie tę pewność.

Taka miłość istnieje. Naprawdę. I takiej wam życzę z całego serca.


Zobacz także

fot. iStock/knape

8 prawd, do których nie chcemy się przyznawać, choć mogłoby nam to pomóc

fot. iStock/ DusanManic

Za co i komu jesteś wdzięczna? Akcja „Bądź aktywna jesienią”, zadanie #9

Fot. iStock/lofilolo

Obecni – nieobecni w związku. Jak rozpoznać tych, z którymi nigdy nie będziemy „naprawdę”?