Aneta Todorczuk-Perchuć: „Żyję pod prąd, bo trochę nie mam wyjścia”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 stycznia 2017
Aneta Todorczuk-Perchuć
Fot. Lidia Skuza/Aneta Todorczuk-Perchuć

Glamour, szpilki i ścianki to nie dla niej. Wkurza ją, że mówi się o niej najczęściej w kontekście tego, że jest żoną Marcina Perchucia i matką dwójki dzieci. To tak, jakby swoje zawodowe życie zupełnie porzuciła. A to nieprawda. Właśnie wydała płytę „Projekt koFFta” – która wzbudza skrajne emocje, co ją cieszy, pracuje nad spektaklem i tęskni za telewizją. Nie chce być ekspertem od wszystkiego, chce robić swoje – to co czuje, co jej w duszy gra. I tyle. Rozmawiamy z Anetą Todorczuk-Perchuć. 

Ewa Raczyńska: Mam takie poczucie, że dla jednych my kobiety jesteśmy bardziej matkami, dla innych bardziej żonami, a dla nielicznych po prostu kobietami. Ciebie zazwyczaj pyta się o rolę matki i to wcale nie rolę aktorską, tylko tę codzienną.  

Aneta Todorczuk-Perchuć: Śmieję się, że aktorki różnie są szufladkowane. Są te umieszczone w szufladce „często zmieniają facetów”, inne „matki”, jeszcze inne „samotne kobiety, które zrezygnowały z macierzyństwa”. No i ja bywam najczęściej w tej szufladce matek.

Jak wspominasz początki swojego macierzyństwa?

Byłam matką wariatką. Ale na szczęście, kiedy rodziłam Zośkę, zaczęto głośno mówić o tym, że nie trzeba być matką idealną, że warto być matką nieperfekcyjną. Zresztą zrobiłam monodram „Matka Polka Terrorystka”, który jest właśnie o takim buncie przeciwko standardom, w które matki próbowano wepchnąć. Mówię tam na przykład: „a potem idę sobie koło kiosku, a tam na okładce jakiegoś takiego pisma dla matek patrzy na mnie taka wróżka, taka pinda lafirynda z photoshopa, patrzy na mnie i mówi: bądź piękna, zadbaj o siebie. No jak ja mam zadbać o siebie i jednocześnie być wróżką. No jak? Pytam się: no jak?”. Doskonale pamiętam ten pierwszy czas takiego – przepraszam – upierdolenia się. Zosia urodziła się 22 października i towarzyszyły mi od początku te wszystkie złote rady, że ubrać się ciepło, najpierw siebie, później dziecko, ten cały taki mętlik, zamknięte koło macierzyństwa. Dzisiaj to wszystko jest już za mną, bo mam dzieci w wieku szkolnym, ale jednak ten proces, który przeszłam – poród, karmienie piersią, kiedy kończył mi się pokarm, gdzieś są we mnie nadal.

Poza tym rodziłam Zośkę, kiedy moje wszystkie koleżanki jeszcze o dzieciach nie myślały. Byłam osamotniona, nie miałam koleżanki, z którą chodziłabym z wózeczkiem. Pamiętam później taki czas, kiedy siedem moich koleżanek rodziło w maju i tak im zazdrościłam, że mogły się tym wszystkim ze sobą dzielić, bo ja wtedy nie miałam z kim.

Dużo było wtedy we mnie buntu, dużo łez wylałam. Ale myślę, że ten właśnie bunt przeciwko temu, że świat chce nas upupić w macierzyństwie, pozwalał mi jednak wyjść z tej jedynej słusznej jak próbuje się nam wmówić roli matki.

Ciąży Ci ta rola?

Czy ciąży? Nie. Moje dzieci są cały czas przy mnie, ja jestem taką matką kwoką. Ale nie jestem „tylko matką”. Robię swoje projekty i znajduję na to czas, a ile mnie to kosztuje, to już inna sprawa. Nagrana przeze mnie w ostatnim czasie płyta „Projekt koFFta” złożona z dwunastu utworów Jonasza jest z jednej strony dowodem na to, że udało mi się połączyć macierzyństwo z zawodowym życiem, choć różnie to bywa…. A teraz próbuję w oparciu o tę płytę zrobić spektakl, zdobyć na jego realizację środki. Jestem w ciągłym ruchu, a dzieci pytają: „mamo, kiedy będziesz”.

Inna sprawa, że nie wychodzę często, nie pokazuję się, a z racji tego, że przestałam na kilka lat się pojawiać regularnie z telewizji, nie jestem dla dziennikarzy nikim atrakcyjnym. Im się wydaje, że nic nie robię, oprócz tego, że mam dzieci i jestem żoną. Słyszę: „Gdzie można Panią zobaczyć, w jakim serialu”, gdy odpowiadam: „Nie gram w serialu”, to okazuje się, że już nie ma o czym ze mną rozmawiać.

A ja jednak dużo rzeczy robię, rozwijam się, a kopem do działania jest dla mnie właśnie macierzyństwo.

Wpadłam na pomysł napisania książki dla dzieci „Potworaki usypiaki”, którą moja córka pisała razem ze mną, była tak zaangażowana, że właściwie uczyniłam ją współautorką. W ogóle moje dzieci uczestniczą w tym co robię w taki zupełnie naturalny sposób. Są po prostu obecne w moim życiu, także tym zawodowym. Na co przykładem jest sytuacja, kiedy mój syn kompletnie do tego nieprzymuszany włączył sobie ostatnio moją płytę. Słyszę rano w domu mój głos, zaglądam do niego, a on siedzi i przewija w kółko jeden i ten sam utwór „Do łezki łezka”. I śpiewa. Oczywiście popłakałam się.

Poza tym oni cytują fragmenty spektakli, w których gram, a podczas których oni siedzą na balkoniku i czasami oglądają dwa razy pod rząd to samo przedstawienie, bo jest weekend, mama w pracy, więc są w teatrze razem ze mną.

Fot. Lidia Skuza / Aneta Todorczuk-Perchuć

Fot. Lidia Skuza/Aneta Todorczuk-Perchuć

Ale mimo wszystko nie drażni Cię postrzeganie Ciebie najczęściej przez pryzmat matki?

Drażniło, jak byłam młodą mamą, w pierwszej jeszcze ciąży. Wtedy ludzie na planie nagle zaczynali ze mną rozmawiać o przebiegu ciąży ich żon, albo o przewijaniu i karmieniu  piersią. Byłam w szoku, bo przecież jestem normalnym człowiekiem i chcę porozmawiać o czymś zupełnie innym, a nie tylko o pieluchach.

A jak potoczyło się Twoje zawodowe życie już po narodzinach dzieci?

Po pierwszym dziecku mam niezapomniany do dziś spektakl. To był 113 dzień od porodu, dzień po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, gdzie na scenie byłam jedynie ciałem, a na pewno nie duchem. To była rola Anusi w „Szkole żon”, a Zosia wtedy miała kolki i darła się nieprzerwanie od 20:00 do północy regularnie od 6 do 12 tygodnia życia. I ja na tej scenie… To nie było łatwe. Ale też po urodzeniu Zosi poprosiłam, by wykreślono moją rolę z serialu, w którym grałam. Cóż, kiedy po pół roku byłam gotowa, żeby wrócić na plan, to już nie było do czego.  Musiałam sporo poczekać, żeby scenarzyści odnaleźli mi sensowny wątek w serialu.

Za to ze Stasiem już trzy tygodnie po porodzie byłam na planie, dokarmiałam go między zdjęciami. Byłam też wtedy na castingu do bardzo wymagającej roli w teatrze, który wygrałam. Ale kosztowało mnie to tyle siły… Choć czułam się świetnie fizycznie, to jednak rola, gdzie musiałam tańczyć, która wymagała ode mnie bardzo dobrej kondycji była niezwykle trudna.

Mówisz, że rynek aktorski jest niesprawiedliwy, że nie docenia się wielu osób, ciągle widać te same twarze.

No tak jest. Kiedy  nadeszła era na celebrytów, na zdjęcia na ściankach, miałam to kompletnie w poważaniu, co więcej buntowałam się przeciwko takiemu kreowaniu siebie. Natomiast później zaczęłam myśleć, że może tak trzeba…

To też działo się wtedy, gdy podejmowałam decyzję, że dzieci a nie praca są dla mnie najważniejsze. Kiedy ja rodziłam, moje koleżanki robiły karierę, a kiedy wróciłam, to okazało się, że te miejsca z mojego rocznika aktorek są już pozajmowane, rozdysponowane.

Nie wiem, jak to jest, zresztą nie analizuję tego. Ja nie chcę się broń Boże skarżyć, czy użalać nad sobą, ale spotykam wiele osób, które pytają: a kiedy ty, tyle potrafisz – a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Przecież teraz nawet w teatrach grają amatorzy, muszą być nazwiska, które przyciągną publiczność, umiejętności nie mają tu zbyt dużego znaczenia, niestety.

I to na początku bolało mnie bardzo mocno, dziś mam już chyba większy dystans, nic z tym nie zrobimy. Po prostu wiem, że muszę robić swoje. Jasne, że mogłabym wziąć demo, cv, pójść i „się przypomnieć”, ale nie wiem, co musiałoby się wydarzyć w mojej głowie, żeby do tego się przemóc. Ani nie wierzę, że to coś by zmieniło i chyba za stara za to jestem, mam zbyt duże doświadczenie.

Teraz mam czas, kiedy robię coś swojego. Nagrałam płytę – od początku do końca sama, mam swoje projekty, które powoli wypycham do przodu. Kto wie, może jakbym siedziała na ciepłym etacie w teatrze, grała na stałe w serialu, to jednak wielu rzeczy nie chciałoby mi się robić, bo byłoby mi zbyt wygodnie. A tak cały czas stawiam sobie wyzwania. Teraz muszę zrobić jeszcze trzy utwory do „projektu Koffta” i do końca stycznia chciałabym mieć gotowy spektakl.  Scenariusz na razie się pisze w moim kajecie, patrzę sobie na to i myślę, że to będzie opowieść trochę o Kofcie, trochę o mnie, a na pewno na zabawnie.

Wybrzmiewają złośliwe głosy: „nie gra w serialach, to sobie płytę nagrała”, jakby działo się to przypadkiem.

Cóż, na fali popularności jest to jakoś dla ludzi bardziej zrozumiałe, że ktoś wydaje płytę, pisze książkę. We mnie pomysł na nagranie płyty dojrzewał dobrych kilka lat, a jego efekt jest mi bardzo bliski, jest bardzo mój, przemyślany, na pewno nie jest przypadkiem. Oddając tę płytę dla świata, wiem, że jest to coś, co dopieściłam. Albo się to spodoba albo nie, ale jest moje. Dzisiaj wiem, że płyta wzbudza skrajne emocje i mnie bardzo cieszy, że nie usłyszałam jeszcze „nooo, fajne”, czyli nijakie.

Może lepiej tak, niż zasiadać na kanapach w telewizjach śniadaniowych?

Często jestem zapraszana, ale bywam rzadko. Bo nie chcę iść i gadać o czymś tam. Nie chcę być specem od wszystkiego, bo nim nie jestem. Bardzo chętnie idę, kiedy mam coś do powiedzenia, jak chociażby o spektaklu, czy teraz o płycie.

Nie mam takiej nadziei, że wszyscy docenią to, co ja teraz robię, że to ambitne i wyższa półka. Broń Boże, to co robię jest absolutną niszą i z całą świadomością się w to ładuję…

Fot. Lidia Skuza/Aneta Todorczuk-Perchuć

Fot. Lidia Skuza/Aneta Todorczuk-Perchuć

Trzeba mieć na to jednak trochę odwagi?

Nie wiem, czy to kwestia odwagi, bo ja w sumie nie miałam wyjścia, chciałam robić to, co czuję,  a nie coś wbrew sobie. Poza tym, nie potrafię usiedzieć na tyłku, gdybym miała cały dzień spędzać z dziećmi w domu i nimi tylko się zajmować czekając na jakąś zawodową propozycję, to bym zwariowała. Byłabym nieszczęśliwa i moje dzieci byłyby nieszczęśliwe. Więc może to i dobrze, że te telewizyjne propozycje nie spływają do mnie jakąś wielką falą…

Ale mówisz otwarcie, że tęsknisz za serialami, za telewizją.

Oczywiście. Miałam jakiś czas temu niezwykłą przyjemność być na castingu do fabuły i sam udział w nim był dla mnie wielką frajdą. Więc tak, tęsknię za telewizją, mam nawet projekt serialu przygotowany, ale usłyszałam, że jest w nim za mało „glamura” i szpilek, a ja właśnie napisałam go tak, by był o prawdziwym życiu. Cóż, pewnie do naszej polskiej telewizji nie zawędruje przez to zbyt prędko, a nie stać mnie, żeby go wyprodukować samej. Ale też umówmy się – nie stawiam sobie zadań, które miałby mnie wykoleić z torów, bo po co się mierzyć z gorylem.

Trudno być takim pod prąd?

I znowu – trochę nie mam wyjścia, bo źle bym się czuła w glamurze, nie jestem tym typem. Kilka razy otarłam się o ścianki, więc wiem, ile czasu zajmuje wyjście na pokaz mody tego czy innego projektanta – no nie, to nie jest dla mnie. To nie moja droga po prostu.

A co z rolą żony, z tej też trudno wyjść?

(śmiech) Możemy o tym nie rozmawiać? Żartowałam nawet ostatnio, że mam dosyć bycia żoną Marcina Perchucia. Perchuć mówi: to się rozwiedź, a ja na to, że nawet, jak się rozwiodę i tak będą żoną Marcina Perchucia, tylko eks

A tak na serio – oczywiście, że mój mąż zrobił dużą karierę, że zawodowo jesteśmy w innych miejscach, ale z drugiej strony każdy z nas podąża własną ścieżką. Nie byłabym w stanie prosić go o jakąś protekcję, powoływać się na mój związek szukając pracy, źle bym się czuła, gdyby on coś mi załatwił. Jeśli chodzi o zawód jesteśmy totalnie odrębnymi bytami. On się spełnia w szkole, to jest jego wielka pasja, a ja robię te bardzo moje rzeczy. I to dla mnie jest ważne.

Jesteś szczęśliwa?

Myślę, że tak, choć powiedziałabym, że szczęśliwa bywam, a jestem zadowolona z tego, jak wygląda moje życie.

Dużo wymagasz od siebie.

No tak, przyjaciele czasami mówią, że za dużo. Ale cóż, taka konstrukcja, trudna z pewnością, bo ja czasami za dużo sobie wyobrażam, a potem się na siebie wściekam, jak mi nie wyjdzie. I cały czas uczę się odpuszczać, dawać sobie czas dla siebie i na odpoczynek.

W sumie robisz gdzieś dużo rzeczy, ale nie wychodzą na zewnątrz, dlaczego?

Cóż, mało kto wie, że napisałam książkę, że zrobiłam audiobooka. Czasami się zdarzy, że jakaś pani w przedszkolu mówi, że czyta moja książkę swoich dzieciom, czasem ukaże się jakaś badzo miła recenzja. Wtedy się wzruszam i jest to dla mnie bardzo ważne.

A dlaczego tego nie widać? W tym świecie, każda rzecz jest produktem, a produkt, żeby się sprzedał musi być ładnie zapakowany. Tyle tylko, że moje produkty, to nie są wydmuszki, to są rzeczy, nad którymi spędzam bardzo dużo czasu, wkładam w nie serce. Nie potrafię zrobić czegoś tylko po to, żeby miało ładne opakowanie. Moja uczciwość mi na to nie pozwala.


„Choć dbam o siebie więcej, nie ubyło mi czasu dla bliskich”. 🎉 Akcja „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 stycznia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

To był pracowity rok. Ile łez wylałam czytając artykuły? Ile razy odnalazłam w nich siebie? Ile razy odnalazłam w nich ukojenie? Ile razy znalazłam motywacje do zmian, zachętę ? A czas spędzony podczas wspólnych akcji-motywacji i jego owoce – wprost bezcenne. Dziękuję <3 
I mamy już grudzień. Ostatnie dni rachunku sumienia, podliczeń, rozmyśleń. Co mi się udało?

1. Znalazłam czas dla siebie

– zwolniłam tępo- uwierzyłam ,że świat się nie zawali jak raz nie umyję naczyń lub poleżę w łóżku 2 godzinki dłużej. Nabrałam dystansu.
– zadbałam o siebie z zewnątrz- mój 10 minutowy rutynowy rytuał zamienił się w domowe SPA przynajmniej dwa razy w tygodniu i szybko przekonałam się o jego efektach.

– zadbałam o siebie wewnątrz- wreszcie zmotywowałam się do wizyt u lekarzy tak długo odwlekanych i przekonałam się ,że zwłoka była błędem. Ale wychodzę na prostą i nie chcę już dopuścić do podobnej sytuacji.

– już mała zmiana w odżywianiu i duża ilość wody pokazała pierwsze efekty bardzo szybko.

– zaczęłam ćwiczyć regularnie i spodobało mi się to- najgorzej było zacząć, teraz ciężko jest przestać 😀 .

2. Choć dbam o siebie więcej, nie ubyło mi czasu dla bliskich – to było zaskoczenie – początkowe wyrzuty sumienia poszły w kąt bo szybko się przekonałam ,że to nie tanie wymądrzanie ,, Zadbana mama to szczęśliwa mama”. Mam więcej siły , pogody ducha, radości w sobie i łatwo napełniam takimi emocjami domowe zacisze.

Co mogę zrobić w przyszłym roku?

1. Kontynuować to co zaczęłam w tym roku, co wypracowałam i to co wymagało ode mnie wiele wysiłku i cierpliwości z łatwością jak również kontynuować te rzeczy, które były dla mnie łatwe a równie wiele zmieniły.

2. Uwierzyć w siebie. Jeśli najdzie mnie chwila zwątpienia wrócę do tego wpisu, do wspomnień i przypomnę sobie,że nie ma rzeczy niemożliwych.

Patrycja

Dołącz do akcji
„Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym!”

Co trzeba zrobić?

ZADANIE KONKURSOWE: 

Napiszcie do nas o waszych marzeniach, planach na nowy rok – skąd się wzięły, jak chcecie je zrealizować i kiedy.

Najciekawsze listy opublikujemy, nagrodzimy i będziemy mocno trzymać kciuki, byście w nowym roku osiągnęli to, co zaplanujecie.

Listy prosimy wysyłać na adres kontakt@ohme.pl dołączając oświadczenie:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Czas trwania akcji: 21.12.2016 – 15.01.2017. Ogłoszenie wyników nastąpi do 22.01.2017 roku.

Nagrody:

COLLAGEN

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

(COLLAGENSHOP.PL)

2 x  COLLAGEN NUTRI CLINIC

>W 100% naturalny produkt, posiada pozytywną opinię farmaceutyczną i fizjoterapeutyczną. Przyjmowanie COLLAGENU zwiększa efekty zabiegów liftingujących i ujędrniających w gabinetach kosmetycznych.​

AVENE

ZESTAW Serenage Krem na dzień_pngZESTAW Serenage Rewitalizujący balsam pod oczy_png

(www.eau-thermale-avene.pl)

2 x zestaw X- MASS

GABINET KOSMETYCZNY „Lakier do paznokci”

wilanow 2
(www.lakierdopaznokci.com)

2 x  komplet manicure i pedicure, czyli wykonanie zabiegów manicure i pedicure z dowolnie wybranym lakierem (lakier zwykły albo utwardzany w lampie) oraz kosmetyki  i lakiery niespodzianka, jako upominek.
wilanow 3
Odwiedźcie „Lakier do paznokci” na Facebooku

NOBLEMEDICA

royal-acerolaacerolinki-naturalna-witamina-c-dla-dzieci.jpg

(WWW.NOBLEMEDICA.PL)

2 x zestaw ACEROLA plus ACEROLINKI

noble medica

Miraflores

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

21

(www.miraflores.pl)
1 x zestaw NATURIGIN, składający się z:
– dowolna organiczna farba do włosów,
– certyfikowany organiczny szampon do włosów
– certyfikowana organiczna odżywka do włosów

Farba Naturigin – Farba do włosów, do samodzielnej koloryzacji. Niezwykle trwała, o przyjemny zapachu i gładkiej konsystencji, pięknie nabłyszcza włosy i pozostawia je nie tylko trwale ufarbowane ale także i wypielęgnowane. Farba Naturigin nie zawiera agresywnych substancji chemicznych takich jak: Amoniak, Rezorcyna, PTD, SLS, Parabeny, jest polecana osobom z wrażliwą skórą głowy i uwrażliwionymi włosami.

W składzie farby znajduje się 12 certyfikowanych organicznych extraktów i olei roślinnych m.in: wyciągi z mandarynki, grejpfruta, słonecznika, cytryny, brzoskwini, moreli, winogron, jojoby. Zawiera również masło Shea, proteiny pszenicy, proteiny soi i Aloes. Farba Naturigin posiada międzynarodowy certyfikat ECOCERT, nie jest testowana na zwierzętach i jest przyjazna veganom. Przeznaczona do każdego rodzaju włosów, pokrywa 100% siwych włosów, czas aplikacji to 30 min.

NATURIGIN SZAMPON – Łagodny organiczny szampon przywracający miękkość i blask włosom farbowanym dzięki organicznemu wyciągowi z aloesu, olejkom z lawendy i oliwek. Posiada certyfikowane przez ECOCERT składniki.

ODŻYWKA – Odżywka do włosów farbowanych zapewniająca gładkość, lekkość i odżywienie dzięki proteinom hydrolizowanego jedwabiu oraz wyciągowi z kwiatów rumianku, lawendy, mięty oraz olejkom z eukaliptusa i kokosa. Posiada certyfikat ECOCERT.
MIRAFLORES jest dystrybutorem marki Naturigin na Polskę.

Marka Wierzbicki & Schmidt

ws academy

Marka Wierzbicki & Schmidt – stworzona przez duet stylistów fryzur oraz założycieli sieci salonów fryzjerskich WS Academy. Pomysłodawcy, Andrzej Wierzbicki i Tomasz Schmidt, pracują w zawodzie już prawie od 20 lat, odnosząc na tej płaszczyźnie liczne sukcesy. Wspólnie prowadzą program „Ostre cięcie”, w którym pomagają odwiedzanym salonom fryzjerskim. Prace nad stworzeniem marki poprzedzały dwa latach poszukiwań najlepszych składników, rozwiązań, badań oraz testów. W efekcie powstała profesjonalna linia kosmetyków wypełniona bogactwem łąk, skarbami oceanów i innymi dobroczynni substancjami aktywnymi. Te starannie wyselekcjonowane składniki wypełniają eliksiry i esencje czyli luksusowe szampony oraz odżywki, dzięki którym można cieszyć się profesjonalną pielęgnacją włosów w domowym zaciszu. Ich dobroczynną moc skrywa EUKALIPTUS & ROZMARYN, efektowna CZARNA ORCHIDEA, słodka i aromatyczna PACZULA WONNA oraz delikatna linia BEZZAPACHOWA dla osób wrażliwych.

1 x voucher na strzyżenie i koloryzację w wybranym salonie (lista salonów na http://wierzbicki-schmidt.pl/category/salony/ ).

12 x zestaw kosmetyków (esencja i eliksir) (więcej o kosmetykach na http://wierzbicki-schmidt.pl/kosmetyki/).

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Linia profesjonalnych kosmetyków WS Academy WIERZBICKI & SCHMIDT 

Zestaw PACZULA WONNA

Eliksir i esencja zawierają ekstrakt z owoców egzotycznych o kompleksowym działaniu, dzięki któremu włosy stają się odżywione i nawilżone. Składniki aktywne zawarte w produktach poprawiają stan uszkodzonych włosów, regenerując je i nadając im wyjątkową gładkość.

Zestaw CZARNA ORCHIDEA

Seria ma właściwości zarówno pielęgnacyjne, jaki i lecznicze. To propozycja dla osób szukających rozwiązań na problemy z wypadaniem włosów czy łojotokiem. Szampon i odżywka zwiększają wytrzymałość oraz sprężystość włosów, wygładzając je i dodając pięknego połysku.

Seria BEZZAPACHOWA

Profesjonalny zestaw dla osób poszukujących kosmetyków bez dodatku alergenów. Bardzo delikatny, a jednocześnie skuteczny w działaniu. Eliksir i esencja wnikają w głąb włosa, odbudowując go, wzmacniając oraz chroniąc przed negatywnymi wpływami środowiska.

EUKALIPTUS & ROZMARYN

Eliksir został opracowany z myślą o osobach, które mają kłopot z wypadaniem włosów. Dzięki wyjątkowym składnikom aktywnym, takim jak Tricorexina Hydro, szampon znacząco redukuje ten problem, stymulując jednocześnie produkcję keratyny i przyspieszając wzrost nowych włosów. To profesjonalny produkt, polecany także dla mężczyzn, chcących dłużej cieszyć się bujną fryzurą.

Davidoff

Davidoff jpeg bez spadow

Kawy Davidoff to mistrzowskie kompozycje. Wybitni sommelierzy łączą ziarna Arabiki pochodzące z najlepszych upraw świata w taki sposób, aby ich wyjątkowy aromat i delikatne niuanse smakowe tworzyły jedną wyśmienitą mieszankę kawy. To po prostu kawy, które czarują!

1 x zestaw Davidoff Cafe Creation Superieure Horizon, składający się z trzech kaw (rozpuszczalnej i mielonej).

Zdjęcie DAVIDOFF 2Zdjęcie DAVIDOFF 1

Logo-DAVIDOFF

Wybranafirma.pl

Wybranafirma.pl to portal, w którym każdy Klient mający dostęp do Internetu:

  • znajdzie firmy z całego kraju oferujące swoje usługi w takich obszarach jak: salon fryzjerski, salon kosmetyczny, spa, nocleg, warsztat samochodowy, itp.
  • w szybki sposób dowie się o najnowszych promocjach, które w danym okresie czasu oferują nasi Partnerzy.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x  Kuracja „Zdrowe włosy”

Kolagen Naturalny Souvre Internationale jest wyjątkowym kosmetykiem, dzięki któremu kobiety mogą zapomnieć  o codziennych problemach skórnych. To białko występujące w postaci potrójnej helisy, które odgrywa bardzo ważną rolę w różnych strukturach ludzkiego ciała.

Kolagen ma znaczący wpływ na nawilżenie naszej skóry. Kosmetyki, które zawierają kolagen naturalny wygładzają skórę, a także pomagają w zwalczaniu objawów starzenia, między innymi zmarszczki oraz utrata jędrności. Kolagen uzupełnia także niedobory aminokwasów w naszym organizmie.

Logo-WYBRANA FIRMA

Partnerów do współpracy, zainteresowanych promowaniem swoich usług w internecie wyszukujemy przede wszystkim poprzez rekomendacje. Dodatkowo poprzez formularz kontaktowy zainteresowani Przedsiębiorcy mogą się do nas zgłaszać – po odbyciu spotkania biznesowego podejmujemy decyzję czy będziemy nawiązywać stałą współpracę. Celem projektu jest aby z każdego miasta w Polsce oraz z danej branży wybrać ok. 10% firm, które zaprosimy do aktywnej i ścisłej współpracy.

Każda firma, która podejmuje z nami współpracę oferuje swoje usługi Klientom, a dodatkowo na poszczególne tygodnie lub miesiące proponuje usługi promocyjne – w zależności od zapotrzebowania i harmonogramu. Klienci po wyszukaniu danej firmy na portalu internetowym mają możliwość zapoznania się z promocjami i rabatami jakie obowiązują w danym okresie w wybranym mieście / salonie / itp. na obszarze całej Polski.

Portal internetowy zajmujący się promowaniem przedsiębiorców ściśle współpracuje z firmą Souvre Internationale Sp. z o.o. Sp. k. Każdy Przedsiębiorca będzie mógł dysponować i legitymować się Certyfikatami Jakości wydanymi przez Polską Izbę Handlu Zagranicznego w tym:

  • PN – EN ISO 9001:2008 – Wysoka jakość kolagenu naturalnego.
  • PN – EN ISO 22716:2007 – Wysoka jakość kosmetyków kolagenowych.
  • PN – EN ISO 22000:2005 – Bezpieczeństwo zdrowotne suplementów diety.

Zaangażowany Zespół Osób tworzących portal internetowy www.wybranafirma.pl  dołoży wszelkich starań, aby każdy współpracujący z nami Przedsiębiorca oraz każdy Klient był zadowolony z otrzymanych usług.

Kontakt
tel: +48 502 – 699 – 786
email: biuro@wybranafirma.pl

Design 24

(www.design24.com.pl)

Firma ta powstała z myślą o osobach, dla których ważne jest piękno otaczających je przedmiotów i wygląd wnętrz.

1 x Krzesło Teddy Black (o wartości 529 zł)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Krzesło Teddy to fotelik wykonany na bazie krzesła PC018. Siedzisko tapicerowane i wyłożone wygodną pianką, która zwiększa komfort użytkowania do maksimum. Krzesło sprawdzi się zarówno w salonie, pokoju dziennym jak i w miejscach użyteczności publicznej czyli restauracji, kawiarni czy hotelu. Krzesło w wersji Teddy Black posiada podstawę w kolorze czarnym.

1 x  Bollard lampa czarna ( o wartości 340 zł)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Lampa wykonana z sylikonu. Może służyć za pojedyncza lampę wiszącą, może być łączona po kilka sztuk, może służyć jak lampka nablatowa, a klosz dodatkowo jest ruchomy, można go układać w różnych pozycjach. Szeroka gama kolorystyczna i możliwości ,to jej niewątpliwe zalety.

Silky way

(www.silky-way.pl)

Firma ta oferuje oryginalne japońskie kosmetyki marki G&A, które dają szansę odnaleźć sekret wiecznej młodości.

1 x Serum Nawilżające z Koenzymem Q10 do Głębokich Zmarszczek – Organic Tea Moisture Essence Q. Pojemność 35 ml, cena: 298 zł. W skład wchodzi 26 aktywnych składników.

serum

1 x  zestaw kosmetyków składający się z :

KREM NA NOC – Uji Organic Catechin Cream. Pojemność  180 g, cena 199 zł. W skład wchodzą 33 aktywne składniki.
MASECZKA DO TWARZY – Ujino-Hana. Pojemność. 5 g , cena: 10 zł. W skład wchodzi 21 aktywnych składników.

krem4maseczka3

logo_jap

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

 


10 złych nawyków, które zniszczą nawet najlepsze małżeństwo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 stycznia 2017
10 złych nawyków, które zniszczą nawet najlepsze małżeństwo
Fot. iStock/nd3000

Dziwicie się, że kolejny „idealny” związek kończy się rozwodem? Jak to możliwe, że rozstają się tak idealne pary? Co się stało? Wyglądali na takich szczęśliwych.

Co powiedzą znajomi, rodzina? Jakoś „wyjdą” z pierwszego szoku. A potem „coś” im się ułoży, elementy układanki wskoczą na swoje miejsce. Dostrzegą to, czego dotąd nie wiedzieli. Wiele par walczy, aby utrzymać szczęśliwy związek, ale mimo to ich małżeństwo się rozpada. Najczęściej winne jest temu 10 złych nawyków, które regularnie niszczą najszczersze uczucia i hamują najlepsze chęci. Oto lista „winowajców”:

1. Nie gracie w jednej drużynie

A oznacza to brak wspólnych starań o ważne sprawy dotyczące waszego związku. Skupiacie się bardziej na osobistych celach niż na tym, o co trzeba zawalczyć razem.  

2. Brak wzajemnej troski o zaspokajanie potrzeb drugiej strony

Zbyt często nie mówimy o tym, czego potrzebujemy, lub zakładamy, że potrzeby partnera są takie same jak nasze.

3. „Odpuszczacie”

Kiedy przestaje być pięknie i różowo, wolimy powiedzieć „Kocham cię, ale nie chce już z tobą być” niż zastanowić się nad tym jak naprawić związek, rozmawiać o problemach.   

4. Nie dbacie wystarczająco o intymność i bliskość

Uczucie samo się sobą nie nakarmi. Czułość, ciepło, dotyk i zainteresowanie to wasze wspólne obowiązki w tym małżeństwie.

5. Skrywacie żale i niechęć

Niewypowiedziane, negatywne emocje i niechęć poważnie zatruwają niegdyś zdrowe relacje.

6. Nie stawiacie czoła problemom, „zamiatacie pod dywan”

Unikanie konfrontacji z gorzką prawdą lub rzeczywistymi problemami twojego małżeństwa to błędne koło, które i tak doprowadzi do rozpadu tego związku.

7. Krytykujecie

Łatwiej ci zobaczyć jego wady niż zauważyć to, co dobre i piękne? Ciągle narzekasz, czepiasz się krytykujesz? Nie dziw się, że zawodzi komunikacja…

8.Lokujecie swoją uwagę (i uczucia) gdzie indziej

To może być romans albo skupienie całej swojej uwagi na dzieciach.

9. Pozwalacie by stres kierował waszym życiem

A gdy stres przejmuje kontrole nad życiem i związkiem, padają słowa, które nie powinny paść i dzieją się rzeczy, które nie powinny się wydarzyć.

10. Walczycie o to, kto ma rację

Kiedy jesteś bardziej skupiona na  tym, by „mieć rację” niż na tym, by wspólnie dojść do porozumienia, zazwyczaj tylko pogorszasz sytuację.


Źródło: brides.com


Zobacz także

fot.iStock/wundervisuals

„Drogi pamiętniczku…”. Dlaczego warto wrócić do prowadzenia dziennika?

Fot. Screen/Facebook/

Gest tego męża ma w sobie więcej czułości niż najpiękniejsze słowa. Zobaczcie koniecznie i zatrzymajcie się na chwilę

Fot. Screen/You Tube

Kobiety są słabe, ale matki są silne. W dniu, kiedy uciekałam, moja mama pozwoliła się zgwałcić, by ochronić mnie