„Aaaa, no co mnie podkusiło?”. Nie zasłaniajcie oczu, sprawdziłyśmy, o co chodzi z podpaskami wielorazowymi!

Redakcja
Redakcja
1 grudnia 2017
Fot. Archiwum prywatne
Fot. Archiwum prywatne
 

Wiedziałam, że tak będzie… To znaczy nie wiedziałam,  ale mogłam to przewidzieć. Gdy raz podkusi cię, żeby wypróbować coś dziwnego, na pewno na tym się nie skończy… i tak po teście kubeczka menstruacyjnego, stałam się dumną posiadaczką… podpasek wielorazowych.

Ale jak to? – podrapała się głowie moja mama i przetarła oczy ze zdumienia, zaczynając snuć swoją opowieść o swoich czasach i nieśmiertelnej ligninie… Więc spieszę uprzedzić, że „wielorazówki” nie mają z ligniną nic wspólnego.

Będzie do bólu obiektywnie. Bez zbędnej histerii (ojej, ojej, fuj to brudne) i nadmiernych zachwytów. Na wieść o teście nie wpadałam w panikę, choć sama bym pewnie sobie podpasek wielorazowych nie kupiła. Nie przerażała mnie również wizja prania, bo mam na swoim koncie bardzo udany eksperyment z pieluchami wielorazowymi dla dzieci.

Wyposażona w dumne przeświadczenie, że jestem już bogatsza o doświadczenie pieluchowe, podjęłam rzucone przez Drogeria Ekologiczna wyzwanie. Ale zanim opowiem wam o wielorazowych odczuciach, garść wiedzy.

Jeśli uważasz, że pranie jest fuj – przeczytaj

Sama wielokrotnie odtwarzałam ten argument w głowie, dopóki nie uświadomiłam sobie jednego… ile razy w trakcie miesiączki piorę i przepieram brudną bieliznę, piżamę, plamy z prześcieradła itepe, itede. Wszystkie to robimy (no chyba, że jesteśmy szczęściarami, które całą swoją miesiączkę „przelecą na wkładce higienicznej…). Poplamionej bielizny nie wyrzucamy przecież z założenia do kosza… i w przepieraniu podpaski wielorazowej również nie czyhają na nas gorsze doznania. Ale o tym później…

Wielorazowa, czyli jaka?

Okazuje się, że w podpaskach wielorazowych można dosłownie przebierać – i nie  mam tu na myśli wyboru najładniejszego obrazka.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Oprócz wyboru producenta, wzoru trafiamy na wybory bardziej pragmatyczne – rozmiar i materiał, z którego została wykonana warstwa chłonna podpaski. Tutaj nie ma jednego słusznego wyboru, a jedynym sposobem, by wybrać najlepszy dla siebie typ, to wypróbować. Dlatego przy pierwszym zakupie „na próbę” najlepiej zdecydować się na jedną z każdego rodzaju.

Muszę przyznać, że podpaski mają naprawdę zaskakująco dobrą chłonność, jednak wierzchnia tkanina sprawia, że „odczucia” są zdecydowanie inne.

Do wyboru są trzy rodzaje wierzchnich tkanin: mikropolar, bambus oraz coolmax. Ja zostałam zdecydowana fanką mikropolaru i coolmaxa.

Mikropolar nieco dłużej wchłania wilgoć, natomiast lepiej ją izoluje. Najmniejsze uczucie suchości miałam w przypadku bambusa – ten wariant polecałabym na drobne plamienia i tzw. ostatnie dni okresu. Coolmax uplasował się w pośrodku – dość szybko absorbuje wilgoć i nie wypuszcza jej jak bambus – można więc uznać, że to wariant najbardziej bezpieczny 😉 .

W środku znajdują się dwie warstwy chłonne. Zewnętrzna część podpaski wykonana jest z specjalnie laminowanej tkaniny – dzięki czemu nie przemaka i pozwala na dostęp świeżego powietrza.

Tkaniny:

Mikropolarek

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Coolmax

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Bambus

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Rozmiary:

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Jak wyglądają podpaski?

Zobaczcie kilka modeli, które testowałam (wszystkie modele i rozmiary to podpaski marki Soft Moon).

IMG_4019IMG_4018
IMG_4022IMG_4021
IMG_4017IMG_4016
IMG_4025IMG_4024

Nie daj się zaskoczyć, czyli chwila grozy

Na pewno musicie przyzwyczaić się do dwóch rzeczy: TEGO, pierwszego momentu (jak to nazwała z uciechą moja zaprawiona w boju koleżanka) i faktu, że (stety lub niestety) wielorazowe podpaski nie mają kleju. Dobrze trzymają się na bieliźnie, natomiast wiele zależy również od tego czy same majtki są zwyczajnie dobrze dopasowane do naszego ciała.

PRANIE

Według instrukcji, zużytą podpaskę należy przepłukać zimną wodą i wrzucić do wiaderka z wodą, gdzie razem z innymi przyjaciółkami poczeka na pranie. Ja jednak, akurat to tego zalecenia się nie stosowałam – podobnie jak w przypadku pieluch. Nie mam miejsca na wiaderka, ani na tyle dużego zapasu podpasek, by organizować specjalnie dla nich „domową” procedurę.

Wystarczy dokładnie wypłukać podpaskę (przeprać ręcznie), pozwolić jej wyschnąć (lub nie, jeśli akurat szykuje się nam pranie) i dorzucić do automatu razem z innymi ubraniami. Możecie zakupić specjalny antybakteryjny dodatek do prania (koszt nieduży, bo ok. 20 zł, a preparat jest bardzo wydajny). Dalsze losy podpaski są oczywiste – pierzemy, z resztą prania. I już.

Schną szybko – u mnie na zwykłej suszarce wyschły przez noc. Bardzo ważne, żeby nie układać podpasek na grzejnikach! Ponieważ może to spowodować roztopienie i zniszczenie laminatu –  wtedy produkt straci swoje właściwości, czyli: nieprzemakalność i odpowiednią cyrkulację powietrza.

Co z zużytą podpaską, gdy jesteś poza domem?

Spokojnie, choć perspektywa noszenia jej przy sobie nie napawa optymizmem, to w rzeczywistości, wcale nie jest źle. Można zakupić specjalny nieprzemakalny woreczek, a po zwinięciu podpaska jest malutka i dość dobrze zabezpieczona. Można ją zawinąć korzystając z napów. O tak:

IMG_4007IMG_4008IMG_4009

Używać czy nie?

Po dwóch cyklach testowania mam kilka cennych (a jakże) wniosków i spostrzeżeń.

Czy podpaski wielorazowe są dla każdego – i tak, i nie. Z pewnością lepiej je oswoić, zamiast robić ogromną rewolucję, ale do rzeczy:

– pranie, którego najbardziej się bałam (pewnie nie tylko ja) – nie jest żadnym problemem, to bardziej kwestia uprzedzeń, które hodujemy w głowie na wszelki wypadek,

– podpaski są bardzo eko – EKOlogiczne i EKOnomiczne,

– genialne dla kobiet o skąpych miesiączkach i na koniec okresu (tu nie odczujecie żadnej różnicy),

– bardzo komfortowe – o niebo przyjemniejsze w kontakcie od klasycznych jednorazówek,

– „suchość” – wiele zależy od tego czy miesiączki mamy skąpe czy obfite, dla mnie różnica jest niewielka w porównaniu z klasyczną podpaską jednorazową (uprzedzam, że nie korzystam ze środków z siateczką typu „dry” tylko z bawełnianą powłoczką – to dla mnie zło wcielone i gwarancja infekcji intymnej).

– wygląd – jupi! Nie zostają żadne plamy, nie miałam problemu z dopraniem podpasek

– pożegnania – tak, musicie pożegnać swoje „straszne gacie” – czyli te, które już dawno trudno nazwać chociażby majtkami. Też mam takie, zostawione na te dni, wyciągnięte, przyduże, nienadające się do niczego innego, jak do dobicia okresową plamą. Przy wielorazówka bielizna musi być dobrze dopasowana. Kropka.

Czy u mnie zostaną?

Zastanawiam się nad zakupem małych wkładek. Podpaski zostają, jednak nie na cały okres. W moim przypadku, przy dość bogatych miesiączkach, największym wyzwaniem była logistyka (czasem w ciągu pierwszych 2-3 dni biegam co 30 minut do toalety), z jednorazówką jest ciut mniej zachodu. Natomiast na pewno zostają jako zabezpieczenie do kubeczka menstruacyjnego i do używania „po 3. dniu”. Sprawdziły się całkiem dobrze i kiedy pokonałam już wewnętrzny opór, nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Więc jeśli można bardziej naturalnie, przyjaźnie dla środowiska i taniej – to dlaczego nie?

Fajny gadżet, warto wypróbować!


Mieszanie detergentów i inne mądre pomysły. Lista błędów, które popełniasz podczas sprzątania

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 grudnia 2017
Fot. iStock/huePhotography
Fot. iStock/huePhotography
 

Sprzątanie – jedna z najbardziej znienawidzonych czynności. Spędzać czas w czyściutkim mieszkanku każdy by chciał, ale ogarnąć zazwyczaj nie ma komu… Po prostu trzeba się za to wziąć i już. Jeżeli sprzątanie jest dla ciebie wyjątkową katorgą, a i efekty twojej ciężkiej pracy pozostawiają wiele do życzenia, być może robisz coś źle. Oto kilka najczęstszych błędów, jakie popełniamy podczas sprzątania.

Mieszanie detergentów

Wydaje ci się, że dzięki temu będą miały jeszcze większą moc? Jesteś w błędzie. A co więcej, swoje eksperymenty możesz przepłacić zdrowiem. Mieszanie różnych chemikaliów może spowodować, że wejdą one ze sobą w reakcję, a trakcie sprzątania wydzielą szkodliwe opary. Jeżeli nawet zwykły, popularny detergent powoduje u ciebie podrażnienia skóry, oczu czy dróg oddechowych, zacznij stosować naturalne środki czyszczące na bazie octu. Dzięki temu sprzątanie będzie przyjemniejsze.

Psikasz i przecierasz

Niektóre środki muszą być pozostawione na powierzchni przez kilka minut, by mogły właściwie zadziałać na brud. Czytaj dokładnie, co jest napisane na opakowaniu i kieruj się instrukcją.

Sięgasz po uniwersalne preparaty

Każda powierzchnia potrzebuje innego preparatu. Nie wierz w produkty uniwersalne. Jeżeli coś jest do wszystkiego, najprawdopodobniej jest do niczego. Zadbaj o odpowiednie środki czystości przede wszystkim wtedy, gdy twoje mieszkanie jest wykończone w wysokim standardzie. Szkoda zniszczyć sobie parkiet, blaty czy armaturę…

Zawsze dolewasz zmiękczacza

Płyn zmiękczający do tkanin robi bardzo dobrą robotę. Jest jednak jeden rodzaj prania, do którego nie powinniśmy go używać. Mowa o ręcznikach. Jeżeli dodasz płyn zmiękczający, na ich powierzchni powstanie niewidzialna warstewka, która będzie utrudniać wchłanianie wody.

Ignorujesz pleśń i grzyba

Przymykasz oko na te wszystkie czarne, szare i zielone miejsca? To duży błąd. Pleśń i grzyb potrafią rozprzestrzeniać się w zastraszającym tempie. Gdy tylko zobaczysz, że coś takiego pojawiło się w twojej kuchni lub łazience, natychmiast to usuń.

Źle wkładasz sztućce do zmywarki

Część powinna być skierowana w dół, część w górę. Jeżeli włożysz wszystkie sztućce w ten sam sposób, woda będzie się od nich odbijać. Jest to szczególnie ważne w przypadku łyżek.

Myjesz okna w słoneczny dzień

Wiadomo – wtedy po prostu jest przyjemniej. Słońce powoduje jednak, że płyn do mycia szyb wysycha szybciej, co znacznie utrudnia pozbycie się smug.

Rezygnujesz z rękawiczek

Nic dziwnego, że sprzątanie doprowadza cię do szału, skoro później masz czerwoną i podrażnioną skórę na rękach. Szczególnie, gdy korzystasz z silnych detergentów. Rękawiczki to absolutna podstawa, jeśli chodzi o twoje bezpieczeństwo.

Zła kolejność

Każde pomieszczenie najlepiej sprzątać „od góry do dołu”. Oznacza to, że najpierw czyścimy, myjemy i wycieramy lampy, półki szafki, parapety, a dopiero potem stół, ławę i podłogę.


 

Źródło: Living Well, Spending Less/ Tipy Interia


Zrób sobie Święta! Najlepsze dodatki świąteczne do domu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 grudnia 2017
Następny

Uwielbiam przygotowania do Świąt! Jedni utyskują, jak to źle, że tyle roboty, a ja utyskuje z uśmiechem na ustach. Bo kiedy klnąc pod nosem wyszarpuję z szafy nieco już fikuśną kształtem choinkę, myślę sobie: zrobię sobie Święta. To również czas, kiedy pozwalam sobie na rozluźnienie finansowego reżimu. Popuszczam pasa i robię wszystko, żeby móc choć przez te kilka wieczorów: popłakać się ze szczęścia, napić gorącej (i okropnie kalorycznej) czekolady z wymarzonego kubka i pomyśleć: widzę, czuję i wiem, że są Święta. Warto było!

I wiecie co mnie najbardziej motywuje do tego, żeby na ten okres udekorować dom? Wspomnienia. Moje wspomnienia z dzieciństwa, które tak często związane są z przedmiotami – rzeczami, które były namacalnym potwierdzeniem, polisą, że Święta nadejdą bardzo, bardzo niedługo.

Pamiętam pierwsze lampki na choince, a właściwie ich oprawki. Poduszkę, którą co roku wyjmowała moja babcia. Metalową tacę „z Rajchu” z reniferem, na której mama układała cukierki. A dziś sama wiję swoje świąteczne gniazdko i kompletuję te drobiazgi, które „robią” nam Święta.

I nie mówcie, że to tylko przedmioty. Guzik z pętelką. Właśnie dlatego postanowiłyśmy zrobić przegląd najfajniejszych, najpiękniejszych i w ogóle „naj” – dodatków, które Święta potrafią zrobić od ręki! Zobaczcie :) .

Zobacz także

Fot. iStock / yulkapopkova

„Palenie to nałóg psychiczny. Jest tylko jedna metoda, żeby skutecznie rzucić”

fot. iStock/ lovell35

Jego nałóg – moje uzależnienie. „Oboje ciągle myśleliśmy o piciu – on o tym, że musi i ma ochotę, a ja o tym, żeby już przestał, żeby to się skończyło”

Fot. iStock / Nicolas McComber

8 rzeczy, których nikt nie powinien do ciebie mówić. Słyszysz je? Odwróć się na pięcie