9 toksycznych emocji, które musisz odrzucić, by móc być szczęśliwym

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lipca 2017
Fot. iStock/LucidSurf
 

Każdy chce być szczęśliwy, ale żeby osiągnąć ten stan, trzeba określić, co sprawia, że odczuwamy złe, negatywne, niszczycielskie emocje i nauczyć się przekształcać je w coś pozytywnego. Istnieje aż 9 toksycznych emocji, które przeszkadzają ci w pełni cieszyć się życiem i odczuwać satysfakcję z relacji z innymi ludźmi. Nadszedł czas, aby je przezwyciężyć i być naprawdę szczęśliwym.

1. Toksyczny niepokój

Zazwyczaj rodzi się kiedy czujesz się zagrożony, niepewny. Rośnie w twoim ciele i umyśle, zniechęca do działania, dekoncentruje, powodując bezsenność i problemy ze skupieniem się na obowiązkach.

Jak sobie poradzić

– naucz się identyfikować źródło niepokoju

– regularnie podejmuj aktywność fizyczną (tak!)

– otaczaj się ludźmi z pozytywnym nastawieniem do świata i do innych

2. Stale odczuwane cierpienie psychiczne i przekonanie, że zawsze masz „pod górkę”

Pojawia się właściwie bez powodu. Ta emocja wytwarza w tobie ciągły stan dyskomfortu, smutku i żalu. Negatywnie wpływa na sposób w jaki mówisz i słuchasz oraz podejmujesz decyzje. Może cię „paraliżować” i zadecydować o twojej przyszłości.

Jak sobie poradzić

– pamiętaj, że pozytywne wspomnienia, takie jak sukcesy z przeszłości, mogą cię naprowaidzć na rozwiązania aktualnych problemów

– bądź świadomy, że są takie okoliczności w życiu, które możesz zmienić i takie, w których nic od ciebie nie zależy

3. Ciągłe niezadowolenie

Sporadyczne uczucie niezadowolenia pomaga stać się lepszym człowiekiem, ale chroniczne niezadowolenie sprawia, że uparcie dążysz do nierealnych standardów doskonałości. Nigdy ich nie osiągniesz. Inni również.

Jak sobie poradzić

– naucz się akceptować siebie takim jesteś, a nie żyć zaspokajając oczekiwania innych

– odkryj jaki wpływ mają na ciebie twoje negatywne myśli i doświadczenia

– ucz się na błędach, a potem idź do przodu

4. Toksyczne uzależnienie od drugiej osoby

Skłonność do uzależniania się od innych, sprawia że łatwo tobą manipulować i sprawić, żebyś myślał o sobie mniej niż powinieneś. Łatwo dajesz się przekonać, że sam nie jesteś w stanie niczego osiągnąć, stale wątpisz w siebie i swoje zdolności.

Jak sobie poradzić

– naucz się, że twoje plany i cele są priorytetem

– naucz się rozwiązywać problemy samodzielnie

– zamiast mówić „nie umiem”, „nie wiem”, zacznij mówić „nauczę się”

5. Toksyczna złość

W pewnych sytuacjach, kontrolowane uczucie gniewu może faktycznie pomóc przezwyciężyć trudności. Czasami pomaga ci  pozostać skupionym i zachować czujność, ale gdy przekształca się w przemoc, staje się prawdziwym problemem.

 Jak sobie poradzić

– poznaj swój gniew i metody, które pomogą ci go lepiej kontrolować

– zastanów się jaki sygnał dajesz tym, którzy widzą twój gniew, co chcesz im właściwie przekazać

– zawsze pamiętaj, że najlepsze rozwiązania podpowiada rozsądek, a nie złość

6. Toksyczna zazdrość

Toksyczna zazdrość zdecydowanie nie czyni cię szczęśliwszym człowiekiem. Ale co ważniejsze, to uczucie sprawia, że cierpią również twoi bliscy. Nie jesteś w stanie sprostać sytuacjom, w których inni są szczęśliwi i czują się komfortowo, dobrze. Zazdrość o drugiego człowieka łączy się z lękiem przed utratą bliskiej osoby. To uczucie staje się toksyczne, gdy prowadzi do realnego, fizycznego zagrożenia, do kontroli i zakazów.

Jak sobie poradzić

– pomyśl, co sprawia, że czujesz się wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju i zapamiętaj to

– nigdy nie zapominaj o swoich marzeniach

7. Toksyczny strach

To uczucie powstrzymuje cię przed działaniem – rozwijaniem się, nabywaniem doświadczenia. Tylko wtedy, gdy odkryjesz co tak naprawdę sprawia, że się boisz, będziesz w stanie stawić twojemu lękowi czoła.

Jak sobie poradzić

– wyobraź sobie, albo przypomnij, najgorszą sytuację, z której wyszedłeś obronną ręką

8. Toksyczny wstyd

Obsesji bycia śmiesznym i gorszym w oczach innych, najczęściej towarzyszy strach przed porzuceniem lub odrzuceniem. Zakłopotanie paraliżuje i uniemożliwia spełnienie twoich celów i realizowanie marzeń. Ważne jest, aby uświadomić sobie, że ktokolwiek próbuje cię zawstydzić, robi to z powodu własnej niepewności.

Jak sobie poradzić

– naucz się śmiać z własnych błędów

– naucz się, że błędy nie oznaczają porażki

9. Toksyczna frustracja

To uczucie sprawia, że przepełnia cię złość i żal. Musisz pamiętać, że nie można przeżyć całego życia próbując zadowolić innych. Zdaj sobie sprawę z tego, że największą wartością jest godność i umiejętność przejęcia kontroli nad własnym życiem.

Jak sobie poradzić

– skoncentruj się na swoich dotychczasowych osiągnięciach

– pozwól sobie na błędy

– nie poddawaj się


Na podstawie: brightside.me

 


Urodził się pierwszy na świecie noworodek bez określonej płci

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
5 lipca 2017
fot. iStock/ EvgeniiAnd
 

W Kandzie przyszło na świat pierwsze dziecko, które nie posiada oficjalnie stwierdzonej płci. Matka noworodka uważa bowiem, że zakwalifikowanie malucha do grona chłopców lub dziewczynek byłoby naruszeniem jego praw do swobodnego wyrażania własnej tożsamości. Walka ze stereotypami, ogromna tolerancja czy lekka przesada?

Kori Doty, matka noworodka, sama nie identyfikuje się z żadną płcią. Swojemu dziecku nadała imię Searyl Atli, a w jego karcie zdrowia jako płeć widnieje jedynie litera „U” – jak undetemined, czyli nieokreślona lub unassigned, czyli nieprzypisana. Matka dziecka twierdzi, że zamierzy wychować Searyl tak, by samo powiedziało, kim jest – chłopcem czy dziewczynką – gdy będzie na to gotowe i zacznie być świadome swojej tożsamości.

„Uznaję je za niemowlę i staram się dać mu całą miłość i wsparcie, by było najpełniejszą osobą, która żyje poza ograniczeniami wynikającymi z bycia chłopcem lub bycia dziewczynką” – tłumaczy mama noworodka i dodaje – „Chcę, żeby moje dziecko miało przestrzeń do tego, by stać się pełną i kompletną osobą”.

Co na to kanadyjscy lekarze?  Ich pierwszą decyzją była odmowa na prośbę matki. Podobnie zareagowały też władze Kolumbii Brytyjskiej, które nie chciały wydać aktu urodzenia bez wpisanej płci. Doty skierowała więc sprawę do sądu i walczy o uznanie swoich żądań. Jeśli sąd przychyli się do jej wniosku, Searyl oficjalnie zostanie pierwszym dzieckiem na świecie bez określonej płci.


 

Źródło: www.newsweek.com    www.fakty.interia.pl

Zapisz


Przestańcie mi życzyć męża i dzieci. Mam 40 lat, jestem sama i naprawdę mi z tym dobrze!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 lipca 2017
Fot. iStock / petekarici

Tydzień temu skończyłam 40 lat. Co usłyszałam od znajomych? Że życzą mi znalezienia w końcu faceta, żebym się zakochała, miała dzieci, że to już ostatni dzwonek i trzeba wziąć się z życiem za bary. Moja mama westchnęła przez telefon wspominając o wnukach, a we mnie cały dzień gotowała się krew. Czy naprawdę wszyscy na świecie myślą, że samotna 40-letnia kobieta jedyne czego pragnie od życia to męża, dzieci i rodzinnej codzienności?

Czy naprawdę nikt nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś może tego nie chcieć? Dlaczego moim 40-letnim kolegom nikt nie życzy znalezienia kobiety, zostania ojcem? Dlaczego im się mówi: „Stary, szalej, teraz zaczyna się prawdziwe życie”, życzą nowego auta, potencji, wielu kochanek. Nikt nie mówi: „Słuchaj to ostatni gwizdek, żebyś się ustatkował, założył rodzinę”. Nie, dla wszystkich zrozumiałe jest, że skoro facet po 40-tce nie zdecydował się na życie rodzinne, to znaczy, że nie ma na to ochoty. Ale gdy kobieta nie ma rodziny, to z pewnością jest z nią coś nie tak.

Są tacy, co uważają, że dawno temu nieszczęśliwie się zakochałam, i pewnie facet tak mnie zranił, że już żadnego innego nie jestem w stanie pokochać, a co dopiero mu zaufać.

Inni myślą, że to ze mną coś jest nie tak. „Fajna ta Anka, ale co z nią jest, że żaden facet z nią nie wytrzymał?”. Pewnie wredna, złośliwa, ma jakieś wady nie do przeszkodzenia. Przecież wiadomo, że człowieka poznaje się dopiero, gdy się z nim mieszka. „Co my możemy wiedzieć o tej Ance”. No tak, co mogą wiedzieć, skoro znają mnie kilkanaście lat…

Słyszałam jeszcze jak za plecami mówiono o mnie „egoistka, co to dzieci nie chce mieć i najlepiej to sobie wygodnie żyć”.

Cóż, wszyscy wiedzą lepiej ode mnie, co dla mnie byłoby dobre. Dom, dzieci, mąż – jakby oczywistym było, że to marzenie każdej kobiety. Otóż nie moje. Nigdy nie było dla mnie naturalnym posiadanie dzieci i zakładanie rodziny. Nigdy nie rozpływałam się w marzeniach o pachnących stópkach i kupkach. Pamiętam, gdy z uśmiechem pochylałam się nad łóżeczkiem synka mojej siostry. Wówczas w kuchni mówili: „No teraz instynkt się niej obudzi, na pewno będzie chciała dzieci”. Kocham dzieci, ale nie chcę mieć swoich. Jest mi dobrze samej z moim życiem. Kocham swoją wolność i niezależność i tak naprawdę nikomu nic do tego, to jest mój wybór.

Jedyne, co mnie przeraża to presja, jaką narzuca kobietom społeczeństwo. Jakbyśmy miały szansę sprawdzić się tylko w roli żony i matki, jakby tylko te role były nam przypisane i sprawiały, że nasze życie stanie się szczęśliwe. A ja mówię głośno „nie!”. To nieprawda. Każda kobieta ma prawo żyć, tak jak chce, ma prawo wyboru. Mam koleżanki, które wpadły w te utopijne hasła. „Nie chciałam mieć dzieci, ale może teraz wszystko się zmieni” – mówiła mi przyjaciółka w czwartym miesiącu ciąży. A później depresja poporodowa, kryzys związku, rozwód. Tak, jasne, to nie musi być normą. Ktoś powie: „ale ma dziecko, już nigdy nie będzie sama”. Tylko z jakim obciążeniem żyć będzie to dziecko? Z jakim ona sama? Z wyrzutem, że może gdyby postanowiła zgodnie ze swoim przekonaniem, z tym, co podpowiadała jej intuicja, może nie skrzywdziłaby swojego byłego męża i dziecka ich rozwodem.

Dlaczego nie pozwala się kobietom żyć tak, jak chcą? Dlaczego mamy wbijać się w znany od stuleci schemat? To, że znany i obwąchany wcale nie znaczy, że dla wszystkich tak samo dobry! Że wcale nie musi być dobry dla kobiety, która chce pracować, podróżować, korzystać z życia inaczej niż się od niej tego oczekuje.

Mam 40 lat i jestem szczęśliwą kobietą. Jestem szczęśliwa nie mając męża i dzieci. Jest mi dobrze samej ze sobą. I nie, nigdy żaden facet mnie nie skrzywdził. Wręcz przeciwnie ci, których spotykałam byli fantastyczni i zawsze będę ich wspominać z uśmiechem. Dlaczego żaden nie został na dłużej? Bo nigdy tego od siebie nie oczekiwaliśmy. Ja zawsze mówiłam, że potrzebuję swojej przestrzeni, wolności. I gdy tylko jakiś zaczął robić mi wyrzuty, że idę sama do kina, że planuję weekend bez niego, wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Faceci często chcą mieć kobiety na własność. Chcą czuć, że są panami sytuacji, że choć w niewielkim stopniu ktoś jest od nich zależny, to podnosi ich wartość i samoocenę. A co po mnie? Po mnie, która potrafi sama pojechać w góry, nad morze, zamówić malarza do domu, wymienić żarówkę? Chciałam partnera i przyjaciela, a okazywało się, że oni wolą być jednak w roli pana do obsługi.

Może źle trafiałam? Ale wcale się nie zamykam, nie mówię, że nie i jasne, że mam nadzieję, że może spotkam kogoś, kto będzie szedł obok mnie równym krokiem, kto będzie mnie rozumiał. Nie jest to jednak wyznacznikiem mojego prywatnego szczęścia i dobrego samopoczucia. Kocham ludzi, których spotykam, od których wiele się uczę, moje życie jest zmienną takich spotkań i to jest dla mnie najpiękniejsze.

Pracuję, wieczorem jeśli nie idę na siłownię, czytam książki, czasami leniwie pół nocy oglądam seriale. Bywa, że siostra na weekend podrzuci mi swoje dzieci, z którymi z przyjemnością spędzam czas i jest mi równie przyjemnie, gdy ona już je zabiera, a ja zostaję sama ze swoim życiem, które wybrałam. I nie wybrałam idąc na kompromisy, z czegoś rezygnując. Nie. Podążam za tym, co podpowiada mi intuicja, co sprawia, że żyje mi się lepiej i szczęśliwiej. Dlaczego mam nie słuchać jej podszeptów, tylko głosów innych, którzy wokół nawołują: rodzina, dzieci, mąż, stabilizacja rodzinna. Skąd oni mogą wiedzieć, co dla mnie jest najlepsze. Ja to wiem. Dlatego proszę, nie życzcie kobietom kończącym 40 lat dzieci i rodziny, one wcale nie muszą tego chcieć. Naprawdę.


Zobacz także

Co jest w życiu najważniejsze. 4 podstawowe rzeczy, o które nie dbamy tak, jak powinniśmy

„Mors, foka, gruba świnia – tak o sobie myślałam. Ale dałam sobie jeszcze jedną szansę”. O walce, jaką ze swoim ciałem toczy kobieta

Emocje są jak baloniki… co się stanie, jeśli nadmuchasz je za mocno?