9 rzeczy, które każdy z nas powinien zrobić przed 10-tą rano, by dzień był szczęśliwszy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 grudnia 2016
9 rzeczy, które każdy z nas powinien zrobić przed 10-tą rano, by dzień był szczęśliwszy
Fot. iStock/BraunS

– Ciesz się życiem!

– Ale jak?

– Po prostu. Rozejrzyj się wokół i zobacz, ile pięknych rzeczy cię spotyka od samego rana.

– A co jeśli takich rzeczy wokół mnie nie ma?

– Jesteś pewna, że nie ma?

– Sama nie wiem…

– Otwórz ocz, usiądź na chwilę, pozwól sobie na odrobinę szczęścia.

A ty? Jesteś szczęśliwa? Dzisiaj, tu i teraz. Pomyślałaś choć przez chwilę o swoim szczęściu, o własnym życiu, czy wpadłaś w wir porannego szału wstając na ostatnią chwilę, poganiając dzieci, robić śniadanie, którego sama nie zdążyłaś zjeść?

Nie cenimy naszego życia, zawsze coś jest ważniejsze od nas samych, od tego, jak my chcemy żyć. Tylko co czujesz, kiedy wieczorem patrzysz w lustro? Kogo widzisz? My możemy podawać przepisy na szczęście, ale to ty zadecydujesz, czy chcesz z tego skorzystać. A droga do radości z życia wcale nie jest trudna. Wystarczy kilka drobnych rzeczy, by spojrzeć na świat przez zaróżowione okulary.

Co możesz zrobić do godziny 10 rano, by uznać swój dzień za szczęśliwy?

Pomedytuj

I nie chodzi tu o jakieś wymyślne tajniki medytacji. Wystarczy skupić się przez kilka minut na swoim oddechu jeszcze leżąc w łóżku, albo siedząc przy kuchennym stole.  Zamiast patrzeć w telefon, słuchać wiadomości w radiu czy oglądać telewizję – daj sobie kilka minut medytacji. Co to jest kilka minut w ciągu 24 godzin?

Podziękuj

Myjąc zęby, parząc kawę pomyśl przez chwilę za co jesteś wdzięczna, wymień kilka rzeczy, za które chciałabyś podziękować, które masz, a które są dla ciebie bardzo ważne. Konsekwentna praktyka wdzięczności z samego rana zwiększy świadomość wdzięczności w ciągu dnia, co pomoże unieść nam problemy narastające w ciągu dnia.

Poplanuj

Wyznacz sobie priorytety w ciągu dnia, pomyśl, co dla ciebie będzie ważne, na czym powinnaś się skupić, by nie uznać tego dnia za zmarnowany. Warto ustalić samej ze sobą trzy cele do zrealizowania, by poczuć się wieczorem sprawczym i produktywnym.

Popij

Bardzo ważne, by nie zapominać z samego rana zadbać o swoje ciało. Jak to zrobić? Po prostu napić się wody. Podobno warto z samego rana wypić połowę całodziennego spożycia wody, co oczyści nasz organizm z toksyn, zminimalizuje uczucie głodu i zmniejszy bóle głowy w ciągu całego dnia Prawda, że proste?

Porozciągaj się

Wstajesz rano połamana, czujesz w ciągu dnia, że twoje ciało cię nie niesie? Czas z tym skończyć. Co trzeba zrobić – wykonać kilka ćwiczeń rozciągających nasze ciało. Naprawdę warto znaleźć na to choćby pięć minut. Nie wierzę, że nie można sobie tych kilku minut wypracować rano.

Badania pokazują, że konsekwentne rozciąganie rano może zwiększyć elastyczność, poprawia krążenie, zmniejsza stres w ciągu dnia i poprawia naszą postawę.

Posłuchaj

Badania z 2013 roku wykazały, że to muzyka, sprawia, że czujesz się dobrze. Muzyka nie tylko poprawia nastrój, ale też zwiększa motywację i naszą wydajność. Znasz lepszy sposób na poprawę swojego nastroju, niż puszczenie sobie ulubionego kawałka? A jak jeszcze potańczysz przygotowując śniadanie? Dobry dzień masz gwarantowany.

Pouśmiechaj się

Zacznij swój dzień od uśmiechnięcia się do siebie w lustrze. Uśmiech, nawet gdy odrobinę wymuszony poprawia nasze samopoczucie, pozwala lepiej myśleć o sobie i uwierzyć, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. A jak są – cóż, widocznie nie są nam pisane. Mamy swoje inne mocne strony

Posprzątaj

Nie zostawiaj po sobie porannego rozgardiaszu. Sprzątaj po sobie – to pozwoli ci myśleć dobrze o sobie samym, a co najważniejsze – pozwoli zrelaksować się po powrocie do domu, a nie wpadać od razu w szał sprzątania. Także – sprzątanie to bardzo istotny poranny czynnik wypływający na nasze codziennie szczęście.

Podejmij wyzwanie

I zacznij dzień od najtrudniejszego zadania. Jasne, że kuszące jest odhaczenie z samego rana tych łatwych, ale uwierz, że wykonanie tych, które najchętniej byśmy odłożyli w nieskończoność poprawi nam samopoczucie i doprowadzi do efektywnego i szczęśliwszego dnia.

Czego wam i sobie dzisiaj życzę.


Przełom w profilaktyce raka piersi. Możemy być dumne z polskich naukowców

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 grudnia 2016
Fot. Braster
Fot. Braster

Z pozoru niewinne urządzenie. Ładne, zgrabne, bardzo nowoczesne w swojej formie. Z wyglądu przypomina zaokrąglony stożek, choć my – kobiety, pieszczotliwie nazywamy je „cyckiem”.

Jest sobie taki „cycek”, a świat medycyny pieje z zachwytu. Dlaczego?

Przełom w profilaktyce raka piersi – krzyczą nagłówki niektórych medycznych periodyków i kolorowej prasy dla pań, i wcale nie dziwimy się, że krzyczą, bo to właśnie Polacy zrobili użytek z metody, którą wielu próbowało rozwinąć już od lat 80-tych XX wieku. Niestety przez lata ograniczała ją technologia, dziś postęp technologiczny pozwolił oszlifować ten diament.

„Dziś rozwój wiedzy i nauki oraz zaplecza operacyjnego pozwolił na pełne wykorzystanie termografii w diagnostyce zmian nowotworowych. Wśród pionierów tej metody ważne miejsce zajęli polscy naukowcy na czele z dr. inż. Henrykiem Jaremkiem, który od 20 lat bada masy ciekłokrystaliczne. To właśnie jego doświadczenie pozwoliło stworzyć unikatowe w skali światowej urządzenie do badania piersi w warunkach domowych z wykorzystaniem termografii kontaktowej. Opracowała je polska grupa naukowców”.*

Braster, bo taką nazwę nosi urządzenie dla kobiet pozwalające badać piersi samodzielnie w domu, wykrywa zmiany złośliwe na bardzo wczesnym etapie ich rozwoju. Dzięki połączeniu z aplikacją na smartfona, po wykonanym badaniu, kobieta otrzymuje jego interpretację.

Termografia taka cudowna?

Nie byłabym sobą, gdybym tego nie sprawdziła.

W chwili obecnej medycyna boryka się z nieprzewidywalnością raka piersi. Po pierwsze, gdy nowotwór rozwija się powoli, czasem mijają lata – nim technologia, jaką jest USG czy mammografia, będą mogły wykryć rozwijającą się zmianę. Po drugie, gdy nowotwór bardziej przypomina potwora, który bardzo szybko atakuje organizm i rozwija się w zastraszającym tempie, bywa zbyt późno. Guzy, w przypadku raków interwałowych, potrafią nabrać monstrualnych rozmiarów pomiędzy rekomendowanymi badaniami USG czy mammografii. Termografia, okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ pozwala wykryć dopiero powstające zmiany.

Jak działa termografia?

Podczas rozwoju zmian nowotworowych dochodzi do angiogenezy, brzmi tajemniczo, a jest to po prostu wytwarzanie gęstej siatki naczyń krwionośnych „karmiących” rosnącego raka. Wokół guza pojawia się więcej naczyń krwionośnych, a te mają wyższą temperaturę niż inne struktury. Obraz termograficzny jest więc w tym wypadku jasny, klarowny i bezbłędny. Zmiana może być niewielka, „niewidoczna” jeszcze dla innych metod czy bardzo trudno wyczuwalna w badaniu palpacyjnym – ale wytwarza wokół siebie ciepło.

– To krok w bardzo dobrym kierunku z wielu powodów. Chyba większość z nas chce mieć wpływ na swój los, a to urządzenie daje taką możliwość – jest w domu, można je wykorzystać, zbadać się. Nie jest to metoda konkurencyjna dla istniejących już metod wykrywania nowotworów, ale uzupełniająca – ocenia prof. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, dyrektor medyczny Radomskiego Centrum Onkologii, prezes Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi, prezydent Senologic International Society (S.I.S.). – W grupach kobiet nieobjętych skriningiem także są zachorowania, są raki interwałowe, które trzeba wykrywać, a nasze możliwości są w tym zakresie ograniczone i zazwyczaj diagnozujemy chorobę, kiedy daje już pierwsze objawy.*

To właśnie ten obraz idealnie wychwytuje urządzenie, tego rak przed nami nie ukryje na długo przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów.

Jak działa Braster?

Sama zasada nie jest skomplikowana. Kluczem do sukcesu tego urządzenia we wczesnym diagnozowaniu raka piersi jest opatentowana technologia z użyciem ciekłokrystalicznych matryc oraz jego serce – czyli program komputerowy dokonujący skomplikowanej analizy uzyskanych w badaniu obrazów. Wynik badania określany jest przez algorytmy sztucznej inteligencji opracowane przez najlepszych naukowców z Politechniki Warszawskiej i dodatkowo jest weryfikowany przez wykwalifikowanych ekspertów medycznych.

Prace badawcze prowadzone przez zespół naukowców BRASTER S.A. nad ciekłymi kryształami pozwoliły na wykorzystanie ich do rejestrowania oraz obrazowania zmian termicznych zachodzących w ciele człowieka spowodowanych m.in. przez tworzenie nowotworów złośliwych.  Rozwiązanie to nazywane jest ciekłokrystaliczną termografią kontaktową.**

DSC1193

Cena, czyli czy naprawdę dla każdego?

Cena urządzenia Braster to 195 zł, dodatkowo by móc korzystać z interpretacji wyników konieczne jest wykupienie dwuletniego abonamentu, którego koszt to 29 zł miesięcznie, Niby niewiele. Ale zastanawiam się nad tym, jak realnie ocenić wartość. Szukam, sprawdzam i znajduję to…

Termografia w jednej z warszawskich klinik, która oferuje screening piersi z konsultacją „amerykańskiego” speca to „jedynie” 420 zł… nie kupuję tego. USG i mammografia prywatnie – gdybyśmy jednak chciały częściej zbadać piersi niż postanowił NFZ, to koszt kolejno ok. 110 zł (USG bez konsultacji lekarskiej) i ok. 100 zł. Dochodzę do wniosku, że Braster naprawdę nie nabija nas w butelkę, cena jest rozsądna, dostępna. I pewnie dlatego wróży temu urządzeniu dobrą (przede wszystkim dla kobiet) przyszłość.

Pytamy twórców, co dalej? Jedno marzenie udało się już spełnić: oswoić termografię i włożyć ją w ręce kobiet. W sekrecie zdradzają nam, że teraz pora, by nauczyć lekarzy korzystać w pełni ze wszystkich możliwości i wciąż uczyć panie, że „przydziałowe” badania raz na dwa lata – to o wiele za mało.

Samobadanie piersi trzeba oswoić, nie tylko wiedzieć, że to comiesięczna konieczność, ale przestać się go bać. Braster ułatwia oswoić ten lęk i mówi kobietom: „hej, nie musisz się zastanawiać, czy to już „coś” jest czy jeszcze nie; nie musisz bać się, że źle się badasz”.  A przede wszystkim minimalizuje ryzyko, że coś przegapiłyśmy.

PS: Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym sprytnym urządzeniu, zajrzyjcie na stronę producenta (braster.eu) i obejrzyjcie filmik demonstrujący jego działanie.


Źródła: *Gazeta lekarska, Klinika Termografii, **Braster, Szpital Uniwersytecki w Krakowie 


Skóra twarzy przez całe nasze życie zmaga się z atakami. Czego tak naprawdę potrzebuje cera?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
16 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Twarz to jedyna część ciała, która przez całe życie pozostaje nieosłonięta. Jej skóra musi zmierzyć się z nieustającym atakiem drobinek kurzu, spalin i innych zanieczyszczeń. Bywa zlewana deszczem, uderzana silnym wiatrem, wciąż jest wystawiana na działanie szkodliwego promieniowania UV. Musi znieść chemikalia w środkach czystości i kilka warstw makijażu, który nie pozwala jej oddychać przez wiele godzin. Nie pomagają jej zmienne temperatury, upał i mróz.

No i niestety, zbyt często traktowana jest jak poligon, szczególnie w zakresie makijażu. Musi znosić kolejne modne podkłady, podkłady pod podkłady, fluidy, pudry, róże, korektory, cienie, brokaty, kleje do rzęs, kredki. Wszak ma być piękna, najlepiej według standardów narzucanych przez kolorowe czasopisma, w których zdjęcia twarzy są częściej dziełem grafików niż fotografów.

Skóra twarzy stara się być dzielna. Długo znosi bez skargi te wszystkie szkodliwe czynniki, bo ma wszak bardzo ważną misję: chroni przed nimi istotne i wrażliwe organy wewnętrzne. Ale z czasem nie daje rady, zwłaszcza, że bywa skutecznie niszczona od wewnątrz przez niewłaściwą dietę i używki.

A wymagania wobec niej są ogromne: powinna być gładka, sprężysta, promienieć, ma właściwie zakaz starzenia się. Bywa więc naprawdę zmęczona i zestresowana. Z czasem szarzeje, przebarwia się, przesusza, marszczy…

Czego tak naprawdę potrzebuje cera? Odżywienia! Od wewnątrz i od zewnątrz. Bez dbałości o właściwą dietę nie ma co liczyć na długie lata gładkiej skóry twarzy. A i od zewnątrz należy jej się porcja witamin i minerałów, które odgrywają kluczową rolę w jej regeneracji i zdrowiu. Wiadomo, że trzeba jej dostarczyć zdrowego tłuszczu, przeciwutleniaczy, witamin A, E, C i niektórych B oraz substancji, które ją nawilżą, wzmocnią elastyczność i wspomogą syntezę kolagenu. Systematyczne, codzienne używanie kosmetyków zawierających taki zestaw składników odżywczych daje cerze zdrowie, co skutkuje efektami estetycznymi – twarz pięknieje. Dzięki temu wymaga mniej makijażu, co też wychodzi jej na zdrowie.

Krem nawilżająco-rozświetlający CERES to porcja życia dla cery

Jego recepturę oparłam na naturalnych składnikach, które połączyłam korzystając z tzw. podłoża aptecznego stosowanego w leczniczych maściach.  Kolagen morski, olej z pestek dyni i witamina C, zastosowane w odpowiednich proporcjach, wnoszą własne wartości odżywcze oraz takie, które wynikają z ich wzajemnego oddziaływania.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

WITAMINA C:

  • jeden z najefektywniejszych naturalnych przeciwutleniaczy, efektywnie chroni komórki skóry przed atakiem wolnych rodników
  • uczestniczy w syntezie elastyny i kolagenu
  • działa rozjaśniająco, zmniejszające rumień i płytkie zmarszczki

KOLAGEN MORSKI:

  • tworzy ochronną warstwę na skórze zapewniając odpowiedni stopień nawilżenia
  • uelastycznia skórę, zapewnia jej właściwe napięcie
  • działa regenerująco, przywraca gładkość i sprężystość skóry
  • wiąże wodę zapewniając skórze odpowiednie nawilżenie
  • daje energię morza

OLEJ Z PESTEK DYNI:

  • natłuszcza i wygładza skórę
  • odżywia skórę, bo zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), naturalne witaminy A, C, E i K, B1, B2, B6, oraz potas, selen i cynk
  • rozjaśnia przebarwienia
  • wzmacnia barierę lipidową naskórka, zmniejszając skłonność do podrażnień
  • daje energię ziemi i wzrostu

OLEJEK GREJPFRUTOWY:

  • działa przeciwstarzeniowo
  • likwiduje plamy na skórze
  • rozjaśnia przebarwienia
  • daje energię słońca

Krem jest bezpieczny, hypoalergiczny. Ma lekką, delikatną konsystencję i łatwo się wchłania. Także dzięki przyjaznemu opakowaniu airless, które zapewnia mu ochronę przed wpływem powietrza i pozwala ekonomicznie dozować dawki.

To krem do codziennego odżywiania cery skłonnej do przesuszeń i przebarwień, pozbawionej blasku.


Zapraszam na www.ceres-cosmetics.pl

Marta Gołąbek-Ciesińska, farmaceutka.

Artykuł powstał we współpracy z Ceres Cosmetics


Zobacz także

Sephora University

Przygotuj się do rekrutacji z Sephora University!

Fot. iStock /

Nie zgub się znów w bałaganie, niektóre wyzwania nigdy się nie kończą. Akcja „Uporządkuj swoje życie”

Dalai Lama

9 życiowych lekcji, których udzielił nam Dalai Lama, a które zmienią twoje spojrzenie na świat