9 rad lekarza, jak przetrwać upał. Są rzeczy, których absolutnie nie powinieneś robić!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 sierpnia 2018
Fot. iStock / Xurzon
 

Fala upałów nas nie opuszcza, miało być ciut chłodniej, ale według prognoz pogody, niższych temperatur (czyli takich pomiędzy 25 a 30 stopni Celsjusza!) możemy się spodziewać w przyszłym tygodniu. Uważajcie na siebie, nawet jeśli macie okazję wyskoczyć nad wodę, z upałami nie ma żartów. W rozmowie z Nauka w Polsce PAP, prof. Przemysław Kardas z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ostrzega przed najczęściej popełnianymi przez nas błędami podczas upałów.

Czego absolutnie robić nie wolno, gdy żar się leje z nieba? Przeczytajcie!

Jak przetrwać upał

Unikaj gwałtownych zmian temperatur

Grzech powszedni, bo gdy jest tak gorąco, podkręcamy klimę i świętujemy, że akurat nam gorąco nie jest. Duży błąd. Po plażowaniu nie biegnijcie od razu do klimatyzowanej restauracji, raczej zacznijcie od cienia pod parasolem; ani nie podkręcajcie klimatyzacji w samochodzie. Taka duża i gwałtowna zmiana temperatury może skończyć się nawet anginą.

Jeśli jesteś na słońcu, nie pij lodowatych napojów

Owszem to miła perspektywa poczucia szybkiej ulgi, ale znów skutki okażą się bardzo nieprzyjemne. Angina w większości przypadków – murowana.

Unikaj nadmiernego przegrzewania się

Musisz zadbać o regularne nienawadnianie organizmu. Unikaj wychodzenia w godzinach największego nasłonecznienia. Pamiętaj, że dla dzieci i osób starszych lub schorowanych, upały są sytuacja ekstremalną.

Unikaj gwałtownego schładzania ciała

To samo tyczy się wskakiwania do wody dla ochłody. Schładzać się musimy delikatnie, bez szoku temperaturowego. Zarówno przegrzewanie, jak i gwałtowne obniżenie temperatury rozkłada naszą odporność na łopatki. Ekspert odradza zarówno przegrzewanie się, jak i wychładzanie organizmu.

Korzystaj z klimatyzacji (i wiatraka) rozsądnie

Kusi, żeby zrobić sobie w samochodzie mały raj. Niestety klimatyzacja i nastawianie się na nawiew (czy wiatraki) może skończyć się problemami z zatokami. Profesor Kardas nazwał to zjawisko „typową letnią przygodą kierowców”.

Pij dużo wody!

Dwa litry wody dziennie to absolutne minimum! Owszem, możesz spożywać inne płyny, jednak pamiętaj, że niektóre z nich (np. kawa), mają działanie moczopędne. Nigdy nie zapominaj o wodzie!

Pamiętaj również o tym, że z wiekiem ludzie mniej odczuwają pragnienie – przez co o wiele łatwiej o odwodnienie. Jeżeli nie chce ci się pić, koniecznie pilnuj ilości wypijanej wody.

Uważaj na słońce!

Pamiętaj o fotoochronie skóry przed słońcem! Z czerniakiem nie ma żartów, choć lubimy to wypierać. Pamiętaj również o tym, że ciało należy „dosmarować” w ciągu dnia. Nie wystawiaj się na bezpośrednie słońce i nie bagatelizuj jego działa.

Pamiętaj by zawsze zadbać o skórę dzieci, poparzenia słoneczne w  dzieciństwie, zwiększają ryzyka zachorowania na nowotwory skóry w wieku dojrzałym. Również osoby starsze mają bardziej wrażliwą skórę.

Ekspert przypomina, że nie musi być ostrego słońca, by ekspozycja na jego promienie była bardzo wysoka, wystarczy bezchmurny dzień latem.

Pamiętaj o kapeluszu

Lub jakimkolwiek innym nakryciu głowy. Ochoczo zakładamy czapki dzieciom, ale sami niekoniecznie mamy ochotę je nosić. Oprócz udaru i przegrzania grożą nam inne konsekwencje. nakrycie głowy powinno ochronić również nasze uszy i oczy – dobrze sprawdzą się kapelusze z większym rondem. Panowie z łysiną są szczególnie narażeni na wystąpienie zmian nowotworowych na skórze głowy. Nie krępujcie się i gdy są takie upały korzystajcie z parasoli.

Unikaj wychodzenia między 10.00 a 18.00

Po prostu, jeśli nie ma takiej konieczności – nie pchaj się w paszczę lwa! Zadbaj o to, by w domu było chłodno. W nocy wywietrz pomieszczenia, a rano zamknij okna – aby nie wpuszczać gorącego powietrza, szczególnie te, na które padają promienie słoneczne. Zasłoń rolety, żaluzje lub zaciągnij zasłony.

Aktywność fizyczną planuj na godziny wieczorne lub bardzo wczesny ranek.


Wszystkie rady doktora znajdziecie na: naukawpolsce.pap

Na podstawie: naukawpolsce.pappogodynka.pl , IMiGW


Poczuj moc świadomości emocji i zacznij żyć pełnią życia w bliskości z ludźmi, których kochasz i o których się troszczysz

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/elenaleonova
 

Najbardziej osobiste pytanie, jakie możesz zadać drugiej osobie?  Jakie pytanie, jako pierwsze, przyszło ci do głowy?

Ile zarabiasz?

Ile masz lat?

Ile ważysz?

Jaki jest twój największy sekret?

Bokserki czy figi?

Zgadza się, to są bardzo osobiste pytania, jednak to najbardziej osobiste brzmi: „Co czujesz?”. Zaskoczona? Hm. Niby to wiemy, ale jak często właśnie to pytanie pada z naszych ust? Jak często mamy odwagę szczerze zainteresować się bliską nam osobą, by ją o to spytać i prawdziwie wysłuchać odpowiedzi?

Dwie rzeczy sprawiają, że „Co czujesz?” jest tak bardzo osobiste. Po pierwsze – pytasz o uczucia drugiej osoby. Po drugie – nasze uczucia są najbardziej osobistym, biologicznym wyrazem tego, kim jesteśmy. Pytanie o uczucia jest pytaniem o najgłębsze ja. Tylko tak pokazujesz, że starasz się zrozumieć lub poznać wewnętrzne doświadczenie drugiego człowieka.

Pomimo ogromnej wartości i siły tego pytania, nadal trudno nam je zadać zarówno sobie, jak i najbliższym. Dlaczego tak się dzieje? Bo wielu z nas uważa swoje emocje za słabość, o której nie można mówić. Inni myślą, że pytanie kogoś o uczucia jest pogwałceniem jego prywatności. Jednak każde z tych założeń jest fałszywe.

Oczywiście tak osobiste pytania mogą być zadane w niewłaściwy sposób, niewłaściwej osobie lub w niewłaściwym czasie. Jednak większość z nas rezygnuje z nich nawet przy właściwiej osobie i w odpowiednim czasie tracąc okazję do wyrażenia swojej troski i zainteresowania.

Cały czas mówi się, że problemem naszych związków jest brak komunikacji. Nie rozmawiamy ze sobą, nie rozumiemy się, bo nie znamy się nawzajem, nie wiemy, co czujemy, jak się czujemy, jakie emocje targają naszym partnerem. Trudno być z kimś blisko nie pytając, co dzieje się w jego wnętrzu, nie interesując się tym lub bojąc zapytać. A wystarczyłoby jedno pytanie: „Co czujesz?” – pytanie, które przerywa kłótnię, które otwiera nam możliwość rozmowy, które pada, gdy widzimy, że ten, kogo kochamy, jest smutny, zdenerwowany. To pytanie mówi: „Chcę wiedzieć, co się z tobą dzieje, interesuje mnie to, możesz mi zaufać, wygadać się, a jeśli będę umiała – pomogę ci”.

„Co czujesz?” jest najważniejszym pytaniem budującym więź w ważnych dla nas relacjach. Zadając je naszemu dziecku, uczymy go, że ma uczucia i że może o nich mówić. Kiedy pytamy o uczucia przyjaciela, pomagamy mu skupić się na sobie, uświadomić, jakie emocje nim targają.

Jednak to nie wszystko. Pytanie „Co czujesz?” jest także jednym z najbardziej troskliwych pytań, jakie możesz zadać samej sobie. To sposób na poznanie siebie, poznaniu prawdy o sobie, na pogłębianiu swojej samoświadomości.

„Co czujesz?”

„Jak się czujesz?”

„Co o tym myślisz?”

Zadawanie sobie tych pytań sprawia, że:

– zwracasz na siebie uwagę, gdy próbujesz odpowiedzieć

– zmuszasz się do zwrócenia uwagi na swoje uczucia

– uczysz się nazywania swoich emocji

– potwierdzasz znaczenie swoich uczuć

– kontaktujesz się ze swoimi uczuciami, dzięki czemu możesz sobie pomóc.

Jeśli w dzieciństwie twoi rodzice nie zauważali lub nie reagowali na twoje uczucia, utwierdzili cię w przekonaniu, że one nie mają znaczenia. Być może zawsze uważałaś, że najlepiej swoje uczucia ignorować.

Niestety, nie zwracając uwagi na emocje, blokujesz w sobie odczuwanie radości, ciepła, bliskości, podniecenia, nadziei i miłości, jakich powinnaś doświadczać każdego dnia. Życie z dziecięcym zaniedbaniem emocjonalnym jest trochę jak ciemna chmura wisząca przez cały czas nad naszą głową. Wpływa na nasze życie wewnętrzne, decyzje, wybory i praktycznie wszystkie nasze relacje.

Nie przekreślaj jednak siebie, nie myśl: „Już nic nie mogę zmienić”, bo możesz zrobić bardzo dużo. Po prostu pytaj siebie w każdej chwili refleksji „Co czujesz?”. Nastaw sobie alarm w telefonie, który, nim stanie się to nawykiem, zmusi cię do zatrzymania się i skupienia na swoich emocjach.

Kiedy zaczniesz to ćwiczyć, kiedy zmienisz podejście do własnych uczuć, w twoim życiu zajdzie niezwykła zmiana. I wtedy zacznij pytać bliskich, co czują, zdobądź się na odwagę, poczuj moc świadomości emocji i zacznij żyć pełnią życia w bliskości z ludźmi, których kochasz i o których się troszczysz.


inspiracja: Psychocentral

 


Wybaczyć, czy winić toksyczną matkę za twoje nieudane życie? Nie można zmienić tego, czego nie widać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/LightFieldStudios

Nie, wcale nie chodzi o to, by usprawiedliwiać szkodliwe działania matek i gloryfikować macierzyństwo. Są przecież wśród nich takie kobiety, które nie zrobiły nic, by ochronić swoją córkę przed złym ojczymem. Albo takie, które wykorzystują wrażliwość córki, by zmiażdżyć jej poczucie własnej wartości. Lub natrętne, kontrolujące matki. Jednak większość z nich jest gdzieś „po środku”. Popełniają błędy i są w tym bardzo ludzkie, niedoskonałe. I również „toksyczne”.

Kiedy twoja matka cię w jakiś sposób skrzywdziła  – co jest według ciebie najlepszym wyjściem? Zmusić się, aby być wdzięczną za to, co od niej otrzymałaś, czy obwiniać ją za całe nieszczęście, które ci się przytrafia w dorosłym życiu, kiedy masz już wszystko pod kontrolą? Żadna z tych postaw nie jest pomocna  w twojej sytuacji. Pierwsza z nich jest niczym innym niż zaprzeczaniem, a druga sprawia, że tkwisz w poczuciu gniewu.

Zaprzeczanie

Wiesz jak to działa. Mówisz sobie, że ona przecież „jest twoją matką”. Przyznajesz jej prawo do tego, by cię krzywdziła. Chronisz ją własnym kosztem.  W rezultacie tłumisz własne uczucia, a dysfunkcja trwa. Nie zbliżasz się do swojej matki, tylko coraz bardziej plączesz w sieć negatywnych emocji. Poza tym ten sam schemat relacji zastosujesz w stosunku do twojej własnej córki. Pamiętaj, że nie można zmienić tego, czego nie widać.

Gniew

Obwinianie matki za wszystkie swoje problemy życiowe i wieczne poczucie, że jest się ofiarą obciąża cię dodatkowymi negatywnymi emocjami. Przestajesz mieć poczucie sprawczości, nie jesteś w stanie podjąć decyzji, które są dla ciebie dobre i wprowadziłyby pozytywne zmiany.

Co więc robić? Zaakceptować sytuację, w której się znajdujesz i nie udawać, że nic się nie wydarzyło. Otwarcie rozmawiać o swoich uczuciach – o ile to możliwe – ze swoją matką. A przede wszystkim, wziać sprawy w swoje ręce i wiedzieć, że masz wpływ na swoje dorosłe życie. Możesz je kształtować wedle tego, o czym marzysz.


Na podstawie: psychcentral.com

 


Zobacz także

Chcesz być szczupła? Naucz się olewać!

Ciąża po trzydziestce nie taka straszna, jak ją malują? Nowe badania łamią utarte stereotypy

„Nie ma czasu na pretensje… Zdaje się, że życie jest za krótkie, a my tak często nadużywamy sporów i kłótni”. Akcja #ListdoNiego