9 afirmacji osoby silnej psychicznie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 października 2016
9 afirmacji osoby silnej psychicznie
Fot. iStock/Petar Chernaev
 

Nie jest trudno być silnym, mocnym psychicznie, kiedy w życiu wszystko nam się układa. Energia, dobre nastawienie do siebie i do innych jakoś samo się wówczas w nas rodzi i napędza do działania. Jednak swoją prawdziwą siłę możesz poznać dopiero wtedy, kiedy dzieje się coś niedobrego, kiedy życie wystawia cię na próbę. Utrata ukochanej osoby, problemy zdrowotne, komplikacje w związku, kłopoty finansowe, to tylko kilka z wyzwań, z którymi, każdy z nas ma czasem do czynienia.

Sposób w jaki myślisz o tych, właściwie nieuchronnych życiowych zawirowaniach mówi najwięcej o tym, czy potrafisz radzić sobie w trudnych momentach. To, co pomaga najbardziej, to wewnętrzny dialog, powtarzanie sobie pozytywnych, ale – uwaga – zgodnych z rzeczywistością afirmacji.

Oto podstawowa „dziewiątka”

1. Mam wszystko, czego mi trzeba, żeby i tym razem sobie poradzić

Myślenie „nie potrafię tego zrobić”, albo „to nie jest w porządku”, tylko umocni w tobie poczucie porażki. Zamiast skupiać się na tym czego nie masz, czego  potrzebujesz, przypomnij sobie o tym, co znajduje się w twoim zasięgu. Jeśli dotarłeś już w życiu tak daleko, świadczy to o tym, że posiadasz odpowiednie umiejętności, narzędzia, doświadczenie, aby poradzić sobie z tym, co jeszcze przed tobą.

2. Życie zgodne z wartościami, które wyznajesz, to jest to, co naprawdę się liczy

Spotkasz w życiu, ludzi, którzy będą mieli inne zdanie niż ty, którzy inaczej postrzegają rzeczywistość. Znajdziesz się w sytuacjach, w których, może nawet najbliżsi, nie zaakceptują podjętych przez ciebie decyzji. Twoim zadaniem nie jest jednak starać się wszystkich zadowolić. Bądź wystarczająco odważny, żeby żyć zgodnie z zasadami, które są dla ciebie ważne, nawet jeśli oznacza to, podejmowanie niepopularnych decyzji.

3. Porażka, to nic więcej jak część drogi do sukcesu

Może nie jest zabawna, ani miła,  ale postawmy sprawę jasno: „dołowanie się” tutaj nie pomoże. Za każdym razem, kiedy upadniesz, dostajesz dowód na to, że oto odkryłeś nowe granice. W porażkach powinieneś widzieć możliwość, by w przyszłości stać się lepszym i silniejszym.

4. Tyle, na ile cię stać, to naprawdę wystarczająco

Wymaganie od siebie perfekcji, powoduje więcej szkód niż dobra. Nieistotne, czy przygotowujesz się do rozmowy kwalifikacyjnej o pracę, której bardzo potrzebujesz, czy dostałeś ostatnią szansę na awans, upieranie się przy tym, że nie wolno ci popełnić błędu to ślepy zaułek. Za to odrobina wyrozumiałości dla swojej niedoskonałości pomoże ci dostać się na sam szczyt.

5. Za pięć lat to już nie będzie takie ważne

Zachowaj dystans do aktualnych problemów, pamiętając, że ból emocjonalny, złość, całe to zmieszanie w twoim życiu nie będą trwały wiecznie. Wiele z dzisiejszych „kluczowych” decyzji, za jakiś czas nie będzie już miało znaczenia.

6. Jestem silniejszy niż mi się wydaje

Poważne problemy zdrowotne, strata ukochanej osoby, to życiowe ciosy, które wielu z nas wydają się czymś „nie do przejścia”. Ale katastroficzne wizje, jakie sobie tworzymy, powtarzanie „ nigdy się z tego nie podniosę”, „nigdy już nie będę szczęśliwy”, tylko ciągną cię w dół. Przeciwności losu często pomagają nam odkryć w sobie niespodziewaną odporność i siłę, o jaką byśmy siebie nawet nie podejrzewali.

7. Potrafię poradzić sobie z tym uczuciem psychicznego dyskomfortu

To może być bardzo kuszące, pozostać w strefie komfortu. Jednak w dzisiejszych, niełatwych czasach trzeba nam raczej czegoś innego. Emocje takie jak: strach, zakłopotanie, rozczarowanie są na pewno niewygodne, ale nie są śmiertelne J.  Chcąc się z nimi zmierzyć, wygrywasz pewność siebie i zdolność do radzenia sobie z uczuciem psychicznego dyskomfortu.

8. Potrafię kontrolować to co czuję, myślę i to, jak się zachowuje

Obwinianie innych za to, co w twoim życiu idzie nie tak jak trzeba, naprawdę nie pomoże poradzić sobie z sytuacją. Pomoże ci świadomość, że jesteś panem swoich uczuć i bierzesz odpowiedzialność za swoje zachowanie. To ona jest siłą napędową pozytywnych zmian.

9. Upadłem i teraz z powrotem się podniosę

Spojrzeć wstecz, zobacz ile już trudnych chwil za tobą. Przypomnij sobie siłę, którą w sobie odnajdywałeś, za każdym razem. Nieważne jak nisko jesteś. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś za jakiś czas znów wspiął się na szczyt.

Pozytywne afirmacje, same w sobie, nie zmienią twojego życia na lepsze. Ale na pewno zainspirują do pracy nad sobą i pomogą spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. A to zawsze jakiś nowy początek.


Źródło: psychologytoday.com

 


Objawy wielu chorób wypisane są na twojej twarzy. Sprawdź, jak czytać swoje ciało

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 października 2016
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Twarz to centralny punkt ciała człowieka, który w pierwszej kolejności zwraca na siebie uwagę. Może być piękna, brzydka, zadbana lub nie, promieniować szczęściem, bądź odstraszać złym humorem. Może również informować o kłopotach, które pojawiły się wewnątrz organizmu.

Wygląd twarzy stanowi o nas, określa w znaczny sposób to, jak jesteśmy odbierani przez otoczenie. Robimy różne rzeczy, by ją uatrakcyjnić, sięgamy po kosmetyki kolorowe, różne zabiegi, kolczyki. Chowamy naturalny wygląd pod makijażem, nie zawsze zwracając uwagę na to, jakie sygnały wysyła nam jej wygląd.

Refleksologia to nie czary

Na twarzy i głowie, podobnie jak na dłoniach i stopach istnieją punkty i strefy, przez układ nerwowy połączone z narządami wewnętrznymi. Z tego powodu wiele zaburzeń zdrowotnych odbija się w wyglądzie twarzy, uwidaczniając się pod postacią złogów, zmiany zabarwienia czy struktury skóry. Refleksologia i znajomość mapy twarzy wykorzystywana jest do stawiania diagnozy, prowadzenia terapii, a także samej profilaktyki. Zmiany na twarzy mogą wskazywać na obszary ciała, którym w przyszłości mogą zagrażać schorzenia. Dzięki temu pacjenci zyskują czas na zapobieganie rozwojowi zaburzeń. Specjaliści, wykorzystując wiedzę o tych zależnościach, wywierają wpływ na oddalone narządy i układy.

Zastosowanie refleksoterapii

Dunka Lone Sorensen, na podstawie 30-letnich badań, opracowała metodę leczenia — refleksoterapię. Zawarła w niej wiedzę ze współczesnej neurofizjologii, Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, techniki masażu indiańskich plemion, medycyny orientalnej i wielu innych metod. Z powodu bliskości centralnego układu nerwowego, refleksoterapia twarzy ma intensywniejsze działanie niż zabieg przeprowadzany np. na stopach. Leczenie opiera się głównie na metodach masażu i ucisku, podczas którego pobudzone jest wydzielanie się m.in.: endorfin, serotoniny i dopaminy oraz bezpośrednie działanie na ciało migdałowate, odpowiedzialne za stan emocjonalny i radzenie sobie ze stresem. Podczas ucisku wskazanych punktów, impulsy nerwowe docierają do danych organów i układów, co rozpoczyna ich autoregulację i regenerację. Zabieg wywołuje głęboki relaks i wyciszenie,  spiera leczenie wielu schorzeń i dolegliwości, ale i ma wymiar pielęgnacyjny. Z powodzeniem stosuje się go w ramach nieinwazyjnych zabiegów liftingująco – przeciwzmarszczkowych, utrzymujących młodość skóry, poprzez poprawienie krążenia krwi i limfy, stymulacji mięśni i przewodnictwa nerwowego.

Choroby, które można wyczytać z wyglądu twarzy:

refleksjologiatwarz

Anemia:

  •     bladość twarzy,
  •     brązowe zabarwienie
  •     dolnej powieki,
  •     perłowe zabarwienia białkówki oka
  •     perłowe zabarwienie zębów
  •     bladość małżowin usznych
  •     zajady w kącikach ust
  •     uczucie pieczenia języka
  •     język gładki, czerwony

Bóle głowy:

  •     zmarszczki z jednej strony czoła
  •     wyraźna zmarszczka między brwiami

Cukrzyca:

  •     gładka sucha dolna warga z sinoczerwonym zabarwieniem
  •     pojawienie się martwych włosów
  •     wczesna siwizna

Chore nerki:

  •     duża i mięsista górna warga
  •     gruba skóra na czole i głębokie zmarszczki
  •     czerwone uszy
  •     obrzmiałe dolne powieki
  •     długie, wąskie wypukłe paznokcie
  •     ciągła obecność białych plam
  •     powstawanie worków pod oczami

Choroby i zaburzenia funkcji pęcherzyka żółciowego:

  •     żółte zabarwienie skóry koło ust
  •     pożółknięcie zębów
  •     żółta skóra koło oczu
  •     ciągłe bóle w okolicy prawej łopatki
  •     żółte zabarwienie oczu

Choroby pęcherza moczowego:

  •     Obrzmienie dolnych powiek i ich zabarwienie na różowo siny kolor

Choroby płuc:

  •     oba ramiona obwiśnięte
  •     zaczerwienienie policzków
  •     częste krwotoki z nosa
  •     wypukłe paznokcie

Krew – objawy zastoinowe

  •     na skórze koło nosa popękane naczynia krwionośne

Mała ilość erytrocytów we krwi:

  •     blada dolna (wewnętrzna) część języka

Nadciśnienie:

  •     czerwony, guzowaty nos z żyłkami
  •     zrośnięte brwi
  •     zaczerwienienie policzków

Nadmierne obciążenie tarczycy, mogące doprowadzić do choroby:

  •     wypukłe paznokcie
  •     częste mruganie
  •     nalot na dolnych powiekach
  •     opuchnięta szyja
  •     górny brzeg ucha zwinięty w rurkę

Niedociśnienie:

  •     bladość poszczególnych fragmentów policzków
  •     bladość skóry czoła
  •     bladość twarzy
  •     obwisłe powieki

Niedobór witaminy A:

  •     niezdolność do płaczu
  •     wchodzenie ze światła do ciemnego pomieszczenia utrata zdolności widzenia

Niedobór witaminy B:

  •     obrzmiewanie języka

Niedobór żelaza w organizmie:

  •     zapadłe sinawe powieki dolne
  •     okresowe pojawienie się białych plam na paznokciach
  •     czerwone uszy
  •     częste zajady w kącikach ust

Niedobór wapnia w organizmie:

  •     błyszcząca skóra uszu

Niedobór magnezu:

  •     drżenie dolnej powieki
  •     przypływ energii po godz. 20
  •     zaczerwienienie skóry koło nosa

Niedobór substancji mineralnych w organizmie:

  •     kruche , łamliwe paznokcie

Nieżyt żołądka:

  •     biały nalot na środkowej trzeciej części języka
  •     bladość małżowin nosowych

Osłabienie funkcji gruczołów płciowych u kobiet:

  •     włosy na górnej wardze
  •     zakola na czole u kobiet
  •     gęste krzaczaste brwi

Schorzenia żołądka:

  •     zmiany kształtu paznokcia na palcu środkowym,
  •     pojawienie się pęknięć

Serce-niewydolność i choroby:

  •     woskowe zabarwienie dolnych powiek
  •     obrzmiałe dolne powieki
  •     grube żyły na szyi
  •     trudności przy wchodzeniu po schodach

Skłonność do zawału serca:

  •     drętwienie przy nacisku miejsca między dolną wargą a podbródkiem

Skłonność do cukrzycy:

  •     suchy i popękany język
  •     wąska górna warga

Trzustka przeciążona na granicy choroby:

  •     pomarszczona skóra twarz
  •     zgrubienia poniżej oczu

Twory hemoroidalne (krwawnicowe) na organach wewnętrznych:

  •     plamy pigmentacyjne na dolnej wardze

Wrzody żołądka:

  •     bóle w lewej łopatce
  •     biały koniuszek nosa

Wyczerpany system nerwowy:

  •     trudności przy wchodzeniu po schodach (szczególnie w młodym wieku)

Zaburzenia krążenia krwi:

  •     zbielenie koniuszka nosa
  •     zrośnięte brwi
  •     wczesna siwizna
  •     bladość twarzy
  •     bladość warg
  •     zgrubienie paznokciach

Zaburzenia przemiany materii:

  •     nalot na dolnych powiekach
  •     białe plamy na paznokciach

Zaburzenia funkcji trawienia:

  •     podłużne bruzdy na paznokciach w połączeniu z różnymi wypryskami na skórze
  •     czerwone uszy

Zapalenie gruczołów płciowych:

  •     głębokie zmarszczki na szyi
  •     blade płatki uszu
  •     opuchnięta górna warga

Zapalenie wątroby:

  •     żółte białkówki oczu
  •     żółtawość skóry
  •     policzki zapadnięte z obu stron
  •     żółte zabarwienie skóry wokół ust
  •     nieznaczne żyłki na skrzydełkach nosa
  •     brązowe zabarwienie skóry wokół oczu,
  •     ciągłe występowanie białych plam na paznokciach
  •     zgrubienie dolnego brzegu wargi

Zapalenie prostaty:

  •     bardzo gruba dolna warga
  •     bladoróżowe zabarwienie skóry wokół oczu

Zaparcia:

  •     brązowa skóra wokół oczu


Złap mnie, jeśli potrafisz… Ile kosztuje iluzja miłości? O oszustach matrymonialnych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 października 2016
O oszustach matrymonialnych
Fot. Screen z YouTube / klatka z filmu "Złap mnie jeśli potrafisz" / Movieclips

Znaleźć je wcale nie jest trudno, wystarczy wejść na odpowiednie forum wpisując w wyszukiwarkę słowa „oszust matrymonialny”. To tam, wiele kobiet w różnym wieku, w różnych sytuacjach materialnych, wymienia się przykrymi doświadczeniami, a nawet ostrzega przed konkretnymi mężczyznami. Nie wszystkie chcą rozmawiać, wiele z nich wstydzi się swojej naiwności, tego, że przez jakiś czas (czasem wiele lat) dawały się wykorzystywać za dosłowną iluzję miłości i związku.

Ofiary Tulipana łączy jedno: jakiś punkt zwrotny życia, jakaś słabość, która sprawiła, że stały się podatne na jego manipulację i wdzięk. Choć te historie wydają się nieprawdopodobne, wydarzyły się naprawdę, a ich bohaterki opowiedziały o swoich przeżyciach, żeby ostrzec inne kobiety przed zbyt zbyt pochopnym zaangażowaniem w związek, który wydaje się idealny.

Historia pierwsza, romantyczna: Tulipan, wersja „luks”

Magda jest szczupłą, długowłosą blondynką, ma 35 lat i własny biznes, finansowo jest niezależna, można nawet powiedzieć, że świetnie sobie radzi. Z mężem rozwiodła się cztery lata temu. – To była zaledwie pomyłka – mówi o tym małżeństwie. – Ale związek z  poznanym rok temu Janem mógł być katastrofą – dodaje zaraz potem.

Zobaczyła go na lotnisku. Wysoki, bardzo przystojny, ze swoją melancholijną urodą wydawał się być odrobinę starszy, niż mówił. Pachniał intensywnie, może nawet zbyt intensywnie jej ukochanymi perfumami (prezent od równoczesnej „sponsorki”). Właśnie wracał z Amsterdamu (później okazało się, że wcale tam nie był, a na lotnisku zjawił się właśnie po to, by ją „odnaleźć w tłumie”).

– Co mi odbiło? – zastanawia się głośno – Nie mam pojęcia. Zawsze śmiałam się z tych naiwnych, łasych na banalne komplementy kobiet, gotowych przyjąć do łóżka i życia ledwo poznanego faceta. Cóż, okazałam się równie głupia.

Upadła jej gazeta, on ją podniósł, ich spojrzenia spotkały się, w głowie Magdy zaszumiało, a Jan (zwany również Hubertem, a przez prawowitą żonę – Jackiem) zaprosił ją na kawę. Wieczorem tego samego dnia wymieniali już SMS-y o nieuchronności przeznaczenia. A tydzień później jedli razem śniadanie w jej sypialni. Co o nim wtedy wiedziała? Że jest pilotem prywatnej linii lotniczej. Zarabia krocie i mieszka w hotelach, bo tak mu wygodnie. Ale odkąd ją poznał, przekonał się, że chce mieć dom. Chce mieć z nią ten dom. Albo, jak śmieje się dziś Magda – chce mieć jej dom.

Po dwóch miesiącach wprowadził się do niej. To znaczy właściwie „pomieszkiwał”, bo większość czasu spędzał  przecież w powietrzu. W pracy. Kiedy wyjeżdżał, przesyłał SMS-y: kocham, tęsknię, gdy wrócę, oszalejesz z rozkoszy. 

I trzeba przyznać, że dobry był w tym seksie. W gadaniu też. Głównie o sobie i celebrytach, których poznał w ciągu kilkunastu lat swojej kariery. I wino umiał dobrać. I sprawić, by poczuła się piękna. No jakby pana Boga złapała za nogi. Świat nabrał barw. I to jak intensywnych. Żyła od jego przyjazdu do wylotu. W głowie snuła plany. Ona, racjonalna, mądra Magda.

Nie, niczego nie podejrzewała. Kosmetyki z najwyższej półki, drogie koszule (które z czasem zaczęła prać, bo powiedział jej, że zawsze marzył, żeby ukochana kobieta prała mu koszule), zagraniczne gazety, które przywoził z podróży (a tak naprawdę kupował w EMPIKu i starannie odklejał metkę z ceną,), wszystko przemawiało za „światowym życiem”, o którym z lubością opowiadał. A na symulatorach lotów latał wyśmienicie. Miał nawet uniform, prawdziwy. To znaczy Magda nie podejrzewała wcześniej, że mógłby być nieprawdziwy.

Pieniądze? – Daj spokój – Magda zakrywa twarz dłonią. – Kiedy przyjeżdżał do mnie, czułam się odpowiedzialna, żeby go ugościć. Więc żył tu na mój koszt. Czasem przynosił kwiaty, raz podarował mi drogą sukienkę. Ale tak szczerze mówiąc to ja zasypywałam go prezentami. Tak już mam, jak kocham. Raz nawet pożyczyłam mu większa sumę, bo zablokował sobie kartę i nie zdążył załatwić nowej przed odlotem. To znaczy, tak powiedział. Wstyd mi.

Po pół roku związkowej sielanki Magdę zaczęły męczyć te ciągłe rozstania. Była zakochana, oczekiwała stabilizacji. Zaczęła przebąkiwać o tym, że chciałaby poznać jego rodziców, siostrę i siostrzenicę, których zdjęcia jej pokazywał. – Cierpliwości kochanie, nie zepsuj tego – powtarzał.– Na wszystko przyjdzie czas. A ona się niecierpliwiła, niepokoiła. Coś było nie tak.  I „coś” zaczęło jej przeszkadzać, jak choćby to, że Jan zawsze chowa przed nią telefon. Pewnego dnia nie wytrzymała. Kiedy się kąpał, usłyszała, że przyszedł do niego SMS, bezszelestnie wysunęła aparat z kieszeni spodni. Przeczytała najnowszą wiadomość tekstową. I zlana potem usiadła na podłodze.. Jakaś Iwonka nie mogła już doczekać się jego ciepłych ramion w ICH sypialni. To znaczy w sypialni Jana i tej Iwonki.

– Pierwsze, co mi przyszło do głowy to, że jakaś baba molestuje mojego faceta – mówi Magda. –Słyszy się dużo teraz o stalkingu, a Jan jest bardzo przystojny. W głowie mi buzowało z zazdrości. Już chciałam biec z tym telefonem do łazienki, ale coś w głowie szepnęło mi: zaczekaj. Zdołałam się opanować. Sfotografowałam ten SMS swoim telefonem, i kontakt pod „I” też. I jakoś starałam się wytrzymać do jego odlotu.

Nie było łatwo. Myśli Magdy uparcie wracały do treści SMS-a, ukochany zauważył, że jest „inna” niż zwykle. Wieczór nie należał do udanych. Na szczęście rano Jan miał wylecieć na tydzień do Stanów.

Kiedy następnego dnia, targana wątpliwościami Magda zwierzyła się jednak przyjaciółce ze swoich podejrzeń, że ktoś „poluje” na jej faceta, a ta pokręciła jej kółko na głowie. „Co ty o nim właściwie wiesz? – spytała. – Tyle co ci powiedział, prawda?

Szybko wybrały numer telefonu do „I” . Miłemu, damskiemu głosowi w słuchawce Magda z bojącym sercem powiedziała, że dzwoni w sprawie Jana. No bo właściwie, co miała powiedzieć? Głosik odpowiedział, że to pomyłka. Magda zaczęła więc opisywać swojego ukochanego: wysoki, brązowe oczy, pieprzyk pod okiem…. Wtedy w słuchawce zapadła cisza. A potem kobieta rozłączyła się, żeby po chwili zadzwonić znowu z pytaniem, czy mogą się spotkać. Ma na imię Iwona i mieszka 300 km od Warszawy. Jan może być jej Hubertem. Opis odpowiada wyglądowi, ale Hubert nie jest pilotem. No i jest przecież jej narzeczonym. Wątpliwości rozwiała wymiana MMS-ów przedstawiających ich „wspólnego chłopaka”. Tego wieczora przegadały pół nocy popijając –  jedna wino, druga miętę na uspokojenie. I nakręcając się wzajemnie w rozpaczy i nienawiści.

Iwona swojego Huberta utrzymywała od dwóch lat przekonana, że jej ukochany jest w Warszawie tajnym i wysoko postawionym  agentem biura ochrony rządu, a jego ciągłe nieobecności związane są właśnie z odpowiedzialną pracą i częstym wyjazdami. –  Wiesz kochanie, że nie mogę ci powiedzieć wszystkiego – powtarzał jej często. –  Twoje bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze. Tak mówił, kiedy obejmował ją silnym ramieniem. Miała swojego bohatera.

Cicha i spokojna Iwona cierpiała „do wewnątrz”. Huberta poznała cała jej rodzina, mowa była nawet o ślubie. Jej plany, marzenia o szczęśliwy związku legły w gruzach. Gdyby nie Magda, żywiołowa i ekstrawertyczna, wyrzucające z siebie negatywne emocje za nie obie, kompletnie by się załamała. Bo kochała Huberta do szaleństwa.

Konfrontację zrobiły w mieszkaniu Magdy. Iwona wyszła z łazienki jak w amerykańskim filmie, kiedy stęskniony Jan witał swoją Magdę. Wtedy nastąpiło nieoczekiwane: Jan, albo Hubert odegrał przed nimi ostatni akt przedstawienia.

– Położył się na kanapie i wybuchnął płaczem. Myślałam, że będzie się rzucał, uciekał, a on zagrał na emocjach. Powiedział, że ma ciężko chorą córeczkę i robił to wszystko z rozpaczy. Zostawił nam numer telefonu do swojej żony i wyszedł. Zgłupiałyśmy. Wtedy widziałyśmy go ostatni raz. Zapadł się pod ziemię

Pod numer zapisany na skrawku „New york Timesa” zadzwoniły.  – Ja nic nie wiem – powiedziała przestraszona, ale najprawdziwsza żona. – Jacek wyprowadził się z domu, co jakiś czas dostaję przelew na córkę. Chora? Teraz była kilka dni przeziębiona i nie poszła do przedszkola. Ale nic poważnego jej nie jest. Pilot? Agent? Jacek jeszcze kilka lat temu uczył w liceum fizyki. Potem zaczął wyjeżdżać do Niemiec, na budowę. A dalej, to już nie wiem. Nikt za nim nie trafi.

Magda i Iwona nie chcą powiedzieć dokładnie ile pieniędzy „zainwestowały” w nietrafione uczucie. Drogie zegarki, koszule, buty, sprzęt komputerowy, gotówka. No i dach nad głową. Pewności,  że ofiar jest więcej, nie mają.  Dlatego przeszukują fora internetowe w poszukiwaniu potencjalnych „współdziewczyn” Jacka.

– Już chyba nigdy nie pozbędę się tego wstydu – mówi Magda. – Ale może przynajmniej kogoś ostrzegę? Ktoś przyjrzy się bliżej swojemu związkowi?

Historia druga, prozaiczna: Kolekcjoner Perełek

Poznali się przez Internet wiosną. Historia klasyczna. On utyskiwał na swoje nieudane życie rodzinne, ona współczuła. Zrobiło się przyjemnie, obiecująco, sytuacja wydawała się jasna: Piotr od razu dał Beacie do zrozumienia, że żony już nie kocha, ale jest bardzo dobrym ojcem. I jakoś bardzo szybko zaproponował spotkanie. U niej, u Beaty, oczywiście.

Pierwsze wrażenie?

No nie, nie był typem przystojniaka. Ale uroku osobistego i siły przekonywania odmówić mu nie można, to na pewno. Że już po kilku dniach znajomości pilnie potrzebował pieniędzy? Przecież jesteśmy tylko ludźmi, to się zdarza. Pieniądze na konto miał dostać później, a wydatki nie mogły czekać. Beata, z dobroci poruszonego serca, pożyczyła. Raz, drugi, trzeci i zawsze „tylko na chwilę, bo on już, zaraz, za moment odda”. Nie oddawał.

Związek powoli rozwijał się, Piotr postanowił założyć działalność gospodarczą. Coś zmieni, ruszy się. Nie zarejestrował jej jednak na siebie, tylko na swoją matkę. Beaty to nie zdziwiło, tak się robi, prawda? Pożyczki od Beaty stały się częstsze: zawsze brakowało jakiegoś towaru, żeby biznes się kręcił. Ale jakoś się nie kręcił. To nie było to. Wtedy Piotr wymyślił interes życia: przekwalifikuje się na masażystę, a przy okazji, wyciągnie od Unii ładnych parę groszy ze specjalnego programu. Szybko zdał egzamin, znalazł pokój, w którym mógłby urządzić gabinet i rozpocząć własną działalność. Ponieważ „nie zdążył” jej zarejestrować, poprosił Beatę, żeby umowę najmu lokalu wzięła na siebie. Jak tylko gabinet zacznie działać, on będzie go regularnie opłacał, umowę przerejestruje na siebie. Oczywiście podpisała, a po drodze zafundowała mu jeszcze sprzęt do gabinetu („oddam niedługo, połowę mam, to sam dołożę”).

W tym czasie zdarzały im się jeszcze wspólne wyjazdy, było im dobrze razem, można powiedzieć, że przyszłość rysowała się w jasnych barwach. Beata nie rozumiała tylko, dlaczego Piotr nigdy oficjalnie przy znajomych nie nazwał jej swoją partnerką. Zawsze tylko „moja znajoma to, moja znajoma tamto”… Wdarł się jakiś niepokój. Zaczęła być bardziej ostrożna, uważna. Taka intuicja kobieca, która podpowiada, że coś jest nie tak, ale nie bardzo chce się jej słuchać. Piotr zdołał ją jeszcze przekonać, żeby uczyniła go współwłaścicielem drogiego auta („zapłacę ci połowę wartości samochodu, to uczciwy deal”), które kupiła i które szybko stało się autem na jego własny użytek. Obiecanych pieniędzy nie zobaczyła.

I tu powoli ich drogi zaczęły się rozchodzić. Beatę przestały przekonywać słodkie słówka, odgrzewane komplementy, a przede wszystkim ta relacja zaczęła jej ciążyć. Ile czasu można czekać i być niekończącym się portfelem mężczyzny, który nawet nie przedstawia jej jako swojej kobiety? Rozczarowanie przeszło w złość i obojętność.  Bolało, jak każde rozstanie. Ale trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy.

Po dwóch latach związek przestał być związkiem, rozstali się, choć oficjalnie zostali dobrymi znajomymi. Działalność Piotra funkcjonowała dalej, a on sam „upolował” kolejną sponsorkę, swoją pacjentkę. Była „bezpieczna”: wdowa, z trójką dorosłych dzieci, miała duży dom wymagający jedynie drobnych remontów. Można się było  wykazać. Skorzystał. Szybko łózko w gabinecie zamienili na to w jej domu. I tak Piotr zamieszkał u swojej „pacjentki”, jeździł samochodem Beaty, a działał w lokalu za pieniądze jego właścicielki. Polepszyło mu się. To byłby układ „idealny”, gdyby nie to, że zniecierpliwiona Beata zażądała zwrotu pożyczek. Wtedy rozpętało się piekło. Miły i uroczy dotąd Piotr zafundował jej stek wulgarnych wyzwisk. Zimny prysznic okazał się skuteczny. Beata zabrała się za porządkowanie swoich spraw.

Szybko wyszło na jaw, że samochód, który kupiła Beata, Piotr sprzedał, bo ktoś podpisał się za nią na umowie zbycia auta. Drugi samochód zarejestrował na nową partnerkę. Sprawa, zgłoszona na policję, zakończyła się wyrokiem w zawieszeniu.

Ale to nie koniec tego love story.

Całkiem niedawno okazało się, że Piotr umowy najmu lokalu, w którym działał jego gabinet nigdy nie przerejestrował na siebie, a należności z jej tytułu nie opłacał. Beata jest więc teraz dłużna dobre 10 000 zł. Dowiedziała się o tym od właścicielki lokalu. Jak to możliwe, że przez tak długi czas godziła się na to, by Piotr nie płacił jej czynszu? Cóż, taki Piotra urok.

Beata podejrzewa również, że Piotr podpisywał (sam się do tego upoważniając) w jej imieniu umowy na usługi telekomunikacyjne. Wie też, że w międzyczasie wynajął kolejny lokal pod działalność, nie wiadomo, czy również nie na nią.

Dziś Beata oblicza, że od pierwszego spotkania z Piotrem minęło dokładnie 10 lat. Jest zdeterminowana by odzyskać swoje pieniądze. Działa na własną rękę. Wyszukuje informacje o jego działalności, przeszukuje komentarze na forach dotyczących oszustów matrymonialnych. Podpisuje się zawsze „Perełka”. Tak właśnie Piotr nazywał swoje „jedyne”.

Beata wie, że jego związek z wdową się zakończył. Może różnica charakterów poróżniła go z tą Perełką? A może „Perełka” przejrzała na oczy?…  Tak czy siak, Piotr wyniósł się z jej życia. Naiwnych nie brakuje, znajdzie sobie następną. To już taki jego sposób na życie:  najpierw zabiera się do pomocy i uzdrawiania, potem liczy ile na takiej znajomości skorzysta. Jeżeli się opłaca – osacza spragnioną uczucia kobietę. Jeśli nie – szuka dalej. Do skutku.


Wysłuchała: Anna Frydrychewicz

O oszustach matrymonialnych


Zobacz także

Fot. iStock

Krótki przewodnik kobiety z klasą, czyli kilka zasad współczesnej damy

Fot. iStock/Imgorthand

6 najgorszych rad, jakie dajemy naszym dzieciom. Nie zabijajmy w nich współczucia

Fot. iStock/South_agency

Co jeść, a czego unikać, gdy boli gardło