8 znaków, że zmierzasz w dobrym kierunku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 stycznia 2017
8 z 9

🍀 Nadal chcesz robić to, co zacząłeś , nawet gdy niektóre zadania okazują się ekstremalnie trudne - nie tracisz zapału

PoprzedniNastępny

„Rozstałam się z narzeczonym, ale nie nazywajcie mnie singielką! To jeden wielki mit – nie wierzę, że ktoś może być szczęśliwy w samotności”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 stycznia 2017
Rozstałam się z narzeczonym
fot. iStock/ SrdjanPav

Nowy rok, nowa ja. Sama ja, bo jeszcze przed świętami rozstałam się z narzeczonym. Bez większego żalu, bez awantur, obrzucania się obelgami, dramatyzmu i ciskania w siebie przekleństw – po prostu stwierdziliśmy, że coś się skończyło między nami, wypaliło, że oboje chcemy czegoś innego i od dawna czujemy, że między nami koniec. Rozstaliśmy się, no i się zaczęło – zostałam wrzucona do worka z napisem „singielka” bez pytania, czy w ogóle tego chcę i czy zgadzam się, by tak mnie od teraz określano.

Nie jestem w depresji po rozstaniu, ale też nie skaczę z tego powodu z radości. Nie mówię, że już nigdy z nikim, ale nie szukam na siłę i w desperacji kolejnego narzeczonego. Nie mam nic przeciwko głośnemu stwierdzeniu, że jestem sama, że nie jestem już w związku, że rozstałam się po latach – przecież to prawda i nie ma co z tym walczyć, udawać, że jest inaczej. Ale singielką możecie mnie nazywać tylko wtedy, gdy macie na myśli kogoś bez partnera – nie budujcie przy tym obrazu szalejącej feministki, która mężczyzn nie potrzebuje, a nad związek przedkłada karierę i wygodne życie, kogoś, kto czuje się szczęśliwy będąc samotnym.

Nie chcę być sama! Nie jest dla mnie ważne stanowisko, awanse i rozrywki,  samotność mnie męczy i dołuje zamiast cieszyć. I nie będę udawać, że tak mi fajnie, że uff, chłopa nie ma, pozbyłam się go, święty spokój nastał i czasy szczęśliwe. Chcę znaleźć miłość, chcę być znowu zakochana, z kimś w parze, na dobre i złe, bo wierzę w to, że nie urodziliśmy się po to, by być samemu, to nie jest nasza ludzka natura – to coś zupełnie jej wbrew. Skąd te moje przemyślenia i prośby? Bo rozpad mojego związku spowodował, że zewsząd słyszałam zdania, które miały mnie pocieszyć i sprawić, że spojrzę na swoją sytuację radośnie i z optymizmem (z góry bowiem założono, że jestem zraniona, smutna i w życiowym dołku). Niestety, efekt tych „dobrych rad” był zupełnie inny – poczułam się zirytowana, potraktowana sztampowo, a na koniec nawet trochę przerażona tym, jak ludzie wyobrażają sobie życie singli. Oto, co usłyszałam:

„Teraz będziesz mogła się rozwijać” – a przepraszam, czy facet u boku to jakiś balast? Jego fluidy zakłócają rozwój żeńskich szarych komórek, ogłupiają i robią z nas istoty nieporadne i zależne? Przecież związek nie przeszkadza w samorozwoju i kształceniu, a partner może i powinien być inspiracją i motywacją – a my powinnyśmy być tym samym dla niego.

„Ciesz się tym spokojem, odpoczywaj, rób, co chcesz” – to znaczy, że partner przeszkadza, męczy i dręczy, a kobiety w związku to męczennice bez chwili na relaks? Że chłopak, narzeczony czy też mąż zabierają nam spokój i wprowadzają zamieszanie? Zawsze uważałam, że odpowiednia osoba u boku spokój właśnie nam daje!

„Przynajmniej nie będziesz teraz musiała prać jego gaci, sprzątać po nim i szykować codziennie obiadków” – jakbym to kiedykolwiek robiła! Znaczy się prałam, gotowałam i sprzątałam, ale wspólnie ze swoim facetem! Nie byłam przecież jego służącą, ale narzeczoną – aż mi żal tej kobiety, która to powiedziała, bo zakładam, że ona biedna sama musi obsługiwać swojego partnera. Mamy 2017, równouprawnienie, partnerstwo i podział obowiązków bez względu na płeć.

„Teraz możesz sama o sobie decydować i robić to, na co masz ochotę” – wcześniej też mogłam, ale najwyraźniej nie dla każdego jest oczywiste, że związek to nie są nałożone nam kajdany, a partner nie jest klawiszem z aresztu, który kontroluje, karze i upomina. Na litość boską, bycie z mężczyzną nie zabiera nam prawa głosu i możliwości samostanowienia, decydowania i posiadania własnych poglądów, opinii i upodobań.

„Baw się, próbuj, korzystaj z życia! Singielki mogą, mają prawo” – tylko, że… ja nie chcę być singielką! Nie chcę się bawić i korzystać z życia, szaleć, imprezować albo skakać z kwiatka na kwiatek. Chcę by poranki pachniały świeżo zaparzoną kawą – jego dla mnie lub moją dla niego – a wieczory miały smak naszej namiętności i intymności. Chcę się znowu zakochać, mieć swojego faceta, wspólne plany i wspomnienia.

Ktoś powie, że nie mam odwagi być sama, że jestem słaba, ale to nie tak – ja po prostu mam odwagę powiedzieć, że nie o to mi w życiu chodzi, że chcę czegoś innego. Mam odwagę otworzyć się przed drugim człowiekiem i spróbować zbudować z nim wspólną przyszłość, nie chowam się za etykietką, nie udaję, że nie potrzebuję miłości i bliskości drugiego człowieka, że samotność mnie przeraża. To całe singielstwo to jeden wielki mit – nie wierzę, że ktoś może być naprawdę szczęśliwy w samotności, że bez osoby, z którą dzieli radości i smutki jest mu w życiu dobrze i łatwo. Wszystko, co powtarzają single brzmi dla mnie jak wielka ściema – to niczym mówienie osobie, która wdepnęła w gówno, że przyniesie jej to szczęście.

Zapisz

Zapisz


„Kiedy spadł ten śnieg???”. Niesamowite wideo pokazujące piękno i siłę zimy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 stycznia 2017
Fot. Screen z Youtube
Fot. Screen z Youtube

Zastanawialiście się kiedyś: „kiedy spadł ten śnieg?”. I jak tu, mimo wszystko, nie kochać zimy? No jak 😉 ?

Przyznajcie, że jest niesamowita!

 


Zobacz także

Fot. iStock/yulkapopkova

Magia codzienna, czyli dlaczego trzymasz w portfelu zdjęcie ukochanej osoby

Fot. Archiwum prywatne

Jeśli twój tata żyje, zadzwoń do niego. Dziś

Magiczny sposób na zmarszczki pod oczami

Magiczny sposób na zmarszczki pod oczami. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #26 [16.05.]