8 sygnałów, które zdradzają, że twój mąż kłamie

Redakcja
Redakcja
8 stycznia 2018
Fot. iStock/golero
Następny

„I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską”. Piękne są słowa przysięgi, prawda? I tak samo jak piękne, tak samo niełatwe w pełnej realizacji. Co prawda nie można zakładać, że każdy zdradza partnera, ale chyba każdemu, a już na pewno większości z nas zdarzyło się mniejsze lub większe kłamstwo.  

Bo gdy mąż wraca zbyt późno do domu po imprezie, woli skłamać, że spóźnił się na transport, niż przyznać, że wolał się szwędać z kumplami. Albo zapomniał kupić arcyważnej rzeczy do domu i tłumaczy, że jej w sklepie nie było. Nie każdej z nas będzie chciało się doszukiwać prawdy i obdzwaniać np. sklepy ze sprzętem AGD.

Żony zapewne całkiem nieźle znają swoje drugie połówki, ale nie wszystkie potrafią rozpoznać ten moment, gdy mężowi powieka nie drga, ale kłamie prosto w oczy. A rozpoznać kłamstwo w rozmowie wcale nie jest tak trudno, wystarczy znać sygnały, które wysyła druga osoba. Naukowcy badający kłamstwa zauważyli, że mężczyzna może zdradzić swoje kłamstwa poprzez swoje zachowanie, natomiast kobiety zdradzają się poprzez to co mówią. Eksperci określili, jakie sygnały zdradzają kłamce. Oto one.

8 sygnałów, które zaradzają, że twój mąż kłamie 

1. Nos staje się cieplejszy

Dolna część nosa u mężczyzn jest większa niż u kobiet, co oznacza, że ​​zawiera więcej naczyń krwionośnych. Z tego powodu podczas kłamstwa staje się cieplejszy, może się zaczerwienić lub drgać. Naczynia krwionośne rozszerzą się, powodując również swędzenie nosa, więc mężczyzna może go częściej dotykać.

2. Częściej mruga podczas rozmowy

Kłamcy częściej mrugają i zamykają oczy na sekundę lub dwie, aby uchronić się przed wzrokiem rozmówcy i zyskać czas do namysłu. Może również unikać spojrzenia, albo utrzymywać je dłużej niż zwykle.

3. Patrzy w kierunku drzwi

Ci, którzy spoglądają w kierunku drzwi oraz kierują tam stopy, podświadomie ustawiają się w kierunku ucieczki.

4. Kręci głową

To kolejny sygnał, że mężczyzna może mieć coś na sumieniu. Jeśli podczas rozmowy słownie przytakuje, ale głową kręci na boki, zaprzecza sobie lub wyraża wątpliwości.

 Strona 1 z 2
czytaj dalej

Rozstania i powroty. Co musi się zadziać, by związek z „eks” wypalił?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
8 stycznia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Marta i Piotrek. Ona szalenie zaborcza, wybuchowa i uparta. On jeszcze bardziej zaborczy, wybuchowy i uparty. Nie było im łatwo i każdy, kto ich znał, zawsze kręcił głową z powątpiewania. Bo ile można drzeć ze sobą koty? U nich nigdy nie było spokojnie. Jak awantura, to na całego – z trzaskaniem drzwiami i wyprowadzaniem się. Gdy akurat się dogadywali, czułości nie było końca. I wcale nie przesadzał ten, kto mówił, że kiedyś się pozabijają. Oni sami wielokrotnie w ten sposób żartowali. 

Byli ze sobą dobrych siedem lat. Nie sposób policzyć, ile razy każde z nich mówiło, że to już koniec. Że dłużej tak się nie da. Że oboje mają zbyt silne charaktery i żadne z nich nie chce odpuścić. Wiecznie tylko walka o władzę, przeciąganie liny i udowadnianie sobie nawzajem, które to jest głową, a które szyją w tym związku.

Do tego doszły poważne kłopoty – brakowało pieniędzy, problemy z dziećmi (oboje mają dzieci z poprzednich związków), ciągłe utarczki z byłymi partnerami, coraz więcej alkoholu (on) i „przyjacielskie rozmowy aż do świtu” z płcią przeciwną (ona). Kłótnie pojawiały się coraz częściej, a że była to u nich norma, z łatwością przekraczali kolejne granice i już dawno przestali przebierać w słowach.

Apogeum

– Dokładnie to pamiętam, bo rozstaliśmy się w moje urodziny. Zaczęło się od tego, że on o nich zapomniał. Potem poleciało jak zawsze: wypominanie dawnych żali, niespełnione obietnice. Dosłownie wszystko. On mówił, że ja jestem wariatką, a ja, że on jest despotą i pijakiem. Kłótnia, jakich wiele już między nami było. Każda z nich była oczywiście wyniszczająca, ale już się przyzwyczailiśmy do nich. Wtedy jednak posunęliśmy się dalej – opowiada. Marta kazała mu się wynosić. On, że bardzo chętnie, bo od dawna o tym myślał. Ona, że bardzo dobrze. On, że jej nienawidzi.

Co dla nich nietypowe, samo „rozstanie” przebiegło bardzo formalnie. On zabrał swoje rzeczy, ona oddała mu kilka pamiątek. Pousuwali siebie nawzajem ze znajomych na Facebooku, a gdy ktoś pytał, odpowiadali zdawkowo, że jednak nie wyszło, trudno, czas zacząć wszystko od nowa.

Czas nie leczy ran

– Mówi się, że po czasie zapomina się o pewnych rzeczach, ale u mnie było zupełnie inaczej. Im więcej czasu mijało od naszego rozstania, tym więcej emocji mną targało. Raz byłam na niego wściekła, że tak łatwo odpuścił, a za chwilę znowu tęskniłam. Jedno jest pewne – dalej go kochałam i choć umawiałam się na randki, gdzieś tam ciągle miałam go w tyle głowy. Zastanawiałam się, co robi i z kim. Pytałam samą siebie, czy to musiało tak się skończyć, co zrobiliśmy źle, dlaczego zabrakło nam siły do walki – mówi Marta.

Odezwała się pierwsza, po roku od rozstania. Dowiedziała się od znajomych, że zmarła mama Piotrka. Znała ją i bardzo lubiła. Poza tym szczerze mu współczuła, bo śmierć rodzica zawsze jest bolesnym doświadczeniem. Na początku były to bardzo oficjalne rozmowy, ale za to coraz częstsze. Znów byli ze sobą blisko, zaczęli rozmawiać o tym, co było, dlaczego im nie wyszło. Każde opowiadało o tym, co robiło przez ostatni rok.

To on wyszedł z propozycją, by spróbowali ostatni raz. Zgodziła się. Wszystko to, opisane w telegraficznym skrócie, działo się 8 lat temu, a oni są wciąż razem. Dlaczego odważyli się spróbować i dlaczego (póki co) udaje im się wciąż być razem, skoro mówi się, że nie warto dawać drugiej szansy? Skoro mówi się, że ludzie się nie zmieniają i że warto trzymać się decyzji, którą już raz się podjęło?

Stoisz przed podobnym dylematem? Nie wiesz, czy wrócić? A może sama chcesz prosić o drugą szansę?

Aby powrót do byłego partnera miał sens, muszą zaistnieć dwa czynniki.

Bez względu na to, w jakich warunkach się rozstaliście, nadal szanujesz siebie, partnera i to, co was łączyło

Szacunek jest podstawą miłości i zaufania. Zacznij od pytania, czy szanujesz siebie. Jesteś w stanie wziąć odpowiedzialność za swój udział w rozpadzie związku? Widzisz swoje i jego błędy? Potrafisz docenić to, co mimo wszystko zrobił dobrze? Momenty, w których oboje zachowaliście się właściwie? Z całą pewnością mogliście zrobić coś lepiej, inaczej i do tego rozpadu by nie doszło, ale jak widać nie potrafiliście. Czy mimo to szanujesz ten związek i jego? To nie znaczy, że nie mógłbyś zrobić lepiej, ale zostaw miejsce na współczucie i uwolnij winę. Zrobiliście wszystko, co mogłeś, w czasie, który miałeś, mając przy sobie zasoby. Zaczynając od początku to czysty łupek, a ty jesteś na drodze do oczyszczenia swoich resentymentów. Możesz podjąć tę walkę o was, jeżeli potrafisz postawić na pierwszym miejscu was, jako parę, a nie swoją rację.

Wracacie do siebie z miłości, a nie ze strachu

Powrót ma sens, jeśli twoją główną motywacją jest obdarowanie go miłością, a nie chcę wypełnienia pustki i uniknięcia straty. Kobiety bardzo często usiłują odbudować stary związek, bo boją się samotności lub zmian. Szukanie nowego partnera jest zbyt przerażające, więc wolą trzymać się tego, co już znają, choćby nie wiadomo jak było to bolesne, trudne i traumatyczne. Jeżeli chcesz wrócić, bo kochasz tę osobę, chcesz ją i siebie uszczęśliwić, a dodatkowo wierzysz, że jesteście w stanie stworzyć dobry związek, powinnaś spróbować. Tylko nie pomyl tego ze strachem.

Tylko dwa czynniki, a jednak szalenie trudne do identyfikacji, prawda?


 

Na podstawie: Your Tango


22 etapy toksycznej relacji. Empata i narcyz – tak różni, a żyć bez siebie nie mogą. Do czasu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 stycznia 2018
Fot. iStock/Milan_Jovic

Jak to się dzieje, że osoba pełna miłości, współczucia i chętna, by dać jak najwięcej z siebie swojemu partnerowi najczęściej pada ofiarą narcyza? Przyciąganie między tą dwójką jest bardzo mocne, ale koniec związku, o ile nie nastąpi jakaś cudowna zmiana, raczej przesądzony.  Warto przyjrzeć się, krok po korku, jak wygląda ta przedziwna relacja.

22 etapy toksycznej relacji

Etap 1

Władczy narcyz przyciąga empatę. Zaczyna się związek. Empata kocha głęboko i bezwarunkowo. Czuje się spełniony emocjonalnie, mimo że narcyz nie odgrywa żadnej roli w budowaniu silniejszej więzi. Empata czuje się usatysfakcjonowany i myśli, że jego miłość jest odwzajemniona tylko dlatego, że może przebywać w pobliżu narcyza.

Etap 2

Empata zaczyna wierzyć, że w końcu spotkał miłość, o której inni ludzie mogą tylko marzyć. Narcyzm potwierdza to, stwarzając iluzję wyjątkowości tego związku.

Etap 3

Czasami wydaje się, że narcyz chce tego związku tak samo jak empata.

Etap 4

W miarę upływu czasu narcyz zaczyna sprawiać, że empata czuje się słaby, niepewny. Narcyz nigdy nie rozpocznie otwartego ataku, ale użyje takich stwierdzeń jak „nie chcę cię skrzywdzić, ale …” by wskazać na pewne niedociągnięcia ze strony partnera. Będzie próbować przejąć kontrolę nad wspólnym życiem.  Stopniowo empata zaczyna wierzyć, że jest mniej zdolny sprawny i „potrzebuje” kogoś takiego jak narcyz w swoim życiu. Dostaje sygnał, że nikt inny by go nie chciał.

Etap 5

Dla empaty ten związek staje się wszystkim. Z miłości zawsze chce uspokajać i wspierać narcyza, rozmawiać z nim, pomagać i robić to, co sprawia, że ​​on czuje się dobrze. Empata jest dawcą, stara się zaradzić wszystkim nieszczęściom, które kiedykolwiek przytrafiły się narcyzowi.

Etap 6

Empata ma dobre i czyste serce i nie może sobie wyobrazić, że głębokie i nierozwiązane rany narcyza nie są takie same jak jego własne. Uzdrawianie tych ran różni się od uzdrawiania jego własnych.

Etap 7

Związek przynosi korzyści jedynie narcyzowi. Empata powoli zaczyna sobie zdawać z tego sprawę, ale boi się mówić lub walczyć o swoje potrzeby i pragnienia.

Etap 8

Im więcej oddania, miłości, troski, uczucia i wysiłku, jakie empata wkłada w związek, tym większa kontrola narcyza nad związkiem .

Etap 9

Empata dochodzi do głosu, zaczyna mówić o tym, że nie jest szczęśliwy. Narcyzowi to się nie podoba.

Etap 10

Narcyz szuka uwagi. Może interesować się innymi parterami, angażować w coś nowego, empata nie jest tego świadomy.

Etap 11

Kiedy empata w końcu wybucha, mówi coś w rodzaju: „Moje uczucia mają również znaczenie”, narcyz lekceważy jego zachowanie, by na nowo przejąć kontrolę nad związkiem.

Etap 12

Empata jest zmieszany. Zaczyna wątpić w to, że w ogóle jest godny miłości.

Etap 13

Empata nie widzi, że pada ofiarą manipulacji.

Etap 14

Empata próbuje dość do porozumienia z narcyzem, ten jednak usprawiedliwia swoje zachowanie i zrzuca winę na partnera.

Etap 15

Empata czuje się zagubiony i zraniony. Ale próbuje zachować spokój. Zaczyna widzieć, co się tak naprawdę dzieje.

Etap 16

Empata zaczyna uważać, że ma wewnętrzną siłę, by pomagać innym.

Etap 17

Empata musi zdać sobie sprawę z gorzkiej prawdy, że nie każdy zasługuje na jego miłość, troskę i uczucie. Nie każdy, kto wydaje się strapiony i nieszczęśliwy, ujawnia swoje prawdziwe „ja”.

Etap 18

Empata zaczyna rozumieć jak wygląda jego sytuacja w związku z narcyzem.

Etap 19

Dla empaty nastąpi bolesne przebudzenie. Będzie uczyć się z tego doświadczenia przez najbliższy czas.

Etap 20

Narcyz będzie trwał tak, jakby nic się nie stało i jakby on był całkowicie  niewinny. Za chwilę nie będzie pamiętać, że ktoś tak bardzo go kochał. Nie będzie pamiętać silnej więzi, jaką kiedyś miał z partnerką. Odejdzie dalej.

Etap 21

Narcyz jest już otwarty na nowy związek.

Etap 22

Empata jest silniejszy ,mądrzejszy i bardziej ostrożny, jeśli chodzi o miłość.


Na podstawie: themindsjournal.com

 


Zobacz także

Jestem lesbijką z małego miasta. Opowiem ci, jak to jest, kochać inaczej i być za to tak strasznie niezrozumianym

Jak poradzić sobie z arogantami i ignorantami?

Jak poradzić sobie z arogantami i ignorantami?

Rozwiązanie konkursu „Przepis na prawdziwą miłość”