Ma 70 lat i jest… w ciąży. Najstarsza matka na świecie urodzi córeczkę

Redakcja
Redakcja
25 maja 2018
Fot. Screen z Twittera/Oh Obregón Hoy
 

70-latka, która twierdzi, że jest w ciąży to Maria de la Luz z Meksyku. Jeśli to prawda zostanie najstarszą kobietą na świecie, która urodzi dziecko. Dziennikarzom oznajmiła, że jest w szóstym miesiącu ciąży  z ósmym dzieckiem, prawdopodobnie córeczką. Na dowód pokazała zdjęcie z USG. 

Kobieta nie ujawniła żadnych szczegółów dotyczących ciąży albo ewentualnego leczenia, powiedziała natomiast, że po raz pierwszy zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży trzy miesiące wcześniej. Bolały ją nogi, wymiotowała i mała zawroty głowy. Lekarze nie mogli uwierzyć gdy okazało się, że 70-latka zostanie mamą.

 

Obecnie najstarszą na świecie kobieta, która urodziła dzieci jest, Bousada de Lara, miała 66 lat i 358 dni, kiedy w 2006 roku została mamą bliźniaków. Bausada oszukała lekarzy co do swojego wieku, kiedy starała się o in vitro. Inna matka – Omkari Panwar z Indii, twierdziła, że rodząc w 2008 roku bliźniaki miała 70 lat 0 tego jednak nie udało się udowodnić.  Podobnie jak nie zdołano zweryfikować wieku kilku innych matek, które twierdziły, że rodząc dzieci były w podobnym wieku.

Czy Maria de la Luiz jest faktycznie w ciąży? Czy ma 70 lat? Trudno dzisiaj ocenić. Jak sama mówi, z ginekologiem jest umówiona na 18 lipca i liczy na poród przez cesarskiego cięcie ze względu na swój wiek.

Czy ta sensacyjna wiadomość okaże się prawdą? Czas pewnie pokaże.


źródło: Daily Mail

 

 


13 sprawdzonych sposobów na budowanie pewności siebie i wzmocnienie poczucia własnej wartości

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 maja 2018
Fot. iStock/gradyreese
Następny

Nie każdy został obdarowany przez naturę wysoką samooceną i odpowiednim poczuciem własnej wartości. Ci bardziej wycofani, mniej śmiali, często mają w życiu pod górkę, bo nie łatwo jest im zawalczyć o swoje interesy, więc pewne rzeczy mogą ich w życiu omijać. Niestety nie ma na to jednej recepty, ale warto zrobić rzeczy, które wpłyną na zbudowanie i umocnienie wiary we własne siły.

Nie są to rzeczy skomplikowane. Można to potraktować jak proces stawiania kolejnych kroków, które pomogą zrozumieć to ile siły mamy w sobie i do czego ona jest w stanie nas zaprowadzić.

13 sposobów na budowanie pewności siebie i wzmocnienie poczucia własnej wartości

1. Wprowadzaj niewielkie zmiany

Zapewne już wiesz, że nie wystarczy powiedzieć sobie:  „od dziś jestem silna” i taka się stajesz. Ten proces wymaga rozłożenia w czasie, wielu drobniejszych kroków, więc nie możesz oczekiwać, że zmienisz swoje życie z dnia na dzień. Przemyśl sobie to, co chciałabyś najpierw zmienić, a później cierpliwie wobec siebie wychodź naprzeciw temu.

2. Przebywaj z pozytywnymi osobami

Na pewno masz wokół siebie ludzi, którzy swoją życiową energię są w stanie tchnąć w innych. Ich nieschodzące z twarzy uśmiechy i wiara we własne możliwości mogą się udzielać także tobie. Odejdź od ludzi, którzy narzekają na swoje życie, wysysają z ciebie energię, sprawiają, że czujesz się źle i sama nie masz sił robić czegoś dobrego dla siebie.

3. Przestań wsłuchiwać się w wewnętrznego krytyka

Każdy z nas ma takie chwile, gdy wiem, że to, co zawaliliśmy myśli wynika z pewnych niedociągnięć. Budowanie pewności siebie wymaga wyłączenia na chwilę tego krytycznego głosu z tyłu głowy, który słyszymy nazbyt często. Zostaw myśli, że to, co robisz, jest niewarte zachodu i bądź dla siebie łaskawsza.

4. Nagradzaj siebie

Każdy lubi być doceniany, a ty możesz docenić sama siebie, przez określenie nagrody za twoje starania. To nie musi być coś wielkiego, raczej jakaś drobnostka, która faktycznie sprawi tobie przyjemność i dowiedzie, że sama dla siebie jesteś bardzo ważna.

5. Ucz się na swoich błędach

Nie zadręczaj się tym, co dotychczas nie wyszło, ale wyciągnij odpowiednie wnioski z popełnionych błędów. Przyjrzyj się im na spokojnie, ale nie rozdrapuj, dzięki temu w przyszłości ominiesz podobne problemy.

6. Medytuj

Medytacja, wsłuchanie się w swój wewnętrzny głos pozwala lepiej poznać swoje pragnienia, skupić się na siebie oraz budować pewność siebie. Kontakt ciała i umysłu, swego rodzaju wyciszenie, doskonale odpycha od nas złe myśli, które zbyt często ściągają nas w dół.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Mamo, sprawiłaś, że tak tak ty nienawidziłam mężczyzn. Dziś boję się, że jest już dla mnie za późno

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 maja 2018

Mamo,

Mam 37 lat. Nie „ułożyłam” sobie życia, nigdy nawet nie byłam w związku. Ba, nie całowałam się z żadnym facetem, nie trzymałam nikogo za rękę. Odkąd pamiętam, ich obecność mnie krępuje, czuje się w ich towarzystwie zmieszana, zagubiona, coś mnie paraliżuje od środka. Nic dziwnego, od małego wmawiałaś mi, że mężczyźni to zło, że są niebezpieczni, że trzeba przed nimi uciekać. Tak jak ty, kiedy uciekłaś przed tatą, bo tak bardzo cię zranił. Chciałaś mnie ochronić mamo, ale zrobiłaś mi ogromną krzywdę. Nie mam pojęcia, czy ten stracony czas dam radę jeszcze odrobić, bardzo bym tego chciała. Boję się, mamo. Jestem dziwolągiem.

Miałam 4 lata, kiedy tata zniknął z naszego życia. To się stało nagle, szłam po wakacjach do przedszkola. I on nie przyszedł mnie odebrać.  Zaczęłam pytać, dlaczego już nas nie odwiedza. Odpowiedź była zawsze ta sama: „on już nas nie kocha, tacy są mężczyźni”. Zawsze mówiłaś o nim „on”, nigdy nie „tata”, nigdy „Wojtek”. To był ON. Przedstawiciel mężczyzn, jeden z „nich”. Moje wspomnienia o nim wymazałaś gumką, bardzo starannie. A potem wyrysowałaś w mojej głowie twój własny, jego obraz. Obraz, który na długie lata stał się dla mnie symboliczny.

Tak widziałam wszystkich mężczyzn. I tych, którzy próbowali zbliżyć się do ciebie, i tych, którzy stanowili część mojego otoczenia. W szkole nie miałam kolegów, bo uważałam ich za niegodnych uwagi. Mówiłaś mi, że chłopcy są ograniczeni, że niewiele ich interesuje, że są mniej zdolni. Nie miałam przyjaciół wśród mężczyzn, bo nie potrafiłabym żadnemu z nich zaufać. Według ciebie, mężczyźni kłamią i notorycznie oszukują, jedynie po to, by zyskać to, na czym im (przez chwilę) zależy. Nie miałam chłopaka, bo nauczyłaś mnie, że miłość przynosi jedynie cierpienie. Bo ZAWSZE się kończy. Bo rozczarowuje. Bo jest warunkowa.

Zbudowałaś wokół mnie mur. Jedynym bliskim mi mężczyzną był twój tata, czyli mój dziadek. Cichy, spokojny, wycofany. Zdominowany przez twoją matkę. To on zachęcał mnie do tego, żebym częściej wychodziła z domu, kiedy byłam już w liceum, a potem na studiach. Pytał o moje sympatie. Regowałam na te pytania paniką, on mnie uspokajał. „Bo przecież to normalne, że człowiek się zakocha” – mówiłeś. To jemu zwierzyłam się z mojej znajomości z T. Jego reakcji się nie bałam. Ciebie nie chciałam zawieść. Przed tobą udawałam, że pragnę tego, co ty.

„Mężczyzna myśli jedynie o tym, żeby cię zaciągnąć do łóżka” – mówiłaś. Odsuwałam się więc od każdego chłopaka, który próbował się do mnie zbliżyć. Wewnątrz jednak pragnęłam miłości, bliskości i wmawiałam sobie jednocześnie, że to złe, że nie powinnam tego czuć, że to mnie zgubi. Bo nikt nie jest w stanie pokochać mnie za to jaka jestem. Byłam rozdarta, podarta, niepełna i niepewna. Siebie, swoich uczuć, wszystkiego.

A jednak moje koleżanki wchodziły w związki, wychodziły za mąż i były szczęśliwe. „Tylko poczekaj, aż to się rozpadnie” – powtarzałaś za każdym razem. Czekałam aż się rozpadnie. I czasem się rozpadało, a czasem nie. Czasem trwało i było tak piękne, że dusiło mnie z zazdrości. I zaczynałam się buntować, ale tylko wewnętrznie, tylko w środku.

I był jeszcze on. T. Ten, którego chciałam. W którym się zakochałam. Ten, którego ty nienawidziłaś, bo wiedziałaś, jak bardzo jest dla mnie ważny. Kolega ze studiów. Jeden z niewielu, którego nie zniechęciło moje dziwactwo. Moja nieśmiałość, moje spocone dłonie i lękliwy wzrok.

Wiem, że się ożenił, że ma dziecko. Wieczorami, czasem wyobrażam sobie jakby to było, gdybym zaryzykowała, dała się ponieść uczuciu. Czy dziś to ja byłabym jego żoną? Jak to w ogóle jest być z kimś, czuć czyjąś bliskość?

Czytam harlekiny. Oglądam filmy, w których ludzie wyznają sobie miłość. To chyba nie są dobre podręczniki, by nauczyć się od nowa relacji z mężczyznami. Boję się jak cholera, mamo.  Mam do ciebie żal, nie rozumiem dlaczego mi to zrobiłaś. Wiem, że miłość może być dobra, że ON może mieć inną twarz. Że mogłabym być szczęśliwa z mężczyzną.

Mam 37 lat, mamo. W relacjach z facetami wstawiam pierwsze, nieporadne kroki. Będę się uczyć sama, będę się uczyć na błędach. Boję się, ale chcę tego, jak niczego innego w życiu.


Zobacz także

Czujesz się wyczerpana i bez siły? Oto 12 sposobów na poprawę swojego życia

10 pytań, które powinniśmy sobie zadać właśnie dzisiaj!

Pragniesz miłości i harmonii w życiu? Rok Psa przyniesie odpowiedź na twoje marzenia