6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 kwietnia 2016
6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia
Fot. Pexels / Nancy Zambrano / CC0 Public Domain
 

Trafiłam ostatnio na artykuł o sztuczkach, jakie pomogą- szczęścia pragnę, jak… szczęścia! Więc ochoczo zabrałam się do lektury! I Wam też polecam – bo nie chodzi o automotywacyjne dyrdymały, o nie! 6 niezawodnych tricków wedle Wendy Suzuk – neurologa z New York Univesrity. Ale obiecuję, że nie będzie nudno. Będziecie przecierać oczy ze zdumienia – czy naprawdę może to polecać „poważna profesor” – takie są fajne!

Jak więc zapewnić sobie „szczęśliwy szot” aż na 6 prostych i zdumiewających sposobów? Przeczytajcie koniecznie, bo „hacki-mózgowe” są skuteczne, łatwe i szybkie. Potrafią zdziałać cuda.

Jak to działa?

Wystarczy wiedzieć, co można zrobić, aby zwiększyć poziom wielu różnych neurotransmiterów w mózgu, takich jak serotonina, noradrenalina i dopamina. Neurolodzy wielokrotnie badali jakimi sztuczkami można zwiększyć ludzkie szczęście – być może niektóre z nich znasz, ale poznaj te sześć najfajniejszych!

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Fot. Flickr / Kuba Bożanowski / CC BY

Dlaczego? Bo to fajne i zabawne. Nawet największy zgred nie opanuje choćby drgania kącika. To dobry sposób na niezauważone podwyższenie tętna (bez tradycyjnego męczenia się na bieżni). Badania pokazują, że ćwiczenia aerobowe zwiększa poziom neuroprzekaźników serotoniny, noradrenaliny i dopaminy, czyli pomagają zwiększyć nasz poziom szczęścia.

 

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Fot. Pexels / CC0 Public Domain

Według naukowców taki muzyczny dreszczyk na skórze idzie w parze z uwolnieniem do mózgu dopaminy. Zaskoczeni? Spróbujcie!

 

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Fot. Pexels / CC0 Public Domain

To również dopaminowa sztuczka. I to nawet nie musi być zwykła czekolada – sięgnijcie po czekoladowe słodkości, na myśl o których po prostu cieknie wam ślinka.

 

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Fot. Pexels / CC0 Public Domain

Badania z Uniwersytetu Stanforda pokazują, że chodzenie na świeżym powietrzu może nie tylko poprawić ci humor, ale także zmniejsza  aktywację obszarów mózgu związanych z rozmyślaniem. Inne badania udowadniają, że taki spacer podnosi kreatywność.

 

zastrzyk szczęścia5

Fot. Pexels / CC0 Public Domain

Altruizm daje równie dobrego kopa szczęścia, jak czekolada, miły dreszczyk czy nieco aktywności. Okazuje się, że „cudze” zadowolenie bywa zaraźliwe, a poczucie, że zrobiliśmy dobry uczynek potrafi unieść nas parę centymetrów nad chodnikami. Następnym razem, gdy nadarzy się okazja – przepuść kogoś w kolejce, pomóż, zrób coś dla kogokolwiek! Zobaczysz – czyjeś szczęście będzie i twoim.

 

6 prostych trików na szybki zastrzyk szczęścia

Fot. Pexels / CC0 Public Domain

To najlepszy sposób na rozwinięcia zdolności umiłowania i akceptacji wobec siebie, a potem wobec innych wokół ciebie. Według badań ten rodzaj medytacji może zwiększyć reakcję na pozytywne bodźce, co przyniesie więcej radości z tego co dobrego cię spotyka.

Wiedzieliście, że nasz mózg z drobną pomocą potrafi takie cuda?


Źródło: mbg


Nie będzie alimentów – nie będzie rozwodów! Proste? W końcu i tak 80 proc. ojców ich nie płaci. Prawda, Panie pośle?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 kwietnia 2016
Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.
Fot. iStock / Blackbeck
 

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.

Może w tym przypadku nazwisko pełni dość istotną rolę, bo poseł skutecznie chce wcielić w życie proponowane zmiany w prawie alimentacyjnym. A może chciał, bo po burzy, która już wczoraj rozpętała się nad proponowanymi zmianami, projekt został wykasowany ze stron internetowych. (my jednak dla zainteresowanych mamy link: tutaj do projektu – w internecie nic nie ginie Panie Pośle).

Proponowane zmiany, to jednak nie te, o których mówią kobiety, które alimentów nie otrzymują (jest ich 95%). One apelują o zwiększenie progu dochodowego w Funduszu Alimentacyjnym, o zaostrzeni kar wobec alimentacyjnych dłużników. Chcą sprawiedliwości dla swoich dzieci, które porzucone przez ojców – tak porzucone i często zapomniane bez krzty jakiejkolwiek przesady (około miliona dzieci w Polsce nie otrzymuje alimentów), są pozbawione z ich strony wsparcia finansowego. Matka da radę, jasne, że da. Nawet się nie zająknie, bo dla dobra swojego dziecka zrobi wszystko. Weźmie trzy etaty, pracę dodatkową, byleby tylko jej dziecko nie odczuwało chociaż materialnych skutków braku ojca.

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Bo kim jest ojciec, który nie płaci alimentów? Wytłumaczcie mi? Rozmawiałam z wieloma kobietami, które grosza nie otrzymały od byłego męża. Chociaż nie wiem, kto gorszy – ten co nie płaci wcale, czy ten, co raz w roku przelewa na konto byłej żony 50 zł – śmiejąc się kobiecie, swoim dzieciom i polskiemu prawu w twarz. On wie, że te 50 złotych rocznie to dowód na to, że nie uchyla się od płacenia, że wykazuje chęć… O i tak jest łaskawy, bo w sumie, to wystarczyłoby 10 złotych raz w roku. W końcu liczą się chęci – prawda?

robert damskiPonad 80% mężczyzn w Polsce, na których ciąży obowiązek płacenia alimentów – nie płaci. Oni porzucają swoje żony i porzucają dzieci. Dzieci przestają ich interesować, jakby nigdy nie istniały, albo jakby za ich życie nie byli odpowiedzialni. A przy porodzie był, pępowinę odcinał. Widocznie zbyt tępymi nożyczkami. Po rozwodzie w końcu było go stać na jedno krótkie i porządne cięcie.

I znając kobiety, które dźwignęły gorycz porażki za nieudane małżeństwo, które machnęły ręką na walkę w sądzie dla dobra dzieci, są wdzięczne za ten typ byłych mężów – tych, którzy zapominają i znikają z ich życia. Bo gdy słyszą historie swoich koleżanek…

„Zniszczę cię” – mówi przed rozwodem, choć to on odszedł i mieszka z kochanką. Która kobieta usłyszała te słowa podczas rozwodu? Choć to on nie chciał tego małżeństwa, choć to on spakował się i wyszedł, a ona jedynie miała czelność złożyć pozew rozwodowy?

I on zgodnie z obietnicą „niszczy” uchylając się od alimentów, nie odbierając dzieci choć się z nimi umawiał, że przyjedzie i że do kina weźmie. Nasyła policję. Znam historię kobiety, która zaprosiła koleżanki z okazji swoich urodzin. Siedziały, piły wino, śmiały się. Pukanie do drzwi – policja. Zgłoszenie, że w domu przebywa nieletnie (11-letnia córka) dziecko, a dorośli są po wpływem alkoholu. To sobie opiekuńczy tatuś przypomniał o córeczce. Ciekawe, czemu nie zaproponował opieki mówiąc: „Wiem, że masz urodziny, wezmę młodą na ten weekend – co ty na to?”. Nieeee, on po policyjnej notatce wnosi sprawę do sądu o odebranie matce praw rodzicielskich. Niech was nie zmyli, że tak bardzo kocha swoje dziecko i chce się nim zająć. Zajmą się jego rodzice, podczas gdy on będzie się bawił w najlepsze.

n. matkaA taka historia: on pije i bije. Ona po 17 latach małżeństwa ma odwagę odejść w momencie, kiedy pobity przez ojca zostaje 15-letni syn, który odważył się stanąć w obronie matki. To nie są odosobnione i rzadkie historie. Ona odchodzi, zabiera syna, ale przecież zgodnie z pomysłem posła nomen omen Skuteckiego dziecko ma OBOWIĄZEK kontaktu z ojcem. Co więcej, sędzia zasądza opiekę naprzemienną. I UWAGA projekt ustawy, a przepraszam – ładnie nazwany dokumentem roboczym – zakłada wycofanie przy sprawach rozwodowych orzekania o winie, bo UWAGA „jest to wbrew godności ludzkiej”. Ja się pytam czyjej do cholery godności?!? Tego, który znęca się psychicznie, fizycznie nad kobietą? Tego, który zdradza, poniża i stosuje przemoc ekonomiczną. Czy może tego, który za molestuje swoje dzieci? Albo za swoje długi każe żonie sypiać ze swoimi wierzycielami?

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

O czyją godność Panie pośle Skutecki chodzi? Proszę mi to wytłumaczyć? Bo ja tego nijak nie jestem w stanie zrozumieć?

I gdzie jest dobro dziecka? Tego dziecka, które dwa tygodnie w miesiącu spędzać będzie u matki narkomanki, ojca alkoholika, ojca przemocowca, a może pracoholika, który dziecku nie poświęci choćby godziny uwagi w ciągu dnia?

I wszystko to w imię dobra dziecka. A może w imię dobra dłużnika alimentacyjnego. A nie, przepraszam – zapomniałam. Wszystko to dla dokopania matce, bo to ona zostając sama z dziećmi będzie musiała zapłacić ½ średniej krajowej za każdorazowe utrudnianie ojcu kontaktów z dzieckiem. Placówki oświatowe zapłacąt takiemu ojcu, który w d*pie ma alimenty,  nawet do 10 000 złotych, jeśli ten uzna, że ograniczają jego ojcowskie prawo do informacji i kontaktu.

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki. / Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Screen z projektu PARLAMENTARNEGO ZESPÓŁU NA RZECZ PRAW DZIECI DO OBOJGA RODZICÓW

Czy nikt z pracujących nad tym dokumentem naprawdę nie widzi absurdu tej sytuacji?!? Jeśli taki tatuś nagle sobie przypomni, że ma dzieci i zadzwoni do matki z informacją, że on właśnie w tę sobotę weźmie je do siebie – to nic, że przez ostatnie dwa lata nie wziął, a okaże się, że dzieci w tym czasie  są na wycieczce/idą na urodziny do kolegi/mają zaplanowany wyjazd do babci/albo zwyczajnie nic chcą. To co zrobi? W obliczu proponowanych zmian ten ojciec – i niech mi nikt nie mówi, że będzie inaczej, z dziką rozkoszą wystąpi o zadośćuczynienie od matki za utrudnianie kontaktów.

Paulina MłynarskaCo więcej, zmiany w prawie nakładają na kobietę utrzymywanie byłego współmałżonka, który jest w ciężkiej sytuacji materialnej. Przepraszam, ale cisną mi się na usta już tylko wulgaryzmy. Proszę powiedzieć byłej żonie alkoholika, od którego miała odwagę w końcu odejść, że jeszcze przez kolejne trzy lata ma łożyć na jego utrzymanie!!!

„Jemu chodzi o władzę, ma manię posiadania. Chce wykończyć mnie psychicznie” – mówiła mama chłopca, którego ojciec porwał dziecko wynajmując typów i wyrywając matce z rąk syna. Trzy tygodnie nie wiedziała, gdzie jest jej dziecko. Inna przez trzy lata czekała na syna. Ojciec je porwał, ale pod opiekę oddał babci. No przecież, który z tych dzielnych tatusiów na stałe zajmie się swoim dzieckiem? Im nie o dzieci chodzi Panie pośle Skutecki. Im chodzi o pokazanie, kto tu jest silniejszy i kto rozdaje karty. A dziecko – dziecko jest narzędziem, kukłą, która przecież nie ma własnego zdania, a już na pewno jego uczucia nie są ważne. Ale Pan proponuje wykreślenie pojęcia „porwanie rodzicielskie”, bo to, że facet jest biologicznym ojcem daje mu prawo do dysponowania dzieckiem jak rzeczą.

Dorota WollenszlegerA co z tymi 20% mężczyzn? Taki projekt to jawne szydzenie z tych rodziców, którzy płacą alimenty regularnie. A znam takich ojców. Płacą i regularnie też spotykają się ze swoimi dziećmi, choć matka mówi: „Jak się nie zgodzisz (i tu pada warunek), to uwierz zrobię tak, że dzieci nie będą chciały cię widzieć”. A oni się zgadzają na wszystko, bo dla nich najważniejszy jest dobro i spokój ich dziecka. Kolega płakał jak mały chłopiec mówiąc o tym, jak tęskni za córką. Ale o opiekę naprzemienną nigdy nie wystąpił, bo rozmawiał z psychologami i dla niej – 7-latki, to nie byłoby dobre rozwiązanie… To oni powinni być wspierani, a nie gnoje, którym zależy tylko na zniszczeniu życia byłej żonie i własnej wygodzie.

Do jakich granic absurdu Władzo jesteś w stanie się posunąć? Pani pośle Skutecki, ilu z Pana kolegów jest dłużnikami alimentacyjnymi?

Poprosiliśmy o komentarze do proponowanych zmian prawa alimentacyjnego. Wysłaliśmy też maile do posłów Kukiz’15 z prośbą o komentarz. Czekałyśmy do samego końca publikacji tekstu. Żadna odpowiedź nie przyszła. Brak jej także od posła Skuteckiego. Jak tylko otrzymamy – z pewnością opublikujemy.

Robert Damski, komornik aktywnie działający na rzecz zwiększenia skuteczności ściągalności alimentów

quote rozowy ohme2„Jako komornik sądowy, od lat obserwuję zarówno dłużników alimentacyjnych (rodzaj męski nie jest, niestety, przypadkowy, bowiem ponad 90 procent to mężczyźni), jak i wierzycielki (a raczej – pełnomocniczki wierzycieli, bo wierzycielami są dzieci). Mimo kilkunastu lat w zawodzie, nadal niezmiennie uderza mnie, jak często i jak bardzo, kłopoty wynikające z relacji między rodzicami, odbijają się na sytuacji dzieci, także sytuacji finansowej.  Uważam, że należy szukać takich rozwiązań prawnych, które będą najbardziej bezpieczne i korzystne właśnie dla dzieci. Obawiam się, że pomysły, o których mowa, niezależnie od tego, kto miałby być ich autorem, nie spełniają tych warunków. Obecnie potrzebujemy rzetelnej i konstruktywnej dyskusji o zmianach legislacyjnych, które wspomogą samodzielnych rodziców, a nie wojny ideologicznej, na której ostatecznie najwięcej stracą właśnie dzieci”.

Stowarzyszenie „Dla Naszych Dzieci” działające na rzecz zwiększenia skuteczności ściągalności alimentów

quote szary ohme2„Wszyscy są oburzeni, ze taki pomysł w ogóle powstał, że takim projektem zajęli się ludzie wybrani prze społeczeństwo, że nad czymś takim pochylili głowę. Ludzie którzy tworzyli ten projekt pojmują opiekę jako władzę, choć to słowo chcą przykryć w projekcie „odpowiedzialnością”. Nie myślą o dobru dziecku, tylko o zaspokojeniu własnego ego, załatwiają swoje własne sprawy. Opieka naprzemienna, opieką naprzemienną, ale co, gdy dziecko ma 2 tygodnie? Mężczyzna będzie karmił je piersią? Poza tym, jeśli nie można porozumieć się w kwestii alimentów, to jak z takim mężczyzną dogadać się z kosztami przy opiece naprzemiennej – opłaty za zajęcia, zakup butów, ubrań? Mam wrażenie, że prowadzi to do tego, że ojcowie wzięliby dzieci na dwa tygodnie, ale za wszystko niech płaci kobieta”.

Paulina Młynarska, dziennikarka, feministka

quote rozowy ohme2„Tak to już jest z populizmem, że tam, gdzie cywilizowani ludzie latami szukają rozwiązania, ten wali siekierą i ogłasza victorię. Gdyby wyborcy i WYBORCZYNIE KUKIZ ’15 posłuchali przed wyborami uważnie, kogo wpuszczają do Sejmu, nie byłoby tam dziś narodowców, nie było by gadania o „ zgwałceniu przez kilku uchodźców” i nie byłoby tej bandy chłopków roztropków, która wykoncypowała ów intelektualnie kompromitujący projekt ustawy. A przecież to dopiero początek! Strach pomyśleć co jeszcze lęgnie się w głowach „polityków” spod znaku : „już ja wiem jak rozwiązać problem!” Strach pomyśleć czym zechcą pohandlować z jedynie słuszną partią rządzącą, by dać im głosy, kiedy przyjdzie do głosowań, w których nawet PIS nie będzie już jednomyślne. Ja chyba nie chcę tego komentować. To po prostu obraża moją inteligencję. Autorzy projektu nie mają żadnej orientacji w tym jak naprawdę przedstawia się w Polsce problematyka dzieci z rozbitych rodzin, ściąglaności alimentów i patologii w tych obszarach. Nic nie przeczytali na ten temat, nie zapoznali się z tym jak wprowadzano opiekę naprzemienną w innych krajach i jakie to przyniosło skutki. To widać na kilometr.  Ten projekt jest objawem buty, na którą stać jedynie skrajną, zachwyconą własnym odbiciem w lustrze głupotą. Już widzę tych „kochających” tatusiów i mamusie -sprawców przemocy, uzależnionych, pogrążonych w patologiach, psychopatycznych, jak co drugi tydzień biorą do siebie ukochane dziatki, aby im zgotować piekiełko w imię niepłacenia alimentów”.

Dorota Wollenszleger, prowadzi w Trójmieście „Kobieta i Rozwód Gdańsk” wspiera kobiety w trakcie rozwodów, sama po rozwodzie, matka dwójki dzieci

quote szary ohme2„Projekt ten ma tyle wad, że zachodzę w głowę, jak w ogóle mógł ujrzeć światło dzienne. Poseł Skutecki kończąc 11 kwietnia br. konferencję prezentującą właśnie ten projekt zmian w prawie rodzinnym powiedział: „… to, że mamy gotowy pomysł na zmiany, to jest kolejny sukces” oraz dodał „Jestem przekonany, jestem pewny, że to wygramy (…)”. Stworzono dokument, który poniża kobiety, a dzieci traktuje przedmiotowo. Wprowadzenie przymusowej opieki naprzemiennej nawet wówczas, gdy mamy do czynienia przemocą domową czy uzależnieniem, zniesienie alimentacji, brak orzekania o winie przy rozwodzie, również w przypadku uzależnień od alkoholu, narkotyków czy przemocy, czego konsekwencją będzie uniemożliwienie eksmisji sprawcy przemocy domowej, to tylko niektóre z pomysłów tam zawartych.

80% alimentów nie jest ściąganych i niewiele się z tym robi, a posłowie pochylają się tak bacznie nad krzywdą cierpiących ojców m.in. takich, którzy nie kryją się z tym, że nie płacą alimentów na swoje dzieci. Tych mężczyzn nie interesuje na jakim poziomie żyją ich dzieci, bo najważniejsze są przecież ich prawa. Nie martwią się tym, bo zapewne nie mają czym, ponieważ samodzielna mama stanie na głowie, a dziecku zapewni wszystko co potrzeba. Jeśli w tych ojcach nie ma troski o godny byt ich dzieci to biada nam, jeśli pod taką opiekę nasze dzieci miałyby trafić”.


„O jaka piękna dziewczynka, mamusia pewnie jest dumna” i wtedy zapada cisza… Nikt nie wierzył, że mogę być ojcem dla moich córek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 kwietnia 2016
Mogę być ojcem dla moich córek
Fot. Unsplash/Danielle McInnes / CCO
 

Facet jest najgorszy. To on rani, zdradza odchodzi, zostawia. I najczęściej jeszcze dzieci ma gdzieś. Krótko i dosadnie oceniamy mężczyzn, którzy tłumacząc się kryzysem wieku średniego, albo ładniejszą kochanką porzucają rodziny, a co więcej – często o nich zapominają. Niestety. – Taka opinia znajduje poparcie wśród kobiet, które zostały zranione i zostawione z dziećmi. Ja mam takie zdanie o kobietach, bo przez jedną z nich zostałem w ten sposób potraktowany, sam wychowuję dwie córki – mówi Marek. W jego przypadku nawet jego znajomi nie wierzyli, że udźwignie ciężar bycia samotnym ojcem.

„Radź sobie sam”

Hedonista i lekkoduch, tak właściwie najprościej można by go określić. Tak mógłby nazwać Marka ktoś, kto nie poznał go bliżej. – Zawsze mówiłem, że pierwsze 50 lat mojego dzieciństwa będę jeździł na deskorolce, a dopiero okres dojrzewania mogę spędzić na kanapie. Jak wytatuowanego, o wyglądzie nastolatka faceta, traktować poważnie. No jak? Zwłaszcza, gdy sam o sobie mówi, że właściwie jest wariatem, zrównoważonym, ale jednak wariatem. I jemu pod opiekę oddać dwoje dzieci?

Marka właściwie porzuciła matka, gdy miał 16 lat. Wyjechała za granicę w poszukiwaniu bogatszego męża. Markowi zostawiła mieszkanie i schorowanego ojca. – Usłyszałem: „Radź sobie sam”. Rzuciłem szkołę, poszedłem do pracy, żeby się utrzymać. Upomniało się o mnie wojsko. A że ja zawsze lubiłem zabawy w wojnę i żołnierzy specjalnie się nie migałem – wspomina Marek. Czas służby wojskowej okazał się być jedną wielką niekończącą się imprezą. – Rozpiłem się. Kiedy wyszedłem z wojska taki „rozchachany”, miałem konflikt z prawem. Mógłbym się usprawiedliwiać młodym wiekiem, ale po co.

„Miałem 22 lata, gdy zostałem ojcem”

Gdy Ola, starsza córka Marka, raz w ciągu niemal całego roku szkolnego zapomniała zabrać śniadania do szkoły, on został natychmiast wezwany na spotkanie z pracownikami MOPS-u, dyrektor szkoły, pedagogiem i psychologiem. Podobnie, gdy nie odrobiła zadania domowego. – Nikt nie wierzył, że mogę być ojcem dla moich córek. Ten brak zaufania, to traktowanie mnie z pobłażliwością, z której dało się wyczytać: „Jak ty chłopie chcesz dać sobie radę?” – wkurzało mnie to.

Z matką dziewczynek poznali się jakiś czas po tym, jak Marek wyszedł z wojska. Ona spokojna, stroniąca od używek, od imprez. Zamieszkali razem. Niedługo później na świat przyszła Ola. A o Marka upomniała się inna państwowa instytucja. Za posiadanie marihuany musiał odsiedzieć niecały rok. – Unikałem tej kary, bo nie chciałem dziewczyn zostawić samych, ale cóż, konsekwencje musiałem ponieść. Miałem 22 lata, gdy zostałem ojcem.

„Jak kobieta zdradzi raz, to zdradzi też drugi i trzeci”

Jedna konsekwencja pociągnęła następne. Matka Oli związała się z przyjacielem Marka. – O niczym nie wiedziałem. Do końca mówiła, że mnie kocha, że tęskni… Jak wyszedłem okazało się, że nic się nie ułoży… Ale wróciła do mnie, to znaczy – tylko tak myślałem, że wróciła. Dzisiaj, z mojego doświadczenia wiem, że jak kobieta zdradzi raz, to zdradzi też drugi i trzeci. I nawet jak po pierwszym razie wraca, to już nigdy nie jest tą samą kobietą.

Jednak ponownie ze sobą zamieszkali. To wtedy urodziła się Sandra, cztery lata młodsza od swojej siostry Oli. – Kiedy Sandra miała pół roku zaczęło mnie zastanawiać, że nie jest podobna ani do mnie, ani za bardzo do swojej matki. My oboje mamy ciemne włosy, ciemne oczy, a Sandra to typowa blondynka z niebieskimi oczami, o jasnej karnacji. Kiedy zacząłem drążyć temat usłyszałem, że Sandra nie jest moim dzieckiem. Wtedy rozstaliśmy się definitywnie.

Dziewczynki z mamą zamieszkały u biologicznego ojca Sandry, który, jak mówi Marek, okazał się bardzo złym człowiekiem. To pod jego wpływem matka Oli i Sandry uzależniła się od heroiny. – Nie miałem z nimi kontaktu, nie wiedziałem, gdzie są, jak się z nimi skontaktować. W wyniku interwencji policji po jakieś aferze w tym mieszkaniu, dziewczynki trafiły do domu dziecka. Procedury są takie, że musiały zostać tam umieszczone. Marek odwiedzał córki codziennie przez cały rok starając się w tym czasie o opiekę nad nimi. „Tato, dlaczego mama nas zostawiła” – spytała Ola, gdy w końcu, po trzeciej sprawie sądowej, Marek mógł zabrać dziewczynki z domu dziecka. – Powiedziałem jej prawdę, że mama uzależniła się od narkotyków. „Wiesz, co to są narkotyki?” – spytałem, a Ola powiedziała, że tak, że widziała jak mama to brała. Widziała też, jak cięła się nożem… Siostry trafiły do domu dziecka mając pięć lat i rok, wyszły rok starsze.

„Brali mnie za jakiegoś skrajnie nieodpowiedzialnego faceta”

– Myślałem, że po przeprawie z sądem już wszystko będzie spokojnie. Ale zjawił się MOPS. Ja nie wyglądałam na poważnego człowieka, co nie znaczy, że nim nie jestem. Pracownicy MOPS chcieli mi przydzielić asystenta rodziny. To osoba, która pomaga rodzicom podnieść ich rodzicielskie kompetencje.  Kiedy spytałem, po co mi ktoś taki, usłyszałem, że nauczy mnie gotować i sprzątać. A czy mi sąd przyznałby dzieci, gdybym tego nie potrafił? Brali mnie za jakiegoś skrajnie nieodpowiedzialnego faceta… W trakcie całej procedury przyznawania mi opieki nad dziewczynkami i odbierania praw rodzicielskich ich matce, prokurator spytał tylko raz, czy obie dziewczynki są moimi córkami. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zaprzeczyć. Zresztą każdy na moim miejscu postąpiłby tak samo. Sandrę od chwili jej narodzin pokochałem na maksa. Poza tym dziewczynki są siostrami, przez rok w domu dziecka miały tylko siebie. Każdy na moim miejscu zrobiły tak samo. Zresztą, nie ma w ogóle o czym mówić.

W domu dziecka dziewczynek nigdy mama nie odwiedziła. Marek z córkami spotkał ją kiedyś przypadkiem na basenie. – Mówiła, że jest czysta od dwóch tygodni i że przyjdzie do dziewczynek. Nie przyszła.

Ola chodzi do szkoły, jest drugą w klasie najlepszą uczennicą, ale to Marek został wezwany ponownie do szkoły, gdy raz nie odrobiła zadania domowego. – Zastanawiam się, czy inni rodzice też są tak wzywani. Szkoda, że nie dzwonią powiedzieć, że Ola świetnie sobie radzi.

– Wiem, jak wyglądam, wiem jak mnie ludzie postrzegają i jak się dziwią, kiedy mówię, co robię (jest sztukatorem, zajmuje się renowacją zabytków – przypis red.) i że mam dwie córki, które sam wychowuję. Pracownicy MOPS-u na początku bardzo lekceważąco podchodzili do mnie i do mojej rodziny. Ale napisałem kilka pism i w końcu wszyscy się od nas odczepili. Samotny facet wychowujący dziecko nie jest czymś normalnym, zwłaszcza gdy do pomocy ma tylko schorowanego, 70-letniego, ojca.

„Czasami doprowadzają mnie do szału”

Dziadek czasami zabiera dziewczynki na noc. – Nie ukrywam, że czasami tak mnie doprowadzają do szału, że musimy od siebie odpocząć. Taka jedna nocka bez dziewczynek raz na jakiś czas jest dla mnie świętością. Nieważne czy dzieci czy dorosły – człowiek musi raz na jakiś czas odpoczywać od ludzi z którymi mieszka.

Najtrudniejszy był pierwszy wspólny miesiąc. – Ola zachowywała się dziwnie. Była aż do przesady grzeczna, cały czas próbowała mnie rozśmieszać, jakby się bała, że jak nie spełni jakiś moich oczekiwań, jak nie będzie idealnym dzieckiem, to ją zostawię Sandra z kolei miała napady paniki. Dwuletnie dziecko potrafiło płakać całą noc, caluteńką. Przez miesiąc czasu. Ale powoli udało nam się wszystkie nasze emocje wyprowadzić na prostą i okiełznać wspomnienia.

Co jeszcze jest trudne? – Nie przewidziałem jednego, że pasja mojego życia, czyli deskorolka, może mi sprawić trochę problemów. Bo ja regularnie raz w roku coś łamię. I nie przewidziałem, że złamana noga to dość spory problem przy odprowadzaniu dzieci do szkoły i przedszkola.

Ola mogłaby dziś zeznawać przeciwko matce, która ma sprawę w sądzie. Marek się nie zgadza. – Ona i tak za nią tęskni, bo tęskni na pewno i teraz miałaby jeszcze zeznawać przeciwko własnej matce, przypominać sobie to wszystko, co tam widziała. Nie ma mowy.

Dziewczynki nie pytają o mamę poza tym jednym razem tuż po wyjściu z domu dziecka. – Dla mnie ona nie żyje, czasami ktoś wspomni, że gdzieś ją widział, ale ja nawet nie chcę tego słyszeć i nie chcę, żeby dziewczynki słyszały, nie chcę, żeby ktoś rozdrapywał im rany. Wiem, że dziewczynom potrzebna jest kobieta, mama. Ale ja nie mogę kogoś szukać, być z kimś ot tak, przyprowadzić do domu kobietę, do której dziewczynki się przyzwyczają, a okaże się: „Sorry to się nie uda”. Nie chcę żeby cierpiały, znowu płakały i tęskniły. Czasami próbuję się wczuć w rolę mamy, zacząć myśleć jak kobieta, ale to nie udaje mi się za bardzo. Najgorzej jest na placu zabaw, czy w sklepie, gdy ktoś mówi: „O jaka piękna dziewczynka, mamusia pewnie jest dumna” i wtedy zapada cisza…


Zobacz także

fot. iStock/ Petar Chernaev

Dlaczego on nie mówi „kocham”?

Fot. Materiały prasowe

Relacja ze spotkania Adios kilogramos

Fot. iStock/Kladyk

Najpopularniejsze wpadki modowe Polaków. Stare szlagiery w niezmienionej formie, sprawdź swoje upodobania…