500 plus tylko dla zaszczepionych dzieci? To najnowszy pomysł jednego z radnych

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
27 sierpnia 2017
drugi rok życia dziecka
Fot. iStock / portishead1
 

Na różne sposoby próbuje się przekonywać i namawiać rodziców do tego, by szczepili swoje dzieci. Na świecie coraz więcej państw nakłada sankcje i ograniczenia na tych, którzy uchylają się od tego obowiązku. W ubiegłym roku w Polce nie zaszczepiono około 25 tysięcy dzieci. Nowy pomysł krakowskiego radnego ma na celu zlikwidowanie tego zjawiska.

Łukasz Wantuch z klubu radnych prezydenta Jacka Majch­rowskiego chce od szczepień dzieci uzależnić wypłatę świadczenia 500 plus i w tej sprawie napisał pismo do minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Elżbiety Rafalskiej. Radny swoją ideę uzasadnia tym, iż od kilku lat zjawisko nieszczepienia dzieci w Polsce narasta – rodzice są wprowadzani w błąd fałszywymi informacjami medycznymi i prasowymi, m.in. na temat związków szczepienia z autyzmem.

Radny proponuje, by wypłata świadczenia 500 plus odbywała się dopiero po dołączeniu kserokopii książeczki zdrowia lub zaświadczenia od lekarza o posiadaniu przez dziecko obowiązkowych bezpłatnych szczepień. Dokument taki należałoby okazywać raz w roku, przy składaniu wniosku o wypłatę 500 plus. Przepisy te miały zacząć obowiązywać od 2018 roku. Magdalena Kłosińska, rzeczniczka Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, twierdzi, że projekt jeszcze nie dotarł do ministerstwa i nie znane są im jego szczegóły.

W Krakowie próbowano już wprowadzić obowiązek szczepień przy rekrutacji do przedszkoli, jednak  Ministerstwo Edukacji Narodowej uznało, że taki warunek byłby ograniczeniem konstytucyjnego prawa równego dostępu do nauki. Takie kryterium funkcjonuje jednak np. we Włoszech, w USA nieszczepione dzieci nie mogą chodzić do publicznych szkół, a w Australii rodzice sprzeciwiający się szczepieniom tracą prawo do świadczeń rodzinnych.

Jakie jest wasze zdanie? Uważacie, że to dobry pomysł i utrata świadczeń zachęci do szczepień?

Na podstawie:  www.gloswielkopolski.pl


Tam, gdzie życie spotyka się ze swoim końcem… Potrzebna jest pomoc

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 sierpnia 2017
Fot. Facebook/ Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa
 

Niewysoki budynek, ukryty wśród zieleni. Choć toczy się w nim walka o godną śmierć dla tych, dla których nie ma już ratunku, to właśnie tu jest życie. Widać je między innymi, w nieustannych wysiłkach tych, którzy tu pracują, żeby to miejsce utrzymać. A jest ciężko. Hospicjum potrzebuje waszego wsparcia, by móc dalej nieść pomoc chorym, w tej samej skali, co obecnie.

Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa zaczęło działać w latach 90-tych, z inicjatywy kilku lekarzy działających między innymi, w Centrum Onkologii. Najpierw wolontarystycznie przychodzili oni do domu pacjentów, następnie powstało hospicjum stacjonarne. Obecnie w budynku znajduje się 36 łóżek, dla osób dorosłych. I choć, być może, stereotypowo, to miejsce i jego nazwa kojarzy wam się ze starością, warto pamiętać, że wiek choroby onkologicznej cięgle się obniża. W hospicjum przebywają często osoby młode, trzydziestoparoletnie. Co miesiąc, pod opieką Fundacji pozostaje (wliczając chorych przebywających w domach) ok 220 pacjentów.

Dlaczego potrzebna jest pomoc

Jak tłumaczy Karolina Chojka- Bartoszko, koordynator ds. Marketingu Fundacji, 65% kosztów opieki nad pacjentami pokrywa kontrakt z NFZ. W pozostałej puli mieszczą się środki z urzędu miasta oraz darowizny indywidualne i instytucjonalne. Podczas, gdy NFZ przeznacza na jednego pacjenta 293 zł miesięcznie, kwota potrzebna to ok 400zł.

W skali miesiąca na oddziale przebywa ok 80 pacjentów. Przy 36 łóżkach, czas oczekiwania na miejsce wynosi ok 2 tygodnie. Oczywiście, czasami pacjenci przebywają w hospicjum jedynie dobę, ale bywa, że i rok. Dodtakowo, należy pamiętać, że hospicjum stara się pomagać jak największej liczbie potrzebujących, dlatego, choć na wizyty domowe zakontraktowane jest 130 osób, to faktycznie Fundacja pomaga ok 200 chorym. I za tę „nadwykonania” NFZ nie chce zapłacić. Obecnie każdy miesiąc,  to dla hospicjum walka o przetrwanie.

Jak pomóc

Pomóc można na kilka sposobów. Możecie przyłączyć się do akcji „18,60” i tę właśnie kwotę przelewać co miesiąc, przez rok, na konto Fundacji. Możecie Fundacji podarować swój 1%, rozliczając się z urzędem skarbowym. Możecie wreszcie, wpłacić dowolną kwotę w dowolnym momencie lub wrzucić ją do skarbonki znajdującej się w recepcji budynku.

Jeśli chcecie wesprzeć Fundację podarowując jej konkretną rzecz, to obecnie najbardziej potrzebne są:

– pieluchomajtki (rozmiar 3 lub „L”)

– podkłady higieniczne

– baterie do aparatury medycznej (standardowe paluszki AA)

– rękawiczki lateksowe dla personelu medycznego i wolontariuszy

– worki na śmieci (120, kolor czarny niebieski czerwony)

– papier xero do biura

– ręczniki papierowe

– odświeżacze powietrza (wtykane do kontaktu)

– biszkopty, herbatniki i ciastka, które łatwo pogryźć

– cukier, kisiel, budyń (w formie „gorącego kubka”)

– kawa, herbata

– woda w małych butelkach.

Dary możecie przynieść do Urzędu Dzielnicy Ursynów lub do hospicjum, w godzinach 7-19.

Pracownicy Fundacji robią co mogą, żeby pozyskać niezbędne dla utrzymania hospicjum fundusze: organizują zbiórki, akcje „Pola Nadziei” i pikniki podczas których można „oswoić” się z trudnym tematem, jakim jest ciężka, nieuleczalna choroba i śmierć. Choroby onkologiczne są obecnie tak powszechne, że chyba każdy z nas miał szanse się z nimi, w jakimś stopniu, zetknąć. Pomóżmy, by chorzy mogli dalej odchodzić godnie.


 

Dane Fundacji i informacje na temat darowizn i zbiórek znajdziecie tutaj.

Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa

ul. Pileckiego 105,

02-781 Warszawa

Tel / Fax: +48 (22) 643 57 08

fho@fho.org.pl

www.fho.org.pl

 

 

 


7 książek, których fabuła lepiej niech zostanie fikcją

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
27 sierpnia 2017
Fot. iStock/portishead1
Następny

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że ludzie, którzy nie stronią od lektury mają więcej niż jedno życie. Wiele w tym prawdy, bowiem każda książka którą czytamy przenosi nas do zupełnie nowego świata, pozwala przeżyć niesamowite przygody, „zobaczyć” nowe miejsca lub poczuć emocje przeżywane przez bohaterów opisanych na kartach powieści. Czasami jednak czytając książkę jedno czego sobie życzymy to, by opisany w niej świat pozostał jedynie wyobrażeniem autora, a wizje przyszłości nigdy się nie sprawdziły – oto siedem powieści, których fabuła dla dobra wszystkich powinna pozostać fikcją.

Zobacz także

9 sprytnych trików, które ułatwią życie w kuchni i pomogą uratować kulinarną wpadkę

Alkohol nie musi rujnować twoje diety. 5 niskokalorycznych drinków, które warto wykorzystać podczas majówki

Dekalog dobrej matki

Dekalog dobrej matki. A po szóste przestać truć…