50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób 5 – Odpal wrotki i zaszalej!

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
4 lipca 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Pamiętam dobrze te czasy, kiedy zdrowy tryb życia nie był dla mnie najważniejszy. Kiedy  weekendowe imprezy z paczką znajomych należały do jednych z ulubionych rozrywek.  W tamtym czasie największym zmartwieniem było jak się ubrać i z kim się spotkać. Ulubione hasło studentów: spontan.

Tamte czasy przeminęły, życie przewartościowało się już kilka razy, pojawiły się najważniejsze osoby w moim życiu – mąż i dzieci. Rodzina, obowiązki domowe, zawodowe. Mniej czasu i przestrzeni na tzw. spontan.  Terminy, grafiki, logistyka. Taaak, te zwroty  zdecydowanie wyparły moje ulubione słowo na „S”. Przykładna mama ma inne priorytety . Nie ma już tak siły na weekendowe wypady, dbanie o zdrowy umysł oraz zdrowe ciało stało się zaś jedną z głównych wartości.

Ale nie zatraciłam tego szalonego ducha do końca i nigdy sobie na to nie pozwolę!

Szalona część mojej natury, to istotna część, która wymaga pielęgnowania.

Dlatego raz na jakiś czas dzieci oddaję do dziadków, biorę męża, przyjaciółkę lub znajomych i wspólnie odpalamy wrotki! Świadomie pozwalam sobie na szaleństwo, często kończące się o świcie. Taniec, taniec i jeszcze raz taniec. Wody raczej wtedy też nie piję 😉 A i zapiekanką nie pogardzę nad ranem 😉 Łamię kilka swoich zasad. Świadomie. I z największą przyjemnością. O rany! Zjadasz gluten? Pijesz alkohol???? Zarywasz noc! No wiem! Straszne! Ale jakie zabawne! I ile daje szczęścia!

Zasady są po to, aby je łamać

Więc je łam! Od czasu do czasu. Jeśli złamiesz je kilka razy w roku, nic się nie stanie – a będziesz szczęśliwsza, radośniejsza, pełna nowej energii. Poczujesz się wyzwolona. Wolna. Lekka. Ok, może nie od razu następnego dnia, bo w moim przypadku głowa bywa ciężka, nogi bolą i często również mięśnie twarzy od parogodzinnego śmiechu. Jest dobra wiadomość – ból w końcu minie. Od poniedziałku znowu wrócisz do zdrowego odżywiania, a wspomnień nie zabierze Ci nigdy nikt.  Czyż to nie jest wspaniałe?

Nie daj się wtłoczyć w ramy!

Czy Matka musi być już sztywna, stonowana i zawsze poprawna? Czy kobieta w pewnym wieku nie może wsiąść spontanicznie w samochód i pojechać sama nad morze? Albo skoczyć ze spadochronem? Czy właścicielka firmy lub wysoko postawiona menadżerka nie może wykąpać się nago w rzece, kiedy nikt nie widzi?

O ile nikogo nie krzywdzisz i swoim zachowaniem nie krzywdzisz również siebie – zaszalej!

Znajdź coś, co zawsze chciałaś zrobić i pozwól sobie na odrobinę szaleństwa od czasu do czasu.

Co będziesz wspominać na starość???

Co będziesz opowiadać wnukom? Czy to, że szalałaś na festiwalu przez 3 dni razem z przyjaciółmi, czy to, że zawsze patrzyłaś z zazdrością na tych, którym zdarzało się zaszaleć?

Nie zachęcam Cię oczywiście abyś od razu skakała na bungee, ale zrób od czasu do czasu coś, na co masz ochotę, a czego trochę się obawiasz, trochę wstydzisz, bo nie przystoi.

Nie zrozum mnie źle. Nie namawiam Cię do hulaszczego trybu życia. Nie pomyśl, że od teraz masz być nawiedzoną krejzolką i rzucać się z w wir przygód.

Namawiam Cię, abyś w każdym momencie swojego życia zrobiła coś, co pozwoli przełamać Ci bariery oporu, lęku, wstydu. Abyś odważyła się zrobić coś, czego nie zrobiłabyś normalnie. Albo co zrobiłabyś, kiedy nikt by nie widział.

Ot taki malutki kroczek w stronę szczęścia J A jak malutki on będzie – to już Ty sama wiesz najlepiej J

Z miłością!

Poznaj holistyczny projekt dla kobiet www.crazywomengohealthy.pl Fit umysł, fit ciało.

Dołącz do nas!


50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób nr 6 – Nigdy nie przestawaj marzyć!

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
13 lipca 2017
Fot. iStock / martin-dm
Fot. iStock / martin-dm
 

Jako dzieci często marzymy…

Śnimy o dalekich podróżach do gwiazd, marzymy o byciu rycerzem, księżniczką, piosenkarką czy aktorką,  o lataniu czy o byciu niewidzialną itd..

Kiedy marzymy jako dzieci, wszystko jest ok. Ponosi nas fantazja. Kreatywność nie zna żadnych granic. Bujna, dziecięca wyobraźnia sprawia, że wszytko jest możliwe, niemożliwe zaś nie istnieje. Części z tych marzeń nigdy nie spełnimy, choćby dlatego, że są nierealne ale część zrealizujemy jeszcze jako dzieci lub już jako dorośli.

Niestety często bywa tak, że w dorosłym życiu zapominamy o czym śniła mała Kasia, Ania lub Ola. Gdzieś w tym całym pędzie w dorosłość gubimy po drodze nasze marzenia i pragnienia pochodzące z głębi duszy. Nierzadko odkładamy je po prostu na półkę aby razem z ulubionymi książkami kurzyły się latami, bo przecież jako dorosłym ludziom nie wypada już śnić o tak „infantylnych” rzeczach, o jakich śniło się będąc dzieckiem… Albo zaczynamy wierzyć, że dorosłym ludziom w ogóle nie wypada marzyć…

Czy aby na pewno? 

A przecież Marzenia są dla wszystkich. I dla małych i dla dużych, niezależnie od wieku każdy z nas może marzyć. Wszyscy potrzebujemy marzyć. Bo marzenia nas nakręcają. Uskrzydlają i sprawiają, że chce nam się chcieć. Dzięki nim bardziej wierzymy w swoją moc, w swoje możliwości. Chętniej podejmujemy działania, częściej wychodzimy ze swojej strefy komfortu.  Sprawiają, że mamy do czego dążyć.

Dlaczego więc, tak wiele z nas porzuca marzenia? 

Główną przyczyną jest strach przed porażką. Przed nieznanym. Przed trudem, który musimy włożyć w realizację marzenia. Bo prawda jest taka, że marzenia się nie spełniają. Marzenia spełniamy my sami. I tylko od nas zależy ich realizacja. Tylko od nas zależy czy wytrwale je realizujemy osiągając sukces, czy też poniesiemy porażkę. Często do głosu dochodzi taki wewnętrzny diabełek, który mówi nam: to głupie, nie dasz rady, nie uda Ci się… I niestety takie właśnie głosy powodują że zatrzymujemy się, że porzucamy nasze marzenie. Ten głos jest tak silny i robi takie spustoszenie w naszej głowie, że się poddajemy, najczęściej tuż przed metą.

Często również porzucamy nasze marzenia bo pozostają jedynie pragnieniami i nie zamieniamy je na cele. Nie mamy konkretnego planu, z konkretnymi krokami, zadaniami oraz wyznaczoną datą realizacji marzenia, które na tym etapie staje się już celem.

Tak właśnie dzieje się z noworocznymi postanowieniami. Dla przykładu wyobrażamy sobie, śnimy o nowej sylwetce, podejmujemy wyzwanie o zgubieniu kilku kilogramów, tylko za tym nic więcej nie idzie. Żadnych konkretów typu do kiedy schudnę, ile i co dokładnie muszę zrobić aby mieć tę wymarzoną sylwetkę. Właśnie dlatego siłownie pustoszeją już w miesiąc po sylwestrze…

A takie działanie z pewnością nie uszczęśliwia…

Co zatem zrobić? 

Sięgaj odważnie po swoje marzenia. Zamień marzenie na cel, określ termin realizacji i zrób konkretny plan działania.

Zapewniam Cię, że zrealizowane marzenie doda Ci skrzydeł i będzie katalizatorem dla kolejnych marzeń.

Spełniaj swoje marzenia i uszczęśliwiaj siebie! I pamiętaj! Nigdy nie jest za późno na realizację marzeń! Nawet tych na pozór wielkich i nieosiągalnych.

Poznaj holistyczny projekt dla kobiet www.crazywomengohealthy.pl i zadbaj o swoje ciało, umysł i duszę.


50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób 4 – Serducho prawdę ci powie, czyli rozwijaj intuicję

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
28 czerwca 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

Przypominasz sobie takie momenty, kiedy „czułaś” że nie powinnaś TEGO robić, nie powinnaś spotykać się z TYM facetem, nie powinnaś podejmować TEJ decyzji, tej osoby unikaj?

Przypominasz sobie takie momenty, kiedy „coś” podpowiadało Ci: Teraz! Zrób to! To będzie świetny wybór! To TEN facet.

A teraz przypomnij sobie te momenty, w których postąpiłaś dokładnie tak, jak nagle poczułaś, że powinnaś. Mogę się założyć, że zawsze była to trafna decyzja…

Wszelkie decyzje życiowe podejmujemy z poziomu serca lub rozumu. W moim odczuciu i z mojego doświadczenia wynika, że te podjęte z poziomu serca , są najbardziej trafne. To są te decyzję, których nie żałuję ani sekundy i które mnie uszczęśliwiają. Tak było w przypadku wyboru męża, ścieżki zawodowej, doboru przyjaciół, osób z którymi współpracuję, czy wejściu do właściwego pociągu. Nie mówię tu oczywiście o wyborze nowej pary butów, bo tu włączają się zupełnie inne mechanizmy 😉 Serce czy intuicja działa w poważniejszych, życiowych wyborach.

Podpowiedzi z serca lub inaczej te intuicyjne pochodzą z głębi naszej podświadomości. To taki spontaniczny podszept, przebłysk, który jest zupełnie poza logiką. To COŚ czego nie potrafimy nazwać, wyjaśnić i chyba do końca zrozumieć, ale czujemy całkowitą pewność, że postępujemy dobrze. Czujemy taką wewnętrzną MOC.

W swoim życiu, zapewne podobnie jak ja, wokół siebie masz wielu doradców. Ilu doradców, tyle opinii. Często bardzo skrajnych, często zupełnie nieodpowiednich dla Ciebie. Bo ludzie doradzają przez swój pryzmat. Z poziomu swoich schematów, nawyków myślowych i subiektywnej percepcji świata. Ich rada najczęściej będzie niewłaściwa. Właściwa tylko dla nich, gdyby znaleźli się na Twoim miejscu.

Dlaczego więc pytamy innych o ich opinię, zdanie?

Powodem ku temu jest lęk, strach. Przed podjęciem własnej decyzji i przed jej konsekwencjami. Boimy się odpowiedzialności. Boimy się, że wybierzemy źle. Boimy się ponieść porażkę.

A prawda jest taka, że w Twoim sercu leżą wszystkie odpowiedzi. Wystarczy abyś zaczęła się w nie mocno wsłuchiwać. Brzmi głupio? Możliwe! Ale serce głupie nie jest. To w nim ukryte są nasze najgłębsze potrzeby, pragnienia i wszelkie odpowiedzi. Ono wie co jest dla nas najlepsze. Wystarczy dać mu szansę i dopuścić je do głosu.

Rozwijaj intuicję

Spróbuj wyłączyć rozum. Choć przez chwilę wyłącz logiczne myślenie. Przestań analizować i rozkładać wszystko na czynniki pierwsze. Przestań zastanawiać się co przyniesie lepsze korzyści.

Zapytaj swojego serca – a co ty mi mówisz? Co mi radzisz? Czego tak naprawdę pragnę/ potrzebuję? I słuchaj siebie!

Poziom serca (intuicja) lubi stan „tu i teraz”, lubi koncentrację i pełne skupienie.

Aby rozwijać umiejętność wyłapywania odpowiedzi z serca można zastosować techniki medytacji lub mindfulness – skupienie na danej czynności, obserwacja ciała, taka stop klatka w danej chwili.

Kolejnym sposobem, być może łatwiejszym i możliwym do przeprowadzenia w każdym momencie (nie musisz mieć specjalnego miejsca ani zupełnej ciszy) jest przeprowadzenie małego sprawdzianu kiedy poczujesz, że posłuchałaś się intuicji.

Wyłap ten moment.

Poczuj dokładnie jakie emocje Ci towarzyszą.

Gdzie dokładnie w ciele je odczuwasz.

Jak reaguje Twoje ciało.

A teraz zastanów się jakbyś się czuła, gdybyś nie posłuchała intuicji. Jak zareagowałoby Twoje ciało.

Umiejętność słuchania serca i rozwijanie intuicji wymagają wprawy, ale gwarantuję Ci, że decyzje podjęte właśnie z tego poziom będą zawsze najbardziej trafne.  A dodatkowo intuicja chroni nas przed tym czego mamy unikać.

A czyż nie warto cieszyć się z podjętych życiowych decyzji i korzystać zupełnie za darmo ze swojego prywatnego, najlepszego (wewnętrznego) doradcy,  aby być szczęśliwszym człowiekiem?

Oczywiście, na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sama.

Z miłością.

 Poznaj holistyczny projekt dla kobiet i dołącz do nas www.crazywomengohealthy.pl