5 powodów, dla których warto spróbować kawy po turecku (i jak ją zrobić)

Redakcja
Redakcja
3 grudnia 2018
Fot. iStock/Nastasic
 

Wielu z nas nie wyobraża sobie poranka bez kubka aromatycznej kawy, ale czy faktycznie zwracacie uwagę na sposób jej zaparzania i jakość, czy tylko zależy wam na porcji kofeiny? Warto się nad tym zastanowić i zwrócić uwagę  na to, co pijemy. Dla smakoszy kawa po turecku może być od czas do czasu miłą odmianą ulubionego porannego napoju.

Kawa po turecku to metoda przygotowywania kawy, która pochodzi z krajów Bliskiego Wschodu i Europy, w tym z Turcji, Iranu i Grecji.  Tradycyjnie warzona jest w doniczce zwanej cezve , ale możemy przygotować ją w naszym domu.

Jak zrobić kawę po turecku

Aby przygotować dwie filiżanki kawy po turecku, zmiel bardzo drobno ziarna kawy za pomocą ręcznego lub elektrycznego młynka. Wymieszaj cztery czubate łyżeczki zmielonej kawy i cukru (w razie potrzeby) z 240 ml wody. Gotuj wszystko na małym ogniu. Gdy kawa opadnie na dno garnka, kilka razy wymieszaj całość i nadal gotuj do momentu pojawienia się gęstej pianki tuż przed wrzeniem. Przelej kawę do filiżanek. Możesz użyć kardamonu do doprawienia kawy i cukru według uznania. Zapewniamy – taka kawa smakuje wyśmienicie!

Ponieważ kawa turecka jest silniejsza niż wiele innych rodzajów kawy, może przynieść wiele korzyści zdrowotnych. Oto 5 powodów, dla których warto ją spróbować.

Pobudza do aktywności

Kofeina jest naturalnym środkiem pobudzającym, który może poprawić naszą wydajność sportową i umysłową. Kawa po turecku zapewnia wysoce skoncentrowaną dawkę kofeiny szczególnie korzystną podczas wysiłku fizycznego. Czy wiecie, że badanie przeprowadzone na 20 sportowcach wykazało, że uczestnicy pijący kawę turecką mieli lepsze wyniki pod względem wydajności niż ci, którzy jej nie pili?

Zawiera korzystne związki

Ponieważ jest niefiltrowana, kawa po turecku może zawierać wyższy poziom korzystnych związków występujących w tradycyjnie parzonej kawie, takie jak kwasy chlorogenowe, czyli typy przeciwutleniaczy polifenolowych, pozytywnie wpływających na nasze zdrowie. Wykazano, że kwasy chlorogenowe zmniejszają stan zapalny, wyrównują poziom cukru we krwi, poziom cholesterolu i wysokie ciśnienie krwi. Kawa po turecku zawiera także inne silne związki, w tym terpenoidy, które pomagają zwalczać infekcje i wspomagać zdrowie naszego serca.

Chroni przed Alzheimerem

Picie kawy może chronić mózg przed pewnymi stanami neurologicznymi, takimi jak choroba Alzheimera. 11 badań z udziałem ponad 29 000 osób wykazało, że osoby spożywające najwięcej kawy miały o 27% niższe ryzyko zachorowania na tę chorobę. Inne badania dowodzą, że kawa może zmniejszyć ryzyko udaru, choroby Parkinsona i demencji.

Chroni przed niektórymi chorobami

Picie kawy może pomóc zmniejszyć ryzyko wystąpienia niektórych chorób, w tym cukrzycy i chorób serca. Każda filiżanka kawy dziennie to o 7% zmniejszenia ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2 Poza tym kawa chroni przed depresją, rakiem wątroby i marskością wątroby.

Cudowny kardamon

Kawa turecka jest często przygotowywana z użyciem kardamonu, smacznej przyprawy, która daje wiele korzyści zdrowotnych. Kardamon zawiera silne przeciwutleniacze, które mogą pomóc w zmniejszeniu stanu zapalnego, a tym samym zmniejszyć ryzyko chorób przewlekłych. Naukowcy zauważyli, że kardamon ma właściwości przeciwbakteryjne.

Chociaż kawa po turecku może przynosić imponujące korzyści zdrowotne, ma pewne potencjalne wady – jest słodzona cukrem. Jednak od czasu do czasu picie słodkiej kawy nie zaszkodzi naszemu zdrowiu tak, jak regularne spożywanie słodzonych napoi.

Kto skusi się na kawę po turecku?


źródło: Healthline


Często wystarczy mały gest, dobre słowo, dla wielu znaczy to bardzo dużo. Świąteczna Akademia 5.10.15.

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 grudnia 2018
Fot. Andrzej Szopa
 

– Naprawdę nie trzeba dużo, żeby pomagać, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie – mówiła podczas świątecznego spotkania Akademii 5.10.15. Karolina Malinowska. Tak, Akademia 5.10.15. zatoczyła koło – pierwszą Akademię zaczynaliśmy w świątecznej atmosferze, a proszę – minął już rok. Ponownie mogliśmy poczuć wyjątkowość nadchodzących Świąt, bo to było naprawdę wzruszające i poruszające spotkanie.

– Pomaganie teraz jest łatwiejsze, możemy wysłać pieniądze anonimowo i już, ale stało się coś złego. Chcemy pomagać, a nie zauważamy ludzi wokół siebie. Nie widzimy sąsiadki, która być może potrzebuje pomocy, nie dostrzegamy tych, którzy są blisko nas, nie mówią, nie skarżą się, a wystarczyłaby chwila, żeby się zatrzymać i zauważyć, jak im nasza pomoc wiele by ułatwiła. Karolina Malinowska od dziesięciu lat pomaga dzieciom z warszawskiej Pragi. Śmieje się, że jej mieszkanie w grudniu zamienia się w fabrykę św. Mikołaja. W pomaganie angażują się jej synowie, którzy swoje odłożone pieniądze wydają na prezenty dla dzieci, które pod choinką rzadko znajdują coś dla siebie. – Chodzę po szkołach, rozmawiam z pedagogami, z dyrektorami szkół, z księżmi, od nich dowiaduję się, które z dzieci są najbardziej potrzebujące, którym żyje się najtrudniej. W tym roku na liście znalazło się 470 nazwisk. 470 dzieci, które dotyka najprawdziwsza bieda. Wystarczyły jedynie dwa dni, żeby te dzieci „rozdać” tym, którzy chcą im pomóc, chcą sprawić, żeby Święta były też dla nich radosne. Karolina podkreślała, że nie ma konkretnych wymagań co do paczek, co kupić danemu dziecku. – Zależy mi, żeby każdy poświęcił swój czas i zastanowił się, czym chce obdarować „swoje” dziecko.

Fot. Andrzej Szopa

Gościem Akademii 5.10.15. była także Katia Roman-Trzaskazałożycielka Fundacji Samodzielność od Kuchni, która opowiadała o warsztatach kulinarnych, jakie organizują dla wychowanków domów dziecka i dla seniorów. – Często te dzieci gotując uczą się nie tylko tego, jak przygotować posiłek, ale przede wszystkim relacji z innymi ludźmi. Gotowanie tak naprawdę jest przy okazji, na naszych warsztatach dzieje się o wiele więcej. Pamiętam wspólne gotowanie seniorów z dziećmi Jedna dziewczynka, zapytała starszej pani, z którą była w parze, czy może zostać jej przyszywaną wnuczką. To są bardzo wzruszające chwile.

Fot. Andrzej Szopa

Jeśli mówi się o pomaganiu, to nie może zabraknąć Katarzyny Bujakiewicz, która angażuje w wiele przedsięwzięć mających na celu niesie pomocy chorym, potrzebującym. – Pamiętam historię Oli, która leżała na oddziale onkologicznym, niestety rokowania były fatalne, lekarze dawali jej dwa miesiące życia. Ale Ola miała marzenie, nim się rozchorowała, trenowała siatkówkę, chciała poznać Andrzeja Wronę. Nie znałam go, ale napisałam. Przyjechał na oddział następnego dnia, w Oli 18-te urodziny. Było szczęście, wzruszenie, łzy i smutek wszystkich, którzy tam z nami byli. Andrzej w pewnym momencie złapał Olę za rękę, spojrzał jej głęboko w oczy i powiedział: „Ola, ty wiesz, że ja tu we wrześniu gram mecz? Już dzisiaj ciebie zapraszam”. Wszyscy płakaliśmy zdając sobie sprawę, że Ola na meczu się nie pojawi… I wiecie co, zdarzył się cud. Ta dziewczyna, której lekarze nie dawali szans, wyzdrowiała. Spotkałyśmy się na biegu Drużyny Szpiku, bo ona biega, ma się dobrze. I nie wiem, czy to spotkanie, czy ta chęć bycia na meczu obudziła w niej coś… Nie wiem. Ale warto pomagać, bo jak widać cuda się zdarzają.

Fot. Andrzej Szopa

Takich i podobnych historii można było wysłuchać jeszcze wiele. Zaproszeni na Akademie 5.10.15. goście apelowali, żeby jednak nie pomagać tylko w grudniu, tylko przed Świętami. Żeby zauważać tych, którzy naszej pomocy potrzebują na co dzień. Może to jest kolega z klasy naszego syna, który nie jeździ na wycieczki, który nie je obiadów w szkole. Być może to starsza pani, której można pomyć okna, zrobić zakupy albo po prostu, zaprosić na kawę i porozmawiać. Bo żeby pomagać, nie trzeba wiele, często wystarczy mały gest, dobre słowo. A kiedy my pomagamy, uczą się tego nasze dzieci, bo one widzą, jak pięknie jest robić dobro.

Fot. Andrzej Szopa

 

Więcej informacji na temat Akademii 5.10.15. znajdziecie tutaj: www. 51015kids.eu


Te zioła wzmacniają odporność i system immunologiczny. Jest ich dziewięć

Redakcja
Redakcja
3 grudnia 2018
Fot. iStock / feyyazalacam

Od czasu do czasu przypominamy sobie o ziołach, ale wciąż zbyt mało o nich wiemy. A szkoda, bo to, co dziś traktujemy jak ludowe czary mary, budowało w bardzo wielu kulturach podwaliny medycyny. Jest całkiem sporo ziół, z którymi warto się zaprzyjaźnić, żeby poczuć się lżej, zdrowo i przede wszystkim, żeby nie chorować w sezonie jesienno-zimowym.

Dziewięć ziół wzmacniających odporność i system immunologiczny

Bylica roczna

Ta roślina rośnie w ciepłych i deszczowych rejonach. Dzięki warunkom klimatycznym jest bogata w składniki mineralne – sprzyja temu również wulkaniczna gleba.

Roślina ta od 2000 lat jest szeroko wykorzystywana w medycynie chińskiej. Głównym składnikiem aktywnym jest artymizyna, która pozyskiwana jest z liści i kwiatów bylicy.

W 2015 r. Chinka Tu Youyou otrzymała nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za opracowanie nowoczesnej metody leczenia malarii z wykorzystaniem substancji z Bylicy rocznej. Niektóre obserwacje wykazują, że zioło to prawdopodobnie może być również wykorzystane w zwalczaniu krętków boreliozy”.

Tatarak zwyczajny

Tatarak ma bardzo szerokie zastosowanie, ponieważ zawiera dużo olejków eterycznych, garbników i soli mineralnych. Kłącze tataraku jest również bogate w witaminę C. Ta roślina od wieków wykorzystywana jest w celach kosmetycznych i leczniczych.

Wywar z z tataraku stosuje się w  dolegliwościach układu pokarmowego: wzdęcia, biegunki, niestrawność, zaparcia, a nawet brak apetytu.  Pobudza wydzielanie soków żołądkowych i poprawia przyswajanie pokarmów. Tatarak ma również działanie moczopędnie. Wywar z kłącza tataraku stosuje się w leczeniu stanów zapalnych pęcherza moczowego oraz przy kamicy nerkowej.

Tymianek 

To bardzo popularne zioło, znane przede wszystkim, jako przyprawa. Okazuje się jednak, że ma ono szerokie zastosowanie również w ziołolecznictwie oraz w przemyśle urodowym.

Wodny lub alkoholowy wyciąg z tymianku (larendogra) używany był jako środek odświeżający cerę i przedłużający młodość skórze. Co ciekawe, autorką tego specyfiku była córka Władysława Łokietka.

Rozmaryn lekarski

To zioło zawiera olejki – cyneol, pinen, cymen, borneol oraz kwas rozmarynowy, dzięki czemu posiada właściwości odkażające, pobudzające i wzmacniające naszą pamięć. Rozmaryn często gości w naszych domach, jako roślina doniczkowa. Nierzadko wykorzystujemy go również do przyprawiania naszych potraw.

Czarnuszka siewna

To prawdziwe roślinne superfood. Od wieków służyła ludziom, ale dziś doskonale wiemy, jak wiele potrafi. To dość uniwersalne zioło, stosowane na dolegliwości żołądkowe, bóle głowy czy w formie okładów z naparu na oczy. Dawniej wykorzystywano czarnuszkę do poprawy laktacji oraz jako lek regulujący zaburzenia miesiączkowania. Dziś często gości w kuchni, jako zdrowy dodatek do jedzenia.

Olej z nasion czarnuszki jest dziś przede wszystkim wykorzystywany jako środek uspokajający, przeciwzapalny, o działaniu przeciwgrzybicznym oraz wzmacniający układ odpornościowy,

Goździkowiec korzenny

Goździkowiec rośnie dziko w rejonach Indonezji i również ma wiele właściwości leczniczych. Olejek goździkowy (eugenol), który jest silnym antyoksydantem, od lat stosowany jest powszechnie w przemyśle farmaceutycznym. Ma działanie antyseptyczne, pobudzające i rozkurczające.

Goździki wykorzystuje się w łagodzeniu stanów zapalnych jamy ustnej i gardła oraz przy bólach zębów.

Są stosowane w medycynie indyjskiej Ajurweda, medycynie chińskiej i w medycynie zachodniej. Współczesna medycyna przede wszystkim wykorzystuje je w doraźnym leczeniu stomatologicznym – jako środek przeciwbólowy w nagłych przypadkach.

Oprócz tego goździki zwiększają wydzielanie kwasu solnego w żołądku, poprawiają perystaltykę jelit i są wykorzystywane jako naturalne środki na odrobaczenie. Goździki są również ważnym elementem w aromaterapii.

Melonowiec właściwy

Nazywany jest także papają. Miąższ papai jest bogaty w witaminy (z grupy C, E, A i K oraz kwasu foliowego) oraz potasu, i ułatwia odkwaszanie organizmu. Ułatwia trawienie za sprawą papainy, enzymu potrzebnego do rozkładu białek.

Owoc ma także sporo beta karotenu i błonnika, za to mało kalorii, a im jest dojrzalszy, tym więcej zawiera przeciwutleniaczy.

Migdałecznik chebułowiec

Ta roślina również występuję w strefie tropikalnej i ma wiele zastosowań.  Wywary ziołowe z liści stosowane są w tradycyjnej medycynie indyjskiej, jako lek o działaniu przeciwzapalnym i w walce z objawami czerwonki. Stosuje się je również w leczeniu problemów skórnych i reumatyzmu. Potwierdzono również badaniami działanie przeciwnowotworowe i  jej właściwości przeciwutleniające.

Napar z liści poleca się również chorym na cukrzycę, a na Tajwanie zioło stosuje się w leczeniu wątroby.

Opuncja figowa

Opuncja zajmuje ważne miejsce w kulturze azteckiej. Dziś doceniamy jej niesamowite właściwości lecznicze i walory smakowe.

Opuncja zawiera wiele cennych składników, między innymi: błonnik regulujący pracę układu pokarmowego i sprzyjający odchudzaniu. Witaminę C – silny przeciwutleniacz i wzmacniający również naczynia krwionośne. Witaminę A – niezbędną do prawidłowego funkcjonowania wzroku oraz wzmacniającą odporność. Witaminy z grupy B wspierające układ nerwowy, poprawiające koncentrację i pamięć. Aminokwasy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu oraz bioflawonoidy, które mają działanie przeciwzapalne i rozkurczowe.

Chyba nie musimy cię przekonywać o tym, że warto sięgać po zioła i naturalne substancje wspierające odporność? Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz zostawać zielarzem, by korzystać z tych wszystkich ziół bezpiecznie i bez wysiłku. Wybieraj mądrze ziołowe preparaty, mogą bardzo wiele zmienić na korzyść.

 

Partnerem artykułu jest

Uwemba-Pastilles® –  już dostępne na terenie Polski.

Uwemba-Pastilles® to czysta mieszanka ziół z bylicy rocznej, cynku i ośmiu innych ziół. Wiele z nich może znacząco wpływać na podniesienie odporności układu immunologicznego (np.: Tymianek, Tatarak). Cynk również przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.

Czysta fizycznie ziołowa mieszanina z glukonianu cynku dostarcza układowi odpornościowemu minerału, którego może brakować w spożywanych przez nas pokarmach.

Więcej informacji znajdziesz na www.uwemba.pl


Zobacz także

Ania Szubert: „Dzięki chorobie wygrałam swoje życie. Gdyby nie rak, wylądowałabym w szpitalu z roztrzaskaną głową lub po przedawkowaniu leków nasennych”

Osoby cierpiące na depresję narażone są na silniejsze odczuwanie bólu. Potwierdziły to badania

Wyjechaliśmy za granicę szukać pracy, zostawiliśmy dzieci. To nie jest tak, że tylko one cierpią. Nas zabijało poczucie winy i tęsknota