5 mitów dotyczących przebaczania. Czas przestać w nie wierzyć, zostawić, co złe i pójść dalej

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2017
Fot. iStock / ipopba
Fot. iStock / ipopba
 

Przebaczanie to proces, który często wymaga czasu i nie każdemu przychodzi z łatwością. To nie jest decyzja, która pojawia się tak łatwo, jak kaprys zakupu nowego ubrania. Odpuszczenie win kosztuje emocje, powoduje wątpliwości, czy warto poniekąd dawać kolejną szansę komuś, kto już raz zawiódł.

Najważniejsze jest, by potrzeba wybaczania pochodziła z głębi serca, a nie wynikała z konieczności lub nacisków z zewnątrz. Musi być również szczera, bo uczciwość wobec siebie i drugiej osoby daje szansę na definitywne pożegnanie tego, co sprawiało ból.

Wybaczanie zakotwiczyło w naszym przekonaniu jako zachowanie wskazane, bo to „po chrześcijańsku”, bo trzeba, bo karma powraca. Zapiekła złość czy rozżalenie nie pozostaje bez wpływu na życie osoby zranionej, czy zawiedzionej. Bo jak można budować przyszłość, gdy jedną nogą stale tkwi się w przeszłości? Tak długo, jak ciągną się za nami niedokończone sprawy, nie możemy być w pełni wolni i szczęśliwi. Warto odrzucić błędne przekonania dotyczące przebaczania, by świadomie odpuścić winy i iść naprzód.

5 mitów dotyczących przebaczania, o których powinnaś zapomnieć

1. Musisz zapomnieć o tym, co cię boli, by móc wybaczyć

Im dłużej tkwisz w uporze i złych emocjach, tym trudniej jest to wszystko okiełznać. Nie musisz czekać, aż pokonasz ból i złość, aby wybaczyć. Czasem samo wybaczenie najlepiej łagodzi bolesne uczucia.

2. Wybacz, bo tak trzeba

Jeśli wybaczasz tylko dlatego, że powinnaś, ale nie działasz z głębi serca, gniew i żal wcale nie miną. Przebaczanie nie jest wyborem, który można narzucić. Musi to być swobodna i świadoma decyzja, nawet jeśli osiągnięcie tego wymaga nieco więcej czasu.

3. Nie wybaczaj ponownego potknięcia

Nieprawdą jest, że wybaczyć można tylko raz daną winę. Trzeba pamiętać, że nie zawsze winowajca ma świadomość tego, że znów powiela swoje zachowanie. Niełatwo wybaczyć po raz kolejny ten sam błąd, ale wszystko zależy od ciebie.

4. Nie wybaczaj, gdy winowajca nie wyrazi skruchy

Wyrażenie skruchy i przeprosiny to najlepszy początek dla wybaczenia,  jednak winowajca nie przyjąć na siebie winy. Jeśli ty czujesz, że chcesz zrzucić z siebie ciężar, sama dla siebie wybacz osobie, która cię skrzywdziła. Ona może dalej się tym zatruwać, a ty uwolnisz się od emocjonalnego obciążenia.

5. Przebaczenie daje zielone światło na popełnienie kolejnych błędów

Przebaczenie nie jest powiedzeniem winowajcy, że nic się nie stało i jeśli wpadnie kolejny raz na powtórzenie błędu, znów wybaczysz. Odpuszczenie winy nie zachęca do grzeszenia, ale jest sygnałem, że to, co się stało, już nie wpływa destrukcyjnie na ciebie. I tak to należy traktować.


 

źródło: exploringyourmind.com

 


Zwykła woda z cytryną pomoże ci uporać się z tymi dolegliwościami

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2017
Fot. iStock/g-stockstudio
Fot. iStock/g-stockstudio
 

Ciepła woda z cytryną – jeden z najprostszych napojów, jaki można sobie wyobrazić. W dodatku tani i wyjątkowo zdrowy. Sok z cytryny to dobry przeciwutleniacz. Jest bogaty w witaminy B i C, potas, węglowodany, lotne oleje i inne zdrowe składniki. Picie soku z cytryny zapewnia silne wzmocnienie odporności, poprawia trawienie, zmniejsza łaknienie, stymuluje zdrową utratę wagi i przywraca równowagę pH w organizmie. W jakich sytuacjach szklanka wody z cytryną jest szczególnie pomocna?

Walka z trądzikiem

Regularne picie wody z cytryną wspiera detoksykację organizmu. Sam sok z cytryny można też sporadycznie użyć do przemywania twarzy.

Profilaktyka kamicy nerkowej

Skutecznie zabiega odkładaniu się szczawianów w nerkach.

Zwiększenie odporności

Dobroczynne właściwości witaminy C pomogą wzmocnić odporność organizmu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym.

Kontrola wagi

Sok z cytryny wzmaga produkcję żółci i soków trawiennych. Ponadto pektyny, zawarte w owocach cytrusowych, pomagają regulować uczucie głodu.

Wspomaga walkę z infekcją

Sok z cytryny ma także właściwości antybakteryjne, co zdecydowanie przyspiesza wyjście wyjście z choroby.

Ładniejsze paznokcie

Regularne picie wody z cytryną wzmacnia paznokcie i powoduje redukcję białych plam z ich płytki.

Zatrucia pokarmowe

Warto po nią sięgać także w podróży. Dzięki temu możemy uniknąć zatrucia pokarmowego lub zredukować nieprzyjemne objawy.

Ból po treningu

Sok z cytryny kontra zakwasy? Jak najbardziej! Pij wodę cytrynową po ciężkim treningu, aby złagodzić ból.

Na obrzęki i ból

Sok z cytryny zmniejsza gromadzenie się kwasu moczowego w stawach, a tym samym zapobiega stanom zapalnym i artretyzmowi.

Źródło: Simple Health Recipes


„Uwierzyłam, że jestem wartościową osobą”. Czego dowiedziałam się o sobie rok po rozwodzie?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 grudnia 2017
Fot. iStock/gruizza
Fot. iStock/gruizza
 

Rozwód. Na początku zawsze jest strasznie. No bo jak sobie poradzić, gdy jeszcze niedawno miałaś (być może) szczęśliwą rodzinę, wsparcie faceta, a teraz jesteś sama? Pustka dźwięczy w głowie. Albo przeciwnie – przerażające wizje przyszłości nie dają ci spokoju. Czy jeszcze kiedyś będzie dobrze? Czy ktoś cię pokocha? Czy dasz radę utrzymać dzieci? A jeśli zepsuje się pralka i woda zaleje sąsiadów? Jak przeżyć kolejny dzień, tydzień, miesiąc? Kim będę za rok?   Rozwódką. Ale czy szczęśliwą? To zależy od ciebie.

Monika, 36 lat, dwoje dzieci

Wiadomo, że rozwód to decyzja dwojga ludzi. Zawsze jednak jest tak, że ktoś musi powiedzieć pierwsze słowo. To było moje słowo. Rozstaliśmy się w zgodzie, choć nie obyło się bez gorszych i lepszych momentów po drodze. Bycie na co dzień samotną mamą dwóch wspaniałych córek nauczyło mnie cieszyć się każdym dniem. Doceniać te lepsze i wyciągać wnioski z tych gorszych. Rozstanie sprawiło, że doceniłam siebie, swoją wartość. Wierzę w siebie, stałam się odważniejsza. Chciałabym, aby moje córki wyrosły na silne i niezależne kobiety. Kto ma im pokazać, że to możliwe jak nie ja?

Zapisałam się na kurs języka francuskiego online. Spełniam marzenia. Rozwijam się. I nie jest to związane z większą ilością czasu bez męża. Wręcz przeciwnie, mam go dużo mniej, ale zdecydowanie lepiej potrafię go sobie zorganizować. Pogodnie patrzę w przyszłość. Nie widzę jej w czarnych barwach. Jestem dużo spokojniejsza niż gdy tkwiłam nieszczęśliwa w małżeństwie. Przekonałam się na własnej skórze, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci.

Iza, 23 lata, jedno dziecko

Wychowałam się w dziwnej rodzinie, w której brakowało szacunku. Rodzice się nie kochali, matka często powtarzała, że żałuje, że mnie urodziła. Chciałam bardzo szybko wydostać się z tego domu. Poznałam Piotrka i szybko zaszłam w ciążę. Było to w ostatniej klasie liceum. Nasi rodzice praktycznie zmusili nas do ślubu. Gdy na świecie pojawił się nasz syn, wszystko zaczęło się sypać. Był alkohol, awantury, czasem bicie. Znowu słyszałam to samo, co w domu – że do niczego się nie nadaję, że nic w życiu nie osiągnę, że jestem nikim. Zdecydowałam się odejść, ponieważ pomogła mi pani z pomocy społecznej. Ona jedna zobaczyła we mnie człowieka, a nie patologię. Dała mi ogromne wsparcie psychiczne.

Rozwód pozwolił mi uwierzyć, że jestem wartościową osobą. Że zasługuję na miłość i szacunek. Powoli też uczę się samodzielności, bo najpierw byłam pod opieką rodziców, potem męża. Niedawno dostałam swoją pierwszą pracę. Żyję z synkiem skromnie kątem u mojej ciotki, ale wiem, że to dopiero początek mojego nowego życia.

Klara, 34 lata, jedno dziecko

Nie ma znaczenia kto zawinił i dlaczego. Rozwód oznaczał dla mnie zamknięcie pewnego rozdziału i rozpoczęcie życia na nowo. Na swój sposób, wiadomo. Jako mama szkolniaka wiedziałam, że muszę stanąć w roli zarówno kobiety jak i mężczyzny. Chcę nauczyć go tego jakie są kobiety, jak je traktować z szacunkiem, jak o nie dbać i jak stworzyć w życiu wartościowy związek. Tego samego jednak muszę go nauczyć też z „męskiej” strony. Mój były mąż nie kwapi się, żeby zabrać syna choćby na piłkę, nauczyć go używać śrubokręta. Nie mówię już o wpajaniu mu pewnych zasad współżycia społecznego, tych dotyczących relacji damsko męskich itp. Nie mam wrażenia, że przegrałam swoje życie, choć inaczej wyobrażałam je sobie 6 lat temu witając Maksia na świecie.

Nie latam jak kot z pęcherzem, bywam u fryzjera, wychodzę na wino z koleżankami. Mam czas dla siebie, po to choćby, żeby mój syn wiedział, że tak musi być. Ale jestem przede wszystkim dla niego. Wspólnie jeździmy rowerami, zwiedzamy muzea, planujemy przyszłoroczną wyprawę w Tatry! jestem dla niego mamą i tatą. Wierzę, że uda mi się wychować wartościowego człowieka. A czas na samorealizację przyjdzie niebawem, jak tylko Maks trochę podrośnie.

Karolina 32 lata, troje dzieci

Z decyzją o rozwodzie nosiłam się jakieś dwa lata. Było między nami naprawdę źle. Zawsze w końcu rezygnowałam, bo on straszył mnie, że zabierze mi dzieci. Poświęciłam się rodzinie, nie pracowałam. Nie widziałam żadnych perspektyw. Odeszłam dopiero wtedy, gdy zaczął mnie zdradzać. Nie wiem, skąd znalazłam w sobie tę siłę, by wynieść się z dziećmi z domu i zacząć wszystko od nowa. Musiałam prosić znajomych i rodzinę o pomoc. Ktoś zajął się dziećmi, ktoś inny załatwił mi pracę. Harowałam od świtu do nocy – jak nie praca, to obowiązki domowe, dzieci, lekcje, zakupy. Po roku od rozwodu mogę śmiało stwierdzić, że my, kobiety, jesteśmy cholernie silne, gdy musimy. Żałuję, że dostrzegłam w sobie tej cechy wcześniej i tkwiłam w toksycznym związku z facetem, który traktował mnie jak popychadło. Czy jestem szczęśliwa? Jeszcze nie, ale jestem spokojna.

Przede wszystkim wiem już, czego na pewno w życiu nie chcę, jakich osób muszę unikać i na jakie zachowania nigdy nie powinnam się godzić.

I myślę, że to już naprawdę dużo.


Zobacz także

Fot. iStock /  KatarzynaBialasiewicz

Czekają cię wiosenne porządki? Nie udawaj, że tych miejsc w twoim domu nie ma

12 filmów, które zmienią twój sposób patrzenia na życie

12 filmów, które zmienią twój sposób patrzenia na życie

Fot. iStock / Martin Dimitrov

A gdyby tak przestać robić wszystkim dobrze – czyli rozwódka przed świętami…