5 kroków ku emocjonalnej niezależności. Prawdziwe szczęście jest wtedy, gdy masz poczucie kontroli nad życiem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 czerwca 2016
Fot. iStock / marinovicphotography
 

Dystans, zdrowy dystans. Z daleka widać więcej, lepiej można zrozumieć swoje potrzeby, dojrzeć emocjonalną zależność, która przeradza się w coś, co zaczyna nam zagrażać. Nie można jej uniknąć zupełnie: kiedy kochamy, kiedy nam na kimś zależy, kiedy nienawidzimy i nie możemy zapomnieć – jesteśmy zaangażowani emocjonalnie. To emocje nami wówczas sterują, wpływają na nasze działania i decyzje, blokują nas lub popychają do takich czy innych zachowań. Jednak gdy czujemy, że tracimy kontrolę nad swoim życiem, lub, że jej nigdy nie mieliśmy, pora oprzytomnieć.

Emocjonalna niezależność to taki stan, w którym nasz nastrój, samoocena i poczucie własnej wartości, nasze osobiste szczęście nie wynika z tego, jak oceniają nas inni, a nasze uczucia są od nich niezależne. Nikt nie jest w stanie doprowadzić cię do „szału”, ani spowodować, że znajdziesz się na dnie rozpaczy.

Oto kilka sposobów, by nauczyć się być emocjonalnie niezależnym:

1. Przewartościuj swoją przeszłość

Cokolwiek cię spotkało w dzieciństwie, niezależnie od trudności stawianych ci na drodze przez rodziców czy opiekunów, możesz zmienić to, co dzieje się teraz. Brak miłości, poczucie, że nie jesteś nic wart, zaniedbania, „słabe rodzicielstwo”, którego doświadczyłeś: najwyższy czas przestać nadawać im sens i obrócić ich moc o 180 stopni. Pora zrzucić z siebie winę i wstyd i przyznać otwarcie, że to ONI nie stanęli na wysokości zadania, to z NIMI „coś było nie tak”. Jeśli przewartościujesz swoją przeszłość znacznie ograniczysz jej wpływ na to kim jesteś dzisiaj. I przestaniesz szukać na siłę kogoś, kto cię „emocjonalnie przygarnie”, nie wplączesz się w toksyczną miłość.

2. Wybaczaj i zapominaj

Nie dla innych (błędnie odczytujesz wybaczenie jako ukłon w stronę „winowajcy”),ale dla siebie. To także ważny krok ku życiu wolnemu od przeszłości. Chowając w sercu urazę i nienawiść pozostajesz zależny od tego, kogo cię skrzywdził. Nieumiejętność wybaczania sprawia, że częściej uzależniasz się od negatywnych uczuć w stosunku do osób, które zadały ci ból. To błędne koło: twój winowajca cały czas wpływa na twoje życie, chcesz tego czy nie – trzyma cię w szachu.

3. Dowiedz się kim jesteś

Im więcej o sobie wiesz i czujesz na co cię stać, tym bardziej odporny jesteś na głosy z zewnątrz. Nie potrzebujesz potwierdzenia swojej wartości, wypowiadanego przez innych, nie ranią cię tak bardzo słowa krytyki.

A kim jesteś? Niezwykłym człowiekiem o nieskończonych możliwościach. Kimś wartym miłości i szacunku. Kimś, kto potrafi „być ponad” głupotę czy podłość. Masz swoją tożsamość.

4. Zaakceptuj siebie

Czy zdarza ci się czekać z wyrażeniem swojej opinii, aż wypowiedzą się inni? Czy przywiązujesz dużą wagę do tego, co na dany temat sądzą osoby z twojego otoczenia? Czy to, czy akceptujesz siebie zależy od tego, czy akceptują cię inni? Jeśli tak, niepotrzebnie pozwalasz osobom, z którymi przebywasz wpływać na twoje samopoczucie. Po prostu przestań to robić!

5. Stawaj się lepszy

W czym tkwi potęga rozwoju osobistego? Podziwiamy z całego serca osoby, które borykają się z licznymi wewnętrznymi ograniczeniami, jeśli tylko wkładają cały swój wysiłek w to by się rozwijać, zmieniać. Kiedy i ty będziesz nad sobą pracować , stopniowo zaczniesz się coraz bardziej lubić. To sprawi, że będziesz mniej zależny od cudzych myśli, nastrojów i postaw.

Zaakceptuj siebie jako osobę o ogromnym potencjale, ograniczonym jedynie przez własne, nakładane na siebie blokady. Z jakiej racji nadajesz komuś prawo, by cię oceniał, ranił niesprawiedliwą krytyką, nie orientując się w twoim położeniu?

Prawdziwe szczęście nie rodzi się w idealnych warunkach. Nie jest także wynikiem tego, jak zachowują się ludzie wokół ciebie, ani tego, jakie dostajesz od nich sygnały na swój temat. Prawdziwe szczęście to poczucie kontroli nad swoim życiem i emocjonalna wolność.


Pomóż swojemu dziecku kształtować czytelniczy gust. Może i ono stanie się Strażnikiem książek?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 czerwca 2016
strażniczka
Fot. Pixabay / Pezibear / CC0 Public Domain
 

Mówisz „moje dziecko” i co wtedy myślisz? Zapewne uśmiechasz się sama do siebie, wyliczasz jego mocne strony, które napawają cię wielką dumą. Patrzysz na nie i widzisz młodego indywidualistę, który w wielu materiach kształtuje własny gust. W końcu starsze dziecko, szczególnie wkraczające w nastoletni wiek, podpatruje swoich rówieśników, podąża za nimi lub wręcz przeciwnie, stara się wyróżnić. Najważniejsze, by miało przed sobą dobry przykład.

Tyle ile mogłaś, już dziecku dałaś, teraz nadchodzi czas na samodzielne zbieranie doświadczeń. Nauczyłaś je wielu pożytecznych rzeczy, być może i zaszczepiłaś pasję, której poświęca długie godziny w ciągu dnia. A czy nauczyłaś dziecko czytać?

Czytanie, to coś więcej niż umiejętność posługiwania się literami

W czytaniu nie chodzi wyłącznie o umiejętność odczytywania i zastosowania liter, ale o zagłębianie się w treść, poznawanie bohaterów, łączenie faktów, wyciąganie własnych wniosków. Czytanie książek od najmłodszych lat ma swoje uzasadnienie. Nic nie wpływa lepiej na rozszerzenie zasobu słownictwa u dzieci jak czytanie. Najprostsze wierszyki, rymowanki uczą dziecko brzmienia słów, zachęcają do ich wymowy. Starsze dzieci podczas lektury rozwiną umiejętności, które ułatwią w przyszłości naukę. Oczywiście, jeśli od samego początku wypracujecie rytuał wieczornej lektury, będzie łatwiej zachęcić dziecko do samodzielnego czytania. Jednak, gdy książka w dziecięcym pokoju służy jedynie jako ozdoba, dziecko wiele straci.

Starsze dziecko nie chce czytać? Na zmianę nawyków nigdy nie jest za późno

Jeśli do tej pory nie wystarczało wam czasu lub sił na wieczorne czytanie, a kilku/kilkunastolatek wzbrania się przed samodzielnym czytaniem, czeka was sporo pracy, by nadrobić zaległości. Trudne, ale nie niemożliwe – tymi słowami można określić czekające was zadanie.

Daj dobry przykład. Nie zdziw się, że pociecha nie chce spędzać wolnego wieczoru nad książkami, jeśli własnych rodziców nigdy nie widziała z książką w ręku. Łatwiej będzie oderwać się dziecku od telewizora lub komputera, jeśli w domu będzie sprzyjał klimat do czytania. Brzęczący sprzęt nie zachęca do refleksji nad treścią z kart książek. Nie omijajcie również biblioteki, pójdźcie razem na poszukiwania ciekawych tytułów, może doradzisz dziecku książkę z młodzieńczych lat, która tobie głęboko zapadła w pamięci. Książki rzadko kiedy tracą na aktualności, bo wartości jakie przekazują, są uniwersalne.

Nie zmuszaj nagle dziecka do czytania książek. To działanie zamiast zachęcić do czytania, sprawi, że dziecko zaprotestuje. Zamiast czytania, będzie jedynie trzymało książkę w ręku, dopóki ktoś będzie miał je na oku. Nawet jeśli zechcesz sprawdzić czy dziecko wie o czym czyta, młody człowiek najpewniej sprawdzi streszczenie lub recenzję w internecie. Nie tędy droga. Zamiast stale powtarzać, że czytać należy, podaruj dziecku książkę w prezencie. Nawet bez okazji wybierz treść, która go zainteresuje. Jest ogromny wybór książek na rynku,więc decyzja nie nastręczy wiele trudności. Jeśli liczysz na to, że jednak dziecko się wciągnie, podaruj mu książkę będącą częścią danego cyklu. Być może po zakończeniu książki sam sięgnie po kontynuację przygód ulubionego bohatera. Dorastającym dzieciom najczęściej odpowiada fantastyka,  książki przygodowe i detektywistyczne.

„Strażniczka książek” ułatwi zadanie

I nie chodzi tu o kogoś, kto będzie stale przypomniał dziecku o czekającej go lekturze. To coś znacznie ciekawszego, dzięki czemu twoje dziecko będzie poznawać dzieła światowej literatury z zapartym tchem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

„Strażniczka książek” autorstwa Mechthild Gläser, to nowość, która jeszcze pachnie drukarnią. W książce dedykowanej dzieciom powyżej 12 r. ż., czytelnicy zetkną się z główną bohaterką, Amy, która w wyniku niezwykłego splotu wydarzeń zdobywa możliwość podróżowania po świecie książek. Jej celem jest uratowanie największych dzieł w historii literatury, z których ktoś ukradł kluczowe pomysły, przez co rozpada się ich fabuła.

Wasze dzieci mogą zanurzyć się w niezwykły świat i wraz z Amy podróżować na grzbiecie Shere Khana przez „Księgę dżungli”, u boku Werthera Goethego walczyć z czarownicami z Makbeta, a wraz z Elisabeth Bennet wzdychać do Mr. Darcy’ego… Razem z główną bohaterką głęboko wejdą w każdą z opowieści, przeżyją fascynującą i zaskakującą przygodę, bowiem w świecie literatury panuje kompletny chaos i nic nie jest takie, jakie być powinno.

Młodzi czytelnicy pokochają „Strażniczkę książek”, czytając ją z zapartym tchem dzięki magii, przygodzie, pierwszej miłości i odrobinie grozy. Spróbujcie, być może „Strażniczka książek” uczyni wasze dziecko ich najwierniejszym czytelnikiem i opiekunem na resztę życia?

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka

 


Noszę rozmiar 44 i co z tego? Lato, jesteś gotowe na mnie i kobiety niechude?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 czerwca 2016
Fot. iStock / Christian Wheatley

„Czy twoje ciało jest gotowe na lato?” – „pyta” co druga reklama i co trzeci post na Facebooku. Koleżanki chwalą się idealną figurą na Instagramie, a Babcia ciągle powtarza, że powinnam zakryć dekolt i nosić spódnice do kolan, bo nie wypada chodzić tak odkrytą. Nawet wtedy, gdy temperatura przekracza 25 stopni. Mogę zakładać czarne rajstopy pod szorty, żeby zakryć cellulit albo po prostu zapytać lato, czy to ono jest gotowe na mnie.

Grafik potrzebny od zaraz

W połowie marca media społecznościowe zalały informacje o 100 dniach do lata. Ledwo zaczęła się wiosna, a w głowach tysięcy kobiet powtarzał się coroczny rytuał: „muszę schudnąć do lata, zacznę od jutra – dieta, ćwiczenia, tym razem musi się udać!”. I tak ruszamy na siłownię, a po drodze do sklepu po bezglutenowe przekąski, najlepiej bez laktozy! To jednak wersja optymistyczna. Czasem zamiast na siłownie, ruszamy po kolejną gazetę ze szczupłą ślicznotką na okładce. Cellulit, blizny, rozstępy? Ani śladu!  Skoro ona może być taka idealna, to dlaczego nie my? Odpowiedź jest banalna – w prawdziwym życiu, nie ma Photoshopa i grafika, który potrafi zniwelować boczki i blizny w 20 minut.

Rodzicu, pomocy!

25 600 reklam rocznie oglądają dzieci w przedziale wiekowym 2-11 lat. Na każdej z nich bohaterowie są bez skazy – uśmiechnięci, szczupli, radośni. Nigdzie jednak nie zaznacza się, że otyłość bierze się nie tylko z ciągłego objadania się, ale także z chorób hormonalnych czy okresu dojrzewania, kiedy ciało przechodzi ogromne zmiany, których mały człowiek nie jest w stanie zrozumieć. W tym momencie najważniejsi są rodzice, którzy swoim nastawieniem wpływają na brak kompleksów lub ich natłok w głowie nastolatka. Często jednak zamiast zrozumienia, spływają słowa krytyki – za dużo jesz, jesteś za gruba na tą sukienkę, w tych szortach widać twoje masywne nogi. Wystarczy dodać chudziutkie celebrytki, na których wzorują się nastolatki, a droga do zaburzeń odżywiania skraca się o kilkadziesiąt kilometrów. Może zamiast „źle wyglądasz”, powiedzieć czasem „kocham cię bez względu na to, jak wyglądasz”?

Sexy flexy?

Ashley Judd w swojej książce „Życie gorzko-słodkie” przywołuje anegdotę, w której Salma Hayek, uznawana za symbol seksu przyznaje, że to właśnie chudziutka Judd może sobie pozwolić na wszystko, bo niezależnie od tego, co ona sama na siebie założy, wygląda to po prostu zbyt seksownie, a czasem nawet wulgarnie. Ta historia idealnie opisuje największy problem krągłych pań latem; duży dekolt czy krótsza spódniczka wcale nie jest objawem bezpruderyjności czy prowokacji, ale radzeniem sobie z upałem. Wyobraźmy sobie, że szczupła Ashley założyła bluzkę z dekoltem w V, wyglądałaby po prostu niedbale, nawet gdyby widoczna byłaby koronkowa bielizna. Ubierając to samo krągła Salma może zostać uznana za prowokatorkę.

Mogę wszystko

Czego nie może nosić kobieta o bujniejszych kształtach, a już na pewno nie ta powyżej rozmiaru 40? Lista jest tak długa, że mogłaby się tutaj nie zmieścić; z tych najważniejszych i oczywistych trzeba wymienić bikini, crop topy, biel, poziome paski, krótkie spódniczki i szorty. Rok temu dziennikarka BuzzFeed.com (rozmiar 50) postanowiła przez tydzień zakładać do pracy crop topy, odsłaniające mniej lub więcej talii i brzucha. Nikt nie zwrócił na to uwagi, a kiedy w końcu sama zapytała kolegów, czy nie przeszkadza im jej ubiór stwierdzali, że wygląda świetnie. To samo tyczy się osławionych poziomych pasków i bieli; nie liczy się wzór, ale krój ciuchu, który chcemy na siebie włożyć. Sposób znalazł się też na bikini, zarezerwowane tylko dla najszczuplejszych. Obecnie króluje „fatkini” – stabilny biustonosz i majtki z wysokim stanem, które dostępne są do naprawdę dużych rozmiarów. Najlepszym wyznacznikiem tego, co możesz włożyć jest jednak twoja pewność siebie.

Widok z Marsa

Razem z marcowym potopem porad, jak schudnąć do lata, co roku pojawiają się posty panów, którzy wręcz nie mogą się doczekać momentu, w którym panie zaczną wychodzić z domu w spódniczkach, sukienkach czy bluzkach pięknie eksponujących krągłości. Może cała tajemnica „nie możesz, bo jesteś za gruba” wcale nie tkwi w tym, co podoba się facetom, ale czego tak naprawdę zabraniają sobie nawzajem kobiety? Każda z nas, przechodząc ulicami miasta, chociaż raz spojrzała na przechodzącą nieznajomą i w myślach skrytykowała jej wygląd. Krytykujemy siebie nawzajem, a gdy przychodzi moment, w którym musimy stanąć przed lustrem i spojrzeć w oczy sobie samej, widzimy same wady, podczas gdy mężczyzna patrząc w te same oczy zauważy same zalety.

Czy lato jest gotowe na mnie?

Noszę rozmiar 44 i dopiero rok temu kupiłam swój pierwszy dwuczęściowy strój kąpielowy. Idąc na basen nie wiedziałam, czy bardziej boje się krytyki ludzi czy swoich własnych kompleksów. Walka, która trwała w głowie, skończyła się ważną konkluzją – nieważne, co pomyślą inni, ważne żebym to ja czuła się komfortowo sama ze sobą.

Do wakacji zostało jeszcze trochę czasu. Pewnie za mało, żeby stracić nadprogramowe kilogramy i choć trochę upodobnić się sylwetką do Ewy Chodakowskiej. Te kilka tygodni to jednak wystarczająco dużo, żeby zrobić dla siebie coś o wiele ważniejszego – zaakceptować swoje ciało takim, jakie jest, a patrząc w lustro zauważać piękne krągłości, a nie rozstępy czy cellulit. To wcale nie ty musisz być gotowa na lato, ale lato powinno być gotowe na ciebie!


Zobacz także

Makijażowe „must have” – co powinno znaleźć się w Twojej kosmetyczce?

A gdyby tak raz inaczej? Gdyby raz zadbać o siebie i sprawdzić, czy świat się przez to nie zawali?

A gdyby tak raz inaczej? Gdyby raz zadbać o siebie i sprawdzić, czy świat się przez to nie zawali?

Poznaj sekret gwiazd. Zaffiro dla jeszcze lepszego efektu anti-aging