365 zadań na każdy dzień tego roku. Żyj szczęśliwej, świadomiej i w zgodzie ze sobą

Redakcja
Redakcja
2 stycznia 2018
3 z 12

Marzec

Fot. iStock/Ridofranz

Dzień 60: Idź do kina z przyjaciółką lub facetem.

Dzień 61: Kup cięte kwiaty lub chociaż jedną różę do salonu.

Dzień 62: Idź do muzeum lub na wernisaż.

Dzień 63: Poszukaj w sieci filmików mówców motywacyjnych i obejrzyj chociaż jedno wystąpienie od początku do końca.

Dzień 64: Znajdź pchli targ w twojej najbliższej okolicy.

Dzień 65: Obejrzyj pornosa.

Dzień 66: Idź na masaż.

Dzień 67: Zrób „pudełko pamięci”, w którym będzie chociaż przedmioty, do których masz sentyment.

Dzień 68: Uśmiechnij się do kogoś obcego na ulicy.

Dzień 69: Powiedz komplement komuś obcemu.

Dzień 70: Wypróbuj nowy przepis.

Dzień 71: Przestaw meble w salonie lub sypialni.

Dzień 72: Zrób sobie kogiel-mogiel.

Dzień 73: Kup książkę na prezent i napisz wewnątrz szczerą dedykację.

Dzień 74: Rób papierowe samoloty.

Dzień 75: Idź na drinka z przyjaciółką.

Dzień 76: Pójdź pieszo do sklepu, który znajduje się 2-3 km od twojego domu.

Dzień 77: Zapisz się do biblioteki osiedlowej.

Dzień 78: Zacznij segregować śmieci.

Dzień 79: Zjedz obiad rękami.

Dzień 80: Idź na rower.

Dzień 81: Zrób psikusa swoim najbliższym.

Dzień 82: Przeproś kogoś, komu wyrządziłeś krzywdę. Nawet jeśli była to drobnostka.

Dzień 83: Usiądź wygodnie i przez kilka minut wsłuchuj się w swój oddech.

Dzień 84: Zatańcz przed lustrem.

Dzień 85: Idź spać nago.

Dzień 86: Zrób sobie „dzień dziecka” i nie myj się wieczorem.

Dzień 87: Zanieś sąsiadom kawałek domowego ciasta.

Dzień 88: Przeczytaj swój horoskop.

Dzień 89: Napisz na kartce, za co sobie dziękujesz.

Dzień 90: Wyślij list pocztą.

PoprzedniNastępny

Cztery fazy męskiej miłości. Jak zakochują się mężczyźni?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 stycznia 2018
Fot. iStock / Cecilie_Arcurs
Fot. iStock / Cecilie_Arcurs
 

Męskie uczucia są dla wielu kobiet jak czarna magia. Automatycznie w związku oczekujemy od partnera podobnego przeżywania emocji, reagowania w sposób zbliżony do tego, który sami prezentujemy. Jednak bardzo różnimy się od siebie. Mężczyźni zupełnie inaczej oswajają uczucia.

W przypadku panów, zakochanie się w partnerce, jest procesem, który ma swoje etapy. Czasem trwają krócej, innym razem dłużej, ale zazwyczaj mężczyźni nie wskakują w relację pełną parą i na wszystkich płaszczyznach równocześnie. Są cztery etapy wiązania się, przez które przechodzą, zanim pomyślą o „to już na zawsze”.

Cztery fazy męskiej miłości, czyli jak zakochują się mężczyźni

1. Fizyczne pożądanie

Choć byśmy zapierali się, że wygląd wcale nie jest ważny – to  absolutna nieprawda. Jest i kropka. Dla kobiet również. Jednak atrakcyjność fizyczna wcale nie jest równoznaczna z ideałem. To własnie od pierwszych wzrokowych wrażeń zazwyczaj rozpoczynamy znajomość.

Dla mężczyzn o atrakcyjności kobiety często decydują szczegóły, jeden pociągający drobiazg, „to coś”, co sprawia, że zaczyna iskrzyć i przyciąga ich do partnerki.

2. Atrakcyjność emocjonalna

Na tym etapie rozpoczyna się budowanie więzi pomiędzy partnerami. To co najważniejsze, by zrobić następny krok, to poczucie „dopasowania”. To, jak mężczyzna czuje się przy kobiecie, tzw. porozumienie dusz i zwyczajna zgodność osobowości.

3.  Zakochanie, czyli umysłowy pociąg

Kolejny istotny etap w relacjach damsko-męskich,  z puntu widzenia panów, to moment, w którym zaczynają stawiać sobie „poważne” pytania, rozmyślać o swoich uczuciach i wygłaszać względem partnerki pierwsze uczuciowe deklaracje.

Na tym etapie znajomości dla mężczyzn istotne stają się takie cechy, jak wartości, jakimi kieruje się partnerka, wspólne zainteresowani i pasje.

4. Emocjonalny związek 

Wtedy po raz pierwszy mężczyźni zaczynają ostrożnie myśleć o wspólnej przyszłości i związku na cały etat. Są już na  miarę bezpiecznym terenie, znają swoją partnerkę na tyle dobrze, by nie ryzykować zbyt wielkiego zaskoczenia.


Na podstawie: chillizet.plofeminin.pl


Dlaczego zdradzamy? Jest kilka „głębszych” powodów, wcale nie chodzi o seks

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 stycznia 2018
Fot. iStock/Vladimir Vladimirov
Fot. iStock/Vladimir Vladimirov

Czy niewierność może nas nauczyć czegokolwiek o granicach naszego rozsądku? Czy może dać nam, paradoksalnie, poczucie bezpieczeństwa i spełnienia? Zdaniem Esther Perel, która od lat bada powody, dla których zdradzamy i dla których nie potrafimy się dobrze komunikować błąkając się w naszych relacjach z partnerem, zdrada często ma niewiele wspólnego z …seksem. Źródło decyzji o zdradzie leży o wiele głębiej.

Historia niewierności toczy się równolegle do historii małżeństwa i obejmuje cały ludzki dramat – dylematy miłości i pożądania, tęsknoty, ambicji i postępowania wbrew normom. To jedno bardzo złożone, wielostronne ludzkie doświadczenie pozwala zajrzeć w głąb ludzkiego serca.

Współczesna niewierność różni się od tradycyjnej niewierności i jest ściśle powiązana z mitem romantycznego ideału – odnalezienia „tego jedynego” na całe życie. Upraszczając – jeśli masz wszystko, czego potrzebujesz w domu, absolutnie nie masz powodu, aby szukać miłości gdzie indziej. A jeśli masz romans, to jest to objaw wadliwego związku.  Osoba, która zdradza, jest dla większości z nas samolubna, niedojrzała, narcystyczna, uzależniona. A osoba, która pozostaje wierna, jest oddanym partnerem – dojrzałym, stabilnym i nie samolubnym. A jednak, liczba zdrad w związkach małżeńskich wciąż rośnie.

Dlaczego?

Wiele par nigdy nie rozmawiało na temat seksualności i granic seksualnych – obecności lub braku seksu, jego jakości, swojego poziomu zadowolenia i niezadowolenia, niezaspokojonych potrzeb. Romans narusza status quo, nie tylko przenosząc temat seksualności na pierwszy plan, ale także każdy inny aspekt ich związku. Romans wywołuje rozmowę, która powinna się wydarzyć na początku, ale się nie wydarzyła, bo partnerzy bali się rozmawiać (tak zostali wychowani).

Romans uświadamia nam, że nie ma nikogo, kto może spełnić wszystkie nasze potrzeby. Nawet dobre małżeństwo pozostawia nas z tęsknotą za czymś, czego mieć w nim nie będziemy. Można pójść na kompromis, zaakceptować to,  nazwać to „doskonałym życiem” w niedoskonałych związkach albo powiedzieć sobie „zasługuję na więcej” i iść szukać dalej.

Czy warto? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, bo każda relacja jest jedyna w swoim rodzaju.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Fot. iStock / knape

Rób małe kroki, by odzyskać swoje prawdziwe piękno. Akcja „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym”

Fot. iStock / Martin Dimitrov

„Niszcząc siebie, niszczycie też nas. Zobaczcie to wreszcie!”. List córki do rodziców

Ojciec Grzegorz Kramer: " Czasem się zbuntujemy i powiemy, że Kościół czy Bóg jest głupi. Ale nic z tym nie robimy"

Ojciec Grzegorz Kramer: ” Czasem się zbuntujemy i powiemy, że Kościół czy Bóg jest głupi. Ale nic z tym nie robimy”