24. FESTIWAL FILMOWY WIOSNA FILMÓW startuje już 15 kwietnia w Warszawie. 65 filmów, w tym 20 premier i przedpremier!

Redakcja
Redakcja
12 kwietnia 2018
fot. Materiały prasowe
Następny

W tym roku widzowie zobaczą w ciągu ośmiu dni 65 filmów, z których 20 to polskie premiery lub przedpremiery. Pokazy odbywać się będą w trzech miejscach: kinie PRAHA, kinie AMONDO oraz w sali kinowej „Pod Sowami”. 

Bilety na każdy seans to koszt 12 złotych i będzie można je kupić już od 6 kwietnia – zarówno przez Internet, jak i w kasach obu kin.

Już na początku maja WIOSNA FILMÓW zagości w 35 kinach całej Polski.

Warszawska WIOSNA FILMÓW trwać będzie w tym roku w dniach 15–22 kwietnia. W ciągu ośmiu dni widzowie zobaczą najlepsze filmy z najważniejszych festiwali, m.in. z Cannes, Berlina, Wenecji, Toronto, Karlowych Warów, Locarno, Montrealu, San Sebastián czy Sundance. WIOSNA FILMÓW zaprezentuje także tytuły wskazane przez Europejską Akademię Filmową (Europejskie Nagrody Filmowe) oraz Amerykańską Akademię Filmową (Oscary) oraz przegląd uznanych polskich obrazów ostatniego sezonu.

W programie Festiwalu znalazły się m.in.: uhonorowany wieloma nagrodami francuski dramat „120 uderzeń serca”, głośny obraz z Diane Kruger w roli głównej – „W ułamku sekundy”, „Obietnica poranka” – porywająca adaptacja bestsellerowej autobiografii Romaina Gary’ego z Charlotte Gainsbourg w roli głównej. Na Festiwalu swoją premierę będzie mieć również prezentowany w Konkursie Głównym 68. MFF w Berlinie głośny dramat „Utoya, 22 lipca”, który opowiada o jednym z najczarniejszych dni współczesnej Norwegii. Wśród propozycji festiwalowych są także: „Wyspa psów”, najnowszy film Wesa Andersona, Nigdy Cię tu nie było” z Joaquinem Phoenixem w roli głównej czy obsypane nagrodami „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” oraz „The Florida Project”.

Filmem Otwarcia 24. WIOSNY FILMÓW będzie nagrodzony pięcioma Cezarami obraz „Do zobaczenia w zaświatach”, ekranizacja bestsellerowej powieści Pierre’a Lemaitre’a uhonorowanej Grand Prix Nagrody Goncourtów i określanej mianem „małego Nobla”. Będzie to polska premiera.

Jak co roku, projekcjom filmów będą towarzyszyć spotkania z twórcami. Podczas tej edycji Festiwalu odbędzie się ich 11, m.in. z Jakubem Gierszałem po seansie „Pomiędzy słowami”, aktorami z filmu „Twarz” Małgośki Szumowskiej, Dorotą Kobielą, reżyserką „Twojego Vincenta” oraz Bodo Koxem, reżyserem „Człowieka z magicznym pudełkiem”.

Już po raz trzeci organizatorzy WIOSNY FILMÓW nawiązali współpracę z platformą VoD.pl, gdzie będzie można zobaczyć wybrane tytuły. Wszystkie filmy dostępne online podczas tegorocznej edycji Festiwalu znajdą się w specjalnej zakładce serwisu VoD.pl. Wśród prezentowanych obrazów pojawią się przedpremierowo: „Paryż i dziewczyna”, „Kochankowie jednego dnia”, „Po latach”, „Uczciwy człowiek” oraz filmy sezonu: „Dusza i ciało”, „Blask” czy „Morderstwo w hotelu Hilton”.

Filmy na WIOŚNIE FILMÓW pokazywane będą w 8 pasmach:

czytaj dalej na następnej stronie

PROGRAM_wiosnafilmow2018

 

 

Nie bądź dawczynią, jeśli w związku nic nie dostajesz w zamian. Dając dużo utwierdzasz go w przekonaniu, że jest tak świetny, że na to zasłużył

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 kwietnia 2018
Fot. iStock/Anchiy
Fot. iStock/Anchiy
 

Przeczytałam wczoraj tekst o byciu suką dla swojego męża. Wróciły wspomnienia, choć myślałam, że mam to za sobą to chciałam się z wami podzielić moją historią.

W domu byłam uczona, żeby być grzeczną, miłą i pomocną. Miałam dwóch braci wokół których moja mama robiła wszystko. Kanapki do szkoły, herbatka, sprzątanie pokoju. Wiele lat później dowiedziałam się, jakie piętno wycisnął na mojej psychice i zachowaniu pijący ojciec. Nie upijał się jakoś bardzo i często, ale lubił być na tak zwanym „lekkim gazie”. Mama upominała, żebym chodziła przy nim cicho, nie dyskutowała z nim i robiła, co mówi. Kiedy byłam grzeczna, brał mnie na kolana, przytulał, rozmawiał. Byłam w stanie zrobić wszystko, byleby tylko zaskarbić sobie jego uwagę.

Tak dla mnie wyglądała miłość. Więc, kiedy poznałam K., byłam w stanie nieba mu uchylić, żeby udowodnić swoją miłość. Z domu wyniosłam, że o mężczyznę trzeba dbać, trzeba się starać tak długo, aż on będzie zadowolony i szczęśliwy. To było dla mnie zupełnie naturalne. Poznaliśmy się na służbowej imprezie. Wcześniej w pracy go nie widziałam. Miałam za sobą kilkuletni związek, trudno mi było na nowo zaufać. Bo przecież ja tak się starałam, a tamten i tak odszedł do innej. Byłam po 30-tce bałam się, że zostanę sama.

K. był inny. Nie naciskał, nie był nachalny. Chociaż przegadaliśmy ze sobą niemal cały wieczór, nie miał zamiaru od razu zaciągnąć mnie do łóżka. Był czarujący. Tak, to odpowiednie słowo – czarujący. Kobiety się za nim oglądały, ale to ze mną on szedł do kina, czy do knajpy. Pierwszy raz czułam się tak wyjątkowo. Imponował mi swoją wiedzą, obyciem, tego, jak potrafił się znaleźć w różnych sytuacjach. Nie mieszkaliśmy razem. Taki układ nam odpowiadał – ja nie chciałam od razu się wiązać z deklaracjami, on – przyzwyczajony do kawalerskiego życia. Kiedy był chory jechałam z rosołkiem, lekami. Gdy potrzebował wsparcia, bo w pracy stres go chwilami przerastał, zawsze byłam na posterunku. Kiedy zachorowała jego mama – stawałam na głowie, żeby załatwić jej jak najlepszą opiekę, szpital, lekarzy. Sama po nią pojechałam, bo on pracował i nie mógł.

W końcu chciałam, żebyśmy razem zamieszkali. Po półtora roku można było podjąć jakieś wiążące decyzje. To ja szukałam mieszkania, wysyłałam mu zdjęcia, umawiałam się z różnych częściach miasta. W końcu usłyszałam, że mam sama zadecydować. To był błąd, długo słuchałam, że jak kran przecieka, okno się blokuje, wieszak trzeba mocniej dokręcić, to mój problem, bo w końcu ja wybrałam takie mieszkanie. Więc znowu wszystko organizowałam sama. Hydraulika, stolarza, pana „złotą rączkę”. Jednocześnie próbowałam sprostać roli pani domu. Nawet, gdy było mi przykro, bo on stwierdził, że moja pomidorówka jest zbyt pospolita i nie ma jak to krem z pomidorów w jakieś tam knajpie, nie dawałam po sobie poznać. Po prostu następnym razem próbowałam dorównac tamtym smakom. W pieczeniu sernika doszłam do perfekcji, nikt mnie nie mógł przebić i tu zawsze mogłam liczyć na słowo uznania. Byłam jak ta mała dziewczynka łaknąca pochwał i uwagi mężczyzny mojego życia.

Im bardziej się starałam, im więcej z siebie dawałam, tym lepiej się w tym związku czułam. Byłam w końcu komuś potrzebna. To nic, że do wykupywania recept, kupowania prezentu, prasowania koszul, gotowania, sprzątania i usuwania się w cień, gdy K. był w złym humorze i nie miał ochoty na rozmowę. Bywało, że przez tydzień się nie odzywał, mówił półsłówkami, bo… Bo tak ma i nic mi do tego, wszystkiego wiedzieć nie muszę. Bałam się, że kiedy K. poczuje, że nie jestem mu potrzebna, zostawi mnie. Czekałam na jakiś gest, słowo, coś co da mi pewność, że on mnie kocha i nie chce mnie zostawić. Byłam dawcą idealnym, bo gotowym zatracić siebie, żeby tylko uszczęśliwić drugą osobę. Traciłam siebie, swoją pewność, kiedy pytał mnie o zdanie, najczęstszą odpowiedzią stało się: „Nie wiem”.

Trafiłam do szpitala z ostrym bólem brzucha. Nie wiedziałam, co się dzieje. K. nawet nie przyjechał, zadzwonił tylko po moim SMS-ie pytając czy wszystko w porządku, ale chyba nie bardzo go to interesowało, bo mówił o swoim nowym projekcie w pracy. To jego mama przyjechała z owocami, sokami, przywiozła mi książkę. Miałam napad lęku, przyszedł psycholog szpitalny. Nie mogłam się uspokoić, tak bardzo się bałam, że K. mnie zostawi, skoro mnie przy nim nie ma. Długo rozmawialiśmy. A właściwie ja mówiłam, o tym, jak go kocham, jak bardzo się staram, ale chyba cały czas za mało. Sama sobie odpowiadałam na pytanie, czy zasługuję na takie traktowanie. Psycholog poprosił, żebym zrobiła listę zysków i strat. Co daje mi ten związek, co ja mu daję, czy są jakieś deficyty. On był biorcą, nic nie dostawałam w zamian, bo niczym można nazwać chwilową uwagę. Nie było czułości, troski, bezpieczeństwa.

Nie odchodzi się łatwo z takich związków. Po wyjściu ze szpitala zaczęłam terapię, dzięki czemu zrozumiałam mechanizm własnego zachowania. K. nie chciał słyszeć o terapii, nie chciał, żebym mu opowiadała, czego dowiaduję się o sobie. Odsuwaliśmy się od siebie coraz bardziej. A ja małymi kroczkami zaczęłam dbać o siebie. Zajęcia fitness, spotkania z przyjaciółkami, wyjście na spacer. Nie było łatwo, strach, że on mnie zostawi, bo nie posprzątałam, nie ugotowałam, nie upiekłam sernika, nie odebrałam od niego telefonu, bo byłam na ćwiczeniach, a później on nie odbierał ode mnie.

Kiedyś siedząc z przyjaciółkami usłyszałam: „Czy ty myślisz, że to ile mu dajesz, świadczy o tym, że jesteś taka zajebista? Stara, to on jest przekonany, że skoro tyle dostaje, to musi być naprawdę zajebisty, ty go w tym utwierdzasz!”. Niby się śmiałyśmy, żartowałyśmy, ale te słowa we mnie zostały. Bo czy tak faktycznie jest? Każdy chciałby dostawać, a skoro dostaje, to znaczy, że na to zasłużył. K. nie zasłużył. Nie rozumiał, jak próbowałam mu tłumaczyć, coś zmienić. „Przecież nigdy się nie skarżyłaś, co się z tobą stało?” – pytał, ale nie słuchał już odpowiedzi.

Rozstaliśmy się rok później. Ja nie chciałam być z kimś, kto tylko czerpie korzyści ze związku ze mną, nic nie dając w zamian. Nie chciałam zastanawiać się, czy on się zmieni, czy zrozumie, czy pokaże, że kocha. Musiałam skupić się w końcu na sobie, o sobie zacząć myśleć. On podjął decyzję o rozstaniu, ale ja już byłam na gotowa na rozstanie.

Piszę, żeby pokazać, że nie zawsze eksperymenty się udają, że nie zawsze mężczyźni chcą się zmienić. Ale nie oglądajmy się na nich, dbajmy o siebie, nie bądźmy całe życie dawczyniami dla kogoś, kto nie chce tego wziąć i nic nie daje nam w zamian. Ja dzisiaj jestem szczęśliwa sama ze sobą. To najlepsze, co mogłam sobie dać.


13 rzeczy, których potrzebujesz, żeby dobrze wychować dziecko. Rutyna, to nie żaden mit

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 kwietnia 2018
Następny

Zmiana zachowania dziecka (i ta na dobre i ta na gorsze) zaczyna się zawsze od zmiany zachodzącej w jego rodzicu. Wychowanie człowieka to praca żmudna i nie zawsze wdzięczna, ale z jednego musimy sobie zdawać sprawę – jeśli chcemy, by nasze dzieci były w przyszłości odpowiedzialnymi, życzliwymi, pomocnymi i w miarę rozsądnymi dorosłymi, musimy być w naszych działaniach wychowawczych konsekwentni.

13 rzeczy, których potrzebujesz, żeby dobrze wychować dziecko

1. Granice

Świat jest bardzo chaotycznym miejscem. Granice pomagają twojemu dziecku, nie tylko odnaleźć swoje miejsce, ale również dobrze się rozwijać .

2. Zasady, rutyna

Uczenie się samokontroli i empatii to trudne sprawy. Uczenie się bycia czyimś przyjacielem i interakcji z innymi również. Cały okres dzieciństwa to okres ciągłych zmian. Ważne, by dom i rodzice byli dla dziecka czymś stałym i bezpiecznym. Wiedza, czego można się spodziewać w porach posiłków, rano i wieczorem porządkuje dziecięcy świat, daje mu poczucie bezpieczeństwa

3. Wczesne chodzenie spać

Sen jest podstawą dla zrównoważonego rozwoju naszego mózgu. Pomaga nam przetwarzać nabyte w ciągu dnia doświadczenia i uczyć się z nich. Mózg dzieci stale się rozwija i tworzy nowe połączenia neuronowe. Jedną z najbardziej podstawowych rzeczy, które możesz zrobić dla zdrowia i dobrego samopoczucia twojego dziecka jest zapewnienie mu odpowiedniej ilości snu.

4. Empatia.

Nowe badania pokazują, że empatia odgrywa ważną rolę, jeśli chodzi o prawidłowy rozwój emocjonalny dzieci. Pokaż im na własnym przykładzie co to znaczy być empatycznym.

5. Przytulanie

Aby przeżyć, potrzebujemy czterech uścisków dziennie. Żeby się prawidłowo rozwijać – dwunastu.

6. Zabawa z rodzicami

Dzieci nie mówią: „Miałem ciężki dzień […] Możemy porozmawiać?” Mówią: „Poobawisz się ze mną?”. Odłóż telefon i pomyśl o tym, ile razy powiedziałeś swojemu dziecku „nie mam teraz czasu”.

7. Zabawa na powietrzu

Dzieci, które nie wychodzą na dwór, by się trochę pobawić i poruszać, mogą mieć bardzo dużo problemów, również tych związanych z kontrolowaniem emocji.

8. Obowiązki domowe

Badania wskazują, że dzieci, które mają stały zestaw obowiązków mają wyższą samoocenę, są bardziej odpowiedzialne i lepiej radzą sobie z frustracją.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Fot. iStock / Ondine32

Sposoby na płaski brzuch po świętach. Tak, to możliwe

Fot. iStock /  Eva Katalin Kondoros

Jak złowić klienta przed gwiazdką na 4 sposoby. Czyli „niewinna” manipulacja sprzedawców

Uważaj, bo się przewrócisz

Uważaj, bo się przewrócisz… Ranking najsmaczniejszych haseł naszych rodziców w satyrycznej pigułce