11 sygnałów, świadczących o tym, że przechodzisz kryzys

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 października 2017
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika

Momenty zwątpienia, załamania, chwile krytyczne są ważne. Bez nich nie mielibyśmy pojęcia, jak odczuwać radość, jak docenić to, co nam się w życiu udało, jak rozpoznać to, co wartościowe, a co niewarte naszej energii.

Być może doszedłeś do punktu, w którym nie czujesz się zadowolony z samego siebie, z otoczenia, w którym się znalazłeś, celów, które osiągnąłeś.  Odczuwasz głęboką tęsknotę za czymś, czego nie możesz dosięgnąć. Pragniesz być znowu szczęśliwy, ale nie potrafisz ruszyć dalej, ku temu szczęściu.

Skąd wiedzieć, że przechodzisz kryzys, a w twoim życiu nastąpią zmiany, które sam zapoczątkujesz?

1. Czujesz się nieswojo z obecną rzeczywistością

Niewiele rzeczy ma teraz dla ciebie sens. Odczuwasz dezaprobatę i obojętność, bardziej jak krytyczny obserwator tego całego świata niż jego pełnoprawny uczestnik. Oznacza to, że nabrałeś świadomości, która motywuje cię do działania.

2. Postanowiłeś się lepiej odżywiać

Tak, właśnie tak – zmiana sposobu odżywiania wynika z twojej chęci przeprowadzenia „małej, życiowej rewolucji”. Postanowiłeś zadbać o swój organizm.

3. Odczuwasz smutek i rozpacz

A powodów jest wiele. Musisz przetrwać ten moment fizycznego i emocjonalnego bólu.

4. Chcesz być sam

Można nadal kochać ludzi, ale nie chcieć spędzać z nimi czasu. Czujesz to właśnie teraz – chcesz poświęcić całą swoją energię na to, żeby „wydobrzeć”, poczuć się lepiej, zajrzeć w głąb siebie, a nie na spotkania z bliskimi.

5. Choć masz poczucie jedności z innymi, to budujesz między sobą a nimi mur

Trochę dlatego, że obawiasz się niezrozumienia, a trochę, bo uważasz, że sam sobie najlepiej ze wszystkim poradzisz i nie chcesz, by ktoś wtrącał się do twego smutku.

6. Czujesz, że chcesz być kimś innym

Nasze ego lubi nas „etykietować”, szufladkować, wzbudzać w nas obawy przed odrzuceniem, zmuszać nas do rywalizacji. Czujesz, że nie jesteś sobą, że pragniesz czegoś innego, że chcesz być inny.

7. Myślisz o przemijaniu

Czujesz, że czas biegnie nieubłaganie, a ty utknąłeś w miejscu. Przeraża cię. Marzysz, by zacząć odnajdywać szczęście w „małych rzeczach”i poczuć się wolnym. Boisz się, że już nigdy nie będziesz szczęśliwy, bo nie zdążysz żyć pełnią życia.

8. Chcesz uprościć wszystko, co ci się w życiu skomplikowało

Przeszkadza ci natłok problemów, niewyjaśnionych sytuacji, dziwnych relacji z bliskimi.

Pragniesz czegoś dobrego i prostego. Odrzucasz kłamstwo, fałsz i obłudę.

9. Nie akceptujesz już życia, które dotąd wiodłeś

Popadasz w marazm. Pragniesz natychmiastowych zmian, chcesz realizować własny (a nie czyjś) plan.

10. Chcesz uwolnić się od… samego siebie

W pewnym sensie masz siebie dość.  Nikt nie zdejmie z ciebie ograniczeń, które sam na siebie założyłeś. Sam musisz osiągnąć swobodę.

11. Chcesz spędzać więcej czasu na łonie natury

Bo instynktownie czujesz, że to cię uspokaja, wprowadza w dobry nastrój. Piękne miejsca i zielony kolor pozwalają ci odpocząć od emocjonalnego zmęczenia.


„Czego mnie nauczyły twoje relacje z matką? Otóż tego, że miłość to cierpienie. Że kobieta musi być poniżana, że związek nie może być oparty na miłości i szacunku”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 października 2017
Fot. iStock/bokan76
Fot. iStock/bokan76

Tato,

pewnie zauważyłaś, że od pewnego czasu zaczęłam dopytywać się o moje dzieciństwo, o twoją wyprowadzkę i jej przyczyny. Dużo z tamtego okresu nie pamiętam. Może dlatego, że byłam wówczas mała, a może dlatego że tych rzeczy nie chcę pamiętać, ponieważ są dla mnie zbyt bolesne.

Kiedy wyprowadziłam się od mamy, zaczęłam bardziej poznawać siebie. Dopiero teraz dojrzałam i mam odwagę stawić czoła przeszłości. Nareszcie potrafię sama przed sobą przyznać, że nie jestem szczęśliwa. Owszem bywam szczęśliwa, ale to nie to samo, co bycie szczęśliwą. Stan taki pogłębił się po odejściu Mateusza. Jego sytuacja rozwodowa bardzo przypominała naszą/moją sytuację, kiedy w wieku 8 lat od nas odszedłeś. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego czuję tak ogromną pustkę w życiu, które przecież jest wypełnione przyjaciółmi, wyjazdami, sportem i pracą. Czasem wręcz chce mi się nie istnieć. Tak, zdarzały mi się myśli samobójcze. Chciałam zrozumieć swój stan. Moja przyszłość malowała się w szarych barwach, co jeszcze bardziej mnie przerażało i jeszcze mocniej kazało mi szukać mężczyzny. Ważne, aby był ktoś obok. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak duży wpływ, jeśli nie jedyny, na moje teraźniejsze życie i to w jaki sposób się teraz czuję, miało dzieciństwo: Ty, mama i wasze rozstanie. Przeczytaj i postaraj się zrozumieć. Nie jest to dla mnie łatwe, i na pewno dla ciebie też nie będzie. Chcę to zrobić, aby poradzić sobie z przeszłością, i ukształtować swoją przyszłość na nowo.

Jestem teraz w takim wieku, że pragnę założyć rodzinę. Szczęśliwą rodzinę, której nigdy nie miałam, bo nie mam prawie żadnych wspomnień z okresu kiedy, jak mi się wydaje, byliście z mamą szczęśliwi. Nasza rodzina jest dla mnie jedynym wzorem rodziny. Zatem jest rodziną niepełną, nieszczęśliwą, patologiczną. To, co widziałam będąc małym dzieckiem nie jest przyjemne: odnoszenie się do siebie bez szacunku, wyzywanie, kłótnie, krzyki przeplatane milczeniem, zdrady, alkohol, przemoc fizyczna. Nasz dom nigdy nie był domem pełnym miłości, w którym można wychować dziecko. Swoim zachowaniem przekazaliście mi błędne, zafałszowane wzorce, z którymi muszę sobie teraz sama poradzić. Dopóki tego nie zrobię, dopóty moje życie będzie wyglądało podobne jak wasze, a tego chcę uniknąć.

Dopiero teraz powoli zaczynam rozumieć twoje motywy rozstania się z mamą. Nie układało się wam, nie pasowaliście do siebie. Nie oceniam tego. Wiem, że to było najlepsze wyjście, lepsze niż codzienne kłótnie i przepychanki. Wiem też, że nie odszedłeś ode mnie, ale od mamy. Pytanie tylko, dlaczego czuję się, jakbyś mnie też zostawił. Teraz widzę, szczególnie po zachowaniu Mateusza w stosunku do jego córki, że mogłeś postąpić trochę inaczej. Zazdroszczę jej takiego cudownego ojca.

Pamiętasz jak ostatnio zapytałam cię dlaczego w twoim domu nigdy nie było dla mnie miejsca. Wiedziałeś ode mnie, że mama, jak coś robiłam nie tak, jak ciebie broniłam przed nią lub, gdy miała zły humor, wyrzucała mnie na klatkę schodową w tym, co miałam na sobie. Wówczas zamykała drzwi na klucz i kazała mi się wynosić do ciebie. A ja stałam albo pod tymi drzwiami i prosiłam, aby mnie wpuściła albo szłam do sąsiadki i tam czekałam, aż ona się uspokoi. Gdzie wtedy byłeś? No gdzie?! Byłam wtedy opuszczona, sama, świat się dla mnie kończył. Za każdym razem było to okropne przeżycie. Płakałam, dostawałam histerii. Myślisz, że jak się wtedy może poczuć dziecko, kiedy zostaje opuszczone przez oboje rodziców, kiedy nie może na żadnym z nich polegać, kiedy nie wie, co dalej z nim będzie? Zostawiłeś mnie z mamą, a dobrze wiedziałeś, jaka ona jest. Tym samym godziłeś się na to, co ona mi robi, jak mnie traktuje, w jaki sposób się do mnie odnosi. Zapewne także przypuszczałeś, że zostawiając mnie pod jej opieką, stanę się jej kopią, i godziłeś się na to. Wiesz, czego najbardziej się teraz boję i czego nie lubię: to tych nawracających chwil wszechogarniającej mnie pustki, kiedy na siłę szukam kogoś, kto mnie wypełni sobą. Czuję, jakbym wtedy chciała na siłę zatrzymać przy sobie ludzi. Wtedy znowu jestem tą małą, przelęknioną, wyrzuconą z domu dziewczynką.

Nigdy nie zaproponowałeś mi, aby została u ciebie na parę dni, gdy pokłóciłam się z mamą. W twoim domu nigdy nie było dla mnie miejsca. Nie chciałeś mnie wprowadzić w swój nowy świat. Jak się spotykaliśmy to albo w moim domu, albo odwoziłeś lub odbierałeś ze szkoły lub przychodziłam do ciebie do pracy. Było mi wstyd. Tak samo, kiedy moi rówieśnicy pytali się, dlaczego nie mieszkasz z nami. Co miałam wtedy odpowiedzieć? Nie znałam odpowiedzi. Pamiętam, że chyba tylko jeden raz zabrałeś mnie za miasto na parę dni, tylko Ty i ja. Zawsze będę pamiętać podróż samochodem, muzykę jakiej słuchaliśmy i zapach kiełbasy, z którą miałeś kanapkę. A tak to nigdzie razem nie pojechaliśmy, czy to na wakacje czy ferie zimowe Nie wiem, czy nie czułeś takiej potrzeby, czy były jakieś inne przyczyny? Wolałeś wysłać mnie na kolonie i nie zajmować się mną. Pamiętam tylko jedne wspólne święta Bożego Narodzenia, u twojej mamy. Więcej świąt tak miłych nie pamiętam. Może dlatego, że pozostałe były bez ciebie. Do tej pory nie lubię tej całej atmosfery około świątecznej, kiedy ten czas spędzamy w okrojonym gronie, i nic nie jest tak, jak być powinno.

Zadawałam Ci dużo pytań, chcąc zrozumieć twoje motywy, jednak w odpowiedzi słyszę tylko, że albo nie pamiętasz, albo nie wiesz, albo kiedyś mi powiesz. Czuję, jakbyś chciał mnie zbyć, jakbyś nie chciał o tym mówić. Jeśli tak jest, to mi o tym powiedz. Zrozumiem. Już nie jestem małym dzieckiem, choć nadal mnie tak traktujesz. Jestem dorosłą kobietą, która pragnie zrozumieć motywy działania swoich najbliższych, bo ich zachowanie miało wpływ na jej ukształtowanie.

Nie lubiłam, i do tej pory nie lubię, jak coś źle zrobię lub po prostu po swojemu, to mówisz mi, niby to w żartach: „głupia jesteś!!!” A może ja chcę coś zrobić inaczej niż Ty. Wiesz, że jestem indywidualistką. Nie musisz mnie też wyzywać. Wystarczy powiedzieć, że Ty to widzisz lub robisz inaczej i może powinnam tak spróbować. Wówczas ja nie zmienię swojej postawy na defensywną. Pamiętaj, że może robię coś w inny sposób, ponieważ jak byłam mała, nie miałeś okazji pokazać mi tego z innej perspektywy. Dużo rzeczy musiałam nauczyć się sama, bo np. mama tego nie potrafiła a ciebie nie było. Zatem nie każ mnie podwójnie.

Kiedy zaczęły się problemy z mamą, nie mogłam się z nią dogadać lub po prostu nie zgadzałyśmy się w pewnych kwestiach, i zwracałam się wówczas do ciebie, zawsze bagatelizowałeś moje potrzeby i problemy. I nadal tak jest. Nic się nie zmieniło. W tych sytuacjach nigdy nie czułam wsparcia z twojej strony. Kazałeś mi się nie przejmować matką, ale to nie rozwiązywało problemu. Ja nadal czułam, że pozostaję z tym sama. A Ty miałeś mnie z głowy na jakiś czas. Wiele razy miałam wrażenie, że tylko „odbębniasz” swój obowiązek spotkania ze mną. A ja potrzebowałam rozmowy. Nie potrafiłeś ze mną rozmawiać tak szczerze, o emocjach jak ja tego potrzebowałam. Do tej pory, kiedy jest mi źle psychicznie to na „poprawę” humory mówisz, że przecież niczego mi nie brakuje, że mam co jeść, mam dach nad głową i jestem zdrowa. Ale mi chodzi o moje potrzeby emocjonalne, które są równie ważne jak te fizyczne. Po twoich słowach czuję się jakbym rozmawiała z robotem. Czy Ty w ogóle masz uczucia? Jestem Ci wdzięczna za to, że w pełni zapewniłeś mi byt, i dobra materialne. Nigdy niczego mi nie brakowało, to o co poprosiłam, dostałam. Czułam, że w ten sposób pragnąłeś zrekompensować swoją nieobecność. Może w ten sposób było Ci prościej. Może bałeś się tych rozmów ze mną. Niepotrzebnie. Myślę, że zbliżyłby nas bardziej bardziej do siebie i wiele rzeczy byśmy lepiej rozumieli. Lubię i potrzebuję rozmawiać. W ten sposób wyrażam siebie. Czasem pozwól mi się po prostu wygadać, bez proponowania konkretnych rozwiązań. Wiesz, że i tak ja zrobię po swojemu.

Z dzieciństwa pamiętam jeszcze, kiedy dowiadywałam się, że zostałeś pobity. Z czasem nie były już w tym nic nadzwyczajnego. Ale oglądanie ciebie w takim stanie nie należało do przyjemnych. Nawet nie wiesz jak się wtedy o ciebie martwiłam. Nie wiedziałam, co dalej będzie. Czy sobie poradzisz? Czy będziesz zdrowy? Bałam się, że możesz już odejść na zawsze. A to wszystko przez alkohol. Jest mi wstyd, kiedy widzę cię pijanego, kiedy się zataczasz, jesteś na twarzy czerwony i bełkoczesz. Myślisz, że nie pamiętam jak przychodziłeś do domu pijany, jeszcze jak z nami mieszkałeś, jak mama cię rozbierała i kładła spać? Myślisz, że dziecko powinno widzieć rodzica w takim stanie. Twierdzisz, że jesteś dorosły. Dla mnie nie tak zachowuje się dorosły człowiek. Wcześniej piłeś jednorazowo, teraz pijesz ciągami. Nie mam wtedy z Tobą kontaktu przez kilka czy nawet kilkanaście dni. A jak się do ciebie dodzwonię, to rozmowy nie należą do najprzyjemniejszych. Wiesz, jak trzeźwy rozmawia z pijanym. Do przyjemności też nie należą telefony lub wiadomości od twojej partnerki, z pretensjami, że to ja mam coś z tym zrobić. A niby co?! Wielokrotnie chciałam powiedzieć, że to jej wina, że wiedziała, jaki jesteś i to jej problem, ale nie miałam odwagi. Niedawno chciałam cię już zabrać do siebie, abyś mógł iść na terapię, ale tego sam musisz chcieć. A pamiętasz Wielkanoc u mnie, kiedy nie wytrzymałeś i znowu się upiłeś. Albo jak się zapijałeś w moje urodziny. Nie podobało mi się to, ale ciebie to nie obchodziło. Nie obchodziły cię moje uczucia w tym momencie. Znowu myślałeś tylko o sobie. Znowu mnie opuściłeś. Wiesz zdałam sobie sprawę, że nigdy nie byłam z ciebie dumna. Czy to nie jest smutne? Nigdy nie mogłam powiedzieć: patrzcie to jest mój Tata, kocham go!!! Zastanawiałam się dlaczego tak właśnie jest. I wiesz co mi przyszło na myśl, że nigdy nic nie robiłeś ponad to, czego od ciebie wymagano, nigdy nie pokazywałeś mi jak należy żyć, pomagać innym ludziom, nigdy nic nie zrobiłeś dla ogółu lub innego człowieka w potrzebie. Żyłeś tak, aby przeżyć kolejny dzień, a nie, żeby ten kolejny dzień coś dla ciebie znaczył. Jeśli się mylę, to przepraszam, bardzo chętnie posłucham, że było inaczej.

Teraz również dopiero widzę, że jestem osobą, która do końca nie potrafi wyrazić swojego zdania, która chce, aby wszyscy ją lubili. Kiedy odszedłeś czułam się jakby to była moja wina (w dużej mierze miały na to wpływ słowa mamy). Chciałam, aby wszystko wróciło, abyś mnie kochał, i żebym znowu nie została sama. A w jaki sposób mogłam to zrobić? Otóż musiałam spełniać twoje oczekiwania, być grzeczna, posłuszna i nie stwarzać problemów. Wówczas czułam, że zasługuję na twoją miłość. I tak do tej pory mi pozostało: czuję, że muszę zasłużyć na czyjąś miłość i szacunek, kosztem siebie. Widać to szczególnie w moich relacjach z mężczyznami. Czego mnie nauczyły twoje relacje z matką? Otóż tego, że miłość to cierpienie. Że kobieta musi być poniżana, że związek nie może być oparty na miłości i szacunku. Że zawsze jedna ze stron jest silniejsza. I tego, że zawsze mężczyźni odchodzą, nawet jak kobieta „będzie im dawać gwiazdkę z nieba”. Dopiero teraz widzę ten zły wzór i staram się robić wszystko na odwrót. Zamiast ukształtować we mnie poczucie własnej wartości, dać bezpieczeństwo i stabilizację emocjonalną, „zafundowałeś” mi swoim zachowaniem karuzelę wzlotów i upadków emocji. Mama twierdzi, że Ty również mnie biłeś, odtrącałeś fizycznie, kiedy błagałam cię na kolanach, abyś został i nie jechał do swojej kochanki. Było to dla mnie tak bolesne, że nawet tego już nie pamiętam. Tak bardzo chciałam zachować w sobie obraz ciebie jako kochającego ojca. W wieku 30 – tu lat uczę się do siebie szacunku i miłości. Nie dostałam od rodziców tego do czego byli mi najbardziej potrzebni. To ja teraz ponoszę koszty Waszych błędów. Ale wiem że ceną jest moje szczęśliwe życie, i stworzenie pełnej miłości rodzinny. To jest tego warte.

Proszę przyjmij ten list. Napisałam to, co czuję, to co było i jest dla mnie w dalszym ciągu bolesne. Wiem, że już nie zmienię przeszłości, ale w ten sposób nie będzie ona mnie już okaleczać w przyszłości. Chcę mieć Tatę, który będzie mnie kochać taką, jaka jestem, który będzie dla mnie oparciem, któremu mogę ufać, i który będzie stanowił dla mnie wzór. Czy to możliwe? To zależy już od ciebie.


„Ja też mam raka. Wiem, grzeszę. Wyolbrzymiam. Ale jak nazwać to, co czuję? Mój rak, to rak emocjonalny”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 października 2017
Fot. iStock/iprogressman
Fot. iStock/iprogressman

Pochowałam w tym roku koleżankę.  Zabrał  ją rak.  Nie zapomnę jej słów: „Nie chcę tak dalej żyć. Nie życzę nikomu takiego bólu. Nie chcę się tak męczyć. Walczę dla syna”.  Choroba pokonała Agnieszkę.

Ja też mam raka. Wiem, grzeszę. Wyolbrzymiam. Ale jak nazwać to, co czuję? Niewyobrażalny ból- nie życzę nikomu. Nie chcę się dalej męczyć – a jednak daje się pokonać  temu stanowi. Nie chcę tak dalej żyć – a ciągnę to i wegetuję. Oddycham z powodu córki, chociaż ona jest wystarczająco już duża i widzi…

Agę pokonał rak jelita grubego. Mój rak, to rak emocjonalny. Taki, który zabrał  mi radość  życia, który sprawił, że przestałam się śmiać. Który sprawił, że umiera we mnie wszystko to, w co wierzyłam.

Tak – wierzyłam, że on będzie moim pierwszym i ostatnim. Wierzyłam, że nie będzie dla nas rzeczy niemożliwych. Wierzyłam, że zawsze będziemy się dopełniać i nie będziemy się sobie wyrządzać krzywdy.

16 lat. Tyle go znam. Tak myślałam, że znam. Zaufałam. 16 lat byłam dla niego. Spełniałam każde marzenie. Byłam niczym ta woda, która gasi pożar. Chciałam, by czuł się wyjątkowy, pewny – by wierzył, że jest bardzo kochany. Było mi dobrze. Byłam szczęśliwa.  Aż do zeszłego roku.

To właśnie wtedy padły pamiętne słowa, które zaczęły burzyć moje poczucie bezpieczeństwa, moją pewność  siebie, moją radość. ..powolutku skrupulatnie zabijały mnie od środka. Schudłam 12 kilogramów. Przestałam się śmiać. Zawaliłam swoje życie zawodowe. Rodzina cała się posypała. To, co dawało mi siłę i sprawiało, że się śmiałam, przestaje istnieć…

W sobotę był punkt kumulacyjny. To właśnie wtedy, przeleciało mi przed oczyma 16 lat z nim. Sama zadałam sobie pytanie: Ile jeszcze zniesiesz? Ile jeszcze możesz? Czy tego chciałaś?

Nie! Chciałam normalności. Wspólnych rozmów o tym jak dzień minął, wspólnego planowania wakacji, randek, bycia dla siebie, empatii, pomocy, przytuleń, całusów, seksu, który sprawia mi przyjemność, a nie jest obowiązkiem małżeńskim…

Nie chciałam łez wylewanych w poduszkę, nie chciałam czuć, że będąc z kimś jestem sama, nie chciałam by nazywał mnie aktorką. Nie chciałam kłamstw, tajemnic, które wychodziły na jaw, jak kolejne guzy i bolały coraz to bardziej. Nie trzeba było użyć pistoletu, by mnie zabić. Wystarczyły słowa i ta obojętność na mój ból, brak reakcji

Co mam robić? Chciałabym żyć- tak jak kiedyś. Jednak to wszystko mnie pokonało. Nie potrafię.

Chciałabym, aby to co czuję – ten ból emocjonalny, się skończył. Nie przestaje boleć.  Agnieszka mówiła, że morfina jej pomagała. Moja morfina to córka. Ona daje mi siły. Ona sprawia, że na chwilkę się uśmiecham i zapominam, a potem znów ten ból wraca i znów tak bardzo cierpię. Agnieszka się leczyła, chciała żyć. Ja też się leczę – chcę pomóc sobie! Robię to dla siebie, dla córki, więc chodzę na terapię, ale widzę, że pomimo tego, ciągle to wraca niczym bumerang.

Agnieszka już nie cierpi. Pokonał ją ten rak. Umarła. Powiedziała mi : :Masz być szczęśliwa, bo nie wiadomo ile życia ci jeszcze dała Bozia”.

Agnieszko, ja chcę być szczęśliwa. Z nim, czy bez niego. Kocham go pomimo tego, że mnie rani. W sobotę przesadził. Poddałam się.  Ale chcę być szczęśliwa! Walczę z tym emocjonalnym rakiem, który zatruwa mi każdy dzień. Może jestem za słaba, może się boję, co będzie – skoro dla mnie coś przysięga małżeńska znaczyła, skoro tyle lat razem, plany, marzenia, a przede mną wielka niewiadoma. Może się boję samotności, a przecież mówił, że kto by mnie chciał… Och! Walczę i chcę żyć! Ja też mam walczyć dla kogo! Dla siebie i mojej córki! Chcę żyć pełnią życia! A to chyba już dużo, więc trzymaj kciuki za mnie, bo ja pokonam – muszę – to co zżera mnie od środka już tak długo… za długo.

Ania


 

Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przez cały miesiąc będziemy czekać na wasze historie pod adresem kontakt@ohme.pl. Będzie nam niezmiernie miło, gdy zechcecie się podzielić tym, co wam w duszy gra. Co was boli, a co cieszy, kim jesteście i gdzie byście chciały być. Najciekawsze z historii opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

10 x zestaw 7 dwufazowych ampułek POWER EFFECT Bi-Phase serum od KLAPP Cosmetics, idealny jako 7-dniowa intensywna kuracja

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw kosmetyków Kneipp® – W HARMONII Z NATURĄ, składający się z:

Bestseller marki Kneipp®BIO-Olejek do ciała,

BioOel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Balsam pod prysznic Kwiat migdała Jedwabna skóra,

BC_PSD0308Duschbalsam_Mandelbluete102_hi_40

Kneipp®Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Hautoel_Mandel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Oelbad_Mandel_20ml_Pl_hi_40


8 x egzemplarz książki „Projekt: Związek”

To książka, która ukazuje wszystko to co ważne i poważne w naszym związku w formie komiksu. Fantastyczna lektura, w której temat najważniejszej dla nas relacji potraktowano w nietuzinkowy sposób.

projekt zwiazek druk


10 x film „Azyl” na nośniku DVD

FILMOSTRADA_logo_bez_tla

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Polsce, w 1939 roku, Antonina Żabińska (dwukrotnie nominowana do Oscara ® Jessica Chastain) i jej mąż, z powodzeniem zarządzają warszawskim ZOO, gdzie mieszkają wraz z rodziną w idyllicznych warunkach. Jednak ich świat wali się w gruzy, gdy hitlerowcy napadają na Polskę, a oni zostają podporządkowani przybyłemu z Rzeszy zoologowi (Daniel Brühl). Dla odzyskania wszystkiego co stracili, Żabińscy ryzykują życiem, podejmując współpracę z ruchem oporu, wykorzystując klatki i sekretne tunele ZOO do ratowania ludzi przed okrucieństwem nazistów.

To jedna z takich historii, o które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Czas trwania akcji: 05.09.2017 – 05.10.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na www.ohme.pl do dnia 15.10.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Zobacz także

Fot. Screen/Youtube

Gniew za gniew. Długów spłata. Bo dobro zawsze wraca! #dziękiżejesteś

Fot. iStock / Kino i Wino

Kino i Wino! Nie zwlekajcie, lepszego połączenia nie będzie

Sprawdź, ile potrzebujesz snu

Sprawdź, ile potrzebujesz snu