10 sposobów, w jakie twoje ciało potrafi wpłynąć na mózg

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 grudnia 2016
Fot. iStock/Vimvertigo
Fot. iStock/Vimvertigo
 

Tak, dobrze czytasz. Do tej pory mówiło się przede wszystkim o tym, jak umysł wpływa na ciało. Za każdym razem podkreślana jest potęga ludzkiego umysłu i niesamowite możliwości mózgu. Wiadomo, że nasze ciało po prostu musi poddać się woli naszego „centrum dowodzenia” w głowie, o ile nasz organizm działa prawidłowo i nie dręczy go choroba.

Tym razem udowodniono, że układ może zadziałać w drugą stronę i to nasze ciało często podpowiada mózgowi jego kolejne działania.

Wiadomo, że ciało i umysł są od siebie wzajemnie zależne. Wbrew pozorom, to ciało pełni ważniejsze funkcje, biorąc udział w procesach poznawczych za pomocą zmysłów, czyli dzięki bodźcom odbieranym przez nie. Sygnały płynące z ciała dają naszemu mózgowi „instrukcję” jak należy zachować się w danej sytuacji. Określając zależność w prostych słowach — to ciało jest dla naszej głowy oknem na świat.

10 sposobów, w jakie ciało wpływa na mózg

1. Wyprostowane plecy budują dominującą postawę

Wyprostowana sylwetka stwarza lepszy odbiór naszej osoby oraz wpływa na fakt, że jesteśmy fizycznie i psychicznie silniejsi. Udawanie poprzez swoją postawę fizycznej i psychicznej siły, w pewnym stopniu nam jej dodaje. Np. podczas nieprzyjemnych badań czy pobierania krwi, prostując plecy obniżamy odczuwanie stopnia bólu. Przeprowadzone badania pokazały, że celowe przyjęcie wyprostowanej sylwetki, wypchnięcie piersi do przodu i zaciśnięci dłoni w pięści), w efekcie zwiększa poziom testosteronu i obniża stężenie kortyzolu. Te zmiany w poziomie hormonów wystarczą, by dodać każdemu odwagi, wiary we własne siły, zwiększyć chęć do podejmowania ryzyka i tolerancję bólu.

2. Uśmiech poprawia humor

Podnosząc nawet celowo kąciki ust do uśmiechu, mimiką wpływamy na nasze emocje. Uśmiechając się wysyłamy do mózgu sygnały, że jest dobrze, więc poprawia się nam humor, stajemy się łagodniejsi dla innych. Działanie odmienne — czyli przybieranie smutnego wyrazu twarzy, ściąga nasz humor w dół.

3. Dyskomfort ciała powoduje zaniżoną ocenę sytuacji

Jeśli ciągniemy na plecach ciężki bagaż, od razu gorzej oceniamy długość drogi, która została do przebycia. Pod wpływem ciężaru i dyskomfortu, droga wydaje się dłuższa a napotkana górka bardziej stroma. Faktycznie zaczynamy iść mniej efektywnie, niż można tego oczekiwać.

4. Skrzyżowanie rąk ułatwia znalezienie rozwiązania

Gdy pojawia się problem do pokonania, lepiej nie siadać prosto, ale skrzyżować ramiona na piersi. W przeprowadzonym eksperymencie udowodniono, że ta postawa ułatwia podejmowanie trafnych decyzji. Część grupy podczas rozwiązywania zadania miała ramiona skrzyżowane, a część trzymała ręce na udach. Ci, którzy siedzieli ze skrzyżowanymi rękami, dłużej myśleli nad problemem, a także częściej podawali właściwe rozwiązanie o 20 proc. częściej.

5. Odczuwanie słodkiego smaku czyni nas milszymi

Smak czekolady sprawia, że jesteśmy dla innych bardziej łaskawi, a gorzka kawa wywiera zupełnie odmienny efekt. Podobnemu badaniu poddano osoby, które jadły przekąski słodkie, gorzkie, a podczas próby kontrolnej piły wodę o neutralnym smaku. Okazało się, że produkty ostre, zaostrzają naszą ocenę, słodkie natomiast prowokują do życzliwych gestów wobec innych.

6. Żucie gumy poprawia pamięć

Jednostajne poruszanie szczękami podczas żucia gumy, ułatwia skupienie się na problemach wymagających długotrwałej obserwacji, usprawnia także pamięć wzrokową i słuchową. Ci, którzy żuli gumę, szybciej reagowali i byli dokładniejsi niż inne osoby oraz cechowali się lepszą pamięcią długo- i krótkoterminową.

7. Myślenie dotykowe ma wielkie znaczenie

Jeśli trzymamy w dłoni przedmiot miękki, ciepły i lekki, podejmujemy inną decyzję, gdy mamy w ręku rzecz twardą, zimną i ciężką. To, co ciężkie, wydaje się ważniejsze i lepsze w porównaniu z lżejszym przedmiotem. CV na cięższej podkładce wydaje się bardziej wartościowe i ważniejsze od tego, podanego w lekkiej koszulce. Naukowcy udowodnili, że siedząc na krześle pokrytym szorstkim materiałem, odbieramy rozmowę jako trudniejszą niż wtedy, gdy siedzimy w miękkim fotelu.

8. Czerwony kolor nas mobilizuje

Czerwone ubranie czy wystrój wnętrza w tym kolorze, wyjątkowo mobilizuje nas do działania pod kątem psychicznym i sił fizycznych. Naukowcy uważają, że czerwony kolor wyzwala agresję, więc ci, którzy noszą ubrania sportowe w tym kolorze, są bardziej zmotywowani do odnoszenia zwycięstwa.

9. Im więcej gestów, tym lepsze efekty nauki

Intensywne gestykulowanie pomaga odtworzyć informację albo przebieg zdarzenia. Dodatkowo nie tylko odświeża pamięć, ale także pomaga tworzyć nowe pomysły. Posługiwanie się gestami pomaga w wyobraźni obracać i przesuwać przedmioty. To jest cenna pomoc w sytuacji, gdy np. chcemy zdecydować o nowym układzie mebli w pokoju, bez ich fizycznego przestawiania. Ci, którzy lubią gestykulować, łatwiej rozwiązują trudniejsze zadania.

10. Prawa strona ciała kontra lewa

Osoby posługujące się prawą ręką, wybierając między dwoma kandydatami do pracy — mieli wybrać tego o bardziej inteligentnym wyglądzie —, częściej wybierali osobę po ich prawej stronie,  — leworęczni zaś – po lewej. Aby rozstrzygnąć, czy to mózg kieruje ciałem, czy ciało wskazuje decyzje mózgowi, poddano eksperymentowi 13 praworęcznych osób po udarach mózgu, cierpiących na paraliż jednej strony ciała. Osoby sparaliżowane w lewym ręku, w teście umownie lepsze symbole umieszczali po prawej stronie. Natomiast ludzie ze sparaliżowaną prawą ręką wykonywali zadanie jak leworęczni od urodzenia. Okazuje się więc, że kategoryzacja jest nabytą cechą, którą można zmieniać.


 

źródło: www.focus.plwww.fozik.plbadania.net


A może w końcu przyszedł czas, żebyś była szczęśliwa w związku, zamiast czekać, aż ktoś inny cię uszczęśliwi?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 grudnia 2016
Fot. iStock/domoyega
Fot. iStock/domoyega
 

A ty tak naprawdę chcesz być szczęśliwa w związku? Tak szczerze, możesz właściwie sama sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Chcesz być szczęśliwa, czy wolisz myśleć, że tak już do końca. Na wiecznej huśtawce emocji, gdzie te dobre chwile w zdecydowanej większość przeplatają te słabsze, właściwie przezroczyste, gdzie brak emocji, uczuć, gdzie rządzi waszym związkiem zwykła codzienność.

Gdzie ta miłość, gdzie ta nieustająca fala wznosząca, gdzie te uczucia, które pozwalają nam przetrwać trudne sytuacje, zrozumieć, że zawsze obok jest ktoś, komu wypłaczemy się w ramię, kto da nam wsparcie.

Gdzie uśmiech, czułość, chęć przytulenia się. Gdzie to spojrzenie, kiedy myślisz: „Fatalnie wygląda w tej koszulce, mówiłam mu, żeby jej nie ubierał”, zamiast: „Kurde, jak ja go kocham”. A może w ogóle na niego nie patrzysz, tylko przez niego, albo przez pryzmat tego, czego nie zrobił, co zrobił źle?

On jest synonimem wszystkich twoich żali i pretensji. Ile razy myślałaś: „Po co mi on? Właściwie wszystko sama bym ogarnęła”.

No, ale on jest, i ty jesteś obok. I jakoś pomimo składanych samej sobie deklaracji, wasze ścieżki nadal biegną tym samym torem, co prawda równolegle, z małą liczbą punktów stycznych, ale jednak razem.

To może zamiast tkwić w tym marazmie, uciekać od refleksji w końcu wziąć się ze swoją miłością za bary i spróbować naprawić wszystko to, co zostało zepsute? Tak już to słyszę: „a dlaczego ja? A co z nim?”. Mi się od razu włos na głowie jeży. Przecież nikt ci nic nie każe, jeśli nadal chcesz się oglądać na niego, zostań w miejscu, w którym jesteś, tylko nie narzekaj, i nie mów jak ci źle, bo sama nie robisz nic, żeby to zmienić. Czekasz, aż ktoś inny zrobi to za ciebie. Tak najprościej, jasne. Można i tak.

Ale gdybyś przypadkiem chciała jednak inaczej, to może czas najwyższy:

– przestać oczekiwać

że to on coś zrobi, że on zawalczy o wasz związek. Ile razy słyszałam: „jak ja chciałam to on nie chciał, a jak on chciał coś naprawić, to wtedy mi się nie chciało”. My wiecznie czegoś oczekujemy od osławionego „niech się domyśli” po stawianie coraz to nowych wyzwań. Że on coś musi, on powinien, on niech pomyśli. A co ty ostatnio zrobiłaś? Nie, nie pytam o rok temu, czy pół roku – kiedy ci się akurat chciało. Co ty zrobiłaś dzisiaj dla was? Co zrobiłaś, by zmienić waszą relację na lepszą, by coś naprawić? Od kogo więcej oczekujesz? Od niego, czy od siebie? Ale tak szczerze.

– przestać rywalizować

bo w związku zawsze ktoś mus bardziej, lepiej, mocniej. Ja jestem lepszym rodzicem. Ja lepiej sprzątam łazienkę. Ty gorzej zajmujesz się psem. Ja mocniej cię kocham, niż ty mnie. Ja bardziej się staram, żeby było nam dobrze. Nie kumam tego kompletnie. Tej rywalizacji. Każdy z nas jest jaki jest. Każdy jest w czymś lepszy, a na pewno inny. Ale po co to sobie nawzajem udowadniać, po co się ścigać, po co wyrzygiwać sobie, że ja to dzieciom obiad zdrowy gotuję, a ty na pizzę zabierasz. Po to, żeby samemu się lepiej poczuć. Tak, gratuluję dobrego samopoczucia kosztem osoby, którą podobno kochamy.

– przestać szukać winnych

jasne, że najłatwiej szukać winy w innych, zwłaszcza w partnerze, który nie dba o związek. Zobacz tylko, czy w zarzutach do niego nie przeglądasz się jak w lustrze? On nie rozmawia – a ty rozmawiasz? On nie słucha – a ty słuchasz jego? On wychodzi na siłownię – a ty sobie nie dajesz na to przyzwolenia? Najtrudniej jest przyznać się prze sobą: kurde ja też nawalam, też nie jestem w porządku. Dobrze wiemy, że do kryzysu w związku (poza przemocą) przyczyniają się dwie strony, nigdy jedna. Warto wyryć to sobie w głowie i w końcu uczciwie przyjrzeć się sobie.

– zacząć mówić i słuchać

ile razy na: „to mu to powiedz”, odpowiedziałaś: „ale po co, nie chce mi się, jaki to ma sens”? Jak nie ma sensu, to po co z nim jesteś? Po to, żeby powtarzać, jaki to on jest zły, jak zmarnował ci życie? Na miłość boską – słyszysz siebie? Po pierwsze nikt ci nie każe z nim być, na siłę cię nie trzyma. Po drugie – a może warto postarać się jednak bardziej. Powiedzieć: „a teraz siadasz i mnie słuchasz”. I doprowadzić do sytuacji, kiedy on naprawdę będzie słuchał, a ty powiesz wszystko, co leży ci na wątrobie, bez strachu, że po kilku niezbyt miłych słowach nagle odejdzie. Ale bądź gotowa na to, że on też powie, i że to tez nie będzie miłe. Co z tym zrobicie?  Tylko od was zależy.

– odpuścić

umyta podłoga, prasowanie, i wytarte na błysk szafki w kuchni naprawdę znaczą dla ciebie więcej niż twój związek? Czy naprawdę musisz wszystko brać śmiertelnie poważnie? Czy to ty musisz być ta rozsądna, która nie pójdzie z nim na spacer, bo chyba zwariował, bo przecież jeszcze obiad jest do zrobienia na jutro. Chciałbyś być z taką osobą jak ty? Zastanów się, chciałabyś dzień w dzień być z kimś takim? Wyobraź to sobie, że on jest dokładnie taki jak ty. Fajna jesteś? Czy tylko zawsze do znudzenia odpowiedzialna, bo ktoś w końcu musi być? A gdyby tak odpuścić, oddać mu pole, nawet kosztem niezapłaconego rachunku za prąd – to jego obowiązek i jego problem, jeśli odłączą. Ty to zostawiasz jemu. Odpuszczasz. Wychodzisz na basen i to on robi dzieciom kolację. Odpuszczasz. „Zamówmy dziś coś do jedzenia, bo nie chce mi się gotować” – mówisz i… odpuszczasz.

Przestańmy tylko narzekać i mówić, jak nam źle. Może coś po prostu z tym zróbmy. Bo jak nie teraz, to kiedy?


3 powody, przez które rozpadają się współczesne związki

Karolina Krause
Karolina Krause
18 grudnia 2016
Oto 3 główne powody, przez które rozpadają się współczesne związki
Fot. iStock/nd3000
 

Coś takiego jest w tym naszym „Pokoleniu Ikea”, że ponad wszystko cenimy sobie rzeczy praktyczne, łatwe do demontażu, a przez to niezbyt trwałe. Takie myślenie przenosimy potem na grunt związkowych relacji. Doprowadza to do tego, że więź, która powinna trzymać nas razem, przy pierwszym lepszym podmuchu rozpada się jak domek z kart.

Oto 3 główne powody, przez które rozpadają się współczesne związki:

1.Tworzymy związki z ludźmi, których tak naprawdę nie kochamy

W dzisiejszym świecie każdego dnia jesteśmy karmieni wyidealizowaną iluzją miłości. A zważywszy na to, jak łatwo możemy dziś nawiązywać znajomości, nikt z nas nie chce być sam. Żyjemy w ciągłym kontakcie z drugim człowiekiem. Niezależnie od tego, czy jest to kontakt realny, czy sieciowy. To sprawia, że bycie samemu jest dla nas czymś nienaturalnym. Przerażającym.

Z tego strachu i ogromnego łaknienia miłości wchodzimy potem w związki, które są co najwyżej jej ułudą. Bo, gdy tylko przekonujemy się o tym, jak dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto obdarza nas choć odrobiną uczucia, nie potrafimy z tego zrezygnować.

Kiedy jesteśmy zakochani, nasz umysł wydziela hormony, które sprawiają, że czujemy się błogo. To może być uzależniające. A nawet doprowadzić do tego, że zakochujemy się w samym „doznawniu miłości”, zamiast w tej drugiej osobie.

Prędzej, czy później życie weryfikuje jednak prawdzie powody, dla których wiążemy się w pary. Sprowadzając nas do punktu wyjścia.

2. Nie potrafimy zaufać drugiej osobie

Zaufanie to podstawa każdego zdrowego związku. Często jednak okazuje się, że pomimo usilnych starań nie potrafimy obdarować nim drugiej osoby. Ile z was spotykało się kiedyś z facetem, który przy pierwszym waszym kontakcie z innym mężczyzną dostawał spazmów z zazdrości?

Szybko mogłyście się wtedy przekonać, że ten brak zaufania jest przede wszystkim czymś w rodzaju obronnej tarczy. Parasolem, który ma uchronić nas przed zranieniem. Zaraz pod nim kryje się zwykła bezbronność. Bo w obliczu miłości, chcemy tego czy nie, wszyscy tak naprawdę jesteśmy bezbronni.

Brak zaufania do drugiej osoby, to też często efekt wcześniejszych nieudanych relacji. Może nasz zazdrośnik został w przeszłości dogłębnie skrzywdzony lub zdradzony i teraz boi się, że znowu go to spotka. Upewnij się wówczas, że zrobiłaś wszystko, by wiedział, że nie ma się czego obawiać, że go kochasz i nie zamierzasz go zranić.

3. Za duży wybór

Wiele naszych współczesnych problemów wynika również z tego, że mamy dziś zbyt duży wybór. Internet otworzył nam wrota do „raju”, w którym czeka na nas nieograniczona ilość możliwości. Doprowadza to do tego, że do wyboru odpowiedniego partnera, podchodzimy jak do zakupu sukienki. „Wezmę tę, a jak znajdę coś lepszego, to tamtą zwrócę do sklepu”. A kiedy już się na coś zdecydujemy, to nie daj Boże okaże się, że koleżanka kupiła identyczną za połowę ceny. Nie mówiąc już o ciągłym stresie związanym z, powtarzającymi się w naszej głowie, wątpliwościami. „Czy na pewno dobrze wybrałam?”. „Może, gdybym jeszcze trochę poszukała, znalazłabym coś lepszego?”.

Oddajemy więc faceta z powrotem „do sklepu” i wyruszamy na poszukiwanie lepszego modelu. Łudząc się w duchu, że taki oczywiście istnieje. I model i facet.

Na takie stresy w obu przypadkach jest tylko jedna rada: Pasuje ci? Dobrze ci z nim? To właśnie dokonałaś najlepszego wyboru :)


 

Źródło: higherperspectives.com


Zobacz także

Fot. iStock / gilaxia

ESOTIQ radzi: Jak zmysłowo podkreślić kobiecość jedynie bielizną?

Jaroński/ skandalista

Zajrzyj i rozwiąż rebusowe ilustracje. Świetne

Fot. Materiały prasowe

Nie masz czasu i ochoty na sprzątanie? Ten odkurzacz zrobi to za Ciebie!