10 rzeczy, które powinna słyszeć żona od męża. Nie tylko od święta!

Redakcja
Redakcja
25 października 2017
Fot. iStock/GeorgeRudy
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

Na początku małżeństwa wszystko jest piękne, przyszłość obiecująca, a para chętnie okazuje sobie czułość i dobre emocje. Z czasem, szczególnie gdy uwaga schodzi na dzieci, miłość gdzieś się rozprasza i trudno o tak samo wysoką temperaturę w związku. Nie oszukujmy się, codzienność nie zachęca do tego, by sobie z dzióbków spijać, ale która z kobiet nie chce czuć się zauważona i doceniona przez najważniejszego dla niej mężczyznę? 

Mówienie sobie dobrych rzeczy nie jest trudne i nie wymaga poświęceń. A mimo wszystko im dłużej trwa związek, tym mniej ich słyszymy. Pewne sprawy powszednieją, być może wydaje się, że to jest tak naturalne, że nie trzeba o tym przypominać. A nawet w codziennym zabieganiu trzeba pamiętać, że drobne, pozytywne gesty zbliżają do siebie małżonków.

10 rzeczy, które powinna słyszeć żona od męża

1. Kocham cię

No tak, rzecz oczywista, w końcu coś utrzymuje przy sobie małżonków, ale kto pamięta, by mówić o tym codziennie? Nawet mało romantyczna kobieta doceni zapewnienia męża o miłości. Chcemy czuć się kochane i potrzebne naszemu mężczyźnie nie tylko od święta.

2. Wyglądasz pięknie

Kiedy ostatnio to słyszałaś? Tak szczerze, a nie rzucone na odczepnego, bo wierciłaś mu dziurę w brzuchu przy okazji nowej fryzury czy wyjścia do znajomych? My, kobiety, uwielbiamy się przeglądać w oczach mężczyzn, a jeśli tam zauważamy zachwyt, same czujemy się piękne.

3. Zapraszam cię na randkę

Randka po ślubie to fantastyczny pomysł, by wyrwać się z domu, zostawić robienie kolacji, bieganie za dziećmi i rozmowy o rachunkach na kiedy indziej. Czas spędzony wyłącznie we własnym towarzystwie, w oderwaniu od codzienności, doskonale odświeża związek.

4. Jak mogę ci pomóc?

Najczęściej każdy z małżonków koncentruje się na własnych zadaniach, których w ciągu dnia wcale nie jest mało. Często brakuje ochoty, by pomóc czy wyręczyć w czymś więcej, co widać, gdy mężczyzna wraca do domu. W wielu domach obowiązki zawodowe rozłożone są na dwie osoby (żona ma swoje, a mąż swoje obowiązki), za to dom jest głównie na głowie kobiety. A oferta pomocy nie tylko zmiękcza kobiece serce, ale oszczędza jej czas, dzięki czemu żona ma go więcej dla siebie i męża. Poza tym wspólny dom jest sprawą obojga małżonków.

5. Wierzę w ciebie, dasz sobie radę

Zapewnienia o tym, że mąż widzi kogoś więcej, niż „tylko” żonę czy matkę jego dzieci, są bezcenne. Często kobiety po urodzeniu dzieci podupadają w wierze we własne możliwości, trochę obawiając się wychylić poza własną strefę komfortu. Mąż dopingujący żonę do działań dla jej rozwoju, jest bezcennym wsparciem.

6. Uwielbiam spędzać czas z tobą

Jeśli twój mężczyzna podkreśla, że lubi spędzać z tobą czas i czuje się przy tobie dobrze, masz powody do zadowolenia. Gdy mąż chętnie proponuje wspólne spędzanie czasu (nawet przy myciu naczyń, jeśli chce ci pomóc), daje szansę na lepsze poznanie, rozmowę, która jest fundamentem porozumienia.

7. Jesteś pociągająca

Cóż, zapewne w domowych dresach nie prezentujesz się niczym seksowna kocica, ale przecież pod nimi nadal jesteś tą samą dziewczyną, która skradła jego serce. Poza tym zapewnienia takie jak to nawet przy braku czasu na super makijaż, budują kobiecą pewność siebie i sprawiają, że przy naszym mężczyźnie czujemy się dowartościowane i seksowne.

8.  Doceniam twoją pracę

Od wrzucenia naczyń do zmywarki po obiedzie, po cokolwiek innego — docenienie wysiłku włożonego w codzienność jest budujące. Nie oszukujmy się, kobiety mają zazwyczaj o wiele więcej pracy i w domu i poza nim, więc dojrzały mężczyzna powinien naturalnie docenić i być gotowym do wsparcia.

9. Przepraszam

To słowo bardzo oczywiste, ale często zapominane. Milczenie po kłótni czy niemiłej sytuacji nie załatwia sprawy, a szczere „przepraszam” jest tym magicznym słowem, które wiele może zmieniać.

10. Dziękuję

Nie, mężczyzna nie musi odgrywać przerysowanych scenek i rzucać się na ciebie z kwiatami, by podziękować ci za zrobienie śniadania, gdy on się rano spieszy. Ale dla każdej kobiety świadomość, że to, co ona robi z myślą o najbliższych jest doceniane, ma ogromne znaczenie. Usłyszeć od mężczyzny, że dzięki tobie on jest lepszym człowiekiem, jest niesamowicie wzruszające i budujące.

Oczywiście te czułe zwroty powinny funkcjonować w obu kierunkach i nie tylko w „starym, dobrym” małżeństwie.


 

źródło: www.beliefnet.comsixseeds.patheos.com


„Mój świat bywa magiczny i bywa zły – tak, jak twój…”. Historia trzech Aniołów, które odbierają nam dzieci

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 października 2017
Fot. iStock / stock_colors
Fot. iStock / stock_colors
 

Anioł Czarny

„Muszę uciec. Ale nie mam pojęcia, jak się za to zabrać”.*

Czarny Anioł odwiedza nasze dzieci coraz częściej. Czasem zaczyna grać z nimi w pewną grę, innym razem sprawia, że bezradność rośnie w nich jak pożerający ciało smok. Ten smok jest bardzo głodny, drapie, tnie, kopie. Trzeba go jakoś uciszyć, może zabić… Żyletką, paznokciami… To nic, że boli – strach, bezsilność i niemoc bolą bardziej, a to przynosi na chwilę ulgę. Przecież każdy wie, że najgorzej jest czekać w zawieszeniu…

Samookaleczenia wśród dzieci i młodzieży zdarzają się coraz częściej. Coraz więcej mówi o tym, co ukrywają długie rękawy bluz i buńczuczne „idę do siebie”. Ale wciąż nie rozumiemy dlaczego. Dlaczego młodzi ludzie, którzy mają u swoich stóp cały świat, posuwają się do autodestrukcyjnych zachowań?

Ten temat doskonale w swojej książce podjęła Eve Ainsworth. „Krzywda. Historia moich blizn” to lustro wszystkiego, co dzieje się w złamanym na pół sercu nastolatka. Samookaleczeń nie da się wyleczyć magiczną pigułką, zabronić, wypędzić z domu jedną rozmową, bo tak, jak w tytule, każda blizna, ma swoją historię. Każda z nich jest próbą ucieczki, uwolnienia się. Każda jest problemem albo emocją. Czasem jest karą… próbą ukarania siebie za niemoc, błąd.

„Jest coraz gorzej. Chyba nie mogę przestać. Pamiętam, że niektórzy z was proponowali, bym chodziła na spacery czy słuchała muzyki, ale to nie pomaga. Przynajmniej jeszcze nie. Albo już nie. Jestem złą osobą. Oto prawdziwy powód. Nie zdarzyłoby mi się to, gdyby było inaczej. Jestem złą córką. Złą wnuczką. Wszystko zawalam. Chciałam powiedzieć… Tak naprawdę to nie wiem, co mam napisać. Ja po prostu nie chcę już tego robić”.*

Dlaczego wspominam akurat o tej książce? Samookaleczenie jest bardzo trudnym tematem, nawet dla specjalistów. Przede wszystkim dlatego, że nie ma jednej przyczyny. Przyczyn jest tyle, ile blizn na wszystkich ciałach młodzieży, a autorka „Krzywdy” zabiera nas w pewną podróż, żeby nam to uzmysłowić. Jeżeli macie w domu dorastające dziecko, warto poświęcić czas na tę lekturę. Warto przede wszystkim dlatego, że mamy naturalną zdolność do trywializowania skali dziecięcych problemów. To w pewnym stopniu naturalne, swoje już przeżyliśmy – jednak nie wolno zapominać nam, że nasze dzieci nie są nami i mają tylko naście lat.

Emocjonalna apteczka:

Jeżeli w twojej rodzinie lub sąsiedztwie coś cię zaniepokoi lub dostrzeżesz ślady samookaleczania, możesz pomóc. W tym przypadku potrzebna jest nie tylko pomoc specjalisty, ale także twoje wsparcie.

  • nie karz – wysłuchaj,
  • umów spotkanie z psychologiem lub psychiatrą,
  • zadzwoń na infolinię z prośbą o pomoc (Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci 800 100 100, Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111),
  • wspieraj podczas terapii – to najważniejsze!

Samookaleczenie najczęściej jest skutkiem emocjonalnej niemocy i wewnętrznej walki, aby pomóc pomóż dziecku wypracować strategie radzenia sobie z problemami. Bardzo trudno jest „gołymi rękami” pokonać krzywdę.

Anioł Szary

Tak dobrze go znamy. Często siedzi z nami biurko w biurko albo spotykamy go co rano przy śniadaniu. Tacy mądrzy, wykształceni i silni, a jednak zdarza się, że latami tkwimy w wyniszczających, toksycznych relacjach. Trudno uciec nam z pułapki. A cóż w podobnej sytuacji mogą zrobić nasze dzieci, nieuzbrojone nawet w połowę naszych doświadczeń?

Zawsze mi mówiłeś, że ktoś dla mnie wyjątkowy wstrząśnie moim światem. Śmiałem się wówczas z twoich słów. Ale wiesz co? Właśnie do czegoś takiego doszło. Nie mogę się pozbyć głupkowatego uśmiechu z twarzy. Ona zrobi dla mnie wszystko. Wszystko.
Jest idealna.**

Kiedy myślimy o pierwszych związkach naszych nastoletnich dzieci, najczęściej ulegamy lękowi przed zbyt wczesną inicjacją seksualną i nastoletnią ciążą, a tak rzadko zastanawiamy się nad tym, jakie relacje budują. Czy związki, które dziś tworzą, nie zostawią w nich wypalonego znamienia, które będą wnosić w każdą kolejną miłość?

Jak wszędzie, również wśród nastolatków zdarza się toksyczna miłość, jednak w ich mało stabilnym emocjonalnie świecie bardzo trudno postawić granicę, która zapewni im bezpieczeństwo. Wszystko zdaje się być płynne i zmienne. A jednak w każdej relacji, bez względu na wiek najważniejszy jest szacunek. To prawdziwa igła w kompasie.

W okresie dorastania, pierwsze związki pełnią ogromnie ważną rolę w życiu każdego z nas. To na nich oprzemy później całą swoją definicję tego, czego szukamy w stałym związku i tego przed czym uciekamy. Zbudujemy to na fundamencie, który postawił ktoś inny – nasi rodzice. Nigdy nie bagatelizujcie miłości i miłostek swoich dzieci, uczcie je kochać mądrze.

Emocjonalna apteczka:

  • im wcześniej nasze dzieci zrozumieją, na czym opiera się dobry i uczciwy związek, tym lepiej będą swoje uczucia inwestować (dziś i jako dorośli) – rozmawiajcie,
  • niech twoje dziecko wie, że każda relacja powinna się opierać na wzajemnym szacunku,
  • rozmawiaj z dzieckiem o tym, jak wygląda dobry związek oparty na miłości i o tym, czym różni się od emocjonalnego uzależnienia,
  • naucz dziecko odróżniać zainteresowanie jego osobą od wykorzystywania,
  • nigdy nie wyśmiewaj związków/miłości dziecka – zranione i upokorzone nie zwróci się do ciebie o pomoc.

„Zadurzenie” opowiada nam historię toksycznej miłości dwójki nastolatków. I ona i on wnoszą w tę miłość potężny i ciężki osobisty bagaż. Każde z nich dźwiga swoją walizkę pełną złości i rozczarowań. Oboje znaleźli je w domu. To świetna pozycja do podrzucenia dorastającym dzieciom i odrobienia własnej pracy domowej z wiedzy o uczciwości w relacji. Gorąco polecam i więcej szczegółów zdradzić nie mogę, bo oprócz genialnego ujęcia problemu, książka jest fajna i wciągająca!

Anioł Przeźroczysty

„Kez: Te włosy… Kurna, czy ona się myje?
Lois: ;o)
Marnie: Kez, ale pojechałaś!
Kez: Powaga, Oblech to mało powiedziane. Widziałaś jej buty?
Z darów je ma czy co?
Marnie: Mogę się założyć. Ubiera się jak pojechana”.***

Kasia, Natalia, Michał… lat 14, 12, 17… bohaterowie wieczornych wydań wiadomości, ci, którzy odebrali sobie życie z tak niezrozumiałego dla nas powodu… i choć na chwilę zastygamy w bezruchu, gdy spiker opowiada o tym, jak z dnia na dzień 12-latka zawiązała sobie pętlę na szyi, jest ich tak wielu, że dziś trudno nam wymienić te wszystkie imiona. Jedyne, co najmocniej zapada nam w pamięć, wgryza się głęboko do środka, to strach. A co, jeśli to moje dziecko zostanie kiedyś zaszczute za nie takie buty, palnięte od niechcenia hasło, włosy, okulary, stary model iphone’a, co jeszcze?

Co, do jasnej cholery, Kez wie o moim życiu? Kez, która mieszka w idealnym domku i prowadzi idealne życie. Spoglądam na moją porozciąganą, znoszoną spódnicę i szkolny sweter z dziurami w rękawie. Widzę to, co ona. Jestem beznadziejna.
– Mogłabyś zacząć od fryzury – dodaje Marnie. – Czy ty ostatnio spoglądałaś w ogóle w lustro?
Nie patrzę na nie, ale czuję ich złośliwe uśmiechy. Czekają, aż zacznę płakać. Dogadują mi czekając na reakcję. Jestem elastyczną tasiemką rozciągniętą między ich palcami.

Strasznie trudno być rodzicem nastolatka. Robi się jeszcze trudniej, gdy stajemy się rodzicem ofiary lub rodzicem kata. Tak, to też się zdarza. Ledwo radzimy sobie z własnymi emocjami i żalem, a co z uczuciami dzieci?

Przemoc wśród rówieśników istniała zawsze, ale dziś przybiera coraz to bardziej wyrafinowane i często nie do końca oczywiste formy. Granica jest tak cienka, że nierzadko dzieci nie zdają sobie sprawy, kiedy ją przekraczają. Internetowe lincze wśród nastolatków zbierają jednak bardzo realne i prawdziwe, a nie wirtualne, żniwo. Według danych WHO z 2015 roku, samobójstwo stało się najczęstszą przyczyną zgonów wśród dziewcząt w wieku 15-19 lat!

Dlaczego tak się dzieje?

Grupa rówieśnicza staje się dla nastolatka najważniejszą grupą społeczną, potrzeba przynależności i bycia zauważalnym stają się priorytetem. To ich świat, a wykluczenie z niego – najgorsza kara. Jeśli dodamy do tego wszech otaczającą presję na bycie „jakimś” – bez względu czy bycie fit, czy osiąganie sukcesów, popularność, sławę – dziś presja każe nam być chorobliwymi perfekcjonistami we wszystkim, dzieciom też – to okazuje się, że łatwiej może byłoby jednak nie żyć… no bo, jak inaczej od tylu potworów uciec?

Przeźroczysty Anioł wnika w nasze dzieci i swoją przeźroczystością je zaraża, powolutku zaczynają znikać, ukrywać się przed nami, przed światem, dla którego są zbyt niedoskonałe i przed samymi sobą. Jest tylko jeden lek, którym pomaga w walce z przemocą rówieśniczą. Mówienie o niej, tak często, jak to możliwe

Emocjonalna apteczka:

Wspieraj, wspieraj i jeszcze raz wspieraj!

Jeśli rozmawiasz z dzieckiem, które doświadcza przemocy rówieśniczej:

  • nie bagatelizuj problemu dziecka,
  • nie przypisuj dziecku winy za zaistniałą sytuację,
  • nie dawaj szybkich, „dobrych” rad,
  • informuj.****

Ucz dziecko rozwijać swoje mocny strony, budować wysokie poczucie własnej wartości – to najcenniejsza broń przed złym.

Pamiętaj, że przemoc może się pojawić zawsze. Że również twoje dziecko, w tzw. „owczym pędzie” może zadawać innym cierpienie. Rozmawiaj z dzieckiem. To, że dziś problem przemocy cię nie dotyczy, nie znaczy, że nigdy się nie pojawi w waszym życiu. Każda przemoc karmi się milczeniem. Bez względu czy rozmawiamy o tej, która zostawia siniaki czy tej, która kaleczy duszę. Czy dotyczy tych małych czy dorosłych. Udając, że nie widzisz – dajesz na nią swoją zgodę.

Jeśli chcemy wygrać z przemocą, wszyscy musimy nauczyć się na nią nie zgadzać. Musimy nauczyć się również wyciągać rękę do tych, którzy są prześladowani.

Książka „7 dni” to tydzień z życia dwóch dziewczyn. Jess i Kez. Ofiary i kata. To doskonale obnażone mechanizmy, które do przemocy prowadzą. Doskonała lektura nie tylko dla dzieci powyżej 12 roku życia, ale i (a może nawet przede wszystkim) dla rodziców i nauczycieli. Pamiętajcie, przypomnijcie sobie lub dowiedzcie się więcej o świecie, w którym żyją nasze dzieci. To najlepszy początek do zmian na lepsze w naszych relacjach.

Epilog

Rodzic może nie wiedzieć. Może popełniać błędy. TO NIE WSTYD! Wstydem jest patrzeć przez palce na coraz bardziej przeźroczyste dziecko i udawać, że nic się nie stało. Wstydem jest świadomie nie szukać pomocy.

Szukajcie pomocy w lekturze, w gabinecie specjalisty. Nawet, jeśli nie znajdziecie odpowiedzi na swoje pytania za pierwszymi drzwiami, które się otworzą, pukajcie dalej, do skutku. Chodzi o nasze dzieci.

My zachęcamy was do lektury książek autorstwa Eve Ainsworth, dla nastolatków, rodziców i nauczycieli. Te trzy pozycje poruszają najbardziej dotkliwe problemy wieku dorastania. Ukazują oczami nastolatka toksyczne relacje, wyjaśniają przyczyny samookaleczeń i kreślą schematy przemocy rówieśniczej. Nasze domy mogą się wydawać bezpieczne i ciepłe, ale nie zapominajmy, że na nich nie kończy się świat.

Cała seria książek Eve Ainsworth, wydana nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa, pojawiła się na półkach księgarń we współpracy z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę. Tam też znajdziecie wiedzę i fachową pomoc.

978838073559097883807305029788379836529

*Krzywda. Historia moich blizn

Autor: Eve Ainsworth
Data wydania: 2017
Premiera 25.10.2017
Format: 145×205
Oprawa: Miękka
Wiek czytelnika: 12-14 lat

**Zadurzenie

 

Autor: Eve Ainsworth
Data wydania: 2016
Format: 145×205
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 256
Wiek czytelnika: 12-14 lat

***7 dni

 

Autor: Eve Ainsworth
Data wydania: 2015
Format: 145×205
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 248
Wiek czytelnika: 12-14 lat


Źródła: *Krzywda. Historia moich blizn**Zadurzenie***7 dni, zobaczjestem.pl, ****Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Zielona Sowa

 


Znacie serię „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn”? To książki, które mówią językiem dzieci o tym, co jest im bliskie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 października 2017
Fot. istock/Imgorthand
Fot. istock/Imgorthand
 

Kiedy pojawiła się seria powieści o Harrym Potterze, rynek wydawniczy przeżył wstrząs. Już od dawna nie było na nim książki, która by w tak mocno zachęcała dzieci do czytania. Pottermania ogarnęła cały świat, a wielu autorów, zachęconych tym sukcesem zaczęło naśladować styl J.K. Rowling oraz przenosić bohaterów swoich opowieści w świat magii. Mówiono o prawdziwej rewolucji w czytelnictwie dziecięcym, która pozytywnie wpłynęła na jakość współczesnej literatury dziecięcej. Ale, co najważniejsze, dzieciaki oderwały się od telewizorów i gier komputerowych i znów zaczęły czytać.

Wychowałam się na seriach powieści o Marry Poppins , na „Jeżycjadzie”, „Małej księżniczce”, „Panu Samochodziku” i „Ani z Zielonego Wzgórza”, więc można powiedzieć, że klasyka ukształtowała mój czytelniczy gust. Dziś razem z moją dziewięcioletnią córką, przemierzam świat literatury dziecięcej, w poszukiwaniu wartościowych książek. Oczywiście, podsuwam jej mnóstwo moich dawniej ulubionych pozycji, z ciekawością i zaskoczeniem obserwując, że mimo upływu lat, wiele z nich się „nie starzeje”.

Ale o jednym zapominać nie mogę: czasy się zmieniły. Zmienił się język, którym się posługujemy, realia, w których wychowujemy nasze dzieci, świat, w którym dorastają. Kontekst powieści, które czytaliśmy w dzieciństwie jest dziś dla nich o wiele trudniejszy do zrozumienia niż dla nas, gdy czytaliśmy książki z dzieciństwa naszych rodziców. Trzeba więc szukać tego, co będzie naszym dzieciom nieco bliższe, po co będą sięgały ze świadomością, że mogą zidentyfikować się z bohaterami opowiadania, że ich dylematy, problemy, wyzwania, które przed nimi stoją, nie są „abstrakcyjne”.

Jeśli znacie już bohaterów książek Agnieszki Mielech z serii „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn”, wiecie, że to opowieść o przygodach dziewczynki, Stanisławy Emilii Gacek oraz grupki jej przyjaciół. Właśnie doczekaliśmy się kolejnej części z tej serii, zatytułowanej „Psy czy koty. Komiks i opowiadania”.

emi okl cz 3 285x135+5mm spad

Peryperie Emi są mojej córce i jej koleżance dobrze znane, lubiane przez nie, nie tylko dzięki szacie graficznej książek (urocze, bardzo charakterystyczne rysunki Magdaleny Babińskiej), ale również dzięki dużym literom, ułatwiającym lekturę nawet tym dzieciom, które mają jeszcze pewne problemy ze sprawnym czytaniem (to ważne, bo przygody Emi zaczynają się, gdy kończy ona sześć lat i idzie do zerówki). Autorka serii świetnie posługuje się współczesnym dziecięcym językiem i porusza w swoich  opowiadaniach problemy nieobce dzisiejszym siedmio, ośmio, a nawet dziewięciolatkom (szkolne perypetie, pierwsze poważne konflikty, „problemy” z rodzicami). Wiem o tym, bo mając córkę w wieku wczesnoszkolnym, śledzę na bieżąco życie wchodzących w szkolny świat maluchów. I szczerze wierzę w to, że autorce udało się stworzyć postaci takie, jak one – współczesne dzieci.

Książka ma dość zaskakującą formę. W połowie jest komiksem, w połowie ‘tradycyjnym” opowiadaniem, w którego treść wpleciono fragmenty dziennika głównej bohaterki. I chyba to właśnie sprawia, że „Psy czy koty” są strzałem w dziesiątkę.Emi.-Powieść-graficzna---SRODEK---druk-72

Jakie przygody czekają na Emi, i jej przyjaciółki oraz Franka? Tym razem Tajny Klub Superdziewczyn zmierzy się,  między innymi, z tematem odpowiedzialności za własne zwierzę. Bo Emi od dawna marzy o psie, najlepiej ulubionej rasy cavalier king charles spaniel. Ale sprawa nie jest prosta, a do tego w Klubie trwa spór o to, które zwierzęta są lepsze – psy czy koty. Tymczasem, na skutek niespodziewanego zbiegu okoliczności pod opiekę Klubu trafia psia przybłęda. I choć szczęśliwa Emi robi wszystko, by pieskowi było jak najlepiej, zwierzę tęskni za swoimi właścicielami. Podjęta więc zostaje akcja ratunkowa mająca na celu ich odnalezienie.

W miedzyczasie Tajny Klub próbuje zaistnieć w sieci (dziewczyny zakładają bloga). To ważny wątek, bo mówi również o zagrożeniach związanych z korzystaniem z Internetu i telefonów z dostępem do niego (chyba każdy z nas, rodziców, odczuwa obawy przed kupnem dziecku „prawdziwego” telefonu służącego nie tylko do kontaktu w sytuacjach awaryjnych).

Najnowsza część przygód Emi to zabawna i lekka lektura, zaskakująca nietypową formą.  Czytałam ją razem z moją córką i zajęło nam to… jeden wieczór. A to chyba jedna z najlepszych recenzji, jaką można wystawić książce dla dzieci. Od siebie dodam jeszcze, że nie szufladkowałabym tej pozycji jako ”książka dla dziewczyn”, bo niesie ona dość uniwersalne treści (przyjaźń, lojalność, odpowiedzialność, empatia) i mówi o  tym, co bliskie wszystkim dzieciom. Żadna magia tu niepotrzebna.


Z okazji premiery książki zapraszamy na warsztaty kreatywne
z Agnieszką Mielech oraz Magdaleną Babińską

SĄ KOMIKSY TYLKO DLA DZIEWCZYN!

Gdzie?  
Krakowskie Targi Książki, sala Praga A

Kiedy?
28 października (sobota)

O której?
Start o 13:00

emi_wydarzenie

W programie:

– prezentacja serii
– warsztaty: Jak powstaje komiks?
– zabawy interaktywne z udziałem dzieci (konkurs: praca nad własnym komiksem)
– rozstrzygniecie konkursu.

Mnóstwo fantów, nagród i upominków oraz świetna zabawa i uśmiechy gwarantowane! 

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Wilga

 


Zobacz także

Fot. istock/sturti

Mąż, który urwał się z choinki, czyli „dlaczego nie będę ci pomagał w domu”. Choć widziałaś wiele, ten list cię zaskoczy

Fot. iStock/lolostock

Kiedy idziesz spać, a twój żołądek nie chce… Zróbmy dobrze przełykowi, żołądkowi i jelitom przynajmniej na koniec dnia

fot. iStock/Kar-Tr

Im wyższy facet, tym więcej szczęścia?