10 najważniejszych życiowych zasad, zdaniem japońskiego buddysty

Redakcja
Redakcja
1 września 2018
Fot. Pixabay / Foundry / CC0 Public Domain
 

Miyamoto Mushashi był sławnym samurajem w czasach feudalnej Japonii. Jest autorem znanego dzieła „Księga pięciu pierścieni”. Dwa tygodnie przed śmiercią spisał również listę dziesięciu życiowych zasad. W tym prostym, ponadczasowym dekalogu gromadzi się wszelka mądrość kogoś, kto żył zgodnie ze swoimi  wartościami i  był szlachetny.

10 najważniejszych życiowych zasad

1. Akceptacja, pierwsza z zasad życia

Pierwszą z zasad życia jest akceptacja życia takim, jakie ono jest. Akceptacja nie oznacza rezygnacji, ale pokorę i naukę, którą czerpiesz z każdej sytuacji. .Brak akceptacji oznacza trwałe cierpienie i nieustanną, wewnętrzną walkę.

2. Myśl niewiele o sobie i dużo o innych

Każdy, kto myśli o sobie nadmiernie, gubi się. Karmi tylko wątpliwościami swoją niepewność.

Prawdziwe szczęście polega na mocy służenia innym. Nie ma to jak zadowolenie z dobrego uczynku. Ten, kto jest hojny, demonstruje zarówno swoją moc. To ostatecznie pozwala mu docenić siebie osobiście.

3. Dowiedz się, jak pozbyć się ciągłego pragnienia niemożliwego lub odległego

Pragnienie, rozumiane jako dążenie do tego, czego się nie posiada, prowadzi tylko do wiecznego niezadowolenia. Im więcej masz, tym więcej chcesz. Co więcej, za każdym razem trudniej Cię zadowolić.

4. Nie żałuj

Żal wywołuje wiele cierpienia. Najgorsze jest to, że jest to bezużyteczne uczucie. Tak Miyamoto identyfikuje je w regułach życia.

Każda czynność, którą wykonujemy uczy nas czegoś, a także zmienia nas w pewien sposób. Jeśli się pomylisz, zyskasz dużą wiedzę. Więc w tym doświadczeniu nie ma nic, czego powinieneś żałować.

5. Nie narzekaj, unikaj urazy

Zgodnie z zasadami życia Miyamoto, skargi i niechęć zdradzają tych, którzy je czują. Są bezużyteczne. Wręcz przeciwnie, niszczą wszystkie inne uczucia, które są dla nas pozytywne.

6. Porzuć to, czego nie potrzebujesz

Rzeczy materialne mają wpływ na nasze emocje i sposób postrzegania życia. Jeśli jesteśmy zbyt przywiązani do nich, przejmują nad nami kontrolę. Czynią naszą świadomość mniej wolną.

7. Nie podążaj ślepo za przekonaniami innych

Ta zasada odnosi się do wiary w zdrowy rozsądek, który się posiada, do poszanowania własnych przekonań i wartości. Działając w odwrotny sposób, człowiek staje się bardzo podatny na manipulacje. Nikomu nie trzeba mówić, co jest dobre, a co złe. Każdy może sam o tym zdecydować.

8. Zawsze zachowuj się honorowo

Honor jest najcenniejszym dobrem każdej osoby. Honorowa osoba budzi szacunek i uwagę. Przyciąga dobrą wolę i uwagę innych, nawet wrogów.

9. Miłości nie może być przywiązaniem

Emocje są zwykle reakcjami impulsywnymi. Jeśli są uzasadnione, stają się uczuciami. Są głębsze i ważniejsze. Są związane z wartościami, a nie z potrzebami.

Miłość jest niezwykłym uczuciem. Z drugiej strony, czasami nazywamy miłość ślepą i przemijającą emocją. Dzieje się tak, gdy tym, co budzi miłość, jest apetyt na coś lub przywiązanie.

10. Nie bój się śmierci

To fakt, że jesteśmy śmiertelni. Życie się kończy i jest to naturalna rzeczywistość. Nie wolno nam się bać ani własnej śmierci, ani śmierci naszych bliskich. Lęk przed śmiercią możemy przezwyciężyć intensywnym życiem.


Na podstawie: nospensees.fr


Być z kimś, już teraz, za wszelką cenę, byle tylko nie czuć samotności. W sidłach desperacji

Redakcja
Redakcja
1 września 2018
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Bycie w związku jest czymś fundamentalnym, koniecznym dla wielu osób. Nawet jeśli nie potrafią się do tego przyznać, sama myśl o tym, że mogłyby się rozstać z partnerem wydaje się im niewyobrażalna. Rozstanie? I co dalej? Przecież to istny koniec świata. Jak wówczas wypełnić całą moją rzeczywistość, jak dalej żyć? Wydaje nam się, że posiadanie ukochanej osoby jakoś nas definiuje jakoś plasuje w społecznym rankingu. A życie w pojedynkę jawi nam się jako straszna ostateczność, a nie – na przykład – osobisty wybór. Ale takie właśnie myślenie prowadzi do najgorszych życiowych decyzji i desperacji, która przejmuje nad nami kontrolę.

Pewnie każdy z nas zna kogoś, kto panicznie boi się samotności. I każdy z nas wie, do czego takie obawy prowadzą. Nieudane, pospieszne znajomości, akceptowanie niezdrowych zachowań w związku, a w końcu coś, co od życia solo jest o wiele gorsze: życie razem, ale tak naprawdę osobno, obok siebie i ogromna, przytłaczająca smutkiem pustka. Jak to możliwe? Przecież mam swoją upragnioną miłość, mam swój związek, a jednak jestem samotny.

Ci z nas, którzy tak desperacko pragną być w związku, kiedy już osiągną swój cel, są gotowi na wszystko, by w tej relacji pozostać, nawet jeśli cierpią. Zachowują się nielogicznie, nie dbają o własne emocje, wydaje im się, że lepiej tkwić w czymś, co dobrze znają, mimo, że jest to dla nich tak bardzo szkodliwe, niż wracać do pustego mieszkania. Bo właśnie tak widzą życie w pojedynkę – jako olbrzymią pustkę, którą trzeba jak najszybciej i za wszelką ceną wypełnić.

Dlaczego nie potrafimy „nie być w związku?”. Otóż potrafimy, ale nie chcemy skorzystać z tej wyjątkowej okazji, żeby dowiedzieć się, czego tak naprawdę pragniemy, co nas uszczęśliwia, jakie są nasze oczekiwania. Wszystko to jest na wyciągnięcie ręki. Byłoby, gdyby nie lęk. Skąd bierze się strach przed byciem singlem?

Społeczne przesłanie, że szczęście da nam jedynie miłość we dwoje, choć błędne, jest bardzo przekonujące. Tak naprawdę łatwiej jest znaleźć partnera niż zrobić to, co trzeba, by zmienić nasze życie na lepsze.  Prawda jest taka, że związek przyniesie nam szczęście tylko wtedy, gdy czujemy się dobrze sami ze sobą. Bo to szczęście przychodzi z wewnątrz, a nie z zewnątrz.

Zastanówcie się dobrze. Jeśli wchodzimy w miłosną relację w najgorszym momencie naszego życia, w chwili, gdy czujemy się ze sobą zle, gdy nie mamy o sobie dobrego zdania, gdy kuleje nasze poczucie wartości, z reguły okazuje się, że nasz związek jest toksyczny. Szukamy miłości, bo wydaje nam się, że tylko ona jest w stanie nas uleczyć, ale miłość nie jest cudownym lekarstwem na nasze wewnętrzne rany. 

Uwierzyliśmy w mit, że nie potrafimy być szczęśliwi żyjąc w pojedynkę, a przecież jednym z największych paradoksów w naszym społeczeństwie jest to, że samotni ludzie są bardziej zadowoleni niż ci, którzy są w toksycznym związku. Dlatego nie dążmy do związków  za wszelką cenę, ale skupmy się na budowaniu zdrowych relacji lub uczeniu się, jak żyć pełnie, dobrze, samemu.

Warto też zdawać sobie sprawę z tego, że chociaż może się to wydawać niedorzeczne, utrzymanie pewnej niezależności w związku zwykle wzmacnia naszą relację. W rzeczywistości to właśnie zależność emocjonalna jest jedną z tych sytuacji,  które generują najwięcej problemów w związku.

Nie bójmy się życia w pojedynkę. Wykorzystajmy ten sam na wzmacnianie naszego poczucia wartości i rozwój osobisty. No i nie zapominajmy, że przecież wszyscy kiedyś byliśmy singlami…

 


Jak rodzina może Ci zepsuć poczucie wartości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 września 2018
Fot. iStock/Sam Edwards

Budowanie poczucia własnej wartości zaczyna się w dzieciństwie. Czy jednak oznacza to, że jesteśmy całkowicie zdeterminowani doświadczeniami, które nas wówczas dotykają? Do takiej tezy należy raczej podchodzić ostrożnie. Okazuje się bowiem, że pod względem psychologicznym wszystko, co dzieje się w naszym dzieciństwie, ma na nas ogromny wpływ, ale nas do końca nie determinuje.  Ludzki mózg jest plastyczny, a emocje można uzdrowić. Jednak nie ulega wątpliwości, że ci, którzy nas wychowali, ponoszą odpowiedzialność za uczuciowy i psychiczny bagaż, który ze sobą dźwigamy w dorosły życiu.

Psychologowie zwracają uwagę na fakt, że to, co sprzyja budowaniu silnego poczucia własnej wartości u dziecka , to bycie z nim w harmonii. Chodzi tu o zharmonizowanie naszych emocji z emocjami dziecka. Jednak wiele badań wykazało, że nawet w najlepszym przypadku rodzice mogą zsynchronizować jedynie  40% swoich emocji z dziećmi. Dzieje się tak dlatego, że dorośli rzadko kiedy żyją w harmonii z własnymi emocjami. 

Rodzic okaleczony stresem, lękiem i skomplikowanymi więziami uczuciowymi nieświadomie przekaże swojemu dziecku szereg emocjonalnych wzorców, które dziecko będzie wchłaniało i na podstawie których będzie tworzyło własne. Dlatego bardzo trudno jest promować dobre poczucie własnej wartości u dzieci, jeśli ich struktura rodzinna nie jest zbudowana na dobrym fundamencie, jeśli nie mogą wzorować się na zdrowym modelu, który przeprowadzi ich przez wszystkie życiowe próby.

Rodzina ma wpływ, ale my jesteśmy jedynymi, którzy decydują o tym, jak przeżyjemy dorosłość

Na budowanie poczucia własnej wartości przez całe dzieciństwo wpływ mają trzy główne czynniki: nasz wygląd zewnętrzny, nasze zachowania społeczne i wyniki w nauce. Sposób, w jaki nasi rodzice zarządzają tymi trzema wymiarami, może poprowadzić nas do rozwoju bezpieczeństwa i zaufania, albo wręcz przeciwnie, do pogrążenia się w błędnym cyklu zbytniej wrażliwości, samotności i strachu.

I choć nie możemy temu zaprzeczyć – rodzina wywiera decydujący wpływ na budowanie poczucia własnej wartości – jednak to my determinujemy naszą przyszłość. Istotne jest, aby nauczyć się brać odpowiedzialność za własne zachowanie, a nie szukać w innych tego, co możemy i musimy ofiarować sami sobie. Poczucie własnej wartości to codzienna praca, która wymaga zmian, wymaga odwagi oraz nieco realizmu.


Na podstawie: nospensees.fr


Zobacz także

Co oznacza ból, który odczuwasz? Jak ciało odreagowuje twój stan emocjonalny

Jeśli tracisz energię na poszukiwanie dowodów nieuczciwości partnera, zdecydowanie coś nie działa. Nawet nadszarpnięte zaufanie da się odbudować

Czy można być samolubnym w związku? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak ci się wydaje

„Przemoc psychiczna zabija po cichu” . Wreszcie o przemocy zaczyna się mówić w mniejszych społecznościach