10 kroków do tego, jak uporządkować przestrzeń wokół siebie i pokochać minimalizm

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 września 2016
minimalizm
Fot. iStock / kupicoo
 

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy już tak. Gorzej, gdy zakupy z przyjemności stają się przymusem i do twojej szafy trafia kolejna para spodni o tym samym kroju, ale w innym kolorze. To samo dzieje się z butami, sprzętem kuchennym, kosmetykami czy każdym innym dobrem, bez którego kobieta nie wyobraża sobie funkcjonowania.

Zakupy uzależniają, nie wiadomo kiedy

Ale schody pojawiają się, gdy zakupy przestają być drobną nagrodą, koniecznością uzupełnienia braków w garderobie czy akcesoriach do pielęgnacji. Zamiast tego, przeobrażają się one w przymusowe działanie w reakcji na negatywne wydarzenia lub nieakceptowane stany emocjonalne. Dzięki rytuałowi zakupów spada napięcie psychiczne i poprawia się samopoczucia zaraz po dokonaniu zakupu. Przy czym, wcale w tym  nie przeszkadza kurczący się budżet — pojawia się temat kart kredytowych, debetów na koncie, a nawet pożyczek na wypad do centrum handlowego. Jeśli w twoim domu przybywa przedmiotów, czas zrobić rachunek sumienia.

Efekt?

Pełna szafa, mocno wyszczuplone konto bankowe i mieszkanie pełne przeróżnych gadżetów. Być może, część z nich nawet nie ruszona, czeka na lepszy czas, upchnięta w odmętach szafy. Możesz pozbyć się problemu na kilka sposobów:

  • oddać niepotrzebne rzeczy — a wraz z nimi pieniądze zostawione w sklepie,
  • odsprzedać je np. przy pomocy stron sprzedażowych — odzyskasz część wydanych pieniędzy,
  • zmienić nawyki i zamiast kobiety bez opamiętania wydającej pieniądze, stać się minimalistką, która wybiera tylko to, co naprawdę jest jej potrzebne do życia.

Którą z dwóch pierwszych opcji wybierzesz, to twoja decyzja, ale trzecią — minimalizm wprowadź w życie bez zbędnego ociągania się.

Minimalizm — mniej znaczy więcej!

Jeśli minimalizm był do tej pory pojęciem abstrakcyjnym dla ciebie, nie przerywaj czytania! Jest wiele powodów, by natychmiast zastosować zasady, które wprowadzą nie tylko ład i porządek do przestrzeni, jaka cię otacza, ale także do twojej głowy.

Przede wszystkim, uświadom sobie, że otaczanie się ogromem przedmiotów nie jest ci do szczęścia potrzebne. Wręcz przeciwnie. Im więcej masz, tym bardziej rozdrabniasz uwagę i energię na rzeczy mało istotne. Mnogość przedmiotów utrudnia osiągnięcie spokoju i wyciszenia, sprawia natomiast, że twoje myśli rozbiegają się w wielu kierunkach. Co więcej, z czasem okazuje się, że nie potrzebujesz aż takiej ilości bibelotów w domu, choć w pogodni za modą czy zaburzonymi potrzebami kupujesz coraz więcej.

Przedmioty powinny mieć swoje przeznaczenie, funkcję. Nie warto się przywiązywać do rzeczy, jako przedmiotów sentymentalnych, bo te wspomnienia powinny przede wszystkim mieć swoje miejsce w pamięci. Dzięki uporządkowaniu nadmiaru stworzysz wokół siebie miejsce nie tylko dla większej przestrzeni, ale i dobrej energii.

Zamiast bogacić się w zawartości szafy, wielkości telewizora, wartości samochodu, bogać się wewnętrznie, zdobywaj nowe doświadczenia, poznawaj nowe miejsca i ludzi. Poświęcaj się swoim pasjom, zamiast rozdrabniać się na gromadzenie rzeczy, których przez większość czasu i tak nie używa.

10 kroków do osiągnięcia minimalizmu

  1. Pozbądź się rzeczy niepotrzebnych. Zostaw tylko to, czego faktycznie potrzebujesz.
  2. Jeśli jest ci ich żal – oddawaj je stopniowo, ale konsekwentnie. Pomyśl o tym nie jako o stracie, ale o przepływie materii — oddajesz coś, a w zamian za to, zyskujesz przestrzeń i dajesz szansę nadejściu czegoś nowego.
  3. Unikaj zakupów pod wpływem impulsu i emocji. Wybieraj się na przemyślane zakupy zgodne z listą.
  4. Nie rób zapasów jedzenia. Kupuj tyle, ile potrzebujesz w kolejnych dniach.
  5. Przedmioty o wartości sentymentalnej, ułóż w maksymalnie trzech pudłach.To tylko symbole, z którymi wiążą się pewne wspomnienia, sentymenty. Pamiętaj, że żyjesz tu i teraz.
  6. Wprowadź harmonię do otoczenia. Bądź wierna kilku ulubionym kolorom.
  7.  Żyj oszczędnie. Naprawiaj przedmioty uszkodzone, kupuj nowe, tylko gdy jest taka potrzeba. Dbaj o to, co masz, pielęgnuj posiadane rzeczy.
  8. Miej wpływ na to, jak zaczynasz i jak kończysz dzień. Wyciszaj się, ogranicz serfowanie po internecie, a w szczególności zakupy on-line.
  9. Pomyśl o relacjach z bliskimi. Dzień przy grach i puzzlach z dziećmi czy na spacerze w parku jest znacznie ciekawszy od dnia w centrum handlowym lub z nosem w tablecie i telefonie.
  10. Nie pocieszaj się zakupami, otwórz się na bliskich, oni podziałają na twoją duszę o wiele lepiej i dłużej, niż chwilowy wyskok do sklepu.

Pozbywając się części rzeczy ze swojego otoczenia nie zubożejesz. Zyskasz przestrzeń, spokój wewnętrzny i świadomość tego, co tak naprawdę jest ci do życia potrzebne.


źródło: charaktery.euekominimalizm.pl


Joga lekiem na wszystko? Heidi Williams rozkochała w sobie Instagram wspierając innych

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 września 2016
Screen Instagram/heidiwilliams89
 

Od wielu lat mówi się, że joga pomaga rozwiązać problemy zdrowotne, ale także te mentalne. Nie dziwią więc kolejne informacje o osiemdziesięciolatku bardziej sprawnym od niektórych nastolatek czy nawet przypadki złagodzenia objawów stwardnienia rozsianego. Historia Heidi Williams, to jednak zupełnie nowy wymiar motywacji do rozpoczęcia przygody z jogą!

Heidi zdobywa serca internautów  na Instagramie, gdzie zamieszcza piękne, artystyczne zdjęcia. Jednak to nie dlatego jest tak lubiana. Jej historia udowadnia, że nawet w najgorszym momencie życia można się podnieść i walczyć dalej. Wszystko zaczęło się od brutalnego gwałtu, którego była ofiarą. Obrażenia były tak duże, że niemal doprowadziły do starty dziecka w szóstym miesiącu ciąży. To właśnie zagrożona ciąża Heidi okazała się być ostatnim krokiem do depresji. Nie było to jednak jedyne następstwo gwałtu – myśli samobójcze, zespół stresu pourazowego doszły „w gratisie”.

Calling all my Utah Goddesses… On august 26th at 6:00 I am co-hosting an „I AM ENOUGH” Girls Night Out with my love @foreverhhy To remind each and every one of us just how incredible we are! This night is totally FREE and consists of: Cleansing Facials Luscious Hand Treatments Therapeutic Reflexology Rejuvenating Yoga Delicious Refreshments and some Nourishing Girl Time Come play and bring all your loves…Because you damn well deserve a night off! If you are a girl and you are in Northern Utah, direct message me and I will send you the address! Tag all your girlfriends below and I cant wait to hug and kiss each and every one of you!!! Photographer:@kariannphoto Flowers: @thefauxbouquets Hair: @lacedhairextensions @styled_by_carolynn

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika heidiwilliams89 (@heidiwilliams89)

 Na szczęście w odpowiednim momencie Williams odkryła jogę. Jak zawsze podkreśla, to właśnie dzięki niej przypomniała sobie na czym polega radość z życia i szczęście. Swojego odkrycia nie zostawiła jednak tylko dla siebie. Postanowiła stworzyć grupę wsparcia dla osób po traumatycznych przeżyciach. Dzięki social media trafia do ludzi w bardzo ciężkiej sytuacji, którzy powinni poddawać się terapii antydepresantami. Wtedy do akcji wkracza Heidi, która „podrzuca im matę”. Jak potwierdzają badania naukowe, joga naprawdę poprawia humor, uczy koncentracji, ale także zwalcza depresję.

If you see this waterfall from the top you will see that it looks just like any normal river. Normal speed, nothing spectacular. Until some life altering event changed its course. Suddenly the calm waters are tumbling and crashing over rocks and stones. Destroying and tearing apart the once clear sheet of water. this kind of destruction is exactly what brings people from all over the world to witness the beauty of #bruarfoss waterfall. It’s what makes it majestic and fantastic and gives it those massive amount of negative ions we all love to get high on whenever we are near a waterfall. I couldn’t help but feel like I could relate to this river. Like my life was so smooth and easy when suddenly I was in free fall and then being torn apart over the devastating rock pile that little did I know would actually end up creating a beautiful waterfall in my life. My life’s challenges are those sudden cliffs or rock piles I’m drug over. The process has been immensely painful. But the result has created this beautiful, powerful, sometimes dangerous, sometimes soothing, water formation that has even me in awe sometimes. Leggings: @aloyoga

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika heidiwilliams89 (@heidiwilliams89)

źródło: Boredpanda.com


Pomocy! Sklejone rzęsy, tusz pod oczami i oko jak nogi pająka? Nie popełniaj tych błędów używając maskary

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 września 2016
Fot. iStock / veronicagomepola

Makijaż oczu, dla wielu z nas, to podstawa ładnego wyglądu i dobrego samopoczucia. I nic dziwnego, ponieważ oko odpowiednio podkreślone wyostrza spojrzenie, nadaje wyrazu i zdobi twarz dłuższymi, podkreślonymi rzęsami. Chętnie sięgamy po maskary podkręcające, pogrubiające, wydłużające, które mają dać nam to „coś”.

Ale bywa, że mimo dobrych chęci, makijaż, zamiast zdobić… szpeci! Oko staje się ciężkie, rozmazane, zadziwia ilością tuszu zostawionego na rzęsach za dziesiątym pociągnięciem szczoteczki. I te niesławne „odnóża pająka”, które, przyznacie, raczej wątpliwie zdobią oczy.

Chcesz mieć piękne oczy? Nie popełniaj tych błędów!

Nie nakładaj tony tuszu

Tu więcej nie oznacza lepiej! Więcej tuszu oznacza sklejone rzęsy z widocznymi na nich grudkami. Nie chodzi tu wyłącznie o nakładanie pięciu warstw — dwukrotne nałożenie maskary jest wystarczającym maksimum — ale także o stan szczoteczki. Gdy jest na niej za dużo tuszu, to naprawdę nie ma co go żałować. Lepiej wytrzeć jego nadmiar ze szczoteczki, niż smarować nim oczy.

Nie czekasz, aż tusz wyschnie

Jeśli chcesz nakładać warstwa po warstwie, by wzmocnić efekt maskary, odczekaj, aż pierwsza warstwa wyschnie. To zdecydowanie zwiększa szanse, że rzęsy się nie posklejają.

Wpychasz powietrze do pojemnika z tuszem

Nie wyciągaj i nie wpychaj co chwilę szczoteczki do pojemnika z tuszem. Wiesz dlaczego? Bo za każdy razem wciskasz do środka powietrze, a to powoduje wysychanie tuszu. No chyba, że chcesz malować rzeczy tuszem z grudkami lub szybko kupić nowy, bo ten ci się znudził.

Fot. iStock / mapodile

Fot. iStock / mapodile

Nie przesuwasz szczoteczki zygzakami

Wykonując tylko szybkie pionowe ruchy nie nakładasz tuszu zbyt dokładnie, przez co wizualnie skracasz rzęsy. Ruch zygzakiem, od samej nasady do zewnątrz, pozwoli na dokładne nałożenie maskary i rozdzielenie rzęs.

Nie używasz zalotki i grzebyka

Te akcesoria mogą się wydawać zbędne, jednak są bardzo przydatne. Dzięki zalotce twoje rzęsy nie pozostaną płaskie i bez wyrazu, ale zalotnie podkręcone. A grzebyk idealnie pozwoli pozbyć się wszelkich grudek i rozdzieli sklejone rzęsy bez ryzyka, że twoje oko będzie przypominało nogi pająka.

Zapominasz o demakijażu

A to obowiązek każdej kobiety przed nocnym wypoczynkiem. Pozbywając się tuszu do rzęs na noc nie tylko chronisz poduszki przed zabrudzeniem, ale rano nie zaskoczą cię grudki i sklejone rzęsy, gdy będziesz od nowa nakładała make-up.


źródło: www.ofeminin.pl


Zobacz także

25 „zdrowych” nawyków, które prędzej ci zaszkodzą, niż pomogą

„Czy jesteśmy gotowi podjąć ryzyko bycia szczęśliwym?”. Jak znaleźć siłę, by życie było bardziej znośne

UNICEF

UNICEF apeluje o pomoc dla 41 mln dzieci na świecie