10 filmów, których główni bohaterzy naprawdę się w sobie zakochali

Redakcja
Redakcja
22 maja 2018
Fot. Screen z YouTube / Brangelina JoliePitt
 

Miłość jak z filmu? Nic prostszego… Romanse na planie filmowym zdarzają się o wiele częściej niż się wam wydaje. A nierzadko kończą się trwałym związkiem i ślubem. Jesteście ciekawi, które ekranowe pary zakochały się w sobie naprawdę? 

Gigli (2003)


Larry Gigli (Ben Affleck) jest płatnym mordercą pracującym dla mafii z Los Angeles. Ricky (Jennifer Lopez) to przydzielony mu do pomocy zabójca, pracująca z wolnej stopy „silna kobieta”. W życiu, jak w filmie tę parę połączyło gorące uczucie. Nie na długo, co prawda, ale J.Lo i Ben Affleck zdążyli się nawet zaręczyć, a Ben wystąpił w teledysku ukochanej. Niestety, pan młody odwołał ślub.

Vicky Cristina Barcelona (2008)


W filmie Penélope Cruz i Javier Bardem grają dość niezwykłe małżeństwo. Gorące hiszpańskie temperamenty bohaterów i emocjonalne fajerwerki doprowadziły do ​​romansu, który zakończył się na ślubnym kobiercu. Romans trwa już dziesięć lat.

Ondine (2009)


Alicja Bachleda i Colin Farell poznali się na planie tej niezwykłej opowieści i połączyło ich romantyczne uczucie. Jak głębokie, trudno powiedzieć, związek przetrwał dwa lata. Colin co prawda slynie z zakochiwania się w partnerujących mu aktorkach, ale temu związkowi kibicowało pół Polski. Podobno aktorzy nadal darzą się sympatią i wspólnie podejmują ważne decyzje związane z synem.

Apartament (L’appartement, 1996)


Podczas kręcenia tego filmu doszło do prawdziwego wybuchu uczuć między mało znaną wówczas Monicą Bellucci i francuskim aktorem Vincentem Casselem, który miał reputację niepoprawnego kobieciarza. Para przez wiele lat uchodziła ze jedną lat jedną z najpiękniejszych w świecie kinematografii. Niestety związek się rozpadł

Dziennik Zakrapiany Rumem (2011)


Przygoda z „Dziennikiem”  stała się kluczowa  dla przystojnego Johnny’ego Deppa. To na planie tego filmu aktor zakochał się w  Amber Heard. Depp oświadczył się nawet  młodej aktorce (poprzednia partnerka, Vanessa Paradis nie doczekała się tego przez 14 lat związku). Małżeństwo zakończyło się rozwodem w atmosferze skandalu i oskarżeń o przemoc.

Step Up (2006)


W rolach głównych Channing Tatum,  Jenny Dewan i taniec. Aktorzy pobrali się i  wychowują małą córeczkę. Niestety, miesiąc temu ogłosili separację.

Szybszy od błyskawicy (1990)

To zupełny początek kariery filmowej Nicole Kidman, młodej Australijki o burzy rudych loków. Nicole wpadła w oko partnerującemu jej Tomowi Cruisowi (po sukcesie Top Gun miał on już status gwiazdy)Romans na ekranie szybko przekształcił się w ten prawdziwy. Para pobrała się, adoptowała dzieci i … rozwiodła, po kilkunastu wspólnych latach. Tom Cruise nadal szuka szczęścia (związek z Katie Holmes również się rozpadł), a Nicole wyszła za mąż za piosenkarza Keitha Urbana.

Alfie (2004)

Judowi Law uroku i talentu nie sposób odmówić. Niestety, jako życiowy partner, nie należy on do najwierniejszych mężczyzn. Romans ze Sienną Miller należał do tych dłuższych w jego życiu (z przerwami łącznie 7 lat)

Pan i pani Smith (2005)


Tę historię śledzili wszyscy. Brad Pitt i Angelina Jolie byli ze sobą 12 lat. Urodziło im się troje dzieci, ale razem wychowywali również te, które Angie adoptowała wcześniej. Rozwód tej pary był jednym z najbardziej zaskakujących medialnych wydarzeń w Hollywood.

Niesamowity Spider Man (2012)


Tym razem zaiskrzyło między Emmą Stone a Andrew Garfieldem. I iskrzy do dziś, bo para rozstaje się i wraca do siebie.


Z pamiętnika odchudzającej się dziennikarki… cz.2. Światełko w tunelu

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
22 maja 2018
Fot. iStock
 

No i proszę. Kto nie dawał mi szans, tego muszę poinformować, że:

Motywacji: 200%

Kilogramów: 6 mniej

Powodów do radości: wystarczająco

Samopoczucie: kto by pomyślał…

Dwa miesiące diety pudełkowej za mną. Jestem zdziwiona swoją żelazną konsekwencją (generalnie byłam po prostu totalnie zdesperowana, a nie od dzisiaj wiadomo,  że jak człowiek zdesperowany, to zrobi wszystko) i odpowiedzialną gotowością do walki z kilogramami. Na początek w odstawkę poszły wszelkie cukry proste, wrócił smak gorzkiej herbaty, przegryzki, przekąski na ząbek, na dwa ząbki – słowem wszelkiego rodzaju zagłuszacze ssania w żołądku.

Fot. Archium prywatne

Fot. Archium prywatne

Po pierwszym tygodniu regularnej diety, 5 posiłków w pudełeczkach, których widok pod drzwiami każdego ranka mnie rozbrajał, mój mózg dobierał się do mnie z wołaniem o pomoc, jakby walił w zamknięte drzwi: – Halo, o tej porze opitoliłaś już paczkę orzeszków, halo, przydałaby się jakaś pusta kaloria, zielone won, co się dzieje???

Tak, dokładnie tak się czułam. Ale piłam na potęgę i pozwalałam sobie jedynie na dodatkowy owoc lub kubek herbaty, bo zawziętość moja była bezlitosna. Nie ukrywam, że kiedy tylko nachodziły mnie chwile słabości, od razu przypominałam sobie, ile trzeba zapłacić za te katorgi – motywacja wracała błyskawicznie 🙂

Fot. Archium prywatne

Fot. Archium prywatne

W drugim tygodniu było zdecydowanie lepiej. Organizm przyzwyczaił się do nowego rytmu i był wdzięczny za każdą strawę, a wybrana przeze mnie opcja 1500 kalorii poza wszystkim wydawała się dosyć konkretna pojemnościowo. Matko, jak sobie pomyślę ile musiałam żreć do tej pory bezwiednie, to aż mi wstyd.

Fot. Archium prywatne

Fot. Archium prywatne

Menu pudełkowe było tak różnorodne w potrawach i tak finezyjne, iż przyznaję, każde poranne otwieranie pudła www.lightbox.pl, było straszną frajdą i przyjemnością. Ale wytrzymałam. Brawo JA. Po pierwszym miesiącu nie zanotowałam spektakularnego spadku wagi ale czułam się zdecydowanie lżej, moja buzia nie była opuchnięta, co zdarzało się wcześniej i, co chyba w tym najważniejsze, byłam zwyczajnie z siebie zadowolona. Zdałam sobie sprawę, ze dieta pudełkowa, to nie rodzaj diety, to przede wszystkim zmiana przyzwyczajeń, złych nawyków, żadnych kompromisów. To też niezła próba charakteru. Tu wygoda i niewyobrażalna oszczędność czasu kupiły mnie bez reszty.

Fot. Archium prywatne

Fot. Archium prywatne

Zmotywowana sukcesem postanowiłam w kolejnym miesiącu pójść krok dalej – zmniejszyłam jej kaloryczność do 1200. Ale i postanowiłam, żeby moim zmaganiom dietetycznym towarzyszyło więcej ruchu. Niedobrze. Popełniłam błąd ale Wy moje drogie bądźcie mądrzejsze i mierzcie siły na zamiary. Musiałam odpuścić, bo byłam za słaba ale wystarczyły długie, codzienne, w tempie spacery. Po skończeniu dwumiesięcznej diety, korzystam z notatek (polecam je robić w trakcie diety), dobry nawyk picia wody pozostał i, co nie bez znaczenia, otworzyłam się na zielone.

Fot. Archium prywatne

Fot. Archium prywatne

DO WSZYSTKICH ZALET DIETY PUDEŁKOWEJ DOPISUJĘ ZATEM:

– czas, czas, czas – cudowną oszczędność czasu;

– bogactwo potraw i nieprawdopodobną różnorodność produktów;

– edukację kulinarną – zapisywałam każdy przepis, który otworzył moje horyzonty na więcej;

– miarowy, bezpieczny spadek kilogramów.

A co dalej? Dalej będzie konsekwentnie. Jedzenie przygotuję już sobie sama, ale włączyłam wieczorne bieganie. I rozglądam się za solidnymi, niedrogimi zabiegami na brzuch. Teraz trzeba mądrze rozwałkować zbędną skórę. Nie nadaję się na operacje, zabiegi inwazyjne, bo zwyczajnie boję się bólu. Będę szukać złotego środka, o czym nie omieszkam Was poinformować.

Wasza A. 🙂

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstałe we współpracy z LightBox


Zasada trzech minut, którą powinni stosować wszyscy rodzice

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 maja 2018
Fot. istock/GeorgeRudy

Ile czasu spędzasz z dzieckiem po pracy? Teoretycznie potrzebujesz tylko około 30 minut, aby ugotować mu obiad, około 15 minut na przeczytanie książki i tylko chwilę, by pocałować je na dobranoc. Jednak według ekspertów, są 3 minuty, które mogą być najważniejsze w waszej relacji. Psycholog Nataliya Sirotich wyjaśnia zasadę 3 minut. Jej przestrzeganie zagwarantuje ci zaufanie twojego dziecka, nawet gdy będzie ono nastolatkiem.

Zasada 3 minut

Reguła mówi, że musisz codziennie przywitać się z dzieckiem tak, jakbyś nie widział go przez długi czas (nawet jeśli nie widziałeś się z nim przez 5 minut, gdy byłeś w sklepie). Poza tym bardzo ważne jest, aby w tym momencie zniżyć się do poziomu dziecka (tak by wasze oczy były w tej samej linii) i poświęcić 3 minuty przytulając je i pytając, co się wydarzyło, gdy nie byłeś w pobliżu. Szczególnie istotne jest przestrzeganie tej zasady, gdy odbierasz dziecko z przedszkola, szkoły lub po powrocie z pracy do domu.

Dlaczego to jest konieczne

Zdaniem psychologa, w pierwszych minutach po tym, jak cię zobaczy, dziecko powie ci wszystkie informacje, które zapamiętało. Ktoś, kto nie ma szansy powiedzieć wszystkiego rodzicom, nie będzie rozmawiać z nimi o bardzo ważnych rzeczach i po jakimś czasie, niektóre fakty będą mu się wydawać niewystarczająco istotne, aby o nich mówić. W takim przypadku rodzice mogą przegapić wiele naprawdę ważnych lub niepokojących sytuacji.

Dodatkowe zalecenia

Ważne jest, aby pamiętać, że zasada 3 minut nie oznacza, że ​​powinieneś spędzać z dzieckiem tylko 3 minuty dziennie. Oznacza to tylko, że musisz spędzić 3 minuty z dzieckiem zaraz po tym, jak je zobaczysz aby upewnić się, że usłyszysz wszystko, co jest dla niego ważne.

Ponadto, aby osiągnąć poziom pełnego zrozumienia ze swoim dzieckiem, możesz zastosować się do poniższych zaleceń psychologów :

  • Poświęć trochę czasu każdego dnia, aby zrobić coś, czym i ty i dziecko jesteście zainteresowani.
  • Pozwól swoim dzieciom zrozumieć, że je słyszysz. Na przykład możesz powtórzyć informacje, które usłyszałeś od dziecka, aby upewnić się, że wszystko rozumiesz prawidłowo.
  • Nie udawaj zainteresowania.
  • Wróć do rozmów nieco później, daj im znać, że pamiętasz o czym rozmawiają.
  • Unikaj długich i bezużytecznych dyskusji, nawet jeśli dotyczą one czegoś całkowicie oczywistego. Po prostu powiedz swojemu dziecku: „OK, rozumiem, że nie zgadzasz się ze mną.”

Na podstawie: brightside.me

 


Zobacz także

4 oznaki, że tracisz mięśnie, a nie tłuszcz podczas odchudzania

„Nie ma piękniejszego uczucia od tego, gdy dostajesz informacje, że czyjaś ciężka operacja się powiodła. I, że czyjeś serce bije na nowo”.

Kiepski start nie oznacza kiepskiego życia. Jest coś, co pomoże ci wyjść z najgorszego bagna