10 banalnych prawd, o których powinna pamiętać każda kobieta. Z przymrużeniem oka

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2017
Fot. iStock / SanneBerg
Fot. iStock / SanneBerg
 

My, kobiety, zbyt często czujemy się niepewne siebie. Zdarza się, że nie potrafimy mówić z dumą o swoich sukcesach, że nie doceniamy swoich zalet i umiejętności, a nawet umniejszamy je, kierując się fałszywym poczuciem, że „tak wypada”. O, nie,skromność nie zawsze, nie w każdej sytuacji jest największą cnotą…  Czasem przeszkadza nam sięgać po co, co nam się należy i realizować marzenia. A przede wszystkim, być szczęśliwymi ze samymi sobą.

Codzienność jest zazwyczaj bardzo prozaiczna. Naucz się rozjaśniać swój dzień pozytywnym stosunkiem do siebie i świata. Nie oczekuj cudów, nie polegaj zanadto na innych, a kiedy jest ci smutno, pamiętaj o tym, że:

1. Każdy ma „oponki” na brzuchu, kiedy się schyla

Albo wygląda niekorzystnie w kilku innych pozycjach. Kochaj swoje ciało, niezależnie od tego, czy wyglądasz jak bardzo szczupła modelka z okładki magazynu, czy też jak „normalna kobieta” J. Dopieść je, doceniaj.

2. Okazywanie emocji jest twoją siłą, a nie słabością

Co z tego, że ryczysz jak bóbr w kinie, a w domu szlochasz do słuchawki najlepszej przyjaciółce? Co z tego, że czasem się porządnie wściekniesz? Twoje emocje to prawda o tobie. Wielu ludzi nie potrafi ich okazywać albo uważa, że to niepotrzebne „odsłanianie się”. Tłumią swoje uczucia, nie są autentyczni wobec siebie i innych. Twoja umiejętność to skarb, niestety – coraz rzadszy.

3. Szukaj szacunku, nie uwagi

Ten pierwszy jest czymś trwałym i niezbędnym, byś w jakiejkolwiek relacji czuła się dobrze i bezpiecznie. Tam gdzie jest szacunek, jest i uwaga. Ale tam, gdzie uwaga, niekoniecznie jest szacunek…

4. Nawet najpiękniejsi budzą się czasem z kiepską fryzurą

Jak nie wierzysz, przejrzyj plotkarskie portale :). Albo pooglądaj zdjęcia „celebrytów” bez makijażu. Mało co tak poprawia własną samoocenę (skoro tego akurat ci trzeba)…

5. Powinnaś byś priorytetem dla kogoś, z kim jesteś związana

Nie opcją, czy planem awaryjnym. Jeśli ktoś traktuje cię jako „plan B” na wypadek miłosnego niewypału z kimś „lepszym”, natychmiast pokaż mu plecy.

6. Na każdą kobietę, która nie chciałaby mieć rozstępów przypada jedna, która chciałaby je mieć…

Banał, ale jakże prawdziwy. Jeśli nie masz dzieci, też go zrozumiesz: kto szuka w sobie jedynie mankamentów, wad –  zawsze je znajdzie. Szukaj w sobie piękna.

7. Zaufaj swojemu instynktowi, nikt nie zna cię lepiej niż ty sama

Dobre rady przyjaciół, rodziny, przypadkowo spotkanych osób, mogą być jedynie wskazówką. Ufaj sobie samej. Ostatecznie odpowiedzialność za wszystkie decyzje i tak spada na ciebie.

8. Wszyscy mamy taką znajomą, która wydaje się być niesamowitą szczęściarą

Mądra, piękna, zdolna, odnosząca sukcesy i zakochana we właściwym facecie. Nigdy nie wiesz, jak długą drogę przebyła, by dotrzeć tu, gdzie jest. Nigdy nie wiesz, na ile to, co widać na zewnątrz, odzwierciedla rzeczywistość. Zajmij się kreowaniem własnej rzeczywistości.

9. Nieważne jak czysty jest twój dom, ale jak bardzo jesteś w nim szczęśliwa

Jasne, dla niektórych to drugie nie istnieje bez tego pierwszego. Ale dla większości nie jest warunkiem koniecznym do szczęścia. Tam, gdzie jest miłość i porozumienie, talerze zmywają się same…

10. Kiedy ktoś ci mówi: „jesteś piękna”, to najczęściej tak właśnie myśli

Nie podejrzewaj więc od razu, że czegoś od ciebie chce :). Nie zaglądaj do lustra, myśląc, że coś z twoim wyglądem „nie tak”, a on wspaniałomyślnie pragnie cię pocieszyć. Uwierz w to, że dla kogoś jesteś ideałem. Bądź ideałem dla siebie samej.


W życiu nie trzeba być ciągle szczęśliwym, wystarczy być zadowolonym. 9 porad stulatki, które warto wziąć sobie do serca

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2017
Fot. iStock/diego_cervo
Fot. iStock/diego_cervo
Następny

Starsi ludzie bywają zmęczeni, a dla niektórych – męczący. Szkoda, że nie dostrzegamy, że oprócz tego, często są również pogodzeni ze sobą, wewnętrznie szczęśliwi i … mądzrzejsi. Oni noszą w sobie mądrość wynikającą z doświadczenia, z tych wszystkich przeżyć, które jeszcze przed nami. Chętnie się nią z nami dzielą, jeśli tylko zechcemy ich wysłuchać. A wtedy okaże się, że to co najważniejsze, wcale nie musi być trudne…

Warto wziąć sobie do serca, kilka porad pewnej stulatki. Proste prawdy o życiu dotykają nas czasem głębiej, niż najmądrzejsza filozofia.

„Dwa lata temu zostałam zwolniona z pracy. Nie zgodziłam się z tą decyzją, poszłam do sądu, wygrałam”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
14 lipca 2017
Fot. iStock / AlexLinch
Fot. iStock / AlexLinch
 

Dwa lata temu zostałam zwolniona z pracy. Nie zgodziłam się z tą decyzją, poszłam do sądu, wygrałam. Dziś rozwijam się zawodowo ogromnie ciesząc, że sprawiedliwość zwyciężyła.

Chciała udawać, że nic nie widzi, niczego nie słyszy, że to się nie dzieje. Że to zwykły splot przypadków. Bo komu nie zdarza się palnąć jakiejś głupoty w pracy? – Szef mówi o tobie źle, oczernia cię przed kolegami – słyszała. O niej? Jak to o niej, czym zasłużyła sobie na kąśliwe uwagi? Konflikt w pracy zaczął się niespodziewanie. Nagle stała się obiektem drwin przełożonego. Była zaskoczona. Tak ją przecież chwalił, mówił z dumą, że najlepsza, zdolna, ambitna. Że on ją zatrudnia nie z polecenia, ale w oparciu o referencje, wiedział, że ona może pochwalić się niemałymi zawodowymi sukcesami.

Cieszyła się. Która dziewczyna w jej miejscowości ma szansę na tak świetnie płatną posadę? Studia? Przecież każda teraz miała. Ona studiowała za granicą, czasem musiała jeszcze wyjechać do Paryża, dopełnić formalności, dopiąć, dopieścić, dopracować. Urlop? Nie było problemu. Miała konkurencyjne oferty, szef sumiennie dawał podwyżki, by u nich została. Z dumą przedstawiał ją – Pani Natalia, nasza specjalistka.

Rok później była już głupią gęsią. Strasznie się wstydziła, pomyliła się tylko jeden raz, było jej tak bardzo głupio, że zawiodła. Przeprosiła. Wiedziała, że teraz skoncentruje się już wyłącznie na pracy, miała już za sobą skończony doktorat. Tymczasem spotkała ją kontra – jej współpraca z zewnętrznymi firmami została zawieszona. – Dlaczego pan nie jedzie z nami – usłyszała za plecami. Chodziło o ważną konferencję. Bez jej wiedzy i zgody szef zakomunikował, że ona rezygnuje z wyjazdów, a publikacji swoich prac zwyczajnie odmawia. – Zazdrości ci – dotarła do niej smutna prawda. Struchlała.

Kolejne miesiące były podobne. Była pusta, leniwa, tępa. – Nie wyrabiasz się, masz pecha, nie będę ci płacił za godziny nadliczbowe. – Skup się tępa wieśniaczko. – Pani Natalia znów się pomyliła. Za długo jadła, za dużo piła, za często wychodziła do toalety. Źle dysponowała czasem, źle wpinała nawet kartki do segregatora. Po każdej rozmowie z szefem czuła się jak po przesłuchaniu. Była w pułapce.

Poniedziałek? Na samą myśl o początku tygodnia mimowolnie płakała. Przestała spokojnie spać, o jedzeniu nie było mowy. Zaczęły się zawroty głowy, duszności, wizyta u lekarza. Ten z przychodni powiedział – anemia. Drugi w prywatnym gabinecie, że nerwica. – To o czym pani mówi, to mobbing. Zebrała się sobie, poszła na rozmowę. Grzecznie powiedziała szefowi, że on ją obraża, że nie życzy sobie być w ten sposób traktowana. – Spie****aj usłyszała w odwecie. Całość zgłosiła do działu kadr. – To bzdura – skwitowano. W najbliższy piątek została zwolniona.
Usłyszała, że redukcja etatów, w co nie uwierzyła. Miała przecież umowę na czas nieokreślony, chroniły ją jakieś przepisy, jakieś prawo. Była sumienna, miała dobre efekty, dlaczego miała rezygnować? – Zadzwoń, powinien pomóc – koleżanka podsunęła jej numer prawnika. Później był sąd, w pozwie domagała się przywrócenia do pracy. Rozpoczęła się prawdziwa batalia – sąd na świadków powołał współpracowników. – Zrozum, nie możemy zeznawać – przekonywali. Rozumiała, każdemu zależy przecież na pracy. – Nie chcemy się narażać. Mimo oporów wskazała ich bez wyraźnej zgody.

Mieli do niej żal, pod rygorem prawa musieli zeznawać na jej korzyść, ale przeciwko szefowi. Bali się, to zrozumiałe. Czy ich obwiniała? Nie. Próbowała jednak tłumaczyć, że podobna sprawa może dotyczyć przecież każdego. W wyniku zeznań świadków sprawę wygrała. Sędzia uznał, że zwolniono ją bez podania wystarczających powodów. Tym samym firma musiała pokryć koszty procesu i wypłacić odszkodowanie. Po uprawomocnieniu się wyroku miała się stawić się w pracy na nowo.

– Dusza na ramieniu – tak wspomina ówczesny powrót. Zemsta? Nie, nie była podła, nie chciała by szef wyleciał z pracy. Żądała zmiany pionu, możliwości rozwoju pod innymi skrzydłami. Dopięła swego. – Gdyby tylko nie ta atmosfera – wzdycha. W pracy była mijana jak powietrze, nikt jej nie zauważał. Czuła się jakby była trędowata, a ona tak bardzo chciała zakopać wojenny topór. –To nie służyło nikomu – wspomina.

– Przecież mogłaś pójść gdziekolwiek – ostatnio usłyszała. Tylko czy warto zawsze chować uszy po sobie i zwyczajnie się poddawać? Kiedy ją zwolniono była na utrzymaniu męża. Jedna pensja, kredyt, brak sił i motywacji do szukania pracy, zaczepienia się gdzieś na stałe. – Pogwałcono moje prawa, miałam uzasadnienie swojego roszczenia. Cały przebieg postępowania wskazywał na słuszność pozwu, dzięki czemu zostałam przywrócona. Miałam silne poczucie niesprawiedliwości, nie mogłam przemilczeć tego, że mnie tak źle potraktowano.

Na prośbę zarządu podpisała ugodę, nie wystąpiła z dodatkowym pozwem o mobbing. Nie zależy jej na zemście, tylko na rozwoju zawodowym, na tym, żeby sytuacja się unormowała.
– Mobbing to bezpodstawne, ciągłe i długotrwałe dręczenie, zastraszanie, prześladowanie, szykanowanie człowieka w pracy nie tylko przez przełożonego, ale czasem także przez współpracowników, powodujące poczucie bezsilności, upokorzenia i krzywdy, prowadzące w konsekwencji do ogólnego złego samopoczucia i pogorszenia stanu zdrowia ofiary – cytuje. Ja apeluję, żeby zawsze walczyć o swoje i nigdy się nie poddawać. Dziś na nowo rozwijam się zawodowo, wracam do sił, do zdrowia. Wierzę w sprawiedliwość, cieszę się, że zwyciężyła.

Czy jest silną kobietą? – Być może – uśmiecha się nieśmiało. Zawsze dążyła do marzeń. Snuła plany, że skończy liceum w sąsiedniej gminie, wyjedzie na studia, obroni się na piątkę, ba, to jeszcze nie wszystko, bo ona zrobi doktorat. Gdzie ty się pchasz dziecko? – słyszała często od rodziców w domu. Zaryzykowała.– Byli dumni, kiedy rzucałam w górę czapką na absolutorium. Po decyzji sądu przyjechali do mnie już nazajutrz. Duma rozpierała ich po raz kolejny. Nigdy nie widzieli mnie tak zdeterminowanej.


Zobacz także

Fot. iStock / OSTILL

9. Balonowe Mistrzostwa Polski Kobiet. Tak, istnieją takie i koniecznie musicie to zobaczyć!

Fot. iStock / itsmejust

Jak u diabła przetrwać ten piłkoszał?!

Zrób prezent na świąteczny czas – prezent dla siebie