I cholera! Nie ma zmiłuj! Niech boli! Bo tutaj chodzi o moje marzenia!

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
6 czerwca 2017
Fot. iStock/mihtiander
Fot. iStock/mihtiander
 

Dzień pierwszy, zaczynam nowe wyzwanie! Jadę z wielkim entuzjazmem na kolejne szkolenie, na które już dawno miałam chrapkę. Jadę i myślę sobie, że życie jest piękne. Czuję wdzięczność, że wygospodarowałam czas, fundusze, mam zapewnione wsparcie ze strony męża i jego pełną akceptację.

Słońce świeci, jest ciepło, szybko dojeżdżam na miejsce – do malowniczej podwarszawskiej miejscowości, gdzie czas jakby płynie wolniej, a ptaki śpiewają jakby ze 20 razy głośniej, niż w moim dzielnicowym parku.<

Pełnia szczęścia!

Spotykam nowe kobiety. Trenerkę, która dużo gada i ma sarkastyczne poczucie humoru, które lubię. Wyłączam swoje trenerskie „filtry”, nie oceniam, szybko wczuwam się w rolę uczestnika. Już wiem, że będzie dobrze.

Mój entuzjazm stygnie pod koniec tego dłuuugiego dnia. Niski poziom energii w grupie jest nie tylko wyczuwalny, ale i widoczny gołym okiem. Zmęczenie daje o sobie znać. Ogrom materiału. Praca domowa do wykonania na następny dzień i sporo nauki! Wszystko nowe.

Wiedza, którą jakąś tam miałam – zostaje wywrócona do góry nogami. Nic nie wiem! W rezultacie wracam smutna. Na co ja się pisałam! Na co mi to!? Może lepiej dać sobie z tym spokój? Czy aby na pewno ja się nadaję do tego? W mojej głowie milion wątpliwości, lęk, że nie ogarnę tego i nawet nieśmiała chęć rezygnacji. Bo po co mi to! Po co się tak męczyć!

Męczę się wieczorem, główkując nad pracą domową, ćwicząc to, czego się nauczyłam. Kładę się późno spać. Wczesna pobudka, bo na miejscu trzeba być chwilę po 8 rano. Wstaję zmęczona, niewyspana. Wszystko w pędzie. Jadę….smutna. Nie wiem, czy dam radę.

Przejeżdżam kolejne kilometry w zamyśleniu i nagle, jak grom z jasnego nieba – przychodzi odpowiedź! Przecież to moja podświadomość robi sobie ze mnie jaja! Śmieje mi się bezczelnie w twarz! Jej się po prostu nie chce uczyć nowych rzeczy, bo wie ile wysiłku musi włożyć, aby zdobyć nową wiedzę, przerobić ją i nabyć nowe kompetencje.

Uuuu to jest dużo pracy. A jej się nie chce! Przecież to oznacza wyjście ze strefy komfortu, z wygodnego ciepełka, z bezpiecznej skorupki! Wykonania tego, co dzisiaj wydaje się trudne, niemożliwe. Ach ta nieświadoma i już świadoma niekompetencja! Właśnie na to wpadłam. Właśnie w tym momencie to zrozumiałam.

I również w tym momencie przypomniałam sobie, że zawsze tak się dzieje. Zawsze, kiedy zaczynam realizować zupełnie nowe wyzwanie. Zawsze mój umysł podpowiada mi – zrezygnuj! Nie męcz się! Tak jest z każdym celem, który sobie stawiam. Już przy pierwszej trudności pojawia się myśl o rezygnacji, co wynika z lenistwa mojego umysłu! Mojej rozleniwionej, Pani wygodnickiej – podświadomości!

live-your-dream-2045928_1920

Na szczęście już się nie nabieram na to! O nie! Wiem, co wybiorę i wiem, na ile moja motywacja jest silna, aby iść dalej. Wiem,  ile będzie mnie to kosztowało, wiem jak bardzo będę zmęczona w tym najbliższym czasie. Wiem, że jestem zmuszona do poświęceń  i rezygnacji ze wszelkich pobocznych spraw(kolacyjki z przyjaciółmi, spotkanie towarzyskie nad Wisłą, wieczorne wino wypite w letni wieczór i czytanie nowej książki) Wiem. Wiem. Wiem.

I tak sobie myślę, że skoro podjęłam się czegoś, skoro takie miałam marzenie – to nie odpadnę na pierwszym zakręcie. W pocie czoła, z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem – zrobię to! Bo tutaj chodzi o moje marzenie! I cholera! Nie ma zmiłuj! Niech boli! Wytrwam!

Dojeżdżam na miejsce uśmiechnięta i zadowolona. Z otwartą głową i podświadomością, która właśnie dostała porządnego kopa na rozpęd. Jestem w pełni gotowa na kolejny dzień pracy. Konkretnej pracy. Niełatwej pracy.Jakie to szczęście, że tak szybko to wyłapałam. Jakie to szczęście, że przypomniałam sobie, że z każdym tak trudnym początkiem – sukces smakuje tak wybornie!

Właśnie dlatego lubię te trudności. Lubię tę niewygodę. To właśnie w niej dostrzegam największą wartość.

Bo czym byłaby realizacja marzeń bez wysiłku i zaangażowania na 100%? Czy w ogóle możliwe jest zrealizowanie marzeń bez wysiłku? Ciekawa jestem, z czym Tobie kojarzy się realizowanie marzeń.

Bo dla mnie, to jest determinacja + ciężka praca + wyrzeczenia i poświęcenia + wytrwałość w pokonywaniu trudności + świadomość po co mi to (moje dlaczego).Jeśli więc sądzisz, że marzenia spełnia się ot tak, to jesteś w błędzie. Nie wierz tym, którzy mówią, że to takie proste. To nie jest proste. Czasem nawet nie takie przyjemne, jak Ci się wydawało. Ale najważniejsze, że realne i osiągalne. Bo swoje marzenia spełniasz tylko Ty, swoją codzienną pracą i codziennym wychodzeniem ze swojej strefy komfortu.Pytanie, czy jesteś na to wszystko gotowa/y?

Ps. Wejście na ten szczyt – Trzy Korony w Pieninach, z mężem, ze znajomymi oraz czwórką dzieci kosztowało mnie zdarte pięty, zakwasy w udach i łydkach, pot, zmęczenie z powodu zajmowania dzieci wszystkim, czym się dało, aby tylko nie zauważyły, że wchodzą tak wysoko. Trasę pokonaliśmy w 2 godziny wraz z zejściem! Ludzie na szlaku komentowali, jak dzielne są nasze dzieci i zupełnie nie marudzą 😉 Dla tego widoku warto było!

Poznaj holistyczny projekt dla kobiet CRAZY WOMEN GO HEALTHY i odnajdź swoją wewnętrzną MOC


50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób 1 – POZNAJ SIEBIE

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
14 czerwca 2017
Fot. istock/GlobalStock
Fot. istock/GlobalStock
 

To cykl subiektywnych sposobów na szczęśliwe życie i bycie szczęśliwą kobietą. Mężczyzną również, bo chyba będzie dosyć uniwersalnie 😉

W dzisiejszych czasach dużo trąbi się o szczęściu. Mam wrażenie, że to nawet taki przymus społeczny. Nie jesteś szczęśliwa? Jesteś niespełniona? No to chyba nie mamy o czym rozmawiać!

2 razy w tygodniu przedstawię Ci moją, subiektywną wizję szczęścia, do którego dochodziłam hmmm… latami. Nie chcę Ci nic narzucać, kazać, a już tym bardziej robić z siebie Guru od Szczęścia. Mam tylko nadzieję, że odnajdziesz coś dla siebie, choćby jeden sposób sprawdzony przeze mnie okaże się odpowiedni dla Ciebie. Chcę pokazać Ci, że szczęścia nie zapewnią Ci żadne cudowne amulety, wypowiadane mantry ani żadne inne czary. Szczęście mieszka w każdym z nas i tylko od nas zależy, czy je wydobędziemy, czy tez nie.

Zainspiruj się, przemyśl i zastosuj jeśli masz ochotę. A jeśli okaże się, że któryś z moich sposobów działa na Ciebie – podziel się w komentarzu J

Sposób 1 – POZNAJ SIEBIE

Czy wiesz kim jesteś? Czy wiesz jaka jesteś? Czy masz świadomość za co siebie lubisz, cenisz i co mogą cenić w Tobie inni? Co jest Twoją mocną stroną? Co Cię wyróżnia? Co czyni Ciebie wyjątkową? Jakim jesteś facetem, jaką kobietą? Jakie pełnisz role w życiu? Czy wolisz być , czy mieć? Brać, czy dawać? Co lubisz robić w wolnym czasie? Jakie masz pasje, zainteresowania, wartości?

Jeśli nie potrafisz  odpowiedzieć na powyższe, przykładowe pytania, to skąd masz wiedzieć jak być szczęśliwym człowiekiem!? Skąd masz wiedzieć, co Cię uszczęśliwi?

Teraz zdradzę Ci swój sekret!

Przez wiele lat nie umiałam odpowiedzieć na te pytania. Wydawało mi się, że wiem kim jestem ale kiedy przychodziło co do czego, nie umiałam jednoznacznie powiedzieć czegoś konstruktywnego o sobie.

Przebywałam w różnych środowiskach, wychowywałam się z różnymi ludźmi. Wszędzie szybko i łatwo adaptowałam się. Wszędzie bez trudu odnajdywałam się i swobodnie dogadywałam się z ludźmi. Jednak nadal nie wiedziałam kim jestem.

Jeśli wychowałaś się w latach 90-tych zapewne pamiętasz subkultury, które wtedy „panowały” na ulicach.  Punki, dresiarze, skejci, rolkarze, metale, grunge’owcy….

Najbliżej było mi do skejtów. Lubiłam szerokie spodnie z krokiem w kolanach, obszerne bluzy, hip-hop i chłopaków robiących triki na desce. Wagary i spotkania ze znajomymi pod słynnym Capitolem. Imponowało mi to.

Jednak, z upływem czasu zrozumiałam, że skejtówa ze mnie żadna – skoro sama nie lubiłam jeździć na desce bo sto razy bardziej wolałam jazdę na rolkach. Ups – deska kontra rolki! W tamtych czasach kichą było być rolkarzem… Nie byłam ani jednym, ani drugim. Nie chciałam również być tzw. pozerem – kimś kto udaje kogoś kim nie jest. Zupełnie nie czułam tego.

Lata mijały, zmieniałam szkoły, środowisko. Zmieniała się moda i panujące zwyczaje. W sumie, to wszystko nie miało tak naprawdę żadnego znaczenia. Bo ja nadal nie wiedziałam kim jestem. Oczywiście, był to proces adolescencji i naturalnego kształtowania się osobowości oraz tożsamości, określania celów w moim życiu. Sprawdzania się w różnych rolach i weryfikowania, tego jak widzą mnie inni. Jednak mam wrażenie, że kiedy większość ludzi już wiedziała, że w przyszłości będzie lekarzem, weterynarzem czy adwokatem, ja nadal nie wiedziałam kim chcę być. I kim jestem.

Zupełnie nie znałam siebie. Często działałam wbrew sobie. Często robiłam, to co chcieli inni – bo uważali, że takie rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze. Asertywność na najniższym poziomie – bo nie wypada… Uległość, bierność lub agresja, no bo jak się robi coś wbrew sobie, to trudno o inne zachowanie.

Miałam ogromną trudność aby zdefiniować siebie. Określić do końca. Miałam wrażenie, że nie jestem sobą do końca, że nie pokazuję prawdziwej osobowości. Bałam się być sobą w pełni. Bałam się opinii innych. Bałam się odrzucenia lub krytyki.

Sytuacja zmieniła się, kiedy zaczęłam studiować psychologię i zaglądać bardziej w głąb siebie. Z biegiem czasu poznałam siebie. Dowiedziałam się kim naprawdę jestem, jaka jestem. Co jest dla mnie ważne i dlaczego dokonuję takich, a nie innych wyborów. Czym się kieruję w życiu i jakie to ma znaczenie.

Poznałam swoje mocne, ale również swoje słabe strony. Zrozumiałam, że pewne rzeczy mogę zmienić i tylko ja mam decydujący wpływ na siebie, na to jaka jestem i jak wygląda moje życie.

Pamiętam doskonale każdy przełomowy moment kolejnego odkrycia. Te momenty zdarzają się cały czas. Bo jestem bardziej świadoma i wiem, co chcę zmieniać albo co wzmacniać. Wiem, jak to robić. Jestem ciekawa siebie i siebie w tym świecie. A to wszystko sprawia, że – jestem szczęśliwa.

Jeśli czytasz to i czujesz, że jesteś tam, gdzie ja kilka lat temu – że nadal nie wiele o sobie wiesz – to zachęcam Cię abyś zajrzała w głąb siebie i zadała sobie jedno pytanie: KIM JESTEM?

Daj sobie czas, bądź cierpliwa. Odpowiedź może nie przyjść od razu. Być może to pytanie sprawi Ci trudność. Być może odpowiedź będzie klarowała się partiami, stopniowo. Zanotuj wszystko, co przyjdzie Ci do głowy. Nie oceniaj. Nie krytykuj. Po prostu przyjmij to, co podsuwa Ci umysł.

Poznawanie siebie to proces ale właśnie ten proces jest według mnie drogą do tak zwanego i tak upragnionego szczęścia.

Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że odkryjesz kim naprawdę jesteś!

 

 

 

 


Dzieckiem być – dla każdego oznacza coś innego…

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
1 czerwca 2017
brothers-457237_1920
 

To dostawać dużo buziaków i przytulasów od rodziców
To móc liczyć na swoją mamę i tatę w każdej chwili
To tupnąć nogą, głośno krzyknąć sprawdzając granice cierpliwości rodziców.
To dostawać buziaczki na dobranoc i dzień dobry.
To słyszeć słowa matki, że jestem piękna, mądra, dobra i ważna.
To słyszeć słowa ojca, że wszystko co chcę w życiu osiągnąć zależy wyłącznie ode mnie.
To czuć miłość rodziców każdego dnia.
To bycie akceptowanym przez bliskim niezależnie od tego jaki/jaka jestem.
To móc przyjść z każdą sprawą do mamy i taty.
To bycie wysłuchanym z uważnością i szczerym zainteresowaniem.
To niepokój rodziców kiedy nie wracam długo do domu.
To troska o mnie do końca dni rodziców.
To słowa otuchy i pokrzepienia zawsze i w każdej okoliczności.
To radość i smutki przezywane z bliskimi.
To frustracje i ekscytacje przezywane z taką siłą, jakby jutra nie było.
To pierwsze miłości, które na zawsze nas odmieniają.
To czas beztroskiej zabawy do późnego wieczora
To powtarzanie słowa „zaraz” kiedy mama każe wracać z podwórka.
To wspólne wypady do kina u na lody z rodzicami.
To wspólne robienie ciasta i wyjadanie surowego palcami z miski.
To wchodzenie na drzewa i zdarte kolana.
To skakanie, bieganie bez zmęczenia.
To pierwsze rozczarowania.
To pierwsze sukcesy i pochwały.
To śmiać się wszędzie i zawsze, tak jakby nikt nie słyszał.
To umiejętność cieszenia się każdą chwilą.
To spontaniczne decyzje i brak dłuższej analizy.
To niezastanawianie się co pomyślą inni.
To nie analizowanie co będzie jutro.
To bycie TU I TERAZ całym sobą.
To przymierzać szpilki i korale mamy.
To podkradać jej ulubione szminki i błyszczyki.
To mówić i zachowywać się jak tata.
To być bujanym na huśtawce najwyżej, jak się da przez ojca.
To tańczyć i skakać z mamą do ulubionej piosenki.
To śpiewać głośno jadąc samochodem.                                                         To babrać się w błocie i chlapać się w kałużach.                                         To mieć brudną sukienkę i buzię umazaną czekoladą.                             To wspólne gilgotki na dywanie z mamą i tatą. 

To popołudniowa głupawka.
To umiejętność robienia nic i zrobienia czegoś z niczego.
To śmiech i prawdziwe szczęście.
To nauka wartości i naśladowanie dorosłych zarówno świadome, jak i nieświadome.                                                                                                    To kochać i być kochanym. 

Dzieckiem być to największy dar od życia ❤️
Miej zawsze wewnętrzne dziecko w sobie!

Pięknego, radosnego DNIA DZIECKA dla wszystkich małych i dużych dzieci ❤️

A co dla Ciebie oznacza Dzieckiem być?

Zbuduj siebie. Pokochaj siebie. Odkryj swoją wewnętrzną MOC. Zacznij budować lepsze relacje z ludźmi