Masz rozmowę o pracę? 5 rzeczy, które musisz ze sobą zabrać

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2018
Fot. iStck/pixelfit
Następny

Przed tobą wielkie wydarzenie – rozmowa o pracę. I w dodatku chodzi o stanowisko, o którym marzysz od dawna. Nic dziwnego, że jesteś zdenerwowana. Chciałabyś przecież wypaść jak najlepiej. Oczywiście, najważniejsze są twoje kwalifikacje, zdobyte doświadczenie i wiedza, którą posiadasz. Wszystkie te plusy łatwo jednak stracić w bezpośrednim kontakcie – wtedy, gdy zrobisz złe, pierwsze wrażenie, zapomnisz o czymś ważnym lub będziesz sprawiała wrażenie osoby roztargnionej i będącej myślami gdzieś daleko. Dlatego do rozmowy o pracę trzeba bardzo dobrze się przygotować. 

Ogromne znaczenie ma twój ubiór. Przede wszystkim to ty musisz czuć się dobrze i swobodnie. Ubierz się schludnie, adekwatnie do miejsca, w którym szukasz pracy. W jednym zawodzie dobrze widziany jest elegancki garnitur, w innym nutka szaleństwa i kreatywność. Niezależnie od tego, do którego modelu próbujesz się dopasować, musisz myśleć o swojej wygodzie. Nie ma nic gorszego od wżynającego się stanika, za małej koszuli, która rozchodzi się na wysokości biustu, czy spódnicy, którą trzeba non stop poprawiać.

Odpowiednia stylizacja to jedno. Drugą, bardzo ważną rzeczą jest merytoryczne przygotowanie. Musisz dowiedzieć się wszystkiego na temat firmy, do której rekrutujesz – poznaj jej historię, osiągnięcia, zastanów się nad planami rozwoju. W tym kontekście istotne jest to, co ty możesz zaoferować potencjalnemu pracodawcy. Dlaczego jesteś idealną kandydatką na to stanowisko. To dobry moment, żeby jeszcze raz przypomnieć sobie wszystko, co osiągnęłaś. Przeanalizować sobie swoje zalety. Wszystko po to, by w rozmowie mieć jak najwięcej argumentów, przemawiających za twoją osobą.

W kwestii dobrego, pierwszego wrażenia istotne jest coś jeszcze – twoje zaangażowanie i przygotowanie do spotkania. Chodzi o to, żebyś wyglądała jak profesjonalistka. To wcale nie jest takie trudne. Musisz tylko pamiętać, żeby idąc na rozmowę rekrutacyjną zabrać ze sobą kilka rzeczy. Oto one:

Kontakt do firmy

Wychodząc z domu, upewnij się, że masz przy sobie numer telefonu do osoby, którą czeka cię spotkanie lub chociaż numer ogólny do sekretariatu bądź recepcji. Nawet jeśli wyszłaś sporo przed czasem i szanse na spóźnienie są znikome, musisz brać to pod uwagę. Mając przy sobie numer telefonu, unikniesz nerwowej sytuacji. Lepiej zadzwonić i poinformować o swoim spóźnieniu (a różne rzeczy dzieją się na drodze), niż udawać, że „przecież świat się nie zawali, jak przyjadę 5 minut później”.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

List do fircyka, który nie rozumiał, że spotykał się z samotną matką. „Spadaj, dupku!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 kwietnia 2018
Fot. iStock/Kikovic
Następny

Po tym całym cyrku z rozwodem nie sądziłam, że coś jeszcze jest w stanie mnie w życiu zaskoczyć. Moment, cofam. „Coś” – tak, ale na pewno nie faceci. Wydawało mi się, że poznałam już wszystkie wasze twarze i różne sztuczki. Myliłam się. Los chciał, żebyś na moje drodze pojawił się Ty – samotny, pełny energii i ponoć szaleńczo zakochany. Tak przynajmniej mówiłeś. Zapewniałeś, że wszystko rozumiesz i wszystkiemu podołasz. No to przykro mi, kochanieńki, ale nie podołałeś. 

Wydawało ci się, że to będzie takie lekkie, łatwe i przyjemne. W sumie – nie Twój dzieciak, więc i nie musisz czuć się zobowiązany do jego wychowywania. Niby gdzieś tam jest, żyje, przewija się, ale to generalnie nie Twój problem i nie Twoje zmartwienie. Nie dziecko jest tu ważne, a matka. A ta skradła Twoje serce. Piękna, zadbana, wolna i ambitna. Zrobiło na Tobie wrażenie, jak potrafię ogarniać i pracę, i dom, i dziecko. Teraz już właściwie nie wiem, czy faktycznie byłeś zakochany, czy może wyrachowany. Bo muszę przyznać, że sprytnie sobie to wymyśliłeś.

„Związek z kobietą po przejściach” – brzmi trochę przerażająco, ale przecież ma swoje plusy. Swoje przeszła, więc nie będzie zaraz wymagać pierścionka zaręczynowego i ślubu. Jedno nieudane małżeństwo ma już przecież za sobą i nie będzie już tak ślepo wierzyć w romantyczną miłość do grobowej deski. Nie będzie też jęczeć, że chce mieć dziecko. Jedno (a czasem więcej) już ma i sama widzi, jaka to ciężka praca wychować i utrzymać takiego dzieciaka. A jak już wcześniej wspomniałam – i jedno i drugie mimo wszystko jest na jej barkach, nie na Twoich. Trudno, żebyś cudzego bachora niańczył i traktował jak swoje. Tolerujesz – to już dużo. A może inaczej. Wy wolicie używać zwrotu „dziecko mi nie przeszkadza”. Och, dziękuję! Doprawdy? Cudownie, bądźmy razem!

Teraz widzę, że w pewnym sensie było Ci ze mną po prostu wygodnie. Nie nalegałam na wspólne mieszkanie, bo potrzebowałam czasu, żeby siebie i dziecko oswoić z nową sytuacją. Za to Ty zawsze byłeś u mnie mile widziany i wykorzystywałeś to. Fajnie raz na jakiś czas zjawić się w mieszkaniu, gdzie jest posprzątane i zawsze ugotowane. Gdzie czeka troskliwa i kochająca kobieta, która z wytęsknieniem patrzy za wybrankiem swojego serca.

Tak, my wszystkie łakniemy miłości, opieki, wsparcia. Szczególnie, gdy jesteśmy samotnymi mamami. Gdy każdego dnia musimy stawiać czoła potężnym wyzwaniom. Takim, przy których niejeden z was obsrałby się ze strachu.  I z jednej strony ta nasza siła was przyciąga, a z drugiej odpycha. Bierzecie więc to, co wam pasuje. Najczęściej dobrą zabawę, domowy obiad i seks.

A potem, gdy orientujecie się, w jaki gówno wdepnęliście, zabieracie zabawki i w długą.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

11 subtelnych sygnałów świadczących o zaburzeniach odżywiania. Granica jest bardzo cienka…

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2018
Fot. iStock/ronstik
Następny

Myśląc o zaburzeniach odżywiania, przed oczami mamy dwa obrazki. Na jednym widzimy wychudzoną kobietę przed lustrem, która stoi w samej bieliźnie i analizuje każdą fałdkę na swoim ciele. W jej wielkich oczach widać wyłącznie przerażenie i niechęć do siebie. Na drugim obrazku jest młoda kobieta z lekką nadwagą. Opycha się jedzeniem, ale ewidentnie nie czerpie z tego przyjemności. Ona już wie, jak skończy się ten kolejny napad głodu. Anoreksja lub bulimia – zawsze w skrajnych przypadkach. Tak postrzegamy zaburzenia odżywiania. Właśnie dlatego nie dostrzegamy u siebie pierwszych, niepokojących objawów. Wydaje nam się, że to nie nasz problem. Nas to nie dotyczy. My jesteśmy normalne.

A potem nagle, zupełnie przypadkiem i kompletnie nieoczekiwanie przekraczamy cienką, czerwoną linię, za którą spada się w dół. Niewiele potrzeba, żeby zamienić się w kobietę z pierwszego lub drugiego obrazka.

Zaburzenia odżywiania występują częściej niż nam się wydaje. To, jak i w którą stronę się rozwiną, zależy od naszej psychiki, pewności siebie, akceptacji otoczenia. Dowiedz się, czy ten problem dotyczy ciebie.

Cały czas myślisz o jedzeniu

Nie ma znaczenia, czy spędzasz cudowny weekend z dzieciakami, czy jesteś zarobiona w pracy – twoje myśli wciąż krążą wokół jedzenia. Wyobrażasz sobie, co byś zjadła, jak przygotowałabyś jedzenie. Zastanawiasz się, ile kalorii mają poszczególne produkty, z czego lepiej zrezygnować i czy stanie się coś złego, jeśli trzeci dzień z rzędu zjesz wieczorem coś bardzo niezdrowego. Gdybyś miała podliczyć, dobrych kilka godzin w ciągu dnia myślisz o jedzeniu. Bywasz z tego powodu zmęczona i poirytowana.

Sukcesy dietetyczne dają ci satysfakcję

Czujesz się lepsza, mądrzejsza, ładniejsza, gdy uda ci się przestrzegać diety? Jeden kilogram mniej na wadze powoduje, że nagle inne problemy stają się mniejsze lub wręcz znikają? Dostajesz jakiejś dziwnej mocy, kiedy potrafisz kontrolować swoją dietę? Zaburzenia odżywiania często zaczynają się bardzo niewinnie. Właśnie od zdrowego jedzenia, zwykłego jedzenia. Później przestrzeganie diety staje się sensem istnienia.

Unikasz rozwiązywania problemów

Nie radzisz sobie z poważnymi problemami, które się pojawiły i starasz się je od siebie odsunąć. Uciekasz w dietę i dbanie o wygląd fizyczny. Dzięki temu masz poczucie władzy nad swoim życiem. Wydaje ci się, że wszystko ogarniasz, triumfujesz. W rzeczywistości staczasz się w dół.

Analizujesz wszystkie etykiety

Nie ma nic złego w czytaniu etykiet spożywczych. Ba! To całkiem dobry nawyk. Problem w tym, że ty robisz to bardzo skrupulatnie i dokładnie. Znasz każdy składnik, wiesz, czego unikać, co szkodzi, co tuczy. Zaczynasz dzielić produkty na „dobre” i „złe”, przy czym z czasem coraz więcej z nich znajduje się na tej drugiej liście. Być może są to początki ortoreksji – zaburzenia, które wiąże się z jedzeniem wyłącznie „zdrowych” rzeczy, przy czym „zdrowe” są zdefiniowane przez samego chorego.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Fot. iStock / Georgijevic / Baluchis

Prowadzisz własną firmę? Opowiedz nam o niej! Ruszamy z akcją #Kobiety biznesu Rakiety

Fot. Pixabay / langll /

Zima stulecia? Czy to możliwe w tym roku? Synoptycy zapewniają, że tak

Fot. iStock /  piranka

Czy jesteś już pracoholikiem? Sprawdź, po której stronie cienkiej linii stoisz