Realizuj cele, spełniaj marzenia i unikaj tych pułapek – oddalają cię od sukcesu

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
21 sierpnia 2016
Realizuj cele, spełniaj marzenia i unikaj tych pułapek - oddalają cię od sukcesu
Fot. iStock/ focusstock
 

Sukces – w jakiejkolwiek dziedzinie – to coś, o czym marzy niemal każdy. Dlaczego więc czasami mimo chęci i szczerych deklaracji nie potrafimy osiągnąć zamierzonych celów? Zły los, brak szczęścia, niefortunny splot okoliczności, niespodziewane przeszkody napotkane po drodze – tłumaczyć można się na różne sposoby, ale zamiast szukać wymówek, lepiej sprawdzić, czy nie wpadliśmy w jedną z pułapek, która dzieli nas od realizacji naszych celów i marzeń.

Przekładanie swoich celów na mityczne „kiedyś”

Od poniedziałku, od jutra, od nowego roku. Za chwilę, za niedługo, niebawem, kiedyś – można w nieskończoność odkładać swoje cele i marzenia na później, ale takie działanie z pewnością nie pomoże nam w ich realizacji. Jeśli w naszej głowie pojawia się jakiś cel najlepiej od razu zaplanować działania zmierzające do jego osiągnięcia. Nawet jeśli nie możemy zacząć od dzisiaj, warto ustalić konkretną datę, nakreślić krok po kroku strategię i trzymać się jej przez cały czas. Samo nic się przecież nie zrobi!

Czekanie aż będziesz NAPRAWDĘ gotowa

Pytanie tylko, czy kiedykolwiek poczujesz, że jesteś w pełni gotowa i możesz zacząć działać? A co jeśli tak się nie stanie – porzucisz swój cel i zrezygnujesz z niego? Lepiej zacznij realizować plany już teraz, zaraz – emocje temu towarzyszące i pierwsze osiągnięcia z pewnością skutecznie cię zmotywują i upewnią w podjętej decyzji.

Nie przewidywanie trudniejszych momentów

Jeśli zakładasz, że od początku do końca zrealizujesz swój cel bez potknięcia i kryzysowych momentów, to tylko oddalasz od siebie swój sukces. Zmiany nie są łatwe. Rozwój nie zawsze jest bezbolesny. Lepiej z góry założyć jakie trudności możesz napotkać, z czym przyjdzie ci się zmierzyć i ustalić plan interwencji kryzysowej – dzięki niemu będziesz czuć się pewniej i bezpieczniej, gdy przyjdzie trudniejszy czas.

Myślenie typu „błąd = porażka”

Czasami warto zrobić krok w tył, by zyskać lepszą perspektywę i nabrać rozpędu. Może się zdarzyć, że coś schrzanisz, nawalisz, zapomnisz o czymś ważnym, będziesz musiała wprowadzić poprawki – i co z tego? Najważniejsze, że wciąż będziesz dążyć do realizacji celu i nie poddasz się. Nie załamuj więc rąk, gdy popełniasz błędy, tylko zakasuj rękawy i do dzieła!

Brak odpowiednich priorytetów

Łatwo jest powiedzieć „chcę schudnąć”, „chcę zmienić pracę” albo „chciałabym przebiec maraton”, ale trudniej uczynić ze swojego celu życiowy priorytet. A w tym właśnie tkwi tajemnica sukcesu – by nie tylko chcieć, nie tylko o tym mówić, ale rzeczywiście działać i wprowadzić zmiany w swoim życiu. Najlepiej jest zaplanować każdy krok i  w swój codzienny kalendarz wpisać czynności, które zbliżają nas do realizacji marzenia. Łatwo nie będzie, ale nikt nie obiecywał zysków bez ciężkiej pracy.

Bagatelizowanie czekających cię przeszkód

Droga do sukcesu to nie spacer po parku, a raczej bieg stromą, wyboistą ścieżką pełną zakrętów, wystających korzeni i progów zwalniających. Zamiast powtarzać, że „jakoś to będzie” i że napotkana przeszkoda to „pikuś” i „pestka”, skup się na myśleniu o czekającej cię pracy i rozwiązaniu trudności. Nie myl wewnętrznej siły z zuchwałością i zbyt dużą pewnością siebie. Jeśli myślisz, że wszystko pójdzie bez najmniejszego problemu i realizacja celu będzie niczym bułka z masłem, to lepiej zmień nastawienie – przezorna kobieta zawsze ubezpieczona i przygotowana na najgorsze!

Zbyt szybkie poddawanie się

Niecierpliwość jest wrogiem zmian. Chcielibyśmy widzieć efekty naszych starań już, zaraz, natychmiast, ale czasami po prostu się nie da. Pamiętaj jednak, że nawet jeśli realizacja celu trwa dłużej niż zakładałaś, nie znaczy to, że nigdy nie dotrzesz do mety. Włożony przez ciebie wysiłek prędzej czy później przyniesie owoce – motywuj się myślą o ich słodkim smaku czekającym na końcu drogi.

Ustawienie poprzeczki zbyt wysoko

Zbyt dużo na raz i zbyt szybko to prosta droga do… porażki! Poprzeczka ustawiona zbyt wysoko będzie tylko źródłem frustracji i niezadowolenia. Lepiej jest działać metodą małych kroczków i etapami zmierzać do sukcesu, niż założyć sobie coś nierealnego do spełnienia. Podziel swój wielki cel na kilka mniejszych i ciesz się z każdego małego osiągnięcia, które zbliża cię do ostatecznego sukcesu.

Sabotowanie swoich działań tuż przed linią mety

Już jesteś niema na mecie, już widzisz zarys swojego sukcesu, ale niespodziewanie coś cię od niego oddala. Coś albo ktoś – może nawet ty sama? Ten czekający na końcu sukces może przerażać, być może pomimo tylu starań i włożonej pracy nie do końca wierzysz w jego osiągnięcie, a może boisz się, że ktoś ci go odbierze. Bez względu na powody bądź ze sobą szczera i nie poddawaj się – zasłużyłaś na zwycięstwo, pracowałaś nad osiągnięciem tego celu, jesteś tego warta.


Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz

Zapisz


„Must have” – co spakować do małej, wakacyjnej walizki?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 sierpnia 2016
Fot. iStock / eb_ra
 

Wakacyjny sezon trwa. Każda z nas czasem w pośpiechu pakuje walizkę, jakby wyjeżdżała na miesiąc, a nie na 7 dni… By nie dźwigać niepotrzebnie całej szafy, dowiedz się, co w tym sezonie jest najmodniejsze i co nadaje się na różne wyjazdowe okazje.

– Jeśli mamy mało miejsca w walizce to wystarczy zabrać 6-7 podstawowych rzeczy, które sprawią, że nasz wakacyjny look będzie modny i praktyczny. Taką podstawą, którą proponują wszyscy styliści są szorty – mówi newsrm.tv Paulina Grajek, KHAKI Showroom.

1. Szorty

Najlepiej ciekawie wykończone. Poszarpane, z ćwiekami, frędzlami, pomponikami, dziurami lub naszywkami. Mimo że to nie jest duży kawałek materiału do zagospodarowania, to odpowiednie ozdoby sprawiają, że będziesz wyróżniać się w tłumie. Ich głównym atutem jest to, że są wygodne. Szorty, również materiałowe, pasują do praktycznie każdej stylizacji.

2. Bluzka/sukienka z odkrytymi ramionami

To absolutny hit sezonu! Jeśli chcesz być modna- pokaż ramiona! Poza tym jest to również praktyczny trend. Takie ubrania są bardzo wygodne, a uzupełnione o odpowiednie dodatki tworzą- raz luźny look na plażę lub wycieczkę, a raz zmysłowy i seksowny na wieczorną, wakacyjną imprezę.

3. Espadryle lub klapki

Powróciły w pięknym stylu. Espadryle najlepiej skórzane, by stopa oddychała, a materiał dopasował się do jej kształtu. Mocne kolory mile widziane tego lata. Natomiast swój comeback w wielkim stylu mają klapki. Obecnie są dużo Modniejsze od popularnych w ostatnich latach japonek. Wybierz klapki w metalicznych barwach, złota, srebra lub mosiądzu- modny look masz wtedy w kieszeni.

4. Długa kamizelka

To kolejny element, który przeżywa swoją „drugą młodość”. Gwiazdy noszą ją zarówno do sukienek, jak i do szortów. My proponujemy taką z zapięciem, dzięki któremu w ciągu dnia będzie doskonale wyglądać rozpięta do szortów, a nocą posłuży jako sukienka na plażowej imprezie- to sprytny sposób, by zaoszczędzić przestrzeń w walizce.

5. Bandama lub chustka na włosy

To ciekawy element, który był częścią niemal każdej subkultury. Od hip-hopu po metal i rocka. Obecnie przewiązane nią włosy do plażowego stroju lub na festiwalu, stanowią bardzo modne i praktyczne uzupełnienie modnego looku.

6. Oczywiście kostium kąpielowy

Najlepiej taki, który będzie można nosić do szortów. Stanik warto dopasować do swojej sylwetki i wielkości biustu. Dla dziewczyn z dużym biustem polecany jest stanik usztywniony, zawiązywany na szyi z pełną, zabudowaną miseczką. Te z nas, które mają mały biust, mogą wybrać taki z falbanką, marszczeniami lub frędzlami przy staniku- to optycznie powiększy piersi. Modne są neonowe kolory, kontrastowe przeszycia oraz drobne kwiatowe wzorki, oraz cienkie paseczki.


Artykuł pochodzi z serwisu obcasy-logo1x-4


Dobre życie jest najlepszą zemstą

Małgorzata Mueldner
Małgorzata Mueldner
20 sierpnia 2016
Dobre życie jest najlepszą zemstą
Fot. iStockk / praetorianphoto

– Za rok o tej porze będzie pani w zupełnie innym momencie swojego życia – powiedziała mecenas B, kiedy spotkałyśmy się ostatni raz przed rozprawą rozwodową.

Rok minął, sama nie wiem kiedy. Spotykam go w urzędzie, mamy jeszcze ostatnie wspólne formalności do załatwienia – coś trzeba wykreślić, coś przepisać taka przedłużona porozwodowa rzeczywistość.

Po staremu

Docieram na miejsce oczywiście spóźniona, a on oczywiście wścieka się, że marnuję jego cenny czas. Cóż… za dobrze znam te wszystkie nagłe i krótkotrwałe napady furii, żeby się nimi przejmować. Uśmiecham się, więc na przywitanie i w oczekiwaniu przy okienku opowiadam o denerwujących zwyczajach naszego syna, o ciekawostkach z mojej pracy, o swoich planach, a on słucha… nieco zakłopotany. W tym zakłopotaniu zapomina się od czasu do czasu i zadaje pytanie: – A warzywa kupujesz nadal u pana Zbyszka?. – Oczywiście, że tak – odpowiadam. I uciekam na chwilę do swojego bezpiecznego świata, do wszystkich miejsc i osób, które zostały ze mną.

Nim zaczniemy składać podpisy na dokumentach, on jeszcze zapyta czy mięso też kupuję tam, gdzie zawsze, i powie, że tak dużo osiągnęłam przez ten rok, i żebym schowała dowód do torebki, bo zaraz zgubię. A ja spojrzę na niego i pomyślę: „ A mnie nie obchodzi gdzie i co kupujesz, nawet nie bardzo interesuje mnie gdzie mieszkasz”. I w tym właśnie momencie dociera do mnie, że jestem w zupełnie innym momencie mojego życia.

Inaczej a tak samo

Z urzędu maszerujemy do mojego samochodu, trzeba jeszcze podjechać w jedno miejsce. On siada na fotelu pasażera, podnosi moją torebkę, ustawia na podłodze obok koszyka, robi sobie miejsce na nogi…tak zwyczajnie, jak zawsze, jak w naszym samochodzie i w naszym życiu. Mówi, żebym skręciła w prawo, bo będzie wygodniej i jeszcze uważała na tego kretyna, który wszystkim zajeżdża drogę. A ja słyszę te słowa, ale jakoś nie pasują mi do mojej drogi… życiowej. Bo ona jest już inna, pokonuję ją sama.

Trzeba zapłacić za parkometr, więc pytam go, czy ma monety. – Oczywiście – odpowiada. A ja myślę, że oczywiście nie mam i widzę jak ukradkiem przewraca oczami, ale lekko się uśmiecha. Ja uśmiecham się do siebie, wszystko we mnie się śmieje. Podnoszę głowę do góry i pewnie stąpam u jego boku, ale zupełnie z boku…w tej cudnej amarantowej sukience, której jeszcze rok temu nie miałam śmiałości na siebie założyć. Ale co ja od siebie chciała w zeszłym roku? Byłam chuda jak patyk i wynędzniała,  wypłakałam całą tkankę tłuszczową – nic nie mogło odznaczać się pod sukienką! Dzisiaj rano natomiast bez wahania ściągnęłam ją z wieszaka i mimo, że tkanka tłuszczowa ma się zdecydowanie lepiej, stwierdziłam, że wyglądam w niej bosko. Tak, jestem w innym momencie swojego życia – to pewne.

Inna!

Zerkam na niego i myślę sobie, że wygląda dziwnie. Nowa stylistka wzięła się ostro do roboty, co widać już było wcześniej po zmianach w stylu życia, zaprowadziła porządki w sercu, głowie i garderobie również. Niegdyś luz, który zawsze go cechował i pewna niedbałość, jeśli chodzi o kwestie ubioru zostały wyparte przez szyk, prawdziwy miejski szyk. Najwyraźniej musi być modnie za wszelką cenę – tą na metce i tą, którą również ponosi on wbijając się w zbyt obcisłe garniturki, marynareczki i buciki. Widać wyraźnie, ze stylistka nie akceptuje tego, co zastała – pracuje nad wszystkim…w wolnym czasie też. To niestety może spowodować efekt odwrotny do zamierzonego, bowiem wydzwanianie z pretensjami,  kiedy on spędza wakacje z synem, powoduje za duży ucisk…w żołądku przy spożywanej akurat kolacji.

– Mamo ta kobieta ojca jest jakaś potworna. Ciągle robi mu awantury, że za mało poświęca jej czasu. A on już ma dosyć, powiedział, że poszuka sobie nowej – opowiada mi syn, który wrócił z męskiej wyprawy ze swoim tatą.

Obiecałam sobie, że nie będę komentować, że nie będę matką krytykująca ojca, że nie zajmę stanowiska, jeśli chodzi o kwestie związane z jego kobietą. I chociaż bywały momenty trudne, – jako tako wytrzymałam. Nadrabiałam z przyjaciółkami. Teraz jednak wybucham śmiechem, wybucha śmiechem mój syn. – To jakaś wariatka, mówię ci – dodaje. I tak pozostawiamy ten temat, wracamy do naszych naleśników w obawie, że wystygną. A ten śmiech… cóż, jestem tylko kobietą i to nie super woman z komiksu, co potwierdza brak tego super wcięcia w talii, nie mówiąc już o bujnym biuście.

I ponownie uświadamiam sobie, że jestem w innym momencie mojego życia. Może nie przypominam bohaterki komiksu, ale wielu książek jak chociażby „Zemsty kobiety w średnim wieku” E.Buchan – na pewno. Bo co może zrobić dojrzała kobieta, którą porzuca mąż? Czy na samym dnie rozpaczy może odnaleźć sposób na dobre życie? Powiem wam tak – na samym dnie nie, ale rok później zdecydowanie tak.

„A dobre życie jest najlepszą zemstą”:).


Zobacz także

6 przydatnych, urodowych przepisów z wykorzystaniem awokado. Który stanie się twoim ulubionym?

Konkurs „Magia SPA we dwoje”

Jak zwalczać pourlopową chandrę?

Jak zwalczać pourlopową chandrę?