Czego lepiej nie mówić w pracy? Po takich tekstach łatwo ją stracić

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
27 września 2017
Fot. iStock/thomasandreas
Fot. iStock/thomasandreas
 

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że nazwanie szefa debilem i to w bezpośredniej konfrontacji, nie jest najlepszym pomysłem. Czasem jednak wypowiadamy w pracy teksty, które świadczą o naszej niekompetencji, braku doświadczenia czy ogłady. Może to nie tylko skutecznie uniemożliwić nam osiągnięcie sukcesu zawodowego, ale nawet pozbawić źródła utrzymania. Lolly Daskal, specjalistka od rozwoju przywództwa i przedsiębiorczości, wskazuje siedem najbardziej destrukcyjnych tekstów, które często nieświadomie wypowiadamy.

Scenka 1.

Szef wpada do waszego pokoju i wymachuje jakimiś papierami przed twoim nosem. Faktura została źle wypisana, przelewy nie wpłyną na czas. Zanim zdążysz się zastanowić, już wypalasz: „To nie moja wina!”.

Błąd. To nie czas i miejsce, by udowadniać swoją niewinność. Nie ma znaczenia, czy to, co mówisz jest prawdą – po prostu pozostawia złe wrażenie. Jakbyś próbowała za wszelką cenę wymigać się od odpowiedzialności. W tym momencie należy przede wszystkim skupić się na tym, co poszło źle i jak najszybciej naprawić błąd, zamiast szukać winnego. Co więcej, w ten sposób można też zapunktować. Wyjdziesz na osobę, która potrafi szybko reagować, naprawić błąd i wyciągać wnioski z pomyłek.

Scenka 2.

Twój przełożony chce, żebyś uczestniczyła w projekcie, który dotyczy zupełnie nieznanej ci dziedziny. Boisz się niepowodzenia, więc wymigujesz się na różne sposoby, mówiąc, że nie możesz podjąć się tego zadania.

Takim zachowaniem pokazujesz, że boisz się podejmować ryzyko i nie jesteś otwarta na nowe propozycje. Oczywiście, że możesz odczuwać niepokój, ale przeważać powinno jednak podekscytowane. Lepiej, żebyś powiedziała „To dla mnie duże wyzwanie, ponieważ wcześniej czymś takim się nie zajmowałam, ale chętnie się podejmę. Czy mogę liczyć na twoje (kogoś z zespołu) wsparcie, gdybym miała z czymś problem?” lub po prostu „Jasne, chętnie nauczę się czegoś nowego”.

Scenka 3.

W korporacji, w której pracujesz, wprowadzono nowe zasady. Np. zobligowano wszystkich do mówienia sobie na „ty”. Albo też wprowadzono comiesięczne spotkania integracyjne na mieście. Ty jednak nie masz na to ochoty i głośno o tym mówisz.

Jasne, możesz przecież stawiać swoje priorytety wyżej niż firmę czy panujące w niej zasady. Nie ma w tym nic złego. Pytanie tylko, czy faktycznie korona z głowy ci spadnie, gdy przystaniesz na zaproponowane zmiany. A może faktycznie mają one sens?

Scenka 4.

Na zebraniu szef mówi, że w tym miesiącu musicie zwiększyć sprzedaż o 10 procent. Ty pytasz: „A co ja będę z tego miała?”.

Jeśli myślisz tylko o sobie i o tym, co możesz ugrać, zaczniesz być postrzegana jako osoba samolubna i niechętna do współpracy. Większość organizacji ma niestety niewielką tolerancję i cierpliwość do tych, którzy niechętnie pracują w zespole. Jeśli chcesz odnieść odnieść sukces w dużej firmie, skoncentruj się bardziej na „my”, a nie „ja”. Lub chociaż nie mów tego głośno, co myślisz.

Scenka 5.

Właśnie dowiedziałaś się, że do twojego zespołu przenoszą Jolkę. Tak, tę Jolkę, której nie znosisz, bo nie dość, że jest leniwa, to jeszcze obgaduje wszystkich za plecami. Jasno więc komunikujesz, że nie zamierzasz z nią pracować.

Taka postawa świadczy nie tylko o twoim braku profesjonalizmu, ale także o niedojrzałości. Praca to nie szkoła, tu nie wybiera się z kim usiądę w ławce lub przygotuję pracę semestralną z biologii. Naucz się rozwiązywać konflikty i przestań się nakręcać. Jeśli jednak twoja niechęć i niepokój wynika ze znacznie poważniejszych doświadczeń (np. osoba ta stosuje mobbing, jest agresywna lub zdecydowanie narusza twoją strefę intymną), powinnaś zgłosić to przełożonemu.

Scenka 6.

Wracasz do biurka po kolejnej rundce po sąsiednich pokojach. Tu pogadasz, tam poplotkujesz. Ewidentnie się nudzisz i nawet o tym mówisz.

Być może nudzisz się, ponieważ zadania, które wykonujesz są dla ciebie zbyt proste. A może nudzisz się, ponieważ kompletnie nie interesuje cię to, co robisz i nie potrafisz wykrzesać z siebie żadnego entuzjazmu. Albo sama zmienisz pracę, albo pomoże ci w tym ktoś, kto zauważy, jak bardzo się nudzisz.

Scenka 7.

Zaaferowany szef przybiega do ciebie z pilnym zleceniem. Zależy mu, żeby sprawa była zamknięta jeszcze dzisiaj. Ty odpowiadasz mu suchym „Spróbuję”.

Próbowanie nie oznacza robienia. Dajesz jasny komunikat, że weźmiesz się za powierzone zadanie niechętnie i dasz z siebie wyłącznie niezbędne minimum. Co więcej, najprawdopodobniej zrobisz to byle jak. Zamiast „Spróbuję”, powiedz „Zajmę się tym” i faktycznie zajmij się tym najlepiej jak potrafisz.

Złota rada? Zawsze zastanów się dwa razy, zanim coś powiesz. Komunikuj się tak, by twoje słowa faktycznie wyrażały to, co chcesz powiedzieć. Nie zapomnij jednak, że czasem lepiej ugryźć się w język.

Na podstawie: Inc.com


Dlaczego on cię nigdy nie pokocha. Warto tak trwać, w zawieszeniu?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 września 2017
Fot. iStock/SrdjanPav
Fot. iStock/SrdjanPav
 

Może być twoim najlepszym przyjacielem. Może być najwspanialszym mężczyzną jakiego znasz, może być kimś wyjątkowym, kto od dawna znajduje się tuz obok ciebie. Nadchodzi moment, w którym uświadamiasz sobie, że go kochasz i … wiesz, że nic z tego nie będzie. Bo on nigdy nie obdarzy cię takim samym uczuciem. Jasne, możesz być dla niego ważna, ale nie w „ten sposób”. Z bolącym sercem wysłuchasz opowieści o tej, którą pokochał i będziesz udawać, że życzysz temu związkowi jak najlepiej. Że jemu życzysz jak najlepiej, choć jesteś przekonana, że z tobą byłby szczęśliwszy. Warto tak cierpieć?…

Odpowiedz sobie na pytanie, czy uda ci się, całkiem spokojnie, bez emocji rozmawiać z nim o jego miłości. Wysłuchiwać zwierzeń, dawać rady, jeśli cię o nie poprosi. Czy będziesz obiektywna? Czy kierujesz się jego szczęściem, czy swoimi emocjami? Nigdy nie będziesz nią, a to ją przecież wybrał, to jej chce. Czy zobaczysz w niej dobro?

 

Pomyśl,  długo będziesz trwać przy kimś, dla kogo nie jesteś priorytetem? Poświęcać mu swój czas, wiedząc, że gdy tylko może biegnie do innej? Przecież, gdyby to ciebie kochał, przeniósłby góry, by z tobą być, choć na chwilę. Minuty i godziny przeciekają ci przez palce, ciągle czekasz na coś, co nie nastąpi. I pokazujesz mu, że jesteś dla niego, gdyby tylko cię potrzebował, wiedząc, że on nigdy nie będzie mógł zachować się w taki sam sposób w stosunku do ciebie.

Przestań już kochać, bo nie dajesz sobie szansy na… miłość. Tę dobrą, odwzajemnioną, ciepłą. I też prawdziwą. Kto ci powiedział, że w miłości trzeba zawsze cierpieć? Przecież wiesz, że to nieprawda. Widziałaś, można kochać i być szczęśliwym. Twoja przyjaciółka jest zakochana. Jej oczy śmieją się do ciebie radośnie, gdy mówi o swoim mężu. Zazdrościsz jej. Niepotrzebnie. Tobie też się to zdarzy.

Wiem, prawda boli. Ale musisz to w końcu zrozumieć. On cię nigdy nie pokocha. 

Zauważyłaś, jak się niecierpliwił, gdy ostatnio chciałaś mu powiedzieć coś ważnego o sobie? Jak jego oczy wędrowały gdzieś dalej, a myśli biegły do kogoś innego? Nie jesteś dla niego na tyle ważna, by przejmował się tobą tak, jak o tym marzysz. Nawet jeśli zależy mu na tobie, jak na przyjaciółce. Lubi cię, wie, że ta znajomość jest dla niego dobra – bo czuje, że jesteś w stanie poświęcić dla niego wiele. A może uważa, że to bardzo niezręczne, bo jest uczciwy i nie chce dawać ci nadziei? Zauważyłaś, jak cię unika, jak się stara, by zawsze w pobliżu był ktoś jeszcze?

Może wasze rozmowy powoli stają się rozmowami „o niczym”, bo ty podświadomie wywołujesz presję. Otwierasz się na niego, wysyłasz sygnały – „kocham cię, jestem tutaj, gdybyś tylko chciał, moglibyśmy być ze sobą szczęśliwi”. Ale on tego NIE CHCE. Przeraża go to. Przerażają go również twoje emocje, kiedy niekontrolowane łzy spływają po twoich policzkach. Nie wiem jak pomóc, znów boi się, że zrobi coś, czego będzie żałował.

Nie chce, żebyś cierpiała, ale nie umie nic poradzić na twój smutek. Przecież sam jest jego źródłem. Empatia to nie miłość. Litość to nie miłość. Nie myl też z miłości dobrych intencji.

Otwórz oczy, odetchnij – głęboko, tak jakby ten oddech miał przywrócić ci wiarę w to, że zasługujesz na miłość, a nie na czekanie. Jeśli trzeba, odetnij tę znajomość. Może kiedyś do niej wrócisz. Wtedy, kiedy nie będzie bolała, kiedy przestaniesz już pragnąć dotknąć jego twarzy, poczuć jego dłoni na twojej głowie. Nie musisz mu nic tłumaczyć, nie wiąże was nic takiego, co by cię do tego zobowiązało. Jesteś wolna, nawet jeśli wydaje ci się, że nie potrafisz ruszyć z miejsca, bez niego. Już wystarczy, naprawdę.


Gorąca wiadomość dla młodych fanów piłki nożnej!

Redakcja
Redakcja
27 września 2017
Fot. iStock / Halfpoint
Fot. iStock / Halfpoint
 

Przedstawiamy nową serię kolorowanek, pełną obrazków ze słynnego komiksu o wschodzących gwiazdach piłki nożnej! A już za miesiąc, 25.10 w wydawnictwie WILGA dwa nowe komiksy SUPA STRIKAS!

Supa Strikas to pełna przygód, dobrego humoru i zapierających dech akcji piłkarskich podróż w świat piłki nożnej. Przygody fenomenalnej drużyny futbolowej, walczącej o zwycięstwo w SuperLidze i prowadzonej przez niesamowitego trenera to dla młodych czytelników potężna dawka sportowych emocji.

Supa Strikas to nie tylko sportowa superdrużyna, ale także grupa przyjaciół, którzy wspierają się również poza boiskiem, walcząc z przeciwnikami, którzy nie zawsze stosują zasady fair play.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

KOLOROWANKI DO KUPIENIA W EMPIKU I NA EMPIK COM:

http://bit.ly/Supa_Strikas_1
http://bit.ly/Supa_Strikas_2

Wybrane strony do pokolorowania:
http://bit.ly/Supa_Strikas_Pobierz_pokoloruj

Wejdź do gry już dziś!


Zobacz także

upał

Sposoby na upał w biurze. Niełatwa sztuka przetrwania w pracy latem

Fot. Archiwum prywatne

Tworzenie od podstaw czegoś nowego daje ogromnie dużo satysfakcji. #KobietyBiznesuRakiety

Fot. Flickr/CC BY-SA

Stajecie pod drzewem i staje się TO, jesteś jak sparaliżowana. Gdyby to wydarzyło się dziś…